piątek, 30 września 2016

Na zapleczu rzeczywistości

By nawiązać nie tylko do tytułu wiersza Allena Ginsberga, kiedyś cytowanego na hiperrealizmie. Ivan Lutterer raczej nie jest w Polsce znany, co zresztą wcale nie dziwi... (choćby dlatego, że był wybitnym fotografem). Po zakupie na wiosnę tego roku monograficznego albumu, w którym można oglądać jego niepublikowane wcześniej zdjęcia, zorientowałem się, że w Czechach z tą popularnością też nie jest (nie było) najlepiej. Choć z drugiej strony, wydany w 2004 roku (trzy lata po samobójczej śmierci Lutterera) album Panoramatické fotografie był dość szeroko komentowany (czego ślady można jeszcze znaleźć w sieci), a wystawa panoram była prezentowana w Langhans Gallery. Wydana w 2014 roku przez Sudio JB książka Ivan Lutterer 1954-2001 zawiera mocno kontemplacyjne zdjęcia czeskich realiów z lat '70, '80 i początku '90. Motywy, miejsca i sposób ich prezentacji nie będą zaskoczeniem dla tych, którzy znają panoramiczne fotografie Lutterera, mnie natomiast te jego najpóźniejsze kadry - rejestrowane na peryferiach Pragi - nasunęły skojarzenia z setem Franka Gholke, jaki był prezentowany na słynnej ekspozycji Nowych Topografów w George Eastman House w 1975 roku. Oczywiście nie mamy tu do czynienia z bezwolnym naśladownictwem, co raczej z inspiracją i pewnie też podobną (melancholijnie czułą) relacją wobec tego, co można zbiorczo nazwać "zapleczem rzeczywistości".


[Ivan Lutterer 1954-2001, Studio JB, Lomnice nad Popelkou 2014, str. 116-117]

czwartek, 29 września 2016

VIA DELLA SANITA

Thomas Struth, z albumu Unconscious Places, Via della Sanita, Naples, 1988 (str. 120)

I pojawia się dość istotne pytanie, czy np. po takim kadrze - jak widoczny powyżej - ma jeszcze sens fotorealistyczne eksplorowanie okolic Gowanus Canal?

środa, 28 września 2016

From 6th Street

Randy Dudley, Coal Bunker From 6th Street. 1991. Olej na płótnie, 18x30".

Cały czas ta sama okolica: Brooklyn, Gowanus i Randy Dudley. 
Miejsce namalowane przez niego w 1991 roku (a wcześniej oczywiście sfotografowane - proszę zwrócić uwagę na widoczną w tym pejzażu... winietę)  wygląda teraz tak:

[tzn. wyglądało we wrześniu 2014]

wtorek, 27 września 2016

Gowanus Canal (4)

Mam ewidentną fazę na oglądanie (i kontemplowanie) obrazów Randy'ego Dudley'a...

Randy Dudley, The IND Viaduct Over 9th Street. 1992. Olej na płótnie, 28 1/2 x 54".

28 1/2 x 54 cala to 72,39 x 137,16 centymetrów.
Widoczne powyżej miejsce oglądane z końcówki Huntington Street wygląda teraz (tzn. w styczniu 2013) tak:



W tym przypadku googloerejestrator postarał się nawet o atrakcyjny kadr... Aczkolwiek zdecydowanie wolę obraz Dudley'a, który tym razem przefotografowałem (lepsza jakość niż skan) ze strony 85, wspomnianego już na hiperrealizmie albumu Photorealism at the Millennium (wyd. Louis K. Meisel, Harry N. Abrams, Inc, New York 2002).

poniedziałek, 26 września 2016

I cóż to za różnica?

