Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Maciej Rawluk. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Maciej Rawluk. Pokaż wszystkie posty

środa, 11 marca 2026

Łaziska Górne

[Łaziska Górne - kładka nad torami prowadząca do ul. Zwałowej - 17.10.2003]

Fascynuje mnie hałda widoczna w lewej części panoramy. To efekt działalności Kopalni Węgla Kamiennego Bolesław Śmiały i jej poprzedniczek, które funkcjonują tutaj do 1779 roku (sama hałda powstawała w latach 1912-1998). Wzniesienie to o nazwie Skalny fotografowałem wielokrotnie, ale nigdy nie wpadłem na pomysł, żeby wejść na  jego szczyt, tak jak zrobił to Maciej Rawluk (czego efekty widać w jego zarzuconym już cyklu Energia). Wszystkie widoczne na zdjęciu osoby to już dojrzali/łe obywatele/ki tego państwa (mam nadzieję, że mają się dobrze), od chwili naświetlenia kadru minęły prawie dwadzieścia trzy lata. 

czwartek, 30 stycznia 2025

SUBURBIA NIE SĄ SEXY

Mój esej z Autoportretu nr 86 o fotografowaniu przedmieść jest już dostępny online i za free. Zapraszam do lektury tego tekstu i w ogóle całego wydania tego świetnego pisma!

wtorek, 3 grudnia 2024

Zapraszam jutro do Ogniwa

Będę mówić o fotografowaniu przedmieść, o projekcie Wszystko składane Macieja Rawluka, ale też o Pastoral Alexandra Gronskiego, serii Suburbia Mexicana Alejandro Cartageny oraz o genialnym zapisie Eustachego Kossakowskiego 6 metres avant Paris. Start o 18:00. Spółdzielnia Ogniwo mieści się w Krakowie przy ul. Smolki 11a.

czwartek, 11 sierpnia 2022

sobota, 25 czerwca 2022

L'incoronazione di Dario

Leżała sobie ta opera na witrynie księgarni muzycznej przy Piotrkowskiej w Łodzi i mocno spłowiała jej kartonowa obwoluta, więc w końcu zdjęto ją z wystawy i przeceniono o ponad 50%. Szczęśliwym trafem przyjechałem do tego miasta w celu zobaczenia Fotofestiwalu i idąc na wystawę Maćka Rawluka, nabyłem wspomniane wydawnictwo (przy okazji, jakby ktoś tęsknił za recitalem Cecilli Bartolli, która śpiewa arie z oper Vivaldiego, to rzeczone CD kosztuje tam - też po przecenie - 25 ziko). Tak więc od razu pozytyw (pierwszy pozytyw). Drugim pozytywem było zobaczenie ekspozycji Wspólnota węgla Marka Domańskiego i Macieja Rawluka w galerii przy ul. Ogrodowej 8. Zdjęcia tego ostatniego można też zobaczyć na autorskim blogu w serii Energia i mam nadzieję (a czy tak się stanie? zobaczymy?), że powstanie z tego jakaś większa wypowiedź, gdzie pojawią się krajobrazy z wszystkimi elektrowniami węglowymi w Polsce. Bo temat - że tak to nazwijmy - śmiertelnie ważny. Kolejny pozytyw, a raczej pozytywy (i może bez numeracji, ponieważ nie chcę ustawiać icch na jakimś wirtuanym podium) to dwie obszerne prezentacje w OFF Piotrkowska, ekspozycja Wspólna Opava pokazująca dokonania absolwentów Instytutu Twórczej Fotografii w Opavie oraz zbiorowa wystawa autorów białoruskich i ukraińskich. W Art Inkubatorze na Tymienieckiego też było nieźle, ale chyba nie dałbym się pokroić za COEXIST Wolność_Równość_Bioróżnorodność czy Solidarność Prostest Troskę (kurczę, kto wymyśla te drętwe tytuły...), jakkolwiek tam też można było zobaczyć niezłe fotografie. Bardzo chciałem obejrzeć ekspozycję Jedyne Moniki Szewczyk-Witek w Muzeum Miasta Łodzi, czyli w kiczowatym pałacu należącym kiedyś do Izraela Poznańskiego, ale pocałowałem klamkę ponieważ, przygotowując festiwalowy folderek ze spisem wydarzeń i wystaw, nikt nie wpadł na pomysł, że dobrze byłoby też umieścić informację o godzinach otwarcia tej istytucji... Niestety było tuż przed siedemnastą, a urzędujący w szklanym westybulu cieć poinformował mnie, że i tak ostatnich zwiedzających wpuszcza się do budynku piętnaście po szesnastej, zaś o festiwalowej ekspozycji nie miał bladego pojęcia... Ale cóż znaczy ten negatyw wobec poprzedzających go pozytywów? Skomponowana przez Antonio Vivaldiego w 1717 roku Koronacja Dariusza to bardzo smakowity produkt (Roberta Mameli w roli Alindy!), zaś okładka przed zabójczym działaniem słońca powinna wyglądać tak:

