Pokazywanie postów oznaczonych etykietą biało-czerwono-czarna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą biało-czerwono-czarna. Pokaż wszystkie posty

sobota, 23 września 2017

ODLOT, a pykanie

W kwestii samolotu ze strony 169 Jedynki Macieja Rawluka przeprowadziłem małe śledztwo z pomocą wuja googla, z którego wynika, że rzeczona restauracja „Odlot” mieszcząca się w Kościelsku vis a vis DK-1, rozpoczęła swą działalność w roku 1994. Podobno latający wcześniej w barwach LOT-u Ił-18, miał zagrać w filmie Bohdana Poręby Katastrofa w Gibraltarze (1983), ale chyba nie wystąpił w roli Liberatora, który uległ wypadkowi, bo tutaj obsadzony był An-26. Wydawało mi się, że samolot w Kościelsku stał tam już nieco wcześniej, bo jego widok był stałym elementem podróży jedynką, ale oczywiście moment jego pojawienia się może być późniejszy (ostatecznie minęły od tego momentu ponad dwie dekady).

 [Wojciech Prażmowski, zdjęcie z cyklu biało-czerwono-czarna, str. 35]

Jak wspomniałem w komentarzu pod poprzedni wpisem, zdjęcie Iła pojawiło się w dokumentalnym projekcie Wojciecha Prażmowskiego biało-czerwono-czarna (1999-2000), który jest w ogóle pierwszym tak obszernym zapisem dotyczącym Polski po ustrojowej transformacji z 1989 roku. Prażmowski swój cykl realizował używając średnioformatowej kamery Mamiya 6, której specyfikacja (tryb automatyczny przy preselekcji przysłony) umożliwiała mu błyskawiczne robienie zdjęć, jak sam to określał „podnoszę aparat do oka i pyk” (oczywiście potem należało przewinąć film na następną klatkę). No i pyk, i mam zdjęcie z Kościelska. Do swojej książki Prażmowski wybrał dwie setki pykniętych kadrów.


Olympus Mju 2, którego używał Michał Szlaga robiąc zdjęcia do swojego cyklu Polska, pracuje tylko w trybie automatu, ma autofokus i silnik przewijający film, więc można nim pykać do woli (do końca taśmy) i w miarę szybkim tempie. I to trochę widać na załączonym obrazku, który skleiłem z kadrów wykonanych podczas jednego pobytu w „Odlocie”, zamieszczonych w blogowym wpisie z 25 maja 2010 roku. Pyk, pyk, pyk... czy raczej pyk-pyk-pyk-pyk-pyk... Podczas autorskiego oprowadzania po wystawie Polska, którą można obecnie oglądać w sali im. Heleny Modrzejewskiej Starego Teatru w Krakowie, Szlaga mówił, że podczas pracy nad cyklem naświetlił 1000 małoobrazkowych negatywów, co daje sumę ok. 36000 pykniętych klatek...

niedziela, 11 listopada 2012

BIAŁO-CZERWONO-CZARNA


Tytuł świetnego cyklu Wojciecha Prażmowskiego sprzed ponad 12 lat, nabiera ostatnimi czasy nowych znaczeń, jeżeli wziąć pod uwagę wzrost popularności  - by tak je tu eufemistycznie określić - partii konserwatywno-nacjonalistycznych ... ;)
Kiedy po raz pierwszy, chyba na wystawie w Małej Galerii ZPAF we wrześniu 2000, zobaczyłem prace z tej serii, pomyślałem, że projekt ten, biorący za  temat  rodzimą rzeczywistość w okolicach millenijnego przesilenia, sporo u nas zamiesza. Że będą recenzje, omówienia, analizy... Oczami wyobraźni widziałem wtedy też rozkładówkę z sobotnim Magazynie Gazety Wyborczej... No i pomyliłem się tutaj całkowicie, nie zamieszał (prezentacji w Magazynie oczywiście nie było). Jakkolwiek cały czas mam przekonanie, że jest to fotograficzne przedsięwzięcie dużego kalibru. 
Być może, stało się tak częściowo na skutek całkowicie położonej książkowej publikacji tego cyklu, gdzie zdjęcia wydrukowano z jednego przejazdu i gdzie nie pojawiły się w roli przerywników, fotografie kolorowe, jak to pierwotnie planował Prażmowski. Bo właśnie podczas ekspozycji w Małej Galerii, czarno-białym kwadratowym kadrom z Mamiy-6, towarzyszyły zdjęcia barwne (w tym momencie nie pamiętam ich liczby), na których pojawiała się w różnych odsłonach tytułowa czerwień oraz biel.

Wojciech Prażmowski, z cyklu Biało-czerwono-czarna (1999)

-----

Wspomniany album Wojciecha Prażmowskiego Biało-czerwono-czarna można za jedyne 4 PLN nabyć w sklepiku Muzeum Częstochowskiego.