Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Marcin Maciejowski. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Marcin Maciejowski. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 12 czerwca 2017

Tak oto fotografia prześladuje malarstwo, które ją naśladuje

Kiedyś było inaczej...

Thomas Struth, Art Institute of Chicago II, Chicago 1990, Chromogenic print, 180 x 215 cm

Marcin Maciejowski, What do People see in It, 2014, Oil on canvas, 190 x 140 cm

niedziela, 14 maja 2017

ZIEMIE ODZYSKANE

Po wielu, wielu latach sięgnąłem do wydanego 14 lat temu Eternitu... Hm, książka byłaby do uratowania, gdybym nad nią dłużej popracował.


Widoczne powyżej zdjęcie miało się pierwotnie znaleźć na pierwszej stronie okładki, jednak Dunio (Paweł Dunin-Wąsowicz) miał inny pomysł. Ten inny pomysł polegał na tym, że Marcin Maciejowski namalował obrazy-okładki do całej serii, bo była to seria Lampy i Iskry Bożej wydana w dziesięciolecie słynnej "filetowej serii" pisma bruLion. Maciejowski malował fizjonomie autorów ze zdjęć (wyłączywszy poetę MLB, który się postawił lub zdjęcia nie dosłał?), a dwa zdjęcia to były moje zdjęcia, jedno (późniejsze) wykonane Grzegorzowi Wróblewskiemu w Kopenhadze w 1999 roku, a drugie (wcześniejsze) zrobione Marcinowi Świetlickiemu w Krakowie, w 1983 roku na ulicy generała Iwana Koniewa (obecnie Armii Krajowej) w miejscu, gdzie obecnie stoi stacja benzynowa Statoil (to może być już zresztą informacja nieaktualna, bo sieć norweskiego koncernu przejęła firma Circle K). Po tym przydługim wstępie przejdźmy do zaanonsowanego w tytule posta wiersza Ziemie Odzyskane, w którym coś mi na końcu zgrzyta, co zapewne można by poprawić...


ps. Dodając etykiety do innych wpisów z tekstami z Eternitu zorientowałem się, że wklejałem już okładkę tej książki... Teraz przynajmniej jest ona lepiej zeskanowana ;))

niedziela, 13 grudnia 2015

POLPSTRYK

Michał Kaczyński

polpstryk

polacy nie potrafią zmywać naczyń
ale prawdziwych polaków już nie ma
prawdziwi polacy zginęli w katyniu
lub wyjechali do izraela
ew. na kresy wschodnie, ziemie odzyskane
do chicago i zagłebia ruhry

prawdziwych polaków wymordowali tatarzy w XII wieku

być może wikingowie

01.02.27 warszawa

[wiersz przepisałem z tomu: Michał Kaczyński Warszawa płonie, Lampa i Iskra Boża, Warszawa 2002, str. 40. Poniżej skan okładki, na której (strona I) znajduje się obraz Marcina Maciejowskiego]



piątek, 10 kwietnia 2015

nie gaście gówna / cud, że się pali

Michał Kaczyński

warszawa płonie

warszawa płonie!

obywatele dresiarze spierdalajcie
wasze miasto płonie!
chuje w taksówkach
chuje z ratusza
gnoje w gariturach
studenci w pubach
skurwiele złodzieje
dziwki frytki

nie gaście gówna
cud, że się pali
warszawa płonie!


00.05.15 warszawa 
------------------------ 

Wierszyk przepisany okolicznościowo (i pewnie też z powodu, że ostatnio często bywam w stolycy...). Z książki: Michał Kaczyński Warszawa płonie (wiersze wybrane), Lampa i Iskra Boża, Warszawa 2002, str. 46. 
Okładkę tego tomiku wykonał, tzn. namalował Marcin Maciejowski. Tzn. namalował okładki do wszystkich książeczek wydanych przez Pawła Dunina-Wasowicza w ramach przedsięwzięcia, które upamiętniać miało (czy też tylko nawiązywać do...) tzw. "fioletową serię" pisma bruLion. Brałem też w tym udział, a mój udział nazywał się Eternit. Przy okazji, mój planowany, aczkolwiek niezrealizowany udział w bibliotece tegoż periodyku (jakkolwiek przez kilka lat anonsowany w ichniejszych zapowiedziach wydawniczych) miał nosić tytuł Hiperrealizm...

