No właśnie, przedwczoraj zobaczyłem na ekranie mojego smartfona, że hiperrealizm przekroczył 2 500 000 wejść na stronę. Nie bardzo ufam statystykom blogspota, ale z drugie strony taki zastrzyk dopaminy robi dobrze... Z osób fotografujących, prawie nikt już nie prowadzi bloga (chlubnym wyjątkiem jest na tym polu Maciek Rawluk). Wszyscy za to (łącznie z moją skromną osobą) udzielają się na platformach parszywego koncernu Meta, nie wiem właściwie no co licząc (na co liczę?). Skutkuje to udostępnianiem pierdyliardów zdjęć, z których większość do nas nie dociera, bowiem algorytmy (i Big Techy) mają swoje cele. Więc wiecie dobrze co im w co ;)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą hiperrealizm. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą hiperrealizm. Pokaż wszystkie posty
piątek, 24 lipca 2026
sobota, 21 października 2023
Patti Smith według Franza Gertscha
[Franz Gertsch - Patti Smith I (1978) - Pinakothek Moderne, Monachium]
Zawsze się zastanawiałem, to znaczy odkąd przeczytałem książkę Ewy Kuryluk Hiperrealizm - nowy realizm, jak mogą w realu wyglądać obrazy Franza Gertscha, które tworzył na podstawie slajdów z małego obrazka. No to teraz (od przedwczoraj) - po wizycie w Pinakhotek Moderne w Monachium - wiem. To jest świetne malarstwo!
niedziela, 29 sierpnia 2021
Dworzec o zmierzchu
No to teraz wieczorna panorama ze znanego nam już mostu/wiaduktu, lecz patrząc w drugą stronę (namalowana już w epoce fotografii cyfrowej). Anthony Brunelli popełnił jeszcze co najmniej dwa obrazy, prezentujące widoki na stację kolejową w Binghampton, ale do rejestracji wstępnego obrazu użył w ich przypadku jakiegoś aparatu o konstrukcji swing-lens camera. Waldemar Śliwczyński miał kiedyś pomysł, żeby fotografować krajobrazy z wiaduktów na torami kolejowymi, a seria miała się nazywać... Prosto z mostu (anonsował to chyba na swoim blogu, ale nie mogę teraz znaleźć rzeczonego posta). Nic z tego jednak nie wyszło, wiec szkoda, jakkolwiek wybrany przez Śliwczyńskiego tytuł nie był zbyt fortunny, ponieważ była to także nazwa faszyzującego tygodnika, wydawanego w II RP przez ONR (a jak zajrzymy do numerów pisma, to wśród autorów znajdziemy np. Jerzego Andrzejewskiego, Kazimierę Iłłakowiczównę, Karola Irzykowskiego Teodora Parnickiego oraz także... Jerzego Turowicza - czy coś wam to przypomina?). Jak należy przypuszczać, zdjęcia Waldka byłyby czarno białe, tymczasem jednak krajobraz podany widzowi w formie weduty potrzebuje koloru! Nawet jeżeli autentyczna gama barw jest bliska monochromu (np. w realiach jesienno-zimowych). Popatrzyłem też na motyw z obrazu Brunellego przez Google Street View i w roku 2019 prezentował się on tak:
piątek, 27 sierpnia 2021
Lackawanna Morning
[Anthony Brunelli - Lackawanna Morning (1995) - olej na płótnie - 106 x 250 cm]
wtorek, 23 czerwca 2020
niedziela, 12 kwietnia 2020
Pewna perspektywa
[Siemianowice Śląskie, 27.02.2001]
Pewna perspektywa, ale też reklama dźwignią handlu...
W końcu także surrealne klimaty, skanując negatywy z Czarno-Białego Śląska zdałem sobie sprawę, że moja opowieść o górnośląskich trenach jest wyraźnie senna i takich motywów czy sytuacji wtedy szukałem. Żadna więc tam dokumentacja.
Rok później sfotografowałem ten motyw Horizonem 202 i panoramiczne zdjęcie zdobiło przez pewien czas winietę sieciowego pisma Hiperrealizm, które w 2002 i 2003 roku wydawaliśmy z Krzysztofem Jaworskim.
sobota, 10 marca 2018
[Co bym chciał]
[Douglas Dunn]
Sądzę, że przesuwam się ku poezji, która będzie odbijać społeczeństwo, w tym stopniu, w jakim zawsze chciałem to robić. Szczegół, konkretny obraz, bez żadnej smużki niebieskiego dymu, bez delikatnego muśnięcia księżyca, bez włóczęgi po Florencji i podziwiania kopuły Św. Piotra w Rzymie, bez pięknych pocztówek, bez tego gówna. To, co chciałbym osiągnąć to rodzaj języka, który będzie w stanie zawrzeć w spójnej całości różne style, jakie stosowałem w trzech dotychczasowych książkach. Innymi słowy, rodzaj poezji, która dopuszcza dokument, tak samo jak fragmenty liryczne, tak samo jak dyskusję, tak samo jak wyobraźnię. Jakiś rodzaj poezji, która będzie zawierać wszystkie te składniki.
