Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Michał Cała. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Michał Cała. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 27 września 2012

Vedute di Silesia


- architektura postindustrialna Górnego Śląska w fotografii - tak się nazywała wystawa, na której to zdjęcie było prezentowane. I ekspozycja ta, eksponowana w latem 2005 w ruinach Teatru Miejskiego w Gliwicach (niestety samego pokazu nie widziałem - a wzięli w nim udział także: Waldemar Jama, Piotr Szymon, Sławoj Dubiel, Rafał Milach, Karel Tuma, Piotr Chojnacki i Michał Cała), towarzyszyła wystawie grafik Giambattisty Piranesiego z kolekcji tamtejszego muzeum.

Koksownia Huty Królewskiej, 28.11.2001

Hm, popatrzyłem na plik, który wysłałem 7 lat temu organizatorom tej prezentacji i... przeraziłem się jego nadmiernym kontrastem oraz pojechanym wyostrzaniem... No ale, negatyw skanowałem wówczas na Epsonie 4870, który bez zadania maski wyostrzającej mógł przyprawić o mdłości. Po małej korekcie wklejam to zdjęcie, zresztą jedno z moich ulubionych z "Czarno-Białego Śląska".

Natomiast jeśli chodzi o paralele z Piranesim, to wtedy wydawały mi się przegięciem czy też lekkim nadużyciem, ale patrząc na to z perspektywy wspomnianych 7 lat... Czemu nie? 

środa, 16 lutego 2011

Śląsk z szuflady



A więc jedna z szuflad wreszcie się otworzyła! Jadąc wczoraj do Bytomia na promocję albumu Marka Meschnika, przedstawiającego nabytki Kolekcji Sztuki Współczesnej, jaka powstaje w Muzeum Górnośląskim w Bytomiu, zahaczyłem o katowickie GCK i Galerię „Pustą”, w której wnętrzu trwa właśnie wystawa zdjęć autorstwa Krzysztofa Pileckiego pt. „Wilson, Wilhelmina i inne...”.
Krzysztof Pilecki, członek Grupy Fotograficznej KRON (należeli do niej także: Michał Cała, Zbigniew Podsiadło i Piotr Szymon), fotografował w Górny Śląsk w latach 80. O jego zdjęciach z tego terenu, do tej pory właściwie tylko słyszałem, więc bardzo byłem ciekaw jak wyglądają. Wystawa w „Pustej” to zestaw kilkudziesięciu czarno-białych fotografii, wykonanych aparatem małoobrazkowym, na których zobaczyć możemy industrialne instalacje tytułowego szybu „Wilson”, być może Huty „Wilhelmina” (tego nie byłem w stanie rozpoznać, zresztą jak mi się wydaje, zakład o tej nazwie został zlikwidowany w latach 30. ubiegłego wieku) i na pewno rozbiórkę wielkiego pieca w Hucie „Pokój” w Rudzie Śląskiej-Nowy Bytom. Kwestię właściwiej atrybucji widocznych na zdjęciach obiektów, utrudnia brak… jakichkolwiek podpisów (sic!). 
Od strony fotograficznego obrazowania, zdjęcia Pileckiego prezentują pewien rodzaj „samowystarczalności”, tak jak i u Michała Cały, o który pisałem poprzednio, tyle że gdyby przyrównać je do fotografii tego ostatniego, widać tutaj zdecydowaną różnicę, tzn. wyraźny brak jakiegokolwiek pomysłu na przedstawienie widoku, tych potencjalnie atrakcyjnych industrialnych instalacji. I oglądają prace Krzysztofa Pileckiego, przypomniał mi się, wspomniany w poprzednim poście Krzysztof Jurecki, który w przypadku monochromatycznej fotografii przedstawiającej obiekty industrialne, niejako „automatycznie” (jak w pewnym wojskowym dowcipie z brodą) ma zwyczaj przywoływać twórczość małżeństwa Becherów. I nieco złośliwe pomyślałem sobie, że lektura któregoś z ich albumów, bardzo by się autorowi wystawy „Wilson, Wilhelmina i inne...” przydała.