sobota, 16 października 2021

Wczoraj dotarł do mnie egzemplarz książki „Wszystko składane‟ Macieja Rawluka

Super sprawa! Zdjęcia z tej serii można było najpierw oglądać na blogu Macieja Rawluka i w przeciwieństwie do większości tego typu internetowych prezentacji projektu in statu nascendi, które kończą się na prezentacji w sieci, ich autor doprowadził do publikacji regularnej książki! Świetnie, że materiałem zainteresowała się Bęc Zmiana, bo fotografie w albumie, których tematem są peryferia Warszawy, to ważny zapis przestrzeni naszego kraju. Studiując krajobrazy sfotografowne przez Macieja Rawluka, jakie rozciągają się wokół stolicy dużego państwa w środkowo-wschodniej Europie (do niedawna kraju demokratycznego), można też lepiej zrozumieć mental mieszkańców III/IV RP. W końcu metropolia to miejsce jak najbardziej reprezentatywne... Będziemy wracać do tej publikacji.

środa, 31 marca 2021

Energia Macieja Rawluka

Tzn. „Energia. Nowa fotograficzna seria, którą od od siódmego lutego br. zaczął pokazywać na swoim blogu, a jej tematem są elektrownie węglowe, jakie znajdują się w Polsce (funkcjonujące lub nie, bo na zdjęciach widać też obiekty zamknięte). Świetna sprawa, no i jak najbardziej aktualna, zwłaszcza, że w ramach realizacji postulatów pakietu energetyczno-klimatycznego UE, wszystkie te dymiące fabryki energii elektrycznej w dość bliskiej perspektywie czasowej zostaną zamknięte (skądinąd są to zakłady powstałe jeszcze w PRL-u i mocno wyeksploatowane). Można by więc mówić o aspekcie eko tego projektu, jakkolwiek wydaje mi się, że jest to przede wszystkim seria o krajobrazie z elektrowniami. Podziwiam niespożytą energię Maćka Rawluka!

środa, 11 listopada 2020

Wielka Polska?

 

[Print screen z bloga 12.000? Macieja Rawluka]

Zastanawiałem się, co by dzisiaj tu wkleić? Oczywiście w nawiązaniu do kolejnej rocznicy... I z konfuzji wybawił mnie blog Maćka Rawluka, na którym pojawił się ten post, wielce stosowny do okoliczności oraz kondycji, w jakiej znajduje się Polska pod nieudolnymi rządami Zjednoczonej Prawicy. Określenie „państwo z tektury w  wydaniu tej ekipy to eufemizm.

