Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ron Padgett. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ron Padgett. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 20 czerwca 2019

(i chce także, żebyś o tym wiedział)

Ron Padgett


FIKSACJA

To nie aż takie trudne - wspiąć się
na krzyż i dać sobie wbić
gwoździe w dłonie i stopy.
Oczywiście, toby bolało, ale
przy silnej woli nic
byś nie poczuł.
Z góry możnaby
więcej zobaczyć, a 
wiaterek chłodziłby 
wyciekającą krew.
Po wzgórzach z oliwkowymi gajami
następują inne wzgórza z drogami i chatami,
stada owiec na odległym wzniesieniu.


DLACZEGO BÓG ZROBIŁ TO, CO ZROBIŁ

Bóg cię nienawidzi
i dlatego stworzył świat
i umieścił w cię w nim,
i obdarzył świadomością.
że jesteś tu
na chwilę,
a potem puf!

a kiedy jesteś tutaj,
zaczynasz pojmować,
że świat również będzie zniszczony
przez ognistą kulę do gry w kręgle,
dziesięć razy większą od ziemi,
która w tej chwili
pędzi przez kosmos,

tak więc nic, absolutnie nic
nie ma znaczenia,
ponieważ Bóg tak chce,
i chce, żebyś o tym wiedział,
ponieważ naprawdę cię nienawidzi
i chce także, żebyś o tym wiedział


ŻART

Kiedyś ukrzyżowany
Jezus w najwyższej
rozpaczy zawołał
głosem wielkim:
„Czemuś mnie opuścił?‟
grał rolę w dramacie
każdego, kto nagle uświadamia sobie
nie to, że został opuszczony,
ale że nigdy nie istniał nikt,
kto by go mógł opuścić,
ponieważ koncepcja nieśmiertelności, która jest prawem
przysługującym każdemu człowiekowi z urodzenia,
starzeje się,
i w końcu umrze, a my zawołamy głosem wielkim.


[Stary dobry Ronn Padgett w tłumaczeniu Andrzeja Szuby z książki: Ron Padgett, Bezczynność butów, Instytut Mikołowski, Mikołów 2018, s. 7, 40, 51. W stopce tego wydawnictwa czytam, że tom „dofinansowano ze środków Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego‟ i na tym m.in. powinna polegać rola tej instytucji.]

niedziela, 3 marca 2019

BEZUSTY


Ron Padgett czyta wiersz The Missing Lips na Festiwalu Miłosza w Krakowie w 2018 r. Polski przekład autorstwa Andrzeja Szuby przeczytał Kacper Bartczak, który spotkanie to poprowadził. Poniżej oryginał:

środa, 20 lutego 2019

(Pieśń o Kartezjuszu)

Ron Padgett


PAZNOKCIE

Jak ludzie robili sobie kiedyś pedicure?
Paznokcie Maryi Dziewicy na obrazach
włoskiego renesansu wyglądają pięknie,
i bardzo dobrze, bo trudno byłoby 
czcić kogoś z długimi paznokciami.
Perugino drwił z religii, która miała
wielbić Boga, a w rzeczywistości koncentrowała się
na Maryi, mimo to namalował jej piękne paznokcie.
Nigdy nie przyglądałem się paznokciom
Jezusa, chociaż są blisko dziur
w stopach, gdzie były gwoździe. Okrucieństwo
jest takie malownicze i trudne do pojęcia,
natomiast piękno, nawet piękno palca u nogi,
ma głęboki sens. Przynajmniej dla mnie.


PIEŚŃ O KARTEZJUSZU

Kartezjusz siedzi
przy stole. Pisze
piórem na arkuszu
papieru o powierzchni
równej powierzchni
stołu. Świeca
topnieje. Kartezjusz zaczyna
topnieć, ale przestaje: musi
trochę dłużej pozostać człowiekiem.
Teraz odkłada pióro.
Jest zmęczony. Bycie Kartezjuszem
jest bardzo męczące
wieczorem wypełnionym „tak‟
lub „nie‟ albo „tak‟ i „nie‟.