Na moim ulubionym portalu śrubkologicznym optyczne.pl dokonano właśnie testu obiektywu Irix 15mm f/2,4 Blackstone. Na co czekałem niecierpliwie, ponieważ pod kątem pewnego przedsięwzięcia przymierzam się do zakupu ultra szerokiego szkła. Pod względem rozdzielczości stałka Irixa wypadła średnio dobrze (zupełnie nieźle w centrum kadru i dość średnio na krawędzi):


Obiektyw mocno też winietuje, ale po przysłonięciu do wartości f8 spadek jasności wynosi 36%. Ponieważ jednak mam zamiar używać Irixa głównie w opcji 4:5, wada ta specjalnie mnie nie rusza. Od dwóch lat jestem użytkownikiem Nikkora AF-S 20mm f/1,8 G ED, który w optycznym teście rozdzielczości uzyskał dość zbliżone wyniki:


Ze szkła Nikona jestem raczej zadowolony, więc jeżeli Irix wypada tak średnio dobrze jak moja dwudziestka, to jest to dla mnie... bardzo dobra wiadomość ;))

niedziela, 25 września 2016

CZARNY PROTEST na Rynku w Krakowie

dzisiaj o 12:00.

Przeciwko ustawie restrykcyjnej antyaborcyjnej, którą wysmażyli prawnicy z Instytutu Ordo Iuris. I która może zostać uchwalona w zdominowanym przez katolickich konserwatystów Sejmie...

Było nas dużo, stałem w tłumie:






Generalnie protestowano i raczej nie robiono selfików ;))

sobota, 24 września 2016

Gowanus Canal (3)

Z albumu: Photorealism at the Millennium Louis K. Meisel, Harry N. Abrams, Inc, New York 2002. Najpierw strona 84 a potem 83. Ciągle to samo miejsce na Brooklynie. Pierwszy obraz (kadr) to właściwie końcówka tego szlaku wodnego, na drugim widzimy budynek, który pojawia się na obrazie z 1986 roku. Ciekawi mnie te obiekt z cegły po prawej stronie, którego nie ma na wspomnianym płótnie... Czyżby obraz powstał na podstawie wcześniej (przed 1986) zarejestrowanego zdjęcia? Widoczne tam samochody (ich marki i modele) mogłyby tutaj być podpowiedzią.
Randy Dudley, Wyckoff Housing Project from Union St. 1990. Olej na płótnie, 28 1/2 x 54".


Randy Dudley, 199 East from Carrol Street Retractile Bridge. 1992. Olej na płótnie, 33 x 48".

piątek, 23 września 2016

Gowanus Canal cd.

Krajobraz namalowany przez Randy'ego Dudley'a w 1986 roku jest tak powabny, że postanowiłem sprawdzić, co się z nim teraz dzieje. Nie było to trudne, ponieważ w tytule obrazu zawarte są dość konkretne dane, więc serwis google.maps od razu przeniósł mnie wirtualnie do przemysłowej części Brooklynu, gdzie ten szlak wodny jest zlokalizowany.


Zacznę od widoku z 1st St, skąd lepiej widać nabrzeże - z tym charakterystycznym przemysłowym budynkiem ze zbiornikiem wodnym na dachu - namalowane (a wcześniej sfotografowane) przez Dudley'a.


Rzut oka w drugą stronę.


A teraz 2nd St, stąd widać niewiele... Tzn. googlowóz nie miał tutaj  możliwości, żeby obfotografować nabrzeże po drugiej stronie kanału.


Od czego jednak jest googlołódź? Aczkolwiek nie jest to specjalnie malarska perspektywa...


I najświeższe zdjęcie z kwietnia 2016, z okolic końca 2nd St. Banalnie to wszystko wygląda.
No właśnie, a na obrazie Randy'ego Dudley'a niebanalnie. Panoptyczny googlorealizm jest najzwyczajniej do dupy...

czwartek, 22 września 2016

Gowanus Canal

Bardzo lubię ten hiperrealistyczny obraz Randy Dudley'a, choć prawdę mówiąc nigdy nie widziałem go w realu. Jednak żeby go zobaczyć, musiałbym się teleportować do Brooklyn Museum, co w najbliższej przyszłości nie wchodzi raczej w grę... Ci którzy kliknęli na hiperłącze w nazwie muzealnej placówki, zobaczą to płótno w zupełnie inne gamie kolorystycznej (ciekawe, która reprodukcja jest bliższa oryginału?).


