wtorek, 12 lutego 2013

GARBY WITAJĄ


 2013-02-11 14:44
2013-02-11 14:55

Obie lokalizację (Gaz-53 stoi w okolicach Nowego Miasta nad Wartą) dzięki podpowiedzi od Gustawa Karola Szymkowiaka, THX!


 2013-02-01  13:10
2013-02-01  13:10

niedziela, 10 lutego 2013

Ulica Gliniana revisited


[Ruda Śląska - Czarny Las, ul. Gliniana, 08.02.2004]

"Lokalny koniec świata" (© Marek Locher) odwiedzony po 9 latach. Błoto jakby trochę inne, ale to zapewne kwestia pogody. Diametralnie inny na pewno widok z okien stojących tutaj domów - bo na hipermarket sieci Tesco*. 
Dwa lata wcześniej wysadzono w powietrze betonowe nogi silosów węglowych "Walentego" i teren byłej koksowni był systematycznie "plantowany" nawożonym tam kamieniem kopalnianym (nieporozwalane do końca betony kruszono jakiś czas mechanicznie).

*w tym momencie zacząłem się zastanawiać czy nie jest to przypadkiem Real albo Carrefour?

sobota, 9 lutego 2013

Ulica Gliniana


[Ruda Śląska - Czarny Las, ul. Gliniana, 30.01.1995]


Też na Tech Panie Kodaka. Skanując te negatywy sprzed 18 lat, doceniłem jednak ich ekstremalnie małe ziarno, "przejrzystość" oraz świetną rozdzielczość. A gdyby tak zrobić coś na monochromie i z użyciem materiału o zbliżonych parametrach? Jest współczesny zamiennik Tech Pana w postaci filmu ATP 1.1 firmy Rollei. Ciekawe jak sprawdza się w praktyce? Myślę sobie o załadowaniu kasety 6x9 i zrobienia zdjęcia moim Cambo. Rozdzielczość ATP oceniana przez producenta na 300 lp/mm w połączeniu ze świetnymi szkłami Rodenstocka, mogłaby dać niezły efekt... Oczywiście przy hybrydowej obróbce materiału - klasyczne wołanie i skan negatywu (emulsja ATP jest podobno specjalnie pod skany przygotowana).

Mieszkańcy ulicy Glinianej mieli zapewne kilka-kilkanaście lat wcześniej spektakularny widok na pracującą wtedy pełną parą Koksownię Walenty (primo voto Wolfgang) oraz na Kopalnię Walenty-Wawel (częściowo także primo voto Wolfgang*) i jej szyby "Walenty" oraz "Mikołaj". 
Koksownię Walenty fotografowałem w latach 1992-96, a zarejestrowany materiał został w 1997 pokazany na wystawie "Pejzaż symboliczny" (w krakowskiej Galerii ZPAF przy ul. św. Tomasza). Niestety... ten kapitalnie wyglądający wtedy obiekt robiłem małym obrazkiem... i mimo, że używałem głównie niskoczułych Ilfordów, a raz nawet Tech Pana, efekty były mało (mnie) zadowalające.

*Patrz komentarz Górniczego.

piątek, 8 lutego 2013

Ruda Śląska, 30.01.1995


[Ruda Śląska, 30.01.1995]

Zajrzałem na maps.google.com i wychodzi mi na to, że widać tu domy stojące przy ulicy Targowej. I chyba jest to Wirek, a nie Czarny Las?

Przy okazji tego kadru ciekawostka technologiczna. Nawet całkiem dosłowna, bo zdjęcie to zostało zrobione na kultowym kiedyś materiale Kodaka o nazwie Technical Pan Film. Który naświetlany na 25 ASA i wołany w Technidolu dawał ekstremalnie małe ziarno i niesamowitą rozdzielczość, określaną przez producenta na ponad 300 lp/mm. Generalnie była to błona graficzna, cechująca się dużym kontrastem, ale obrabiana we wspomnianym Technidolu, dawała bardzo przejrzyste i ostre negatywy. I nie pamiętam już, co podpiąłem wtedy do Nikona F-90 (w grę wchodził zoom 2,8/35-70, albo standard 1,4/50), ale jakoś tak porażająco ostry to ten kadr nie jest... (bo i oba szkła, choć naprawdę dobre, do absolutnych żylet się nie zaliczają).