[wiersze w przekładzie Andrzeja Szuby z książki: Ron Padgett Bezczynność butów, Instytut Mikołowski, Mikołów 2018, s. 27 i 54.]

czwartek, 7 czerwca 2018

USTA MLECZARZY

Ron Padgett


BEZUSTY

W ogrodzie kwiatowym za domkiem stojącym na
fundamentach kładzionych wśród łagodnych wzgórz
hrabstwa Sussex w Anglii, około roku 1920, mały
czarno-biały terier goni za własnym ogonem na trawniku
i prycha radośnie, prycha, bo coś mu każe gonić i prychac
w słońcu pod błękitnym niebem, a potem kłusować do
cienia i kłaść pysk na skrzyżowanych łapach i czekać,
aż ze szkoły wróci Marian, mała Marian, która karmi go
smakołykami i całuje w to, co byłoby ustami, gdyby je
miał!


USTA MLECZARZY

Jest północ, i trzynastu mleczarzy pracuje gorączkowo,
czyniąc rozpaczliwe wysiłki, żeby uratować swoją firmę,
niewielką mleczarnię na wzgórzach. I śpiewają pieśń ze
starego kraju, tęskną pieśń o pogromie dokonanym na
nich przez Kozaków, która miast przygnębiać, napełnia
ich wewnętrznym ciepłem, ulatującym przez zsiniałe usta.
Na zaokrąglonych bokach srebrnych kadzi refleksy ich ust
wyginają się, błyskają, by zaraz zniknąć.


WARIACJE GOLDBERGOWSKIE

Słyszałem dzisiaj w radiu, jak mówił
Glenn Gould - w nagraniu sprzed lat -
i pomyślałem, że choć by był nie wiem
jak ekscentryczny, czy trudny, czy zrzędliwy,
to i tak uwierzyłbym we wszystko, co mówi,
i uwierzyłem, bo tak pięknie budował
zdania i wyrażał się tak precyzyjnie,
że przez chwilę
było mi przykro, że nigdy go nie poznałem,
ale nie sądzę, że mógłbym przegadać z nim
całą noc przez telefon, choć może mógłbym,
zwłaszcza wówczas, kiedy byłem dość młody,
by dla sztuki dać się pokrajać.


[wiersze w przekładzie Andrzeja Szuby z książki: Ron Padgett Bezczynność butów, Instytut Mikołowski, Mikołów 2018, s. 3, 17, 37. Oglądać i słuchać Rona Padgetta na żywo, dzisiaj między 16:45 a 17:45, w Krakowie na Festiwalu Miłosza, BEZCENNE!]

czwartek, 13 marca 2014

Nothing in That Drawer

Zdążyłem jeszcze zobaczyć wczoraj w Zachęcie wystawę Kuby Dąbrowskiego Film obyczajowy produkcji polskiej i jakoś mi się to wszystko (to co oglądnąłem) skojarzyło ze świetnym wierszem Ron Padgetta Nothing in That Drawer.

Ron Padgett

Nothing in That Drawer

Nothing in that drawer.
Nothing in that drawer.
Nothing in that drawer.
Nothing in that drawer.
Nothing in that drawer.
Nothing in that drawer.
Nothing in that drawer.
Nothing in that drawer.
Nothing in that drawer.
Nothing in that drawer.
Nothing in that drawer.
Nothing in that drawer.
Nothing in that drawer.
Nothing in that drawer.



Ron Padgett we własnej osobie czyta Nothing in That Drawer

niedziela, 12 września 2010

Bastille Day


Wspaniały (!!!) wiersz Rona Padgetta, na który natknąłem się w internetowym wydaniu Jacket Magazine i wklejam go a propos (a także z przekory) obchodzonej wczoraj w telewizorze rocznicy zamachów na WTC.

Ron Padgett

Bastille Day

The first time I saw Paris
I went to see where the Bastille
had been, and though
I saw the column there
I was too aware that
the Bastille was not there:
I did not know how
to see the emptiness.
People go to see
the missing Twin Towers
and seem to like feeling
the lack of something.
I do not like knowing
that my mother no longer
exists, or the feeling
of knowing. Excuse me
for comparing my mother
to large buildings. Also
for talking about absence.
The red and gray sky
above the rooftops
is darkening and the inhabitants
are hastening home for dinner.
I hope to see you later.