Ale jest tak, jak mówi Paul Valery: "poezja jest najtrudniejszą ze wszystkich sztuk". Jeśli traktować to naprawdę serio, jeśli chce się realizować taką koncepcję poezji, o jakiej się myśli - trzeba ciężko pracować, żeby odnaleźć ten właśnie sposób pisania, który umożliwia spełnienie tej właśnie koncepcji. Próbuje więc robić to, co chciałbym robić, to jest być dokumentalistą, krytycznym społecznie, czy może raczej społecznie bezstronnym - idzie mi zarówno o pokazywanie fotografii, jak i dostarczanie napisów pod fotografiami, o pisanie filozofujące, a jednocześnie maksymalnie wierne rzeczywistości, nieomal realistyczne.
[Łapanie za słowa sprzed lat - łapał (i przetłumaczył) Piotr Sommer w książce Douglas Dunn Wyprowadzka z Terry Street, Fort Legnica '99, s. 91-92]
środa, 13 grudnia 2017
Z DEDYKACJĄ DLA ŚPIOCHA
[Łukasz Korolkiewicz, 13 grudnia 1981 rano, 1982, olej, płótno, 89 x 190 cm,
obraz w kolekcji Muzeum Narodowego w Warszawie]
obraz w kolekcji Muzeum Narodowego w Warszawie]
niedziela, 29 października 2017
Gotyk śląski
Maciej Bieniasz, Gotyk śląski, 1973
Maciej Bieniasz, Zielone okno, 1978
[Skany z katalogu wystawy Wprost. 1966-1986, która eksponowana była w Centrum Sztuki i Techniki Japońskiej Manggha (10.09.2016-08.01.2017), str. 268 i 278]
środa, 29 marca 2017
„Skrzynki‟ Macieja Bieniasza
Które, jak mi się do tej pory zdawało, po raz pierwszy zobaczyłem w książce Ewy Kuryluk Hiperrealizm, ale właśnie nie, przeglądnąłem teraz posiadany egzemplarz i znalazłem tam tylko reprodukcję Podwórka z 1975 roku... No więc może było to pismo Projekt? Albo Sztuka? Albo widziałem ten obraz w galerii Inny Świat? Na pewno miało to miejsce w latach '80 i zdecydowanie wywarł on na mnie duże wrażenie. Na początku lat '90 wałęsałem się ze swoim practisixem po katowickiej dzielnicy Zawodzie i sfotografowałem coś podobnego. W którym to mogło być roku, chyba w 1991? Tak mi się wydaje, że próbowałem się wtedy odnieść do obrazu Bieniasza, ale nie za bardzo mi się to udało...
Całkiem niedawno przy okazji wystawy WPROST 1966-1986 w Centrum Sztuki i Techniki Japońskiej Mahggha, miałem możliwość zobaczenia wielu prac Macieja Bieniasza, które po upływie kilku dekad doskonale się bronią i nie wiem, czy nie był to najmocniejszy punkt (przynajmniej dla mnie) retrospektywy Wprostowców. Widoczne poniżej prace zostały zeskanowane właśnie z katalogu wspomnianej ekspozycji (str. 266-267).
Maciej Bieniasz Skrzynka (1973)
Maciej Bieniasz Skrzynka (1975)
Maciej Bieniasz Mała skrzynka IV (1981-2006)
sobota, 25 marca 2017
Książka gotowa
Z takim właśnie tytułem dostałem wczoraj wczesnym popołudniem maila od Małgorzaty Knap z Wydawnictwa a5. Wiadomość wysłaną ok. 14 przeczytałem jednak dopiero dwie godziny później i nie pojechałem odebrać puli autorskich egzemplarzy (choć wystarczyło zadzwonić i się umówić). Zrobię to w poniedziałek, a tymczasem w roli ostatniej już zapowiedzi tego wydawnictwa wklejam poniżej pełny obraz okładki wraz z tzw. skrzydełkami ("okładka przepiękna!" napisała mi w mailu Małgorzata Knap i całkowicie się z nią zgadzam!).