Szperając w stykówkach, byłem pewien, że sfotografowałem wtedy z bliższej odległości (wydaje mi się, że to jednak zrobiłem...) kopalnię "Pokój", więc na kliszy powinienem mieć też szyb "Jan Karol", o którym wspominał Marek Locher w komentarzu do poprzedniego posta. Ale nic takiego na razie nie znalazłem. Szukam.

czwartek, 7 lutego 2013

KWK "Pokój"


i charakterystyczna betonowa konstrukcja szybu "Wanda", widoczne w prześwicie między domami. Brudnożółty blok stoi przy ulicy 1 Maja. Kamienica z nieotynkowanej cegły znajduje się natomiast przy ulicy Karola Bytomskiego. Wg. maps.google.com jest to dzielnica Czarny Las (nota bene ulica Stanisława Kunickiego to chyba też ta właśnie część Rudy Śląskiej... trudno jest mi się połapać w tej topografii...).

Ruda Śląska, ul. Karola Bytomskiego, 08.02.2004

środa, 6 lutego 2013

Lord


Ruda Śląska - Wirek, ul. Stanisława Kunickiego, 08.02.2004

My sweet Lord... ;))
Archaiczny wygląd ulicy Kunickiego od razu mnie zachwycił i wracałem tam kilka razy. Kiedy chodzi się po tych okolicach Wirka, widać, że urbanistyczny porządek tej dzielnicy w latach 70. poddany został mocnej dezorganizacji. Mnóstwo jest tutaj takich zdziesiątkowanych (jeśli idzie o zabudowę) i prowadzących donikąd uliczek, na których zapleczu wyrastają kanciaki z wielkiej płyty. 
Patron ulicy - Stanisław Kunicki, to działacz Narodnej Woli i współzałożyciel Proletariatu (z Ludwikiem Waryńskim), zwolennik prowadzenia działalności politycznej przy pomocy zamachów terrorystycznych... 

wtorek, 5 lutego 2013

TANIA ODZIEŻ


Ruda Śląska - Wirek, ul. Jarosława Dąbrowskiego, 08.02.2004

Dalej ulica Jarosława Dąbrowskiego. Tania odzież, kraty w oknach, błocko (naniesione przez ciężarówki wywożące gruz), zamurowane okna suteren w trzypiętrowej kamienicy po prawej stronie... Bezśnieżna pora przedwiosenna, crème de la crème krajobrazu ojczystego. Czy na przednówku w tej okolicy może być coś bardziej depresyjnego? Chyba tylko osiedle Ruda Śląska - Bykowina, gdzie sporo blokasów zachowało azbestowy siding z lat 80.
Po tym wyjeździe do Rudy, który był taką przymiarka do fotografowania śląskich tematów w kolorze, po przeglądnięciu wglądówek, zdałem sobie sprawę, że potrzebuję shifta. Wcześniej, przy "Czarno-Białym Śląsku" jakoś mi to nie przyszło do głowy...

poniedziałek, 4 lutego 2013

Ruda Śląska - Wirek*, 08.02.2004


Ruda Śląska - Wirek, ul Jarosława Dąbrowskiego, 08.02.2004

I hurt i detal można by powiedzieć... Ten sam budynek od zaplecza w trakcie prac rozbiórkowych. I 3 lata różnicy... Zdjęcie z rozmazanym gołębiem w locie , które poszło do "Kapitału", wykonane było 25.03.2001 (więc nawet niepełne 3 lata).

-----
* Po komentarzu Marka Lochera skorygowałem nazwę dzielnicy z błędnej - "Nowy Bytom", na prawidłową - "Wirek".

niedziela, 3 lutego 2013

HIPERREALIZM (ŚWIĘTOKRZYSKI i DOLNOŚLĄSKI)



Jadąc w zeszły czwartek "kiblem" do Zielonej Góry i mijając malownicze niezmiernie odcinki trasy pomiędzy miastami: Rudna - Głogów - Nowa Sól (bezśnieżne i przedwiosenne widoki z okna pociągu to prawdziwa créme de la créme krajobrazu ojczystego...), przyszła mi do głowy parafraza "Hiperrealizmu świętokrzyskiego" (natychmiast wysłałem ją sms-em Krzyśkowi Jaworskiemu i nie miał nic przeciwko)...

       HIPERREALIZM DOLNOŚLĄSKI

       Obesrane pola pod obesranym niebem.