poniedziałek, 30 sierpnia 2010

Gdańsk, ulica Łąkowa



na Dolnym Mieście, maj 2008. Po powrocie z Liverpoolu wziąłem się za fotografowanie Gdańska, do czego zobowiązywał mnie podpisany kontrakt projektu „Cities on the Edge”, poświęconego portowym miastom „po przejściach”. Tymczasem dzielnica Nowy Port, którą sobie upatrzyłem podczas wcześniejszego, marcowego rekonesansu, została całkowicie zasłonięta przez liście rosnących tam kasztanów. Tzn. zasłoniły one skutecznie elewacje parterowych domków i uniemożliwiły też wykonanie kilku zaplanowanych ujęć tamtejszych ulic w zbieżnej perspektywie. Co robić, kręciłem się zrezygnowany po Gdańsku i trafiłem wreszcie przypadkowo na Dolne Miasto, które jest o właściwie o rzut beretem od odpicowanej pod kątem turystów starówki, ale trzeba pokonać ruchliwą ulicę Podwale Przedmiejskie, która przechodzi w tamtym miejscu w Ułańską.
No więc, po wstępnym, późno popołudniowym rekonesansie, następnego dnia wcześnie rano pojawiłem się na Łąkowej (miałem też wtedy światło po właściwej stronie) i zacząłem fotografowanie. Ta podupadła dzielnica Gdańska nie pojawia się oczywiście w turystycznych folderach i w ogóle - wizualnie/fotograficznie jest dość słabo reprezentowana.
Widoczny na fotografii nienaturalnie wąski budynek pod numerem 14 na Łąkowej, wystający jak samotny trzonowiec w szczęce kogoś cierpiącego na paradentozę, wydał mi się ciekawym motywem. Rozstawiłem i wypoziomowałem statyw. Do mojego hasselblada 500 C/M miałem podpiętego distagona 40 CH via zeissowski shift-converter, co w efekcie dawało ogniskową 60mm. Przysziftowałem mocno w górę, tak jednak aby w dolnej części kadru mieć widoczny też uliczny bruk z torami nieczynnej linii tramwajowej. I czekałem.
Najpierw z okna na pierwszym piętrze wyglądnął mężczyzna, który rękami oparł się o niski parapet. Zrobiłem zdjęcie i przekręciłem korbkę naciągu filmu. Potem z drzwi sklepu pod 13 wyszedł drugi i stanął tyłem w sąsiadującej bramie (prawdopodobnie otwierał zamek), nacisnąłem spust migawki po raz drugi.
Mimo że – jak myślę - zdjęcie jest OK. i weszło do zestawu wystawowego, podsumowującego projekt oraz także do wydanego przy tej okazji albumu, to jednak chodząc wtedy z aparatem po Gdańsku, po ulicy Łąkowej, Stefana Jaracza, Lisiej Grobli, Jakuba Wejhera i wielu innych, nie odstępowało mnie uczucie, tak celnie wyrażone przez Rona Padgetta w jego słynnym wierszu (niektórzy nazywają go sonetem) NOTHING IN THAT DRAWER. A do którego równie celnie nawiązał Grzegorz Wróblewski w swej ODZIE DO RONA PADGETTA, którą pozwolę sobie przytoczyć poniżej w całości.

***

Grzegorz Wróblewski

ODA DO RONA PADGETTA


Jaki jest ulubiony
i (proszę wybaczyć) co wywarło a co szybko znikło
bo przecież wszystko po czasie tego nie da się niestety uniknąć
rozpad/rozkład/unicestwienie białka i domowego ogniska
Nothing in that drawer.
Nothing in that drawer.
Nothing in that drawer.
Nothing in that drawer.
gdzie się pan wtedy podziewał
kiedy my tutaj wytrwale
Nothing in that drawer.
Odpowiedź natychmiastowa: Ron Padgett
można sprawdzić this is the definitive selection of work
a konkretnie na stronie osiemnastej na dziewiętnastej jest kawałek pod
tytułem Wonderful Things
bardzo ważne author photograph by Patricia Padgett
Nothing in that drawer.
Nothing in that drawer.
Nothing in that drawer.
obserwując niebo i klocki syna córki sąsiada
supermana od 15 lat w policji albo innej miejskiej straży
Nothing in that drawer.
Nothing in that drawer.
albo słuchając chrząszczy (chrząszcze duńskie albo te które nie mają
obywatelstwa znają lub za przeproszeniem nie znają polskich poetów
przypuśćmy że się orientują w polskich poetach urodzonych po 1960 roku
to nie ja wymyśliłem dla mnie mogłoby być spokojnie po Matejce choć Matejko
to nie był podobno poeta ale Matejko to był jednak podobno gdyż nikt tego
tak naprawdę do końca nie wie)
Nothing in that drawer.
Nothing in that drawer.
Nothing in that drawer.
Nothing in that drawer.
skróciłem nieco wersję dlatego chrząszcze zamiast na przykład polityków
myślałem wyłącznie koncentracja i koncentracja i maksymalna koncentracja
o nim