Randy Dudley, Gowanus Canal from 2nd Street, olej na płótnie, 1986 (86,4 x 161,6 cm)


środa, 21 września 2016

Zabłocie cd.

[Kraków, ul. Zabłocie, maj 1985]

Ulica ta sama, sprzęt także.
Wydaje mi się, że właśnie to zdjęcie poszło do Herito.
Budynki widoczne po prawej stronie już nie istnieją.
Ktoś pamięta, kiedy konne platformy zniknęły z ulic Krakowa?

poniedziałek, 19 września 2016

Zabłocie

[Kraków, ul. Zabłocie, maj 1985]



Porządkując foldery na zewnętrznym dysku trafiłem na skan tego negatywu.
Z tego co pamiętam, to widoczne wyżej zdjęcie zrobione zostało Zenitem TTL + Helios 58mm f/2 + film Foto 65.
Ponad 31 lat temu...
Budynków składnicy węgla, które widać w kadrze nie ma już od  dobrych dwóch dekad. Niedokończony wieżowiec na drugim planie (miał się on stać Pałacem Prasy w Krakowie), to teraz tzw. błękitek przy Rondzie Kotlarskim.
Fotografia miała być wykorzystana kilka lat temu w kwartalniku Herito, ale czy do tego doszło? No właśnie, nie wiem...

niedziela, 18 września 2016

KLAPS

KLAPS (nieznany wiersz Łukasza Warzechy,
po lekturze którego można dojść do wniosku,
że tytułowa kara w jego przypadku dotyczyła
także głowy...)

Obrona klapsa jako wyjątkowej i ostatecznej 
metody wychowawczej jest w gruncie rzeczy 
obroną zdrowego rozsądku. To on pozwala 
odróżnić klapsa od katowania dziecka. On też 
pozwala pojąć, że są rodzice, którzy – nadużywając 
fizycznych metod – swoje dzieci autentycznie 
kochają. Państwo, które zakazuje klapsów, 
zachowałoby się tutaj bezdusznie i dzieci 
po prostu odebrało. Państwo mądre i rozsądne 
powinno pomóc sytuację naprawić.

[źródło: wpolityce.pl]

sobota, 17 września 2016

(OSŁABIENIE ZASADY ESTETYCZNEJ)

To prawda, że w fotografii istnieje pewien sekret, który trzeba chronić. Mówię o tym jako dziki, okazjonalny użytkownik i praktyk. Czego żałuję, to estetyzacji fotografii, tego, że ten rodzaj obrazów stał się jedną ze sztuk pięknych i spadł w czeluść kultury. Obraz fotograficzny wyprzedza estetykę albo następuje po niej, rodzi się z istoty własnej techniki i właśnie dlatego stanowi wielką rewolucję w naszym sposbie przedstawiania. Wybuch fotografii stawia pod znakiem zapytania samą sztukę z jej estetycznym monopolem w dziedzinie obrazu. Tymczasem to raczej sztuka pożarła fotografię niż odwrotnie (Zapłaciła za to, ponieważ krok po kroku pozbyła się własnej substancji). Fotografia pochodzi skądinąd i powinna tam pozostać. Należy do innej tradycji, tradycji bezczasowej i, ściśle rzecz biorąc, nie estetycznej, do tradycji wzrokowego złudzenia (tromoe-l`loeil), która biegnie przez całą historię sztuki, ale pozostaje obojętna na jej perypetie. Złudzenie to dotyczy oczywistości świata i podobieństwa tak drobiazgowego, że może być tylko w oczywisty sposób realistyczne (w istocie jest magiczne). Fotografia zachowuje magiczny status obrazu, podczas gdy sztuka skręca w stronę estetyki po krzywej, która prowadzi od świętości do piękna, a później do estetyki uogólnionej. Tymczasem antropologiczna siła obrazu stanowi przeciwieństwo dobrze utemperowanej reprezentacji i w ogóle wszelkiej wizji realistycznej - ocala coś z pierwotnej wizji świata.