piątek, 21 sierpnia 2020

Wszystko składane


Folding camera, folding bike and suburbs of Warsaw - tak nazywa się nowy projekt Macieja Rawluka, realizowany przez niego od początku tego roku. Rawluk dojeżdża autem do Warszawy, a następnie na składanym rowerze objeżdża peryferie stolicy i fotografuje składanym aparatem Voigtlander Bessa III 667 (ale też cyfrową kamerą Sony RX1R) tamtejszy krajobraz, poskładany z różnych, nie pasujących do siebie zbytnio elementów. Śledzę ten projekt od startu (tzn. od momentu, gdy autor zaczął udostępniać zdjęcia na swoim blogu) i bardzo mi się ta seria podoba. Oczywiście to co pojawia się na wspomnianej stronie, to wybór o bardziej roboczym charakterze (kadry na razie wyłącznie z cyfry), więc istotne jest, co ostatecznie zostanie wyselekcjonowane do pokazania publiczności w formie wystawy czy też (mam nadzieję, że do tego dojdzie) zwartej publikacji. Rawluk wziął się za temat słabo obecny w rodzimej fotografii i stara się go nam przedstawić w formie obszernej epickiej narracji. Obok przywołanych przez niego książek No budda in Suburbia Petera Bialobrzeskiego oraz Suburbia Mexicana Alejandro Cartageny, które miały być inspiracją do podjęcia fotograficznych działań, wspomniałbym też  może o albumie Pastoral Alexandra Gronsky'ego. Z niecierpliwością czekam na kolejne kadry z tej serii!

czwartek, 2 lipca 2020

O tym, co (nie)widzialne

Piszę w eseju opublikowanym w lipcowym numerze Miesięcznika Znak. Zapraszam do lektury!


Cały tekst jest dostępny w płatnej subskrypcji lub w wydaniu papierowym. Myślę, że po pewnym czasie (jak się uleży i za zgodą redakcji) udostępnię go tutaj w całości.

środa, 17 października 2018

Bartosz Dworski "KWK"

 Bartosz Dworski, z serii KWK, Zabrze.
Bartosz Dworski, z serii KWK, Pszów.
 Bartosz Dworski, z serii KWK, Chudów.
Bartosz Dworski, z serii KWK, Pszów.
 Bartosz Dworski, z serii KWK, Zabrze.
Bartosz Dworski, z serii KWK, Jankowice.
Bartosz Dworski, z serii KWK, Jankowice.

Podczas wczorajszej wizyty w Poznaniu, gdzie brałem udział w seminarium Procesy, sedymentacje, topografie - współczesnym dokumencie fotograficznym (mówiłem o Jedynce Macieja Rawluka i 808,2 km Waldemara Śliwczyńskiego), spotkałem dwie osoby, które powiedziały mi, że czytają mojego bloga. Tzn. pierwsza z nich oznajmiła, że już nie czyta, ponieważ za dużo jest tutaj polityki, o on (był to mężczyzna, ale pomińmy personalia) nie chce łączyć z tym fotografii (fotografii z polityką...). Druga osoba (też rodzaju męskiego) powiedziała, że dzięki hiperrealizmowi poznała Stephena Shore'a (sic!), ale że ostatnio dynamika bloga siadła. Jak zrozumiałem, chodziło mu (Stefanowi) o brak prezentacji projektów fotograficznych. Fuckt, jest tego znacznie mniej, a to dlatego, że sam mam znacznie większe niż kiedyś wątpliwości, co do... nazwijmy to tak - nośności znaczeniowej tego medium. 

Bartosz Dworski, którego pracy dyplomowej Leningrad miałem przyjemność być promotorem na Akademii Fotografii w Krakowie (w roku 2017), zainstalował ostatnio w necie regularną autorską stronę internetową, na której znalazł się też jego cykl KWK. I już słyszę te uwagi z ust krytyków fotografii starszego i średniego pokolenia (nie sądzę jednak, żeby to napisali tutaj w komentarzu), "że to Becherowie", "że Becherowszczyzna", etc. I owszem, cykl Dworskiego odnosi się do modelu industrialnej typologii, jaki wypracowali w swych wizualnych działaniach Bernd i Hilla Becherowie, jednak zarejestrowany został w zupełnie innym realiach ekonomiczno-politycznych. Dworski fotografuje industrialne ostatki w późnym kapitalizmie, a ich wizerunki nie zestawia w tableau, jak czynił to niemiecki duet. Jego seria wydaje się być bardziej linearna, a użycie koloru sprawia, że mocniej daje znać o sobie kontekst lokalizacji kopalnianych wież wyciągowych.

