Zdjęcia zostały zrobione na początku listopada 1996 na terenie dawnej koksowni "Walenty" (primo voto "Wolfgang"). Jechaliśmy na imprezę literacką w Katowicach, która odbywała się w ramach festiwalu Ars Cameralis Silesiae Superioris (nie ma to jak bezpretensjonalne nazwy...), więc postanowiłem nadłożyć nieco drogi i wykorzystać ruiny, jako tło do sesji portretowej. Kubuś Puchatek, pardon!, Marcin Świetlicki był nieco zmarnowany tego przedpołudnia, co widać trochę na zdjęciach. Jeśli o mnie chodzi, to spodziewałem się, że industrialne tło nieco lepiej zagra... Po dwudziestu dziewięciu latach nie ma to jednak specjalnego znaczenia. Myślę też, że pewien rys psychologiczny portretowanej osoby został tu dość trafnie oddany (lub wręcz przeciwnie). W sesji uczestniczył także Marcin Baran, ale o nim być może w kolejnym odcinku.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą będziemy obserwować postępy ciemności. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą będziemy obserwować postępy ciemności. Pokaż wszystkie posty
środa, 5 listopada 2025
wtorek, 4 listopada 2025
środa, 10 marca 2021
niedziela, 21 lutego 2021
czwartek, 18 lutego 2021
(ten wrzask mnie ogłusza oślepia)
Wczoraj skończyłem skanowaćź swoje dzieciństwo. Wyszło tego całkiem sporo: 757 plików w 84 folderach (pergaminach na negatywy). No cóż, jestem synem fotografa, stąd w erze analogowej uzbierało się aż tyle kadrów. To dziwna podróż w przeszłość... Pamięć mechaniczna, jaką umożliwia (narzuca) fotografia, niewiele ma wspólnego z obrazami, które przechowujemy we własnej pamięci. Te bliższe są marzeniom sennym. W związku z powyższym przyszedł mi dzisiaj na myśl wspaniały Utwór o Matce i Ojczyźnie Bożeny Keff (wyd. ha!art, Kraków 2008), skąd pozwoliłem sobie zeskanować dwa teksty à propos.
poniedziałek, 15 lutego 2021
Rite de passage
[Polska, lata 60. XX wieku]
Ależ ojciec miał oko! Pamiętam powroty z religii (owszem, znalazłem kadry z mojego rite de passage w prafii św. Stanisława Kostki w Krakowie) i jego badawcze pytania dotyczące jednego z księży, który lubił towarzystwo młodych chłopców. Oczywiście nie rozumiałem wtedy, o co pytał. Historia, o której mówię, nie musi mieć jednak związku z tym zdjęciem... Nie wiem, gdzie zostało wykonane i kogo na nim widzimy? Kadru tego nigdy nie wykorzystał. I szkoda!
Prawdopodobnie jest to klatka z jakiejś komunijnej fuchy (końcówka filmu), która zaplątała się do grupy negatywów z adnotacją: MY - RODZINNIE - WAKACJE - WOJTEK - JAGA.
Jaga, to zdrobniałe imię mamy.
sobota, 13 lutego 2021
czwartek, 11 lutego 2021
Wyłom
[1961]
Jest więcej niż prawdopodobne, że znajduję się w środku tego dziwnego wehikułu o urodzie karawanu, który popycha mama. Na podstawie motywów obecnych w tle (widać tam m.in. zarys konturu Kopca Kościuszki oraz pionowy ślad masztu radiostacji), nie można mieć wątpliwości, że zdjęcie zostało zrobione na Zakrzówku, na ulicy Wyłom prowadzącej od Twardowskiego do kamieniołomu Krakowskich Zakładów Sodowych Solvay. Sądząc po problematycznej ostrości, kamerą był ten sam Flexaret z rozjustowanym obiektywem, którego ojciec używał przez pewien czas do fotografowania krakowskiego Kazimierza. Nietrudno datować tę fotografię, rok 1961, wiosna, od kilku miesięcy przebywam na tym najlepszym z możliwych światów. Chłopiec z kapturem na głowie to prawdopodobnie mój kuzyn Marek.
Subskrybuj:
Posty (Atom)