piątek, 17 marca 2017
Ściana
Historia z widocznym na okładce obrazem Łukasza Korolkiewicza jest następująca. Była sobie kiedyś w Krakowie galeria o nazwie Inny Świat. Założyli ją w 1984 roku Maciej Szybist i Tadeusz Nyczek, a mieściła się ona na ulicy Floriańskiej (numeru nie pamiętam). Placówka ta zdecydowanie różniła się od innych ówczesnych krakowskich instytucji wystawienniczych, więc często tam zaglądałem w czasie studiów (była to jednak przede wszystkim galeria komercyjna, nazywaną nieco pogardliwie przez właścicieli "sklepem"). Nie pamiętam już, czy w Innym Świecie organizowano tematyczne ekspozycje (nigdy nie byłem na żadnym wernisażu...), jeśli idzie o program pokazów, albo raczej ofertę dla kolekcjonerów, można było tam znaleźć obrazy Wprostowców, prace Henryka Wańka, Henryka Sawki i... Łukasza Korolkiewicza. Wpadałem tam często po zajęciach, nie tylko żeby oglądać sztukę, ale też w celu... słuchania muzyki, ponieważ właściciele tego miejsca mieli zupełnie niezły sprzęt nagłaśniający oraz obszerny (w połowie lat '80 to był prawdziwy kosmos) repertuar operowy, z tego co pamiętam głównie z gatunku bel canto. I tak któregoś razu natrafiłem na obraz Ściana Łukasza Korolkiewicza, który wprawił mnie w zachwyt i zadumę. Owszem, twórczość tego malarza znałem z książki Ewy Kuryluk Hiperrealizm, co innego jednak - reprodukowane w tej publikacji prace z zaaranżowanymi scenkami (w których grali uczestnicy słynnej "Śmietanki" - nie czepiam się bynajmniej, uwielbiam te płótna), co innego - wspomniany kadr z Krakowa, przedstawiający budynek stojący przy ul. Celnej na Podgórzu, pokazany od strony pustego placu ul. Przy Moście. Widoczna na ślepej ścianie reklama pepsi-coli powstała w połowie lat '70, kiedy napój ten zaczęto rozlewać w wytwórni zlokalizowanej w Nowej Hucie (co ciekawe, przez pierwsze lata w krakowskich kawiarniach serwowano go w postaci nieschłodzonej, ponieważ nie miały one odpowiednich lodówek...). Reklamowy mural z logo pepsi trwał na tym murze przez... dwie dekady, owszem coraz bardziej wyblakły i z zaciekami, aż został zasłonięty przez apartamentowiec, który postawiono tam na przełomie wieków. Patrzyłem jak zamurowany na tę Ścianę w Innym Świecie i nie mogłem wyjść z podziwu dla arcyprostego i genialnego zarazem gestu malarza, który ten znany mi dobrze fragment krakowskiej rzeczywistości przeniósł na płótno w postaci w żaden sposób nieupiększonej. Dało mi to wtedy sporo do myślenia, ponieważ miałem wówczas za sobą pierwsze fotograficzne próby i borykałem się z problemem skrócenia dystansu wobec realnego.
wtorek, 7 marca 2017
niedziela, 9 października 2016
Waverly Place
Richard Estes, Waverly Place, 1980. Olej na płótnie, 35,18 x 80,35".
Obraz o rok późniejszy od wczorajszego. Także (jak widać) namalowany z fotografii. Widoczne na płótnie miejsce wygląda teraz (wrzesień 2014) tak:
No cóż, googlerejestrator wyraźnie się nie postarał... Co wynika oczywiście z konstrukcji tego urządzenia, jakkolwiek preset "kolory Kodachrome" nie byłby chyba zbyt trudny do zaprogramowania?
Zastanawiam się, co jest bliższe naszemu oglądowi realnego, obrazek u góry, czy to coś na dole?
sobota, 8 października 2016
Jone’s Diner
Richard Estes, Jone’s Diner, 1979. Olej na płótnie, 36,5 x 48"
[Powrót po krótkiej przerwie. Wprawdzie płótno pochodzi z kocówki lat '70, ale Richard Estes jest tutaj w formie sprzed dekady i więcej. I cieszy oko...]
środa, 28 września 2016
From 6th Street
Randy Dudley, Coal Bunker From 6th Street. 1991. Olej na płótnie, 18x30".
Cały czas ta sama okolica: Brooklyn, Gowanus i Randy Dudley.
Miejsce namalowane przez niego w 1991 roku (a wcześniej oczywiście sfotografowane - proszę zwrócić uwagę na widoczną w tym pejzażu... winietę) wygląda teraz tak:
[tzn. wyglądało we wrześniu 2014]
wtorek, 27 września 2016
Gowanus Canal (4)
Mam ewidentną fazę na oglądanie (i kontemplowanie) obrazów Randy'ego Dudley'a...
Randy Dudley, The IND Viaduct Over 9th Street. 1992. Olej na płótnie, 28 1/2 x 54".