sobota, 23 września 2017

ODLOT, a pykanie

W kwestii samolotu ze strony 169 Jedynki Macieja Rawluka przeprowadziłem małe śledztwo z pomocą wuja googla, z którego wynika, że rzeczona restauracja „Odlot” mieszcząca się w Kościelsku vis a vis DK-1, rozpoczęła swą działalność w roku 1994. Podobno latający wcześniej w barwach LOT-u Ił-18, miał zagrać w filmie Bohdana Poręby Katastrofa w Gibraltarze (1983), ale chyba nie wystąpił w roli Liberatora, który uległ wypadkowi, bo tutaj obsadzony był An-26. Wydawało mi się, że samolot w Kościelsku stał tam już nieco wcześniej, bo jego widok był stałym elementem podróży jedynką, ale oczywiście moment jego pojawienia się może być późniejszy (ostatecznie minęły od tego momentu ponad dwie dekady).

 [Wojciech Prażmowski, zdjęcie z cyklu biało-czerwono-czarna, str. 35]

Jak wspomniałem w komentarzu pod poprzedni wpisem, zdjęcie Iła pojawiło się w dokumentalnym projekcie Wojciecha Prażmowskiego biało-czerwono-czarna (1999-2000), który jest w ogóle pierwszym tak obszernym zapisem dotyczącym Polski po ustrojowej transformacji z 1989 roku. Prażmowski swój cykl realizował używając średnioformatowej kamery Mamiya 6, której specyfikacja (tryb automatyczny przy preselekcji przysłony) umożliwiała mu błyskawiczne robienie zdjęć, jak sam to określał „podnoszę aparat do oka i pyk” (oczywiście potem należało przewinąć film na następną klatkę). No i pyk, i mam zdjęcie z Kościelska. Do swojej książki Prażmowski wybrał dwie setki pykniętych kadrów.


Olympus Mju 2, którego używał Michał Szlaga robiąc zdjęcia do swojego cyklu Polska, pracuje tylko w trybie automatu, ma autofokus i silnik przewijający film, więc można nim pykać do woli (do końca taśmy) i w miarę szybkim tempie. I to trochę widać na załączonym obrazku, który skleiłem z kadrów wykonanych podczas jednego pobytu w „Odlocie”, zamieszczonych w blogowym wpisie z 25 maja 2010 roku. Pyk, pyk, pyk... czy raczej pyk-pyk-pyk-pyk-pyk... Podczas autorskiego oprowadzania po wystawie Polska, którą można obecnie oglądać w sali im. Heleny Modrzejewskiej Starego Teatru w Krakowie, Szlaga mówił, że podczas pracy nad cyklem naświetlił 1000 małoobrazkowych negatywów, co daje sumę ok. 36000 pykniętych klatek...

piątek, 22 września 2017

Fotografie z „Jedynki‟ Macieja Rawluka, które są w książce i bardzo mi się podobają...

...odkąd je po raz pierwszy zobaczyłem (w przypadku kilku było to ze 3 lata temu co najmniej). W ten sposób nawiązując do procederu udostępniania przez autora Jedynki na swoim blogu zdjęć, jakie się w książce nie znalazły, pozwolę sobie wkleić poniżej kilka moich faworytów z zestawu albumowego. Myślę, że te nie zawsze oczywiste portrety ludzi związanych pracą z tytułowym szlakiem komunikacyjnym, są mocną stroną najnowszej książki Rawluka, który zdecydowanie warto posiadać! Ciekaw jestem, kiedy ktoś z szanownych komentatorów życia kulturalnego w Polsce ruszy się wreszcie, żeby coś o tym napisać?