Widoczna na skanie naszej książeczki "Kapitał" kamienica (a właściwie dach jej oficyny), to nieistniejący już dom, który stał sobie kiedyś przy ulicy Kupieckiej w Rudzie Śląskiej-Nowym Bytomiu. Budynek ten miał pięknie obłożoną flizami elewację w pastelowych kolorach (z secesyjnymi elementami ) i datę 1901 na szczycie fasady. Widoczna obok telewizyjnej anteny wieża kościoła należy do parafii pw. Ducha Świętego.
Wiosną 2004 sfotografowałem - już w kolorze - rozbiórkę tego domu od zaplecza, czyli od ulicy Jarosława Dąbrowskiego (równoległej do Kupieckiej).

sobota, 2 lutego 2013

Maszyna wyciągowa z KWK Siemianowice Śląskie (1)


[04.12.2001]

Fotografia z dedykacja dla Marka LocheraZ tego co pamiętam, robiłem to zdjęcie przez dziurę w drzwiach. I chyba musiałem się złożyć z ręki, bo negatyw jest lekko nieostry... (więc trochę nad nim teraz popracowałem w ramach tzw. postprocesingu, ale lepiej już nie będzie...). 
Szkoda, że to piękne urządzenie poszło na żyletki...

piątek, 1 lutego 2013

Huta Głogów


[2013-02-01  11:35]

Zjawiskowo wyglądająca huta miedzi "Głogów", oglądana z okna pociągu (EN-57, czyli tzw. "kibla"). Wracając z Zielonej Góry specjalnie siadłem po lewej stronie wagonu, żeby zrobić komórką trochę zdjęć tego obiektu. Chyba warto byłoby się tam też wybrać samochodem i pokręcić się trochę po okolicy, bo tereny wokół huty też są zjawiskowe. 
Podróż z Zielonej Góry via Wrocław do Krakowa zajęła... ponad 10 godzin. Dodatkowo zaraz po starcie z Wrocławia Głównego, pociąg Interregio "Galicja" (czyli też "kibel", ale czteroczłonowy - EN-72), odmówił posłuszeństwa i staliśmy jakieś 40 minut, aż go na całe szczęście naprawili...
Spotkanie w BWAZG spoko. Pełna sala, dwugodzinny wykład i na koniec tylko jedno pytanie ze strony publiczności (trochę jak listopadzie w MOCAK-u). Pokazywałem "Postindustrial", "Niewinne oko nie istnieje", "Nowe Miasto" (poprzedzone fotografiami z archiwum Deroit Publishing Co. oraz zdjęciami Joha Daviesa z "Fuji City" i "Metropoli Project"), a na koniec "Kalwarię".

[2013-02-01  08:39]

czwartek, 31 stycznia 2013

200.000


odsłon od 9 grudnia 2009. 

Nie zauważyłem nawet, kiedy to się wczoraj stało...

Dziękuję wszystkim odwiedzającym hiperrealizm i zapraszam ponownie!

środa, 30 stycznia 2013

W HOŁDZIE KRÓTKIM POBYTOM


Grzegorz Wróblewski

W HOŁDZIE KRÓTKIM POBYTOM

Może to wina zamieszek w Albanii
albo działa tak na nas gliniany bożek
Ganeśa. Na nic przyjemnego
nie powinienem dziś liczyć.

(Drażnią mnie nawet słodkie mango,
które wczoraj kupiłaś u Pakistańczyka)
Chyba tylko dlatego nazwałem ostatnią 
grafikę "Loneliness".

Choroba cywilizacji... - mówi o niej
zdenerwowana właścicielka galerii.
Równie dobrze mógłbym
nadać jej tytuł: "Eyes".

Ale wyszłoby na to samo.



[Grzegorz Wróblewski Deep Blue Adventures]


MIŁOŚĆ, EKOLOGIA I MOON

Przysłuchujemy się śpiewającym w oddali
myśliwcom: sekta Moona nie odkryła
jeszcze naszej podmiejskiej kryjówki!

Chwilowa idylla... Tutaj liczą się tylko
białe muszle i ptaki wynurzające się 
z czystych chmur.

Znaczysz dla mnie więcej niż  elektrownia

atomowa Barsebäck.



[Grzegorz Wróblewski Copenhagen Fashion Week]


RANDKA HENRIETTY

Polny konik schował się za koszykiem rozebranej
do naga Henrietty. Henrietta zrywa gorące liście
i bawi się kukurydzianą kolbą.

Spocona czeka na swojego mężczyznę, który
pojawi się dopiero za 4 miesiące
po zakończeniu urzędniczej praktyki w Odense.



[Grzegorz Wróblewski Statistics nad Informatics]


ANITA

Nie znoszę lizania w policzek - jęczy obrażona
Anita. W trakcie stosunku czyta na głos artykuł
o pielęgnacji wrażliwego na ciepło skalara.

Potem zagryza miłość szwedzkimi dietetycznymi
chrupkami.  Gładzi swoje błyszczące włosy i pije
pomarańczowy napój z domieszką niezbędnych witamin.



-----
[Wszystkie wiersze przepisałem z tomu: Grzegorz Wróblewski Dwie kobiety nad Atlantykiem, Wydawnictwo Uniwersytetu Warszawskiego, Warszawa 2011. 