28 1/2 x 54 cala to 72,39 x 137,16 centymetrów.
Widoczne powyżej miejsce oglądane z końcówki Huntington Street wygląda teraz (tzn. w styczniu 2013) tak:
Widoczne powyżej miejsce oglądane z końcówki Huntington Street wygląda teraz (tzn. w styczniu 2013) tak:
W tym przypadku googloerejestrator postarał się nawet o atrakcyjny kadr... Aczkolwiek zdecydowanie wolę obraz Dudley'a, który tym razem przefotografowałem (lepsza jakość niż skan) ze strony 85, wspomnianego już na hiperrealizmie albumu Photorealism at the Millennium (wyd. Louis K. Meisel, Harry N. Abrams, Inc, New York 2002).
sobota, 24 września 2016
Gowanus Canal (3)
Z albumu: Photorealism at the Millennium Louis K. Meisel, Harry N. Abrams, Inc, New York 2002. Najpierw strona 84 a potem 83. Ciągle to samo miejsce na Brooklynie. Pierwszy obraz (kadr) to właściwie końcówka tego szlaku wodnego, na drugim widzimy budynek, który pojawia się na obrazie z 1986 roku. Ciekawi mnie te obiekt z cegły po prawej stronie, którego nie ma na wspomnianym płótnie... Czyżby obraz powstał na podstawie wcześniej (przed 1986) zarejestrowanego zdjęcia? Widoczne tam samochody (ich marki i modele) mogłyby tutaj być podpowiedzią.
Randy Dudley, Wyckoff Housing Project from Union St. 1990. Olej na płótnie, 28 1/2 x 54".
czwartek, 22 września 2016
Gowanus Canal
Bardzo lubię ten hiperrealistyczny obraz Randy Dudley'a, choć prawdę mówiąc nigdy nie widziałem go w realu. Jednak żeby go zobaczyć, musiałbym się teleportować do Brooklyn Museum, co w najbliższej przyszłości nie wchodzi raczej w grę... Ci którzy kliknęli na hiperłącze w nazwie muzealnej placówki, zobaczą to płótno w zupełnie inne gamie kolorystycznej (ciekawe, która reprodukcja jest bliższa oryginału?).

Randy Dudley, Gowanus Canal from 2nd Street, olej na płótnie, 1986 (86,4 x 161,6 cm)
piątek, 3 stycznia 2014
Smutek gasnącego dnia
.jpg)
Łukasz Korolkiewicz, Zmierzch (1978)
Dwa gwiazdkowe prezenty. Katalogi Łukasza Korolkiewicza, pierwszy z wystawy w Zachęcie w 2002 (W nieruchomym punkcie), drugi z zeszłorocznej prezentacji w Galerii aTAK (Peryferie). Bardzo lubię wczesnego Korolkiewicza, czyli z czasów przed Solidarnością i malowaniem kwiatowych krzyży oraz podwórkowych kapliczek czy tych ostatnich alegorycznych kompozycji, z których "sztuką" i "malarstwem" zionie na kilometr...
I mimo, iż sytuacje na widocznych poniżej obrazach są ewidentnie zaaranżowane, to pośrednictwo aparatu fotograficznego (i przemalowanie slajdu świeconego z rzutnika na płótno) sprawia, że ten specyficzny rodzaj "zmierzchowej" kolorystyki, charakterystyka gasnącego światła, sa bliskie naocznego doświadczenia. Musiałbym to uściślić i dopełnić - bliskie mojego naocznego doświadczenia. Mniej więcej w czasie powstawania tych obrazów, zacząłem zwracać uwagę na ten moment w końcu dnia, wręcz go oczekiwałem i bardzo się ucieszyłem, gdy w połowie lat 80. zobaczyłem to na obrazach Korolkiewicza (na wystawie w galerii Inny Świat w Krakowie?). No więc znowu raczej konkret, a nie "sztuka"... (chociaż "kulturowe" znaczenie zmierzchu nie jest tu bez znaczenia). I myślę, że to jest prawdziwa siła tych obrazów, ten rodzaj ostrości widzenia (przed naciśnięciem spustu migawki w aparacie), bo samej hiperrealistycznej techniki można się jakoś tam nauczyć...
[Obraz Zmierzch zeskanowałem z katalogu: Łukasz Korolkiewicz Peryferie/Periphery, Galeria aTAK, Warszawa 2013, str. 26.
Obraz Smutek gasnącego dnia zeskanowałem z katalogu: Łukasz Korolkiewicz W nieruchomym punkcie..., Zachęta Państwowa Galeria Sztuki, Warszawa 2002, str. 41]
Subskrybuj:
Posty (Atom)

























