wtorek, 5 listopada 2013

Kirkut w Lesku


Szperając wczoraj w portfoliach fotografów agencji Magnum natknąłem się na takie zdjęcie Bruno Barbey'a, które pochodzi z albumu Portrait of Poland, wydanego w 1982 roku.

Bruno Barbey POLAND. Silesia region. Village of Lesko. 1981. Old Jewish cemetery - Tak dosłownie jest podpisana ta fotografia w portfolio na stronie agencji, oczywiście trzeba od razu sprostować, że Lesko nie leży na Śląsku, ale tego rodzaju topograficznych błędów jest w polskim zestawie Barbey'a mnóstwo. 

W 2007 roku, kiedy podczas pracy nad projektem Niewinne oko nie istnieje odwiedziłem Lesko w celu sfotografowania zachowanej tam synagogi, poszedłem też na mieszczący się po drugiej stronie ulicy cmentarz. Pasących się na nim owiec wtedy nie spotkałem, ale zaskoczyła mnie niesamowita ilość śmieci, jakie walały się pośród zarośniętych krzakami kamieni nagrobnych.

poniedziałek, 4 listopada 2013

Górniczy Stan


Katowice-Giszowiec, ul. Wojciecha, 14.10.2013

Wcześniej na tym garażu był namalowany "mural pamiątkowy", poświęcony Pisakowi, który trzykrotnie zresztą fotografowałem (23.02.2011, 15.10.2011 i 20.01.2012). 
Zdjęcia z dwóch pierwszych podejść pojawiły się na hiperrealizmie w poście z 6 grudnia 2011
Tak w ogóle, to bardzo fajny ten nowy mural. Górniczy Stan...

niedziela, 3 listopada 2013

3 LISTOPADA 2001

Raegan Butcher

3 LISTOPADA 2001

siedzę
przy
metalowym biurku
naprzeciw
okna
patrząc
na zwoje
kolczastego drutu

siedzę tu
obolały z grypą
podczas gdy oni
uprzątają gruz
w Nowym Jorku
i obawiają się
wąglika w liście

mam swoje własne problemy:

córkę
która mieszka teraz
w innym stanie

matkę
która wyszła za
religijnego fanatyka

neurotyczną siostrę
nękaną przez
stany lękowe
i wysoki cholesterol

(mój też jest zbyt wysoki, jak na 32-latka)

więc
siedzę tu
z gorączką
flegmą i cholesterolem zapychającym serce

kiedy deszcz bomb spada
na Afganistan
i świat kręci się dziko w przestrzeni

nie wierzę
że umrę dzisiaj
a nawet oszaleję

myślę, że zamiast tego
wezmę prysznic

i zwalę konia

[Raegan Butcher – ur. w 1969 roku. Amerykański poeta, reżyser, aktor i wokalista w punkowej kapeli Pale & Skinny. W 1996 roku aresztowany i skazany na osiem lat więzienia. Mieszka w Seattle. 
Wiersz 3 LISTOPADA 2001 pochodzący z tomu Stone Hotel (2003) w przekładzie kolektywu AJJK, Głębokie 11 oraz notkę biograficzną autora przekopiowałem ze strony internetowego pisma HELIKOPTER (11/2013).
Jakiś czas temu Grzegorz Wróblewski polecał mi wiersze Reagana Butchera (skopiowałem sobie wtedy z sieci cały tom Stone Hotel) i miał rację!]

sobota, 2 listopada 2013

ON PRZYJDZIE PO NAS

ON PRZYJDZIE PO NAS (wersety z nieznanego psalmu posła Stanisława Pięty)

Jeżeli myślicie, że dalej bezkarnie będzie można obrażać największe świętości dla katolików,
       to bardzo mylicie się.   

Nadchodzi zmiana.  

Każda czerwona gnida, która uważa, że jest bezkarna, będzie bardzo zawiedziona.

