Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Leopold Lewin. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Leopold Lewin. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 10 grudnia 2018

(Kogóż to oni przenoszą na schodach?)

Anna Achmatowa

Trzecia (Północne elegie)

W tym domu jakże strasznie było żyć —
Ani kominka blask patriarchalny,
Ani kołyska mojego dzieciątka,
Ni to, że byliśmy oboje młodzi
I wypełnieni pomysłami,
Nie pomniejszało okrutnego strachu.
Lecz ja się z niego nauczyłam drwić
I zostawiłam odrobinkę wina,
A także chleba okruchy dla tego,
Który po nocy jak pies drapał w drzwi
Albo zaglądał nam w niskie okienko,
Kiedyśmy się starali milcząc głucho,
Nie widzieć, co się wydarza w zalustrzu,
I pod czyimi ciężkimi krokami
Jęczały z bólu ciemnych schodów stopnie,
Jakby żałośnie błagając o litość.
Ty, uśmiechając się dziwnie, mówiłeś:
„Kogóż to oni przenoszą na schodach?‟

Dziś jesteś tam, gdzie wie się wszystko, powiedz:
Co poza nami w tym domu mieszkało?

*       *       *

Анна Ахматова

Третья (Северные элегии)

В том доме было очень страшно жить,
И ни камина свет патриархальный,
Ни колыбелька моего ребенка,
Ни то, что оба молоды мы были
И замыслов исполнены,
Не уменьшало это чувство страха.
И я над ним смеяться научилась
И оставляла капельку вина
И крошки хлеба для того, кто ночью
Собакою царапался у двери
Иль в низкое заглядывал окошко,
В то время, как мы, замолчав, старались
Не видеть, что творится в зазеркалье,
Под чьими тяжеленными шагами
Стонали темной лестницы ступени,
Как о пощаде жалостно моля.
И говорил ты, странно улыбаясь:
«Кого они по лестнице несут?»

Теперь ты там, где знают все, скажи:
Что в этом доме жило кроме нас?


[Wiersz w tłumaczeniu Leopolda Lewina przepisałem z książki: Akme znaczy szczyt, Gumilow, Achmatowa, Mandelsztam w przekładach Leopolda Lewina, Czytelnik, Warszawa 1986, s. 261. Tekst oryginalny skopiowałem ze strony anna-ahmatova.su, gdzie datowany jest on na rok... 1921. Więc może pasuje do niego fotografia autorki, także - jak myślę - wykonana w na początku lat dwudziestych XX wieku, którą ściągnąłem z artykułu zamieszczonego w Wysokich Obcasach (21.07.2014). Tak w ogóle, po sieci krąży stosunkowo dużo zdjęć poetki, a także reprodukcji malarskich portretów, gdzie zdecydowanie wyróżnia się ten namalowany przez Kuźmę Pietrowa-Wodkina.]


środa, 5 grudnia 2018

(I oto jest jesienny ów krajobraz)

Anna Achmatowa

Czwarta (Północne elegie)

I oto jest jesienny ów krajobraz,
Którego całe życie tak się bałam:
I niebo ― niczym pałająca otchłań,
I głosy miasta ― jak z tamtego świata
Dobiegające i obce na wieki.
Jakby to, z czym się w sobie borykałam
Przez życie całe, otrzymało życie
Całkiem odrębne i w te się wcieliło
Oślepłe mury, i w ten czarny ogród...
A w tamtej chwili me byłe domostwo
Śledziło mnie za moimi plecami
Swym okiem przymrużonym, nieżyczliwym ―
Oknem zapamiętanym już na zawsze.
Piętnaście lat - piętnastoma wiekami
Z granitu jakby mi się wydawało,
Lecz i ja sama byłam niby granit:
Teraz proś, dręcz się, nazywaj królewną
Morską. Już wszystko jedno. Nie potrzeba...
Lecz należało mi przekonać siebie,
Że to się już zdarzało wielokrotnie
Nie tylko ze mną ― i z innymi także -
I nawet gorzej. Nie, nie gorzej ― lepiej.
Z wszystkiego najstraszliwsze ― rzekł w ciemności:
„Jakąż to pieśnią temu lat piętnaście
Ów dzień witałaś, tyś przecież niebiosa
I chóry gwiazd, i chór wód błagała,
By uroczyście uczciły spotkanie
Z tym, od którego odeszłaś w tej chwili...

Takie jest dzisiaj twe srebrne wesele:
Sproś gości, upiększ się i zatryumfuj!‟

[Wiersz w tłumaczeniu Leopolda Lewina z tomu: Akme znaczy szczyt, Gumilow, Achmatowa, Mandelsztam w przekładach Leopolda Lewina, Czytelnik, Warszawa 1986, s. 263. Czytało się kiedyś tę książkę na okrągło... A przepisało dziś ten tekst, będąc w podobnym nastroju jak jego podmiot liryczny, słuchając opery Siroe, re di Persia Jochanna Adolfa Hassego, który na tym blogu nie raz był już wymieniany.]


Fajne książki kiedyś wydawano...