piątek, 12 lutego 2016
czwartek, 11 lutego 2016
Josef Schulz ÜBERGANG (2005-08)
Na zdjęcia Josefa Schulza z cyklu Übergang naprowadził mnie na facebooku Piotr Ibrahim Kalwas (zapoznaliśmy się kilka miesięcy temu), który od pewnego czasu wkleja te fotografie na swojego łola. Myślę, że cykl jest fajny pod względem znaczeniowym, szczególnie teraz, gdy różni prawicowi ... (sami siebie nazywają "patriotami", lecz myślę, że Państwo znajdziecie właściwe rzeczowniki na ich określenie) robią wszystko, żeby Strefa Schengen przestała istnieć. Jest wielce prawdopodobne więc, że Übergang zamieni nam się w Untergang (aluzja do znanego filmu Oliviera Hirschbiegela całkowicie nieprzypadkowa), co ucieszy włodarzy Mateczki Rosji i ich przedstawicieli w Polsce np. w osobach Kukiza lub Winnickiego. Oczywiście nie dałbym się pokroić za te rozjaśnienia tła za przygranicznymi instalacjami, jednak myślę, że seria ta jest jest interesująca i niezwykle na czasie.
Josef Schulz, z serii Übergang (2005)
Josef Schulz, z serii Übergang (2005)
Josef Schulz, z serii Übergang (2007)
Josef Schulz, z serii Übergang (2007)
Josef Schulz, z serii Übergang (2007)
Josef Schulz, z serii Übergang (2005)
poniedziałek, 8 lutego 2016
niedziela, 7 lutego 2016
7 MARCA 1979
Tomas Tranströmer
7 MARCA 1979
Dość mając wszystkich, którzy przychodzą ze słowami,
ze słowami, ale nie mówiąc nic,
wyjechałem na zaśnieżoną wyspę.
Pustkowie nie zna słów.
Niezapisane stronice ciągną się na wszystkie strony!
Natrafiam na ślady sarnich kopytek w śniegu.
Mowa, choć żadnych słów.
[Primitivo di Manduria + wiersz w przekładzie (zapewne via angielskie tłumaczenie?) Czesława Miłosza z tomu: Czesław Miłosz Przekłady poetyckie wszystkie, Wydawnictwo Znak, Kraków 2015, str. 504]
sobota, 6 lutego 2016
STEPHEN SHORE RETROSPECTIVE - C/O Berlin 06/02/16-22/05/16
Nie ma to tamto, trzeba się wybrać! A ja wczoraj wieczorem właśnie (właśnie o 19:00 otwierano tę wystawę) zupełnie nieświadom tego faktu, sięgnąłem po album Uncommon Places... Kupiony zresztą też w Berlinie jakieś 10 lat temu w kapitalnej księgarni w muzeum Hamburger Bahnhof. No więc, ściągnąłem go z półki, żeby po całodziennym obcowaniu z szambem, które ostatnio notorycznie wybija w sieci, popatrzeć na coś pozytywnego. Co i Państwu szczerze polecam!
piątek, 5 lutego 2016
śniadanie z internetami
Reiner Kunze
śniadanie z gazetą
Zniesławienie dawniej nie uszło
daleko
Niosło się z ust do ust
Teraz, w sekundę rozesłane
po całej ziemi,
wczesnym rankiem,
czarno pachnąc od farby drukarskiej, spada
na stoły świata
Ktoś oblizuje się
milionami języków, na których
rozniósł drugiego
śniadanie z gazetą
Zniesławienie dawniej nie uszło
daleko
Niosło się z ust do ust
Teraz, w sekundę rozesłane
po całej ziemi,
wczesnym rankiem,
czarno pachnąc od farby drukarskiej, spada
na stoły świata
Ktoś oblizuje się
milionami języków, na których
rozniósł drugiego
[Jakże na czasie... Wiersz w przekładzie Jakuba Ekiera z tomu: Reiner Kunze Remont poranka, Biuro Literackie, Wrocław 2008, str. 184]
czwartek, 4 lutego 2016
From the Fishouse - Grzegorz Wróblewski
Na portalu From the Fishouse pojawiły się niedawno wiersze Grzegorza Wróblewskiego w przekładzie Piotra Gwiazdy (a przy tej okazji także portretowe zdjęcie autora, które zrobiłem mu latem 2013 roku w miejscowości Obręb). Zachęcam do lektury!
Fotografia Grzegorza pojawiła się już na hiperrealizmie, ale wbrew temu co deklarowałem w poście analog+analog, portretowych fotek robionych X-Panem nie powstało zbyt wiele... Po uporaniu się ze skanowaniem materiału do albumu Święta Wojna, zniechęcony ewidentnym mankamentami tej konstrukcji (które szczególnie dały znać o sobie w formacie panoramicznym), odstawiłem puszkę na półkę. Spoglądam na nią/niego od czasu do czasu i zadaję sobie w myśli pytanie - co z tobą sku*wysynu mam zrobić? Sprzedać? To byłoby logiczne rozwiązanie, ale... niestety przywiązuję się do używanych narzędzi, tym bardziej, że fotka z Obrