piątek, 14 lutego 2014

BIAŁO-CZERWONI

albo kolejna wizyta w "polskim Detroit" ;))

 Jeden z pierwszych motywów, Łódź-Zarzew, 08:30.

Motyw ostatni, Łódź-Ruda, 16:08

I tak przez cały czas... 
Prawie 6 rolek Ektara 100.

czwartek, 13 lutego 2014

Rune Eraker w MOCAK-u

Właśnie wróciłem z wernisażu. Tłumy ludzi, którzy chyba bardziej przyszli na równoległą wystawę Władysława Hasiora. Aczkolwiek w sali, gdzie wiszą prace Rune Erakera też było tłoczno. Miałem nie iść (nie chciało mi się wychodzić w krakowski smog), jednak się przemogłem i bardzo dobrze zrobiłem, bo prace Erakera oglądane na żywca robią świetne wrażenie! I nie powinienem być tutaj w ogóle zaskoczony, bo materiał z wystawy Wysiedleni, na który złożyły się zdjęcia z jego cyklu The Smell of Longing, znam bardzo dobrze od ponad pół roku, ponieważ napisałem tekst do wystawowego katalogu. Ale co innego to foty oglądane na ekranie komputera (chociaż były to ewidentnie skany z analogowych odbitek), a co innego powiększenia, na które patrzy się w ekspozycyjnej sali. Te ostatnie mają całkiem spore rozmiary (mniej więcej połowa pokazywanych prac), bo 100x70cm, a wszystko to uzyskane jest z małoobrazkowej klatki 24x36mm i czarno białego negatywu. A więc, jak się nie trudno domyślić, obraz jest ziarnisty i nie do końca ostry przy tak sporym powiększeniu (przykładając "cyfrowe" standardy ostrości), co jednak zupełnie nie przeszkadza... Bo obrazy zarejestrowane przez Rune Erakera mają kapitalną plastykę, właśnie analogowej fotografii, realizowanej z dużą świadomością walorów oraz możliwości tej technologii (ma się rozumieć bez żadnych tam za przeproszeniem postrprocesingów) i gdy oglądając te kadry, przypomniałem sobie kilka ostatnio cyfrowo wykonanych projektów w monochromie, to od razu przypomniało mi się słowo... syfra. 

[MOCAK  2014-02-13  18:31]

wtorek, 11 lutego 2014

Łódź - Bałuty - Teofilów


Łódź (Bałuty-Teofilów), ul. Rojna, 19.01.2014

Grecki Teofil, to po łacinie Amadeus, w niemieckim Gottlieb, a po polsku Bogumił.

Trzecie podejście do motywu, który namierzyłem jesienią 2013. Wreszcie udane (wcześniej miałem problemy z aurą i zaparkowanymi dostawczakami, które skutecznie zasłaniały mural...)! 

Podobno fundacja o wielce oksymoronicznej nazwie Paradis Judaeorum wysłała list do obecnego papieża Franciszka z wnioskiem o wszczęcie procesu beatyfikacyjnego Witolda Pileckiego...

ŚŻK 4 EVER
ŁKS
ACAB

(pierwszy z tych skrótowców rozwija się w hasło: ŚMIERĆ ŻYDOWSKIEJ K...)

poniedziałek, 10 lutego 2014

Ruda Śląska, 14.01.2001

Na prośbę Krzysztofa Jaworskiego szukałem ostatnio zdjęć ze slideshowu z naszego pokazu w Zderzaku, który miał miejsce 9 października 2002 roku i był promocją książki Kapitał. Nie przypuszczałem jednak, że zachowało się oryginalne CD z tamtej akcji... Płytka początkowo nie chciała odpalić, ale po potraktowaniu detergentem do mycia szyb, udało mi się otworzyć obrazki i je skopiować. Zderzakowa projekcja zawierała 106 fotografii, z których mniej więcej tylko połowa weszła do albumu Czarno-Biały Śląsk. I np. we wspomnianym  slajdszole znalazły się widoczne poniżej zdjęcia, które nie zagościły też w naszym Kapitale (w słowach i obrazach). Wszystkie z negatywową ramką... (tak zresztą były reprodukowane w książce).
Robiąc 13 lat temu zdjęcia na Górnym Śląsku, bardzo często natykałem się na "znaki szczęśliwych Hindusów" (© Prokuratura Okręgowa w Białymstoku), malowane na murach...

Ruda Śląska, ul. 1 Maja, 14.01.2001

Ruda Śląska, ul. Ryszarda Magdziorza, 14.01.2001

niedziela, 9 lutego 2014

photo by Elżbieta Lempp ;))

Krzysztof Jaworski zamieścił swego czasu na swoim blogu skany z książki Carnivorous Boy Carnivorous Bird, czyli dwujęzycznej antologii polskiej poezji pod redakcją Marcina Barana, wydanej w 2002 przez Zephyr Press w USA. Skany dotyczyły mojej skromnej osoby i przedstawiały wiersz 1 maja oraz notkę bio. No i przy okazji wspomnianego biogramu zobaczyłem swoje zdjęcie (które zrobiłem sobie w 1998 roku polaroidem, co dopiero podarowanym mi przez Andrzeja Sosnowskiego), które jednak przypisano... Elżbiecie Lempp. Tak w ogóle, to połowa portretowych fotografii z tej antologii jest mojego autorstwa (wydaje mi się, że więcej niż połowa), ale ile konkretnie trudno byłoby teraz powiedzieć, ponieważ choć foty dałem za free, to jednak nigdy nie dotarł w moje ręce autorski egzemplarz tej książki... 


A rzeczony polaroid (właśnie go wczoraj odnalazłem) wygląda tak...


sobota, 8 lutego 2014

Ontario

Grzegorz Wróblewski

Ontario

Dwóch młodych aktorów uderza skrzydłami o wodę,
jak postrzelone dzikie gęsi.
Wyławiają ich ze śmiechem.
Nigdy więcej nie zagram roli anioła - żali się
jeden z nich.

[wiersz z tomu: Grzegorz Wróblewski Wanna Hansenów, Wydawnictwo Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej i Centrum Animacji Kultury w Poznaniu, Poznań 2013, str. 44]

Przez cały dzień żadnej sztuki... Dopiero teraz ;)
Ale... sprzątnąłem mieszkanie, zrobiłem pesto z natki pietruszki, potem hummus, masło orzechowe (arachidy i laskowe), sałatkę za zmodyfikowanym przepisem z "kuchni pięciu przemian" (fasola biała + czerwona, ziemniaki gotowane w mundurkach, ogórek kiszony, pieczarki, cebula marynowana w occie winnym, oliwa ekstra vergin, majeranek i estragon). 
No i teraz Bob Dylan w tle (Bringing It All Back Home), lektura Wanny Hansenów i zdjęcia Andrzeja Maciejewskigo z jego pięknej serii Eastern Ontario, do której lubię co jakiś czas wracać. 


Andrzej Maciejewski, z serii Eastern Ontario, County Road 14. Croydon, ON. Looking West. October 26, 1998, 2pm.

czwartek, 6 lutego 2014

Popracowaliśmy dziś wreszcie trochę więcej...

...nad antyfotograficznym projektem Swięta Wojna
Razem z X-Panem odwiedziliśmy Górny Śląsk, a prognoza ICM, której z pewnymi oporami zaufaliśmy, sprawdziła się nie w 100%, ale w jakichś 130%... ;) 
Słońce miało wyleźć na niebo jakoś między 11-12, a przygrzało dopiero równo o 13:13. 
Antyfotografie były wykonywane w Łaziskach Górnych, a potem w Bytomiu (na Pogodzie, a także w częściach miasta przez kibiców tutejszej Polonii nazwanych - "Grossfeld" i "Kleinfeld"). 






środa, 5 lutego 2014

WIOSNA z "Wyboru"

[skan z książki: Grzegorz Wróblewski Wybór (1980-2000), Lampa i Iskra Boża, Warszawa 2003]

Książka zgodnie z tytułem jest wyborem wierszy z pięciu tomów Grzegorza Wróblewskiego:
Ciamkowatość życia (1992), 
Palnety (1994),
Dolina królów (1996),
Symbioza (1997)
Prawo serii (2000). 
Jak widać Lampa i Iskra Boża zaliczyła tutaj poważną wpadkę, ucinając autorowi dość istotny fragment wiersza.

(A ten tekst wyjątkowo mi dzisiaj pasuje...
Jakkolwiek muszę od razu dodać, że 1 marca 2013 miałem najwyraźniej bardzo zbliżony ogląd rzeczywistości...)

wtorek, 4 lutego 2014

Welcome to Hell


Mysłowice (Piosek), ul, Boliny, 18.02.2012

[Zdjęcie prawie równo sprzed 2 lat. Kiedyś wieszałem już kadr z tego malowniczego miejsca w Myslowitz, ale przeglądając ostatnio śląski materiał Świętej Wojny, doszedłem do wniosku, że to ujęcie jest lepsze. Bo jest. I to ono pójdzie do publikacji.
Nigdy jakoś specjalnie nie ruszał mnie black metal, ale tytułowy kawałek z pierwszej płyty Venom bezapelacyjnie tutaj pasuje. Niestety podczas pobytu w Anglii nie zawędrowałem do Newcastle skąd grupa się wywodzi, ale na zdjęciach Chrisa Killipa można trafić na równie twarzowe obszary.]

poniedziałek, 3 lutego 2014

Ozorków, ul. Konstytucji 3 Maja


18.10.2013

[Tak to się niestety ostatnio składa, że jak mam wolny czas, to chmury się rozstępują, wyłazi słońce, błękit nieba ma kolor turkusowy, etc. A ja potrzebuję raptem 3-4 w miarę pochmurnych dni, żeby się kopsnąć kilka razy do Łodzi wraz z przyległościami i domknąć materiał do Świętej Wojny. A potem zrobić wreszcie makietę rozdziału poświęconego "miastu prząśniczek" (wraz z przyległościami). Tymczasem za oknem... 
Namiary na ten obiekt mam dzięki Łukaszowi Najderowi, który też pomógł mi dzisiaj (via Facebook) ustalić dokładną lokalizację]

niedziela, 2 lutego 2014

W sam raz do kontemplacji na pierwszą niedzielę lutego


Jason Koxvold, z cyklu Los Angeles River - Boyle Heights, CA 2011

I może to?


Jason Koxvold, z cyklu UAE, Dubai, UAE 2011

I jeszcze to.


Jason Koxvold, z cyklu City of the future - Detroit, MI 2009

sobota, 1 lutego 2014

Dobrana para

Jacques Roubaud

Dobrana para

Ulica Rambuteau
niedziela
godzina jedenasta

on i ona
ona i on
zgodnie

moczą zelówki w rynsztoku
którym spływają
wody z rybnego targu

a potem
starannie
wycierają je
o kant trotuaru

wdepnęli bowiem w straszne gówno

no no
mówię sobie
cóż za dobrana para

[wiersz w przekładzie Krystyny Rodowskiej z antologii: Krystyna Rodowska Na szali znaków. czternastu poetów francuskich, Biuro Literackie, Wrocław 2007, str. 274]

Kupiłem sobie na zeszłorocznej letniej wyprzedaży Biura Literackiego także tę, liczącą 450 stron książkę. Chyba za pięć złotych polskich... Co trochę mówi o czytelnictwie w naszym kraju - jeżeli uwzględnić inne biurowe przeceny, ale w tym konkretnym przypadku także o... charakterze współczesnej francuskiej poezji. Bo czytać tego za bardzo się nie da, a zgromadzeni w antologii autorzy, co sił uciekają od konkretu w swoich wierszach.... Oczywiście są wyjątki, nieliczne, takie jak np. zacytowany tekst. I przy okazji lektury tomu zrozumiałem też, dlaczego tak mało jest fajnych dokumentalnych zapisów we współczesnej francuskiej fotografii.

środa, 29 stycznia 2014

Nieznany wiersz nowofalowy...

(Nieznany wiersz nowofalowy
kibica CWKS Legia Warszawa)

Wykonywałem gest ręki błędnie określony
jako "Heil Hitler". Interesuję się historią. "Heil..."
wykonuje się prawą ręką od lewej piersi
do wyprostowania, muszą być słowa "Heil...".
Nasz gest wskazywał na brak kibiców Widzewa.
Kolega obok mnie powiedział, że szkoda, że
nie ma kibiców gości. Wówczas ja wskazałem
sektor gości i powiedziałem, że ich nie ma. Znak
na koszulce, który miałem, to krzyż celtycki,
interesuję się ruchem patriotycznym. Chodzę
na obchody świąt narodowych. Z hasła "Hamas..."
nie rozumiem dwóch pierwszych słów. Jak
krzyczałem, domyślałem się, co znaczy "gas".
"Juden" nie było mi znane.

[http://wyborcza.pl/1,75478,15352259,_Ponioslo_mnie____Krzyczalem_z_innymi___Nie_wiedzialem.html#BoxSlotII3img#ixzz2rlrG2qbN]