Dobrze mnie posłuchajcie czerwone zgniłki, róbcie tak dalej, a przyjdzie taki dzień, w którym ja
        przyjdę po was.

[źródło: facebook.com i twitter.com]

Tak sobie pomyślałem, że to idealny tekst do cyklu "sobota z poezją". Bo przecież poseł Stanisław Pięta to prawdziwy poeta apokaliptyczny, w całym znaczeniu "z tej ziemi" i nie do podrobienia. Szkoda, że nie wydał jeszcze tomiku, ale jak można sądzić na podstawie innych wersów jego autorstwa, jest po prostu po chrześcijańsku skromny.

piątek, 1 listopada 2013

In Memoriam Eugeniusz Wilczyk [12.08.1931 - 06.03.1991]


Kraków, Kazimierz, ulica Szeroka, przełom lat 50/60 XX wieku. 
Ojciec w otwartych drzwiach bramy prowadzącej na podwórko przed synagogą Wolfa Poppera. 
Na piersiach czechosłowacki Flexaret
(autor fotografii nieznany).

czwartek, 31 października 2013

Czwartek z poezją


Kraków, ul. Księdza Józefa Meiera, 10.08.2013

Śmierć przerwała Twojego życia kliszę...

Poezja.

[Jeżdżąc w maju i czerwcu do Warszawy (przy okazji przygotowań do prezentacji Innego Miasta w Zachęcie), oglądałem ten kapitalny mural podczas wyjazdów z Krakowa, ale na właściwy wiadukt - mimo, że posiłkowałem się maps.googlem.com - trafiłem dopiero za... drugim podejściem.]

środa, 30 października 2013

Środa z Die Stürmer?

Bo chyba tak teraz będzie się nazywać ta grupa malarzy-trolli (ew. The  Stürmers)? Nie wiem co mnie podkusiło, żeby zajrzeć na ich bloga (tzn. wiem, po prostu tradycyjnie zaglądałem na stronę Andrzeja Biernackiego, czołowego tropiciela układu i spisków na rodzimym artystycznym podwórku - to naprawdę rozrywkowa lektura i kliknąłem na ikonkę ich najnowszego posta). Krasnale-Stürmerzy, którzy nieustannie deklarują uwielbiebienie dla Jana Matejki, tym razem zajęli sie fizjonomią i osobą zmarłego przedwczoraj Tadeusza Mazowieckiego. I myślę, że z tym Matejką to oni faktycznie dobrze celują, ale chodzi im najwyraźniej nie o Jana, lecz o nieco młodszego malarza i plakacistę o imieniu Theo (jak kto ciekawy, niech zoogluje to indywiduum - mocne wrażenia gwarantowane). Anonimowe komentarze, jakie pojawiły się pod omawianym postem na ich blogu wskazują, że idzie o właśnie tego patrona artystycznych działań...


wtorek, 29 października 2013

Wtorek z poezją


Marek Sobczyk Obraz publicystyczny

Waldemar Baraniewski, który rozmawiał z Elą Janicką i ze mną o Innym Mieście podczas Sympozjum performatywnego, polecał nam gorąco wystawę w Domu Artysty Plastyka, na której można zobaczyć obrazy Marka Sobczyka i Pawła Susida. No więc podczas zeszłopiątkowego pobytu w Warszawie wybrałem się do instytucji, którą swego czasu Łukasz Gorczyca i Michał Kaczyński bezwzględnie obśmiali w swoim Słowniczku Artystycznym Rastra, nazywając ją (cytuję z pamięci, więc może zię zdarzyć, że niedokładnie) Domem Upadłego Artysty Plastyka - w skrócie DUPA. Jednakże wbrew dawnej rastrowskiej definicji tego miejsca, podwójna wystawa Sobczyka i Susida to prawdziwa rewelacja!!! Wydarzenie to zorganizowano z przy okazji świętowania 40-lecia nagrody im. Jana Cybisa, a pokazy prezentowanych artystów-laureatów (za rok 2011 i 2012) miały następujące tytuły: Notes mal. (Susid) i Badania mózgu w Polsce 1979-2013 (Sobczyk). 
Szkoda, że przy okazji tej ekspozycji nie wydano katalogu, bo prace obu malarzy są wyjątkowe i takie wydawnictwo chętnie bym nabył, żeby po wielokroć móc czytać i oglądać (w takiej właśnie kolejności) namalowane przez nich obrazy. O samym Marku Sobczyku Waldemar Baraniewski napisał mi (w reakcji na entuzjastycznego maila, jakiego mu wysłałem po oglądnięciu ekspozycji w DAPie) następujące słowa: W malarstwie Marka jest potencjał Kiefewra, Polkego, Richtera. No ale tego się nie da w tym kraju przeprowadzić. U nas malarstwo musi być malarskie. I myślę, że ma całkowitą rację. I że jego diagnozę można też odnieść do rozumienia fotografii w Polsce, która najlepiej jak jest tylko i wyłącznie "fotograficzna"...