W HOŁDZIE KRÓTKIM POBYTOM str. 19
MIŁOŚĆ, EKOLOGIA I MOON str. 18
RANDKA HENRIETTY str. 23
ANITA str. 22

Obrazy pochodzą z profilu autora na Facebooku.
Prawdę mówiąc szukałem wymienionej w pierwszym wierszu grafiki o tytule Loneliness, będąc pewny, że ją widziałem podczas wizyty w Kopenhadze, jednak bezskutecznie...]

wtorek, 29 stycznia 2013

Fördermaschine


Max Steckel z teki Vom Obeschlesischen Stein-Kohlen BergbauFördermaschine, 1898 

Czyli po polsku "maszyna wyciągowa". Przedwczoraj napisał do mnie maila Sławoj Dubiel, w którym znajdował się link do jego bloga efekt niedoskonałości, a konkretnie do posta z grudnia 2011 (zupełnie o nim zapomniałem), gdzie również pojawia się powyższe zdjęcie Maxa Steckla oraz fotografia Sławoja także przedstawiająca Fördermaschine.

Sławoj Dubiel, Zabrze, kopalnia Królowa Luiza, 2006 [fotografia z katalogu wystawy Dwie tradycje]

Z tym, że Steckel sfotografował będącą w ruchy maszynę w Hohenzollern Grube i jego zdjęcie miało intencjonalnie - by tak powiedzieć - "charakter użytkowy", a Sławoj rejestrując swój kadr na terenie muzeum skansenu górniczego Królowa Luiza, używając werystycznej konwencji sporządzał już "dokument artystyczny". Na tym przykładzie widać chyba wyraźnie, czym dokumentacyjne zapisy z przełomu XIX i XX wieku, różnią się od bardzo do nich podobnych (jeśli chodzi o sposób prezentacji motywów), dokumentalnych serii wykonywanych współcześnie.

Wystawa "Dwie tradycje", na której powyższe zdjęcie było prezentowane (inna fotografia Sławoja znalazła się też na okładce katalogu), nie była niestety przedsięwzięciem zbyt udanym. W pokazanym w Galerii Pustej zestawie prac, właściwie tylko zdjęcia Dubiela i Andrzeja Jerzego Lecha się broniły. Klapa tego przedsięwzięcia, przez kilka dobrych lat obmyślanego przez Jakuba Byrczka (tytułowe "dwie tradycje" odnosić się miały do likwidowanego górnictwa oraz odchodzącej w przeszłość wielkoformatowej fotografii analogowej) wynikała po części z... jego logistyki. Terminy realizacji zapisów wyznaczono bowiem na późną wiosnę i przyjeżdżający na Górny Śląsk fotografowie z Polski oraz Czech musieli się zmierzyć przede wszystkim z niemożliwie słoneczną aurą. Poza tym, kilka dni pobytu w Katowicach, Chorzowie czy Bytomiu (oraz "obowiązkowym" Nikiszowcu), to jednak zbyt krótki okres czasu, żeby zrobić dobry zapis (trafić na ciekawe czy też ważne obiekty oraz właściwą pogodę...).

Na koniec dorzucam własną ferdermaszynę z nieistniejącej już (a wtedy będącej w fazie intensywnej rozbiórki) Kopalni "Siemianowice Śląskie". 

[KWK Siemianowice Śląskie, 01.12.2002]

poniedziałek, 28 stycznia 2013

ZAPROSZENIE DO BWA W ZIELONEJ GÓRZE


Jeżeli kto na miejscu lub w okolicy, to zapraszam do BWA w Zielonej Górze, w czwartek 31 stycznia 2013 o godz. 19:00 na mój wykład "Fotografia i interpretacja". Zgodnie z tytułem wystąpienia będę mówić o interpretowaniu zdjęć, ale też o "znaczeniach" fotografowanych motywów, na które można  zwrócić uwagę odbiorcy projektu dokumentalnego, rozumianego jako działanie o charakterze artystycznym. ZAPRASZAM SERDECZNIE!

[Powiedzmy, że zdjęcie to nosi tytuł Nowy wymiar smaku. Wykład w Zielonej Górze reklamuje fotografia szybów KWK Polska ze Świętochłowic, ale ponieważ była już tutaj prezentowana, więc dokonałem podmiany. Jeśli idzie o faktografię, to zdjęcie było zrobione w 2007 i widzimy na nim ulicę Rzgowską w Łodzi (tuż przed skrzyżowaniem z Ignacego Paderewskiego). Widoczny na obrazku trabant pick-up powędrował w międzyczasie na dach budynku obok "myjni bezdotykowej" po lewej stronie (które są tutaj poza kadrem).]