Grzegorz Wróblewski
Pan Niclas
Pan Niclas wisiał na lampie.
Proszę się rozgościć - powiedział.
(Liryka jest nieśmiertelna...).
Czy jest Pan zakochany w Homerze?
- spytałem udając psychologa.
W ten sposób łatwiej jest mi zrozumieć
kubizm - odrzekł i dotknął włosami dywanu
z geometrycznym wzorem.
[wiersz z ksiażki: Grzegorz Wróblewski Wanna Hansenów, WWBPiCAK, Poznań 2013, str.37]
Pan Niclas, Pan Grzegorz, Pan Wojciech...
Taki dzień... ;))
poniedziałek, 28 lipca 2014
sobota, 26 lipca 2014
Love Parade 1996 (2)
Berlin, Love Parade 13.07.1996
Dwie dziewczyny z poprzedniego wpisu dwa filmy wcześniej (tym razem na HP-5 Plus). Parada z 1996 roku miała hasło WE ARE ONE FAMILY. Co ciekawe, ta największa wtedy impreza techno w Europie oficjalnie zrejestrowana była jako... manifestacja polityczna (dzięki czemu jej organizatorzy nie mieli obowiązku partycypowania w kosztach usuwania śmieci po zabawie).
W zeszłym roku (także w lipcu) nostalgicznie słuchałem sobie na youtubie kawałków z okolic tamtej parady i zaobserwowałem ciekawe zjawisko. Im wcześniej, tym muzycznie jest lepiej. Mniej więcej około roku 1997-98 wyraźnie wzrasta jakość kręconych na imprezie filmików (to chyba efekt masowego wejścia w miarę wtedy tanich wideokamer cyfrowych?), natomiast z każdym kolejnym rokiem muzyka robi się coraz gorsza...
Miss Djax (Saskia Slegers) dj set at Love Parade 1996
piątek, 25 lipca 2014
O "Innym Mieście" w najnowszym Formacie
Bardzo fajna recenzja pióra Joanny Bąk.
Zapraszam(y - z Elżbietą Janicką) do lektury!
Czynię (czynimy) to z tym większą przyjemnością, ponieważ w redakcyjnym wstępniaku do 68 edycji wrocławskiego pisma, jego redaktor naczelny w taki oto sposób zapowiada zawartość numeru:
Sztuka wobec transcendencji – jako temat
wiodący tego numeru wydaje się czymś nadto oczywistym wobec przekonania, że
sztuka nie byłaby zjawiskiem niezwykłym, gdyby stale nie przekraczała swoich
granic, gdyby nie sięgała tam, „gdzie wzrok nie sięga”, gdyby wreszcie nie
anektowała na swój użytek zarówno nauki jej techniką, jak i doświadczeń
codziennego życia. Sztuka w swej emanacji ludzkimi emocjami, wyobrażeniami i
przeczuciami jest procesem twórczym warunkującym nasz rozwój duchowy i
jednocześnie w tę duchowość została uposażona. Ten zaś proces podlega nadto
ciągłej presji formalnego i materialnego samoprzekraczania. W artystycznych
wypowiedziach, prezentowanych w tym zeszycie, pojawia się więc namysł nad
sensem naszego tu bytowania, nad naszym miejscem w tym świecie, ale także nad
naszym losem w sensie eschatologicznym. Są w tym dążenia do przekroczenia
realności, do penetrowania granic rzeczywistości i sięgania poza tę
rzeczywistość, ku tajemnicy, ku temu, co skryte, a jednocześnie uzasadniające
sens metafizycznych i mistycznych aspiracji artystów i ich twórczych intencji (...).
Format nr 68 - str. 124
Format nr 68 - str. 125
czwartek, 24 lipca 2014
Love Parade 1996
Berlin, Love Parade 13.07.1996
Podczas niedawnego wypadu do Berlina przypomniała mi się sentymentalnie Love Prade, którą miałem okazję dwukrotnie fotografować, w 1996 i 1998. Imprezy już dawno nie ma, a od wykonania widocznego wyżej zdjęcia minęło ... 18 lat.
O ile dobrze pamiętam tę klatkę zrobiłem nikonowskim standardem 50/1,4 na wysokoczułej błonie Kodaka T-Max 3200 (co akurat można przeczytać na skraju negatywu). To był fajny film (od 2012 już go nie produkują) z dużym, ale bardzo plastycznym ziarnem.
środa, 23 lipca 2014
Koincydencja
Dwa powyższe sreenshoty ze strony Stephena Pelemana wklejam à propos komentarzy pod wczorajszym postem, przy okazji których pojawiło się jego nazwisko, jako autora cyklu Eurohooligan.
Ostrzyżony na zero kibic Legii Warszawa z celtykiem wytatuowanym na prawym ramieniu, pojawia się tutaj w sąsiedztwie bandery wojennej III Rzeszy. Tzn. na dolnym zdjęciu widać, że z kolega przywiązuje ją do ogrodzenia stadionu (jak poszperamy w sieci, to bez problemy znajdziemy inne fotografie ze stadionu przy ul. Łazienkowskiej, gdzie ta flaga się pojawia ...).
Kiedy na początku tego stulecia pracowałem nad serią Czarno-Biały Śląsk mocno zaskoczyła mnie ilość hakenkreuzów, jaka można było spotkać na ścianach górnośląskich domów. Zresztą nie tylko swastyki, ale także siegruny, doppelsiegruny, krzyże celtyckie i odale, były częstą ozdobą kibicowskich graffiti... Dlaczego taka symbolika? To dobre pytanie.
Powyższe zdjęcie pochodzi z artbooka Kapitał, jaki z Krzysztofem Jaworskim wydaliśmy w 2002 roku. Fotografia wykonana została 11 grudnia 2001 roku w Katowicach-Załężu przy ulicy Lisa.
wtorek, 22 lipca 2014
KROK PO KROKU
KROK PO KROKU (nieznany wiersz
Donielle Wilde, która mimo raka
zrezygnowała
z chemioterapii, aby
urodzić dziesiąte dziecko)
Nie odczuwamy żadnego strachu.
To nie jest „okropna sytuacja”.
Czujemy się wprost przeciwnie.
Gdy staramy się zrezygnować
z wolnej woli na rzecz woli Boga,
dusza zatapia się w radości,
bo wie, że Pan jest z nią,
prowadząc krok po kroku.
Nie da się zaprzeczyć
Jego bliskości…
Nie ma tu miejsca na strach,
nerwowość czy stres.
Bliskie zżycie z sakramentami
pozwala rozwijać ten związek.
To daje siłę, radość i pokój,
który przychodzi tylko z góry.
[źródło - http://www.fronda.pl/a/to-bedzie-jej-10-dziecko-ma-raka-i-odmawia-aborcji,39767.html]
poniedziałek, 21 lipca 2014
Zmiany, zmiany, zmiany (2)
No i przywiozłem dziada od przyjaciół z Berlina, którzy mi go wylicytowali na niemieckim ebayu (w przypadku tej aukcji, wysyłka była ograniczona tylko do terenu Niemiec...). Zamontowałem na szynie stadardy, zamocowałem miech oraz matówkę i podpiąłem płytkę z obiektywem. Teraz pora wyruszyć na jakieś testy i sprawdzić w praniu, czy wszystko działa jak należy?
sobota, 19 lipca 2014
Mercury Program. Grzegorz Wróblewski. Nowa odsłona.
Wystawę obrazów Grzegorza Wróblewskiego w Muzeum Literatury w Warszawie zapowiada w powyższym spocie nie tylko sam autor, ale także legenda polskiego punk rocka Paweł Kelner Rozwadowski (panowie chodzili nie tylko do tego samego warszawskiego liceum, ale też realizują wspólne projekty artystyczne).
Wernisaż wystawy Mercury Program. Grzegorz Wróblewski. Nowa odsłona już nie długo, w środę 6 sierpnia o godz. 18:00 w Muzeum Literatury w Warszawie, Rynek Starego Miasta 20. W imieniu autora SERDECZNIE ZAPRASZAM!
piątek, 18 lipca 2014
ŚWINIA NIEŻYWA
ŚWINIA NIEŻYWA (nieznany
patriotyczny
wierszyk
Wojciecha Cejrowskiego)
Wiesza
się nieżywą świnię na drążku,
zakłada
się na nią wojskowy płaszcz
i
daje każdemu do spróbowania
po
kilka uderzeń bagnetem.
A
potem każdy sobie zabiera
jeden
bagnet do domu.
Przynajmniej
tyle możemy zrobić
dla
naszych matek, dzieci i żon
na
wypadek, gdyby wojna
przelała
się przez granicę.
[źródło: Do Rzeczy, nr 29/077]
czwartek, 17 lipca 2014
Ostatnie zdjęcie do "Świętej Wojny"
Właściwie to przedostatnie (ale to ostatnie nie wejdzie do składu).
Akurat mijają dzisiaj dwa miesiące od wykonania tej fotografii... A napis zobaczyłem chyba w marcu, ale jakoś nie mogłem trafić z pogodą i czasem, żeby go sfotografować. Czyli przynajmniej przez okrągły kwartał powższe hasło (hasła) widnieją na murze budynku, który stoi sobie w środku drugiego co wielkości miasta w naszym kraju.
Wszystko to dobitnie świadczy o tym, że w Polsce nie ma antysemityzmu...
środa, 16 lipca 2014
PTAKI Z CMENTARZA ASYSTENTÓW W KOPENHADZE
Grzegorz Wróblewski
PTAKI Z CMENTARZA ASYSTENTÓW W KOPENHADZE
Ten mały, szary ptak, dziobiący swego towarzysza, wie co robi.
----------------------------------------------------------------------------------
[zacytowany wiersz pochodzi w tomiku Pomieszczenia i ogrody (Biblioteka Narodowa & Duński Instytut Kultury, Warszawa 2005) i można go znaleźć na str. 41, a w tomie Hotelowe koty. Wiersze zebrane z lat 1980-2010 (Biblioteka Rity Baum, Wrocław 2010) na str. 245]
poniedziałek, 14 lipca 2014
BAD BOYS REYMONTA
Co łączy Bad Boys z Reymonta? Lokalizacja stadionu drużyny, której kibicują... I na tym koincydencja się kończy (zakrwawione ostre narzędzia nijak nie pasują do autora powieści Ziemia obiecana).
Widoczne wyżej zdjęcie miało odpaść ze składu, ponieważ robiąc je trochę spieszyłem się (kończyłem właśnie rozkładać statyw i chciałem zarejstrować sylwetkę zmierzającej ku mnie kobiety), a otulony przez żywopłot mural nie znalazł się w centralnej części kadru. I dopiero dzisiaj "olśniło" mnie, że można mocno przyciąć dolną część klatki (wcześniej bezsensownie i nadmiernie ciąłem górę), co zaskutkuje koniecznością przykadrowania lewego boku, a malowidło przesunie się w ten sposób do centrum.
C.b.d.u.
niedziela, 13 lipca 2014
Słowo na niedzielę
od bohatera fotografii z poprzedniego wpisu, czyli Grzegorza Wróblewskiego, pochodzące z jego książki Wanna Hansenów (wyd. WBPiCAK, Poznań 2013).
Grzegorz Wróblewski
Słodkie życie
Wniebowzięcie NMP
Mojego nazwiska
Mojego nazwiska
nie wywołano
(Vicky poparzyła ręce
kwasem...)
Bóg stworzył Niebo i Ziemię
Świnia ociera się o drzewo
Świnia ociera się o drzewo
Świnia ociera się o drzewo
sobota, 12 lipca 2014
analog+analog
właściwie to analog+analog+analog ;)
Na zdjęciu Grzegorz Wróblewski sfotografowany rok temu na Obrębie, gdzie malował obrazy na swoją wystawę w Muzeum Literatury. Ekspozycja zatytułowana Program Merkury otwiera się w sobotę 6 sierpnia 2014. Mam w tym przedsięwzięciu też swój mały udział, ponieważ napisałem tekst do wydanego przy tej okazji folderu.
[Grzegorza na Obrębie fotografowałem X-Panem w opcji formatowej 24x36mm.
Po zeskanowaniu wywołanych filmów zaskoczyła mnie jakość uzyskanych obrazów. A teraz po raz drugi, po rocznej przerwie, kiedy zeskanowałem widoczną wyżej klatkę przy 4000 dpi. i opracowałem ją na próbę do dużego wydruku. Ostrość standardowego obiektywu (optykę dla Hasselblada robił tutaj Fujifilm, body zresztą też) jest bezbłędna, a obraz przepięknie plastyczny. Przy dużym powiększeniu wychodzi też kapitalne analogowe ziarno... Rzecz nie do podrobienia w przypadku cyfry ("syfrą" całkiem słusznie zwanej).
Myślałem ostatnio, żeby sprzedać X-Pana, gdy skończę Świętą Wojnę, ale chyba jednak tego nie zrobię...
No i te portretowe zdjęcia (analog+analog) chyba pociągnę dalej.]
piątek, 11 lipca 2014
ARMIA BIAŁEJ GWIAZ...
Powoli zmierzam do końca prac nad układem książki. Jeszcze skanowanie, ostatnich kilka filmów do wywołania i zdjęcie okładkowe do zrobienia (to może jutro?).
Patrzę na powyższą (anty)fotografię i nie mogę uwierzyć, że od jej wykonania minęły już dwa lata... Ciągle mam w głowie te sytuację, gdy składałem się do strzału i nagle za oknem na parterze pojawił się starszy mężczyzna, który to podchodził bliżej szyby, to się cofał, a ja wytrzaskałem wtedy pół rolki Ektara.
Subskrybuj:
Posty (Atom)






,+ul.+Kazimierza+Wielkiego+--+17.05.14.jpg)
,+ul.+Jab%C5%82onowska+--+12.10.13.jpg)

,+ul.+Kr%C3%B3lowej+Bony+--+04.06.12.jpg)