wtorek, 15 lutego 2011

„Śląsk” Michała Cały


Michał Cała, Wałbrzych, 1979

Na wczorajszych zajęcia w Akademii fotografii pokazywałem studentom „Śląsk” Michała Cały. Ten cykl zrealizowany w latach 1978-1992 (takie ramy czasowe podaje autor na swojej stronie), po raz pierwszy miałem okazję zobaczyć w krakowskiej Galerii ZPAF w roku 1987, albo 1986, a może w 1988? Teraz nie pamiętam dokładnie, ale wydaje mi się, że ta ekspozycja zbiegła się w czasie z publikacją w ówczesnej „Fotografii”.
Jako początkujący wóczas fotograf, krakowską Galerię ZPAF (mieściła się wtedy przy ulicy św. Anny) odwiedzałem dość regularnie, ponieważ po prostu chciałem się czegoś nauczyć od starszych wiekiem i stażem kolegów („kolegów” - ma się rozumieć - in spe). No i z tą edukacją było tak, że faktycznie proces dydaktyczny zaszedł, ale dopiero w momencie kontaktu ze śląskimi  fotografiami Michała Cały. Bo wcześniej, kiedy oglądałem kolejne prezentacje ogólnozpafowskich pawi, niejako z definicji o nauce mowy być nie mogło.
Zdjęcia Cały dosłownie mną wstrząsnęły. Zobaczyłem wtedy, że można być bardzo blisko konkretu (wizualne realia śląskiej konurbacji były mi wtedy raczej znane) i potraktować go jako materiał do fotograficznego, czytaj - „artystycznego” cyklu. Po kilku latach, jakoś w 1993 albo 1994, zobaczyłem ponownie te prace na wystawie w Galerii B&B w Bielsku-Białej i przeżyłem lekkie rozczarowanie. Dotyczyło ono jakości powiększeń, które podczas tej prezentacji miały rozmiary w okolicach 50x60cm (wydaje mi się, że na wystawie w Krakowie odbitki nie były zbyt duże, ale Michał Cała twierdzi że wręcz przeciwnie) i jakoś przy tej wielkości nieco siadła na nich ostrość brzegowa oraz kontrast, a także rozpiętość tonalna. Natomiast samo podejście do tematu, sposób jego prezentacji, wybór motywów, wszystko to nadal działało.

Michał Cała, Wałbrzych-Sobięcin, 1979

Michał Cała, Wałbrzych, 1979

W 2006 Galeria Zderzak wydała album pt. „Śląsk”, gdzie znalazło się 101 fotografii ze śląskiego cyklu Cały. I właśnie taki zestaw w albumowym układzie pokazywałem studentom na zajęciach.
Oglądając trwającą kilkanaście minut projekcję, zastanawiałem się nad płaszczyzną/płaszczyznami odniesień oraz nawiązań do polskiej i zagranicznej fotografii. I nie znalazłem takowych… (pytałem o to studentów i im też nic nie przychodziło do głowy) Wygląda na to, że cykl Cały jest zjawiskiem niemal kompletnie osobnym i w pewnym sensie „samowystarczalnym”. Jednocześnie, patrząc na bardziej współczesne zdjęcia tego autora (czarno-biała seria „Śląsk i Zagłębie. 2004-2010” oraz kolorowa „Miasta Śląska i Zagłębia. 2004-2010”
), dostrzec można z pewnym zdumieniem, że jego metoda pracy: sposób kadrowania, wybór motywów, etc., na przestrzeni tych nieco ponad 40 lat, nie uległy właściwie żadnym zmianom… Czy to już jest ten „styl”, którego domaga się od fotografów Krzysztof Jurecki?
Pomimo wyrażonych powyżej zastrzeżeń, myślę, że „Śląsk” Michała Cały to przedsięwzięcie o wybitnym charakterze. W latach 80. ubiegłego wieku, oprócz „Zapisu socjologicznego” Zofii Rydet, nikt właściwie z taką konsekwencją i determinacją nie starał się tworzyć dużego dokumentalnego cyklu fotograficznego o charakterze wizualnej monografii (no chyba, że w końcu poznamy te „pękające w szwach archiwa”…).
Przeglądając przed chwilą album Michała Cały, znowu uwagę moją przyciągnęły kapitalne zdjęcia z Wałbrzycha z 1979 roku, z czasów gdy pracowały tam jeszcze kopalnie węgla, a koksownie  „Thorez”, „Chrobry”, „Mieszko” i „Wiktoria” (sic!), wypluwały w powietrze kłęby śmierdzącego dymu. Tamtejsze górzyste ukształtowanie terenu, umożliwiało wykonywanie zdjęć z „wysokiej perspektywy” i Cała świetnie to wtedy wykorzystał.