A tak wygląda okładka tomu Miachała Kaczyńskiego:



środa, 5 marca 2014

BODHIDHARMA ÜBER ALLES


[skan z książki: Wojciech Wilczyk Eternit, Lampa i Iskra Boża, Warszawa 2002, str. 19]

Przy okazji poprzedniego wpisu i skanu ściągnąłem z regału Eternit i przeczytałem ponownie (po 12 latach?) trochę własnych tekstów. Prawdę mówiąc bez jakiejś specjalnej przyjemności i widzę też dokładnie, że nie trzeba się było aż tak spieszyć z wydaniem tej książki... Pewne kawałki są OK, ale sporo też należałoby wywalić, żeby publikacja miała sens. Lampa i Iskra Boża to było wtedy (jest nadal?) takie mocno punkowe wydawnictwo, więc o pracy stricte redakcyjnej nie było co marzyć... Książeczka miała mieć pierwotnie inną okładkę i chciałem, żeby znalazło się na niej zdjęcie, które ostatecznie powędrowało na jej IV stronę. Okładkowy portret autora namalował Marcin Maciejowski (o ile pamiętam obraz ten jest jednak w "skali szarości") na podstawie kolorowej fotografii, jaką kiedyś zrobił mi Dunio swą idioten kamerą. Różowy kolor okładki nawiązuje do "fioletowej serii" bruLionu z 1992 roku, bo książka ukazała się w dziesięciolecie tamtego wydarzenia razem z innymi tomikami, których było... no właśnie, nie jestem tego pewien, chyba jakieś 10 szt.? W przypadku przywołanego (i zeskanowanego) wierszyka miałem wtedy (12 lat temu) pewne wątpliwości, a teraz widzę, że niesłusznie.


piątek, 1 marca 2013

WIOSNA


Grzegorz Wróblewski

WIOSNA

wariant nr 1
– powiesić się
wariant nr 2
– też się powiesić
wariant nr 3
    – przezimować
       a na wiosnę
          się powiesić


----------
Wiersz z debiutanckiego tomu: Grzegorz Wróblewski Ciamkowatość życia. I inne wiersze z lat 1982-1992, wyd. bibLioteka Kraków-Warszawa 1992, str. 41. 

[Okładka pierwszego wydania Ciamkowatości życia. Stopka redakcyjna ma w całości brzmienie następujące:

redakcja: Zakon Żebraczy
bibLioteka, Kraków Warszawa 1992, wydanie I
wydawca: Fundacja 'brulionu' przy wsparciu
finansowym Ministerstwa Kultury i Sztuki
projekt okładki: Olga Okoniewska
korekta: Krystyna Andrzejewska
redaktor serii: Robert Telkieli
ISBN 83-85339-07-8
printed in RPRL]

[Reedycja Ciamkowatości życia, opublikowana w 2002 roku przez Lampę i Iskrę Bożą, w dziesięciolecie wydania "filetowej serii" bruLionu. Tym razem stopka redakcyjna wygląda tak:

Copyright © by Grzegorz Wróblewski, 1992-2002
Projekt okładki: Marcin Maciejowski wg zdjęcia Wojciecha Wilczyka
ISBN 83-86735-85-6
Druk: Efekt, Warszawa, ul. Lubelska20/32]

czwartek, 13 maja 2010

Piloci krzyczeli



Pierwsza strona dziennika Fakt z dnia dzisiejszego (aż mnie wryło, jak to zobaczyłem za witryną kiosku), nadal na wznoszącej się fali "odrodzenia" religijno-narodowego (nie wiadomo w sumie, który ze składników tego patriotycznego tsunami okaże się bardziej toksyczny?).
Przy okazji - według grafików brukowca Axel Springera wypada na głowę po  sylabie i pół wykrzyknika.
Tak sobie pmyślałem, jak rzadko polska sztuka współczesna odnosi się do tego typu komunikatów. A powinna i to niekoniecznie powodowana wyłącznie obywatelską powinnością.
Kiedyś Marcin Maciejowski (akurat kończy się jego świetna wystawa w krakowskim Muzeum Narodowym) malował obrazy "inspirowane" podobnymi w charakterze newsami. Zresztą cholera wie, co on akurat teraz maluje?