Paweł Susid Bez bogów

niedziela, 27 października 2013

Niedziela z poezją

Wziąłem sobie dzisiaj do wanny (zawsze czytam poezję podczas kąpieli) Literaturę na Świecie nr 12 z 2000 roku, którego zawartość anonsują na okładce następujące nazwiska:


I podczas lektury wczesnych wierszy Wallace Stevensa (w tłumaczeniu Jacka Gutorowa) z pewnym zaskoczeniem stwierdziłem, że wyjątkowo i niespodziewanie teksty te mi "siadają". A wcześniej mnie od nich mocno odrzucało, w ogóle od autora (także od poezji wychodzącej spod ręki jego tłumacza). Więc chyba jednak niesłusznie... I będąc ciągle pod wrażenie tej lektury, wklejam tu pośpiesznie (a nuż to zauroczenie przeminie jak nożem odjął...) dwa piękne utwory Wallace Stevensa z tomu tomu Harmonium (1923) w przekładzie Jacka Gutorowa.

Wallace Stevens

O powierzchni rzeczy


I

W pokoju świat jest dla mnie niezrozumiały;
Ale podczas spaceru widzę, że składa się on z trzech,
        może czterech wzgórz i jednej chmury.


II

Z balkonu obserwuję żółte powietrze
I czytam coś, co napisałem:
"Wiosna jest jak rozbierająca się piękność".

III

Złote drzewo jest niebieskie.
Śpiewak naciągnął płaszcz na głowę.
Księżyc jest w fałdach płaszcza.

[LnŚ nr 12/2000, str. 10-11]


Sześć znaczących pejzaży


I

Stary człowiek siedzi
W cieniu sosny
W Chinach.
Widzi ostróżkę.
Biało-niebieską,
Na granicy cienia,
Która porusza się na wietrze.
Jego broda porusza się na wietrze.
Sosna porusza się na wietrze.
Tak woda płynie
Nad wodorostami.


II

Noc ma barwę
Kobiecego ramienia:
Noc, kobieta,
Enigmatyczna,
Pachnąca i gibka,
Skrywa się.
Staw błyszczy
Jak bransoleta
Potrząsana w tańcu.


III

Porównuję siebie
Z wysokim drzewem.
Odkrywam, że jestem znacznie wyższy,
Bo sięgam słońca
Wzrokiem;
I sięgam morskiego brzegu
Słuchem.
Jednak nie podoba mi się
Sposób, w jaki mrówki pełzną
Do i od mojego cienia.


IV

Gdy mój sen zbliżał się do księżyca
Białe fałdy jego sukni
Napełniły się żółtym światłem.
Podeszwy jego stóp
Poczerwieniały.
Jego włosy napełniły się
Dziwną niebieską krystalizacją
Pochodzącą od gwiazd,
Niezbyt odległych.


V

Nawet wszystkie noże ulicznych lamp,
Nawet dłuta długich ulic,
Nawet młotki kopuł
Czy wysokie wieże
Nie potrafią wyrzeźbić
Tego, co wyrzeźbić potrafi jedna gwiazda
Migocząca wśród winorośli.


VI

Racjonaliści w kwadratowych kapeluszach
Myślą o kwadratowych pokojach,
Patrzą na podłogę,
Patrzą na sufit.
Ograniczają się
Do trójkątów prostokątnych.
Gdyby spróbowali rombów,
Stożków, zaokrągleń, elips -
Na przykład elipsy półksiężyca -
Racjonaliści nosiliby sombrera.

[LnŚ nr 12/2000, str. 12-14]

sobota, 26 października 2013

Sobota z poezją

Akurat się wpasowałem w moment, gdy licznik bloggera wskazał równe 288.000 wizyt :)
Sobota z poezją, jak zwykł pisać na swoim blogu Krzysztof Jaworski.
A więc Sobota z poezją, poezją miasta. Bardzo konkretną poezją, co tu dużo mówić... Widocznego na zdjęciu napisu już nie ma. Mam zresztą w swoim archiwum fotografie kilku różnych graffiti, jakie namalowano na tym śmietniku.

Kraków, ul. Siewna, 27.08.2013

piątek, 25 października 2013

PLAGA SZCZURÓW


     PLAGA SZCZURÓW (obszerne fragmenty nieznanego poematu 
     Sylwii Foremnej, opublikowanego po raz pierwszy 
     w  piątkowej Gazecie Wyborczej) 

     I. Plaga szczurów na Kromera. Mieszkańcy boją się chorób

     Pisk dzieci, ostre hamowanie rowerzystów i zdegustowane spojrzenia przechodniów - to codzienny obrazek z okolic skweru przy pętli autobusowo-tramwajowej na Kromera. Wszystko przez szczury, które nie boją się ludzi i często grupami spacerują po chodniku
     
     Gryzonie mieszkają w krzakach, którymi jest wysadzony skwer. Widać je koło przystanków autobusowych, biletomatu, kiosku z gazetami i szaletu miejskiego. Najgorsze jest to, że szczury nie boją się ludzi - mówi Krystyna Figiel, która mieszka przy ul. Toruńskiej.

     - Brzydzę się szczurów i boję się, że mogą na mnie skoczyć i ugryźć - opowiada 12-letni Witek, który codziennie musi pokonać skwer w drodze na przystanek tramwajowy, by dojechać do szkoły.

     II. Widać je nawet w środku dnia

     Mieszkańcy twierdzą, że szczury stwarzają zagrożenie, bo nigdy nie wiadomo, czy gryzoń rzuci się na przechodnia; boją się też chorób, które roznoszą. Jest tam też ścieżka rowerowa, więc są zagrożeniem dla rowerzystów.

     - Jechałem kilka dni temu po ścieżce rowerowej i szczur wbiegł mi prosto pod koła. Nie przejechałem go, bo udało mi się odbić w drugą stronę, ale upadłem i zniszczyłem sobie rower. Zbiła się lampka i urwał hamulec - opowiada Marek Domański, który po ścieżce rowerowej przez skwer Kromera przejeżdża codziennie do pracy.

     - To jest okropne uczucie - dodaje Janina, która często po północy wraca z pracy i widzi, jak na Kromera szczury chodzą po chodnikach, a nawet przebiegają przez jezdnie i siedzą na ławkach przystankowych.

     Zwierzęta są na tyle przyzwyczajone do ludzi, że widać je nie tylko rano czy wieczorem, ale też w ciągu dnia. - Gryzonie często przychodzą tuż pod drzwi szaletu i skaczą po drzewach. Generalnie - dzień czy noc - grasują po skwerze - potwierdza pracownica szaletu.