 Michał Cała, Wałbrzych, 1979

 Michał Cała, Wałbrzych 1979

Michał Cała, Wałbrzych 1979 

niedziela, 14 listopada 2010

Palestyna


Michał Cała, z cyklu „Śląsk”, Sobięcin, 1979

Pociąg TLK z Poznania do Krakowa, dystans 429 kilometrów „połyka” w siedem i pół godziny… Tempo doprawdy atomowe. Zdezelowane wagony z lat 80. ubiegłego wieku, pomalowano w niebiesko-srebrne barwy spółki Intercity i do tego właściwie sprowadziła się modernizacja tego taboru. Wracając dzisiaj ze stolicy Wielkopolski, po raz kolejny w ciągu krótkiego czasu, obserwowałem tereny Górnego Śląska. Tym razem światło było bardzo ostre, tzw. „blacha”. Mijając pozostałości huty cynku „Wilhelmina” w Katowicach-Szopienicach (spostrzegłem teraz, że w dawnym budynku administracyjnym z tą charakterystyczną wieżyczką po środku, wszystkie okna zasłonięto deskami) przypomniałem sobie zdjęcia Michała Cały, który fotografował Górny i Dolny Śląsk w pierwszej połowie lat 80. W krakowskiej Galerii ZPAF, która mieściła się wtedy na ulicy św. Anny, widziałem te zdjęcia po raz pierwszy i zrobiły na mnie wtedy kolosalne wrażenie (po prostu nikt z szanownego grona fotografików-fafików-zpafowych, takich tematów wówczas i w taki sposób nie podejmował). Po latach nakładem Galerii Zderzak ukazała się książka Cały pt. „Śląsk”, niestety nie do końca poprawnie wyprodukowana. Z zamieszczonego tam zestawu zdjęć, bardzo lubię fotografię przedstawiającą elektrociepłownię „Victoria”, którą autor „Śląska” zdjął zimową porą z sąsiadującego z nią wzniesienia przy pomocy teleobiektywu. W 2003 kiedy w Zderzaku kuratorowałem wystawie „Fotorealizm”, „Viktoria” pojawiła się w secie zdjęć autorstwa Andrzeja Ślusarczyka, jakie wybrane zostały z jego projektu „Wałbrzych-powidoki”. W tym wypadku, autor wspomnianej fotografii posłużył się też teleobiektywem, a było to trzystupiędziesięcio-milimetrowe szkło, podpięte do jego Mamiy RB67 (Michał Cała fotografował małym obrazkiem). No i teraz na jesieni (czyli jak najbardziej teraz) w wydawnictwie Fine Grain Jerzego Piątka, mają się wreszcie ukazać wałbrzyskie powidoki Andrzeja Ślusarczyka (wcześniej album był zapowiadany na jesień 2009), z czego już się bardzo cieszę! Tytułowy Sobięcin, czyli dzielnica Wałbrzycha, ze względu na specyficzne sposoby zachowań miejscowej ludności, popularnie nazywany jest „Palestyną” i stąd właśnie nazwa tego posta.

Andrzej Ślusarczyk z cyklu „Wałbrzych-powidoki”, 1999