[Maciej Rawluk, Jedynka, Włodzimierz]
[Maciej Rawluk, Jedynka, Wiesław]
[Maciej Rawluk, Jedynka, Joanna]
[Maciej Rawluk, Jedynka, Rafał]
[Maciej Rawluk, Jedynka, Agata]
[Maciej Rawluk, Jedynka, Grzegorz]


[Maciej Rawluk, Jedynka, Łukasz, Bożena, Janusz]

[Maciej Rawluk, Jedynka, NN]

wtorek, 29 sierpnia 2017

Album "Jedynka" Macieja Rawluka!


Jedynka Macieja Rawluka to album poświęcony krajowej trasie nr 1, która przebiega z północy na południe Polski (jak ktoś chce, to na odwrót). Książka opuściła drukarnię w drugiej połowie czerwca bieżącego roku i dotarła do mnie pod koniec miesiąca, kiedy właśnie zacząłem remont mieszkania. Zdążyłem więc odebrać paczkę z poczty, zobaczyć jak książka jest wydrukowana, po czym publikacja wróciła do opakowania i spoczęła obok innych pudeł na balkonie... W międzyczasie (gdy zajmowałem się malowaniem ścian, sufitów* oraz podłóg, głównie jednak przenoszeniem ruchomości w remontowanych wnętrzach) autor Jedynki zaczął na swoim blogu umieszczać zdjęcia, jakie do książki nie weszły... Wakacyjne miesiące to niespecjalnie dobry moment na działania o charakterze promocyjnym, chociaż po zdominowaniu i zdemolowaniu infosfery przez facebooka, chyba nie ma już idealnego czasu na tego rodzaju akcje? Książkę wydała Akademia Sztuk Pięknych im. Władysława Strzemińskiego w Łodzi (Katedra Fotografii i Multimediów Wydziału Sztuk Wizualnych), więc jak można się domyślić publikacja ta nie będzie miała normalnej dystrybucji, z drugiej strony „szeroko dystrybuowane” albumy fotograficzne i tak dostępne są zwykle w księgarniach sprofilowanych na sztuki wizualne (czyli głównie w sklepach muzeów i galerii sztuki współczesnej...). Wspominam o tym wszystkim ponieważ książka jest już od dwóch miesięcy w obiegu i... jak do tej pory to ważne wydawnictwo nie doczekało się omówienia. Sam chętnie popełniłbym recenzję Jedynki, ale ponieważ jestem autorem tekstu w książce, nie bardzo wypada (choć z drugiej strony, jeśli przywołać casus Stacha Szabłowskiego, który będąc współkuratorem Późnej Polskości recenzował niedawno w Dwutygodniku konkurencyjną Historiofilię Piotra Bernatowicza oraz swoją wystawę, to nie ma się co obcyndalać...).

