Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jerzy Jarniewicz. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jerzy Jarniewicz. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 9 lutego 2026

Czym poezja nie jest

 

Poezja (nieznany wiersz
 
Zarzucanie poezji, że zbytnio
koncentruje się na języku,
 
to jak zarzucanie tancerce,
że zanadto dba o własne ciało,
 
albo że podczas tańca
nadmiernie to ciało eksponuje.

niedziela, 9 czerwca 2019

Laibach Lyrik

Poemat Denis Riley, który odczytała wczoraj po angielsku na swoim spotkaniu autorskim podczas Festiwalu Miłosza. Poniżej przekład Jerzego Jarniewicza, który przeczytał polską wersję poematu. Podczas wspomnianego spotkania czytane były utwory z książki Szantung, wydanej co dopiero przez Dom Literatury w Łodzi. Tekst - jeżeli się w niego wgłębić - zupełnie niezły, natomiast na wczorajszym wieczorze autorskim poetka niestety położyła jego odczytanie, głucho i monotonnie recytując wersy, nie czyniąc też specjalnej różnicy między zwrotkami zapisanymi kursywą, a resztą tekstu (przynajmniej ja to tak usłyszałem). Tłumaczowi czytanie szło nieco lepiej...



niedziela, 30 września 2018

(Idę tam znowu i czekam w cieniu na klucze)

Charles Tomlinson


W Connecticut

Białe są te wioski. Białe
ich kościoły bez ołtarzy. Pierwszy śnieg
sypie się z szarobiałego nieba,
a biel brzozowej gałęzi staje się
bielsza na tle szarości. Biały
jest rząd kolumn (każda to
odrębne drzewo), ściany
bez rzeźb. "Kościół
ten ufundowano
w 1741 roku. W roku 1742
aktem Zgromadzenia Generalnego Connecticut
przejęto tę ziemię
i nazwano Judeą".
Słońce chowa się, wchodzą
wiązy jak koronkowe cienie, by po chwili
zejść ze sceny. Biel...
"Nasz pastor jest w porządku. Jest pastorem
w kościele, poza kościołem - mężczyzną" - powiedziała
z takim samym niewzruszonym przekonaniem,
jak wtedy, gdy
wychylona 
z okna, które myła,
zaprasza la mnie do środka: "Nasze drzwi 
są zawsze otwarte".


Las Trampas, USA

   dla Roberta i Priscilli Bunkersów

Przedzieram się przez malwy
w suchym ogrodzie, do
domu,
pukam, potem proszę
po angielsku o klucze
do kościoła w Las Trampas.
Stara kobieta
mówi do mnie po hiszpańsku: ja
nie mówię po angielsku,
pytam więc: gdzie
są klucze do kościoła,
po hiszpańsku.
Widzisz tych 
trzech robotników: ty 
ich spytaj. Wchodzi 
do środka, ja
ruszam za nią,
mam zamiar zapytać
ich po hiszpańsku:
serwus, mówią
po amerykańsku. Witam,
mówię i pytam 
po angielsku:
gdzie są klucze 
do kościoła, a oni mi
mówią: on je ma,
i wskazują na czwartego,
który pracuje z motyką na polu
niedaleko, a do niego
(po hiszpańsku): gdzie są
klucze do kościoła? A on:
ja mam. - Okej,
mówią
w hiszpańskiej angielszczyźnie:
przynieś je (a do mnie po angielsku)
przyniesie ci je. Ty
poczekaj na niego
przy drzwiach kościoła.
Dziękuję, mówię, a oni
odpowiadają mi po amerykańsku:
nie ma za co. Idę
tam znowu i
czekam w cieniu na
klucze, facet,
który mi je przynosi, to nie ten
z motyka, ale
jeden z trójki
robotników,
z kastylijskim wdziękiem
wpuszcza mnie do
środka,
gdzie chłód, z dala
od tego sierpniowego słońca.


[Wiersze Charlesa Tomlinsona  przepisałem z książki: 100 wierszy wypisanych z języka angielskiego w przekładzie Jerzego Jarniewicza, Biuro Literackie, Stronie Śląskie 2018, s. 109 i 14-15.]

wtorek, 6 czerwca 2017

SPOTKANIE AUTORSKIE w podczas tegorocznej edycji MIŁOSZ FESTIVAL

w sobotę 10 czerwca 2017 roku o godzinie 12:15 przy ulicy Kanoniczej 17 w Krakowie (dawny Pałac Biskupa Erazma Ciołka - obecnie oddział Muzeum Narodowego w Krakowie). Spotkanie poprowadzi Jarzy Jarniewicz. SERDECZNIE WSZYSTKICH ZAPRASZAM!



Miejscówka gdzie rzeczone spotkanie ma się odbyć (to także siedziba biura festiwalowego) to miejsce doskonale mi znane... Ale nie w wersji po rekonstrukcji, rewitalizacji i konserwacji (wszystko powyższe trwało ze dwie dekady z ogonkiem), lecz z lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku, ponieważ w budynku przy ulicy Kanoniczej pod numerem 17 mieściła się wtedy pracownia fotograficzna PKZ, której mój ojciec - Eugeniusz Wilczyk, był wówczas szefem. Dokładnie na pierwszym piętrze, częściowo w sali, gdzie wiszą teraz sarmackie portrety dziwnych facetów z obowiązkowym snopkiem pod nochalami (30 lat temu pomieszczenie to było podzielone). Deżawi...

piątek, 2 września 2011

40000 (!!!)


Dokładnie o godzinie 21:44:50 wczoraj, IP gościa z Southhampton (POZDROWIENIA!). Czego jednak nie odnotowałem. Wiedziałem, że wskazówka licznika zbliża się do tej liczby, ale ponieważ dotarła wreszcie do mnie książka "Wszystko jest iluminacją" Jonathana Safran Foera, zamówiona w www.poczytaj.pl (mają siedzibę w bliskim sąsiedztwie, więc nie muszę płacić za porto), oddałem się lekturze. Fascynującej. Przy okazji pierwszego wydania tej książki (WAB, 2003), bardzo ciekawą i trafną recenzję napisał w Gazecie Wyborczej Jerzy Jarniewicz. Czego wtedy nie "odnotowałem", natomiast kilka tygodni temu zobaczyłem na kanale Zone Europa (zupełnie przypadkowo zresztą) film, który na podstawie prozy Foera nakręcił Isaac Liev Schreiber (2005). Film świetny i stosunkowo - jak na współczesną kinową produkcję - mało komercyjny. A dodatkowo w ścieżce dźwiękowej wykorzystano piosenki zespołu Leningrad, pochodzące z ich absolutnie rewelacyjnej płyty Мат без eлектричества. Zakończyłem wczoraj lekturę na stronie 89, a dzisiaj rano zobaczyłem na liczniku cyfry... 40030.