Stąd forma dzika, niedająca się sprowadzić do estetyzacji rzeczy, związana z ich zewnętrznym wyglądem, z ich oczywistością, ale oczywistością złudną. Całkowicie przeciwna podwójnemu przeznaczeniu, jakie jej narzucono: realizmowi i estetyzmowi. Obraz fotograficzny jest dla mnie dzisiaj ponadto mniej ważny, gdy rozpatrywać go w kategoriach jakości czy treści, liczy się natomiast jako czysta fascynacja. Jest bliższy początku i udręk reprezentacji. Dzięki nierealistycznej grze z techniką, absolutnemu odcięciu , absolutnej nieruchomości, milczeniu, fenomenologicznej redukcji ruchu i koloru, jest to obraz najczystszy i najbardziej sztuczny. Nie jest piękny, jest gorszy. I właśnie jako taki nabiera siły przedmiotu w świecie, który prowadzi do osłabienia zasady estetycznej. W ten sposób wciągnąłem się do gry w tę fetyszystyczną immanecję przedmiotu, w zbieżność między obiektywną techniką i samą potęgą przedmiotu. Działanie fotograficzne jest rodzajem ècriture automatique, rodzajem odbicia oczywistości świata, jednym z wielu.

[Jean Baudrillard Przed końcem. Rozmawia Philippe Petit, Wydawnictwo Sic!, Warszawa 2001, str. 118-119]



czwartek, 15 września 2016

(ISTNA PROSTYTUCJA OBRAZU)

Kiedy mowi Pan o przedmiocie, odnosi się to także do fotografowanego podmiotu. W ustępie poświęconym heroicznej epoce fotografii mówi Pan o podmiocie, że posiada on rangę umarłego. Tymczasem dzisiaj według Pana nicość zniknęł z obrazów, z fotografii. Czy to z tego powodu nie istnieje już sztuka fotograficzna?

Ta historia o umarłym to po prostu myśl, że w sercu obrazu fotograficznego znajduje się figura nicości, nieobecności i nierzeczywistości. To właśnie ta nicość w sercu obrazu przesądza o jego magii. Właśnie tę nicość wygnano na wszystkie możliwe sposoby, nasycając fotografię odniesieniami i znaczeniami wszelkiego rodzaju. Na festiwalach fotoreportaży i w galeriach zdjęcia ociekają świadectwem, estetyczną czy demagogiczną czułostkowością, stereotypami podobieństwa. Istna prostytucja obrazu, tego, co on znaczy, wzięcie go w jasyr przez włsną treść. W obecnym zalewie obrazów śmierć i przemoc są wszędzie, ale jest to śmierć patetyczna, ideologiczna, spektakularna - a to co Barthes nazywa punctum, to nieobecne miejsce, ta nicość w sercu obrazu, która decyduje o jego sile, to juź nie istnieje. Dla mnie jest to błąd, nawet z punktu widzenia przekazu, ponieważ żadna bieda czy zbrodnia na świecie już nas nie poruszy, jeśli odrzuciliśmy tę specyfikę. O sile obrazu decyduje symboliczna pustka. Również dlatego tak trudno jest fotografować istoty ludzkie, istoty żywe, ponieważ one same są tak bardzo obarczone znaczeniem, że jest prawie rzeczą niemoźliwą wyizolowanie ich i odnalezienie tajemniczej formy ich nieobecności.

[Jean Baudrillard Przed końcem. Rozmawia Philippe Petit, Wydawnictwo Sic!, Warszawa 2001, str. 122]

wtorek, 13 września 2016

TO

Niewolnik z Ukrainy. Robił 90
godzin tygodniowo aż
maszyna ugotowała mu rękę

Pierś z kurczaka to
nuda? Nie w tej wersji.
Polubi cała rodzina

Życie namalowane na liściach.
Palestyńczyk tworzy niesamowite
obrazy na… kaktusach

Niesamowita historia z RPA.
Rekin odgryzł mu nogę. Dziś
zawdzięcza im wszystko

Zbliża się jesień. Wiemy, co
zrobić, żeby twoje trampki
były... wodoodporne

Zamówił paczkę z Chin.
Kiedy ją otworzył, znalazł
w środku TO

[podziękowania dla: gazeta.pl]