     III. Ma być odszczurzanie

    Krystyna Figiel problem zgłosiła też do straży miejskiej i urzędu miasta.
    - Na razie nie dostałam żadnej odpowiedzi, nie wiem dlaczego. Może dla urzędników plaga szczurów jest normalna w wielkich miastach. Sama widziałam szczury w Londynie, ale przecież trzeba z tym walczyć! - skarży się.

     Urzędnicy deklarują, że w najbliższych dniach zostanie przeprowadzone odszczurzanie skweru przy Kromera.

     - Po otrzymaniu zgłoszenia od mieszkańca wydział środowiska i rolnictwa podjął już działania, które mają na celu przeprowadzenie deratyzacji całego tego terenu - zapewnia Julia Wach z biura prasowego wrocławskiego magistratu.

(http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,14838452,Plaga_szczurow_na_Kromera__Mieszkancy_boja_sie_chorob.html?lokale=krakow#BoxWiadTxt)

I przeczytawszy dzisiaj rano w ICC "Smok Wawelski" artykuł, pardon, poemat Sylwii Foremnej, przypomniał mi się pewien fragment Kopenhagii Grzegorza Wróblewskiego, w którym mówi (cytuję z pamięci, ale sens jest taki), że niezależnie czy jest Wilanowie, czy też Danii, wszędzie "przeraża go homo sapiens". Dokładnie. Mnie też wszędzie zaczyna przerażać homo sapiens*...

*Krzysztof Jaworski słusznie zauważył na Facebooku (18:08), że w wersji oryginalnej jest homo sapiens, a nie człowiek, jak wcześniej napisałem...

środa, 23 października 2013

DEKRET

Grzegorz Kwiatkowski

dekret

prezydent państwa S.
po namowach tysięcy obywateli
wydał dekret
unieważniający śmierć

z dnia na dzień cmentarze zmieniono
w zieleniące się parki
zaś hospicja i szpitale
w przedszkola

stojąc na rynku
jednego z miast państwa S.
przyglądamy się
twarzom mieszkańców:
nie widać na nich strachu
ani śladów po nieprzespanej nocy

na pobliskim murze
ktoś napisał:
niegroźne zachody słońca

[wiersz z tomu: Grzegorz Kwiatkowski Radości, Biuro Literackie, Wrocław 2013, str. 11]

wtorek, 22 października 2013

Przezroczystość (2)


Kraków, ul. Nawojki, 19.03.2013

Przy okazji widocznego powyżej graffiti (i zdjęcia zrobionego pod koniec zeszłej zimy), przypomniało mi się jak na zajęciach z dokumentu jeden ze studentów zaprezentował mi (zadanie miało tytuł "Polskie sacrum") serię zdjęć czegoś, co na pierwszy rzut oka przypominało rzeźbę wykonaną ze złomu. Okazało się jednak (no tak, trzeba się było uważnie przyjrzeć temu czemuś, a same fotografie były raczej kiepskie), że był to rodzaj pomnika/kapliczki generała Augusta Emila Fielodorfa-Nila. No i ów adept fotografii spytał mnie: "Czy wiem kim był generał Nil?". I zanim zdążyłem udzielić mu odpowiedzi, powiedział z powagą: "To był polski patriota, którego zabili prokuratorzy pochodzenia żydowskiego". No cóż, to chyba niewątpliwy triumf tzw. "nowej polityki historycznej"...
Widoczne po lewej stronie graffiti, które przedstawia Jana Pawła II, zostało w sierpniu tego roku zdewastowane. Na muralu pojawiły się nabazgrane czarną farbą słowa: aktor, oszust, z kur... i Żyd oraz gwiazda Dawida. Malowidło momentalnie zasłonięto brezentem i zeskrobano ze ściany razem z napisami. Ta błyskawiczna reakcja trochę mnie mnie jednak zaskoczyła, bo w okolicy nie brakuje napisów o treści Anty Jude czy Je... Żydów oraz przekreślonych Magen David, których obecność nikogo nie razi i nikt też ich nie usuwa z murów... Może są po prostu przezroczyste?