Jedynka Macieja Rawluka to książka wybitna! W ciągu trzech lat autor tego dzieła wielokrotnie przemierzył trasę od Gdańska do Cieszyna (w takim właśnie porządku ułożone są zdjęcia w albumie) fotografując przydrożne krajobrazy oraz spotkanych ludzi. Oczywiście proceder fotografowania w podróży nazywany czasem „fotografią drogi” to rodzaj wizualnej narracji, używanej przez fotografów od dobrych kilku dekad. Zastosowany przez Stephena Shore’a w Uncommon Places fabularny schemat, mający postać przemiennej triady: krajobraz-wnętrze-portret, możemy też odnaleźć opowieści Rawluka, używa on go jednak ze znacznie większą pomysłowością, niż fotografowie zza oceanu podążający za autorem American Surfaces. Ponieważ Jedynka jest rodzajem monografii trasy nr 1, układ zdjęć w albumie podporządkowany jest topografii tego szlaku komunikacyjnego - czemu daje też wyraz linearna grafika umieszczona na wewnętrznych stronach okładki, gdzie można zlokalizować sfotografowanych ludzi i miejsca. Wybierając typowe, przeciętne peryferyjne krajobrazy oraz takichże ludzi, Maciej Rawluk podaje nam to wszystko w sposób atrakcyjny (niejako odwrotnie proporcjonalnie do banalności motywów). Dynamiczne panoramy uzyskane ze sklejenia dwóch kadrów przy skrajnych położeniach canonowskiego shifta 17mm rozdzielają opowieść składającą się z typowych dla małego obrazka kadrów o proporcjach 2:3 oraz portretowych kwadratów z Bessy 667, gdzie sfotografowani „użytkownicy” jedynki pozują w swoich miejscach pracy (czy jest to kierowca tira w szoferce ciężarówki, motorniczy za szybą sterowniczego stanowiska podmiejskiego tramwaju, pani z kiosku, pan z myjni samochodowej z pistoletową myjką w ręku, barman z ladą czy pracownica klejąca reklamę na przydrożnym bilbordzie).

Ważną cechą Jedynki Macieja Rawluka jest niewątpliwie wiarygodność tej wizualnej narracji, czy może lepiej powiedziawszy – reprezentatywność zarejestrowanych motywów. Tak się składa, że trasę tę przemierzyłem siedząc za kierownicą samochodu wiele razy (także w całej jej długości), a widziane przy tej okazji krajobrazy ciągle mam pod powiekami… W tym, co Rawluk sfotografował i wybrał do swojego albumu nie ma żadnej ściemy, „podkręcania  tematu” (w czym celują zwykle rodzimi fotoreporterzy) czy omijania sytuacji niewygodnych. Oglądana w książce droga krajowa numer jeden wraz z przyległościami, to nie tylko seria wciągających fotografii o dokumentalnym charakterze, ale też rodzaj metafory polskości (żadnej tam późnej czy filohisterycznej…), kwintesencja rodzimej urbanistyki, inżynierii, topografii, ekonomii, polityki (brakujące kategorie można uzupełnić). Ponieważ książki nadal nie ma w typowej księgarnianej dystrybucji, warto zaglądnąć na stronę autora lub jego bloga i zamówić ten album bezpośrednio u niego. Do czego wszystkich zdecydowanie namawiam!


[Maciej Rawluk, Jedynka, str.187-188]

-----
* oczywiście używając Jedynki.

wtorek, 25 października 2016

DOM POLSKI W TRANSFORMACJI, zdjęcia z wernisażu (cz. 1)

Na pierwszy ogień fotografowie/fotografki uczestniczący/ce w wystawie. Nie wszystkich udało mi się sportretować, bo nie wszyscy dotarli. Wernisaż ósmej odsłony Festiwalu Warszawa w budowie przygotowanego przez Muzeum Sztuki Nowoczesnej i Muzeum Warszawy  i Instytut Architektury odwiedził istny tłum gości. Podobnie było zresztą następnego dnia, kiedy 14:00 rozpoczęło się oprowadzanie kuratorskie. Polecam tę ekspozycję nie tylko dlatego, że miałem pewien udział w doborze fotografów pokazywanych w trakcie ekspozycji, ale też bo to świetna wystawa problemowa (dekonstruowanym fenomenem jest tutaj tytułowy Dom polski w transformacji), do której zaproszono liczne grupę artystów wizualnych (niekoniecznie więc fotografów, którzy oczywiście są artystami wizualnymi). Jest co oglądać!




 Jarosław Matla (obok niego połowa zespołu kuratorskiego Instytutu Architektury w osobach: Doroty Leśniak-Rychlak i Michała Wiśniewskiego)


 Agata Pankiewicz (w samym środku)

Jędrzej Sokołowski (drugi z prawej w otoczeniu nieznanych mi osób)

---------------------
Aktualizacja: 20:59
To podobno - według Maćka Rawluka - jestem ja... (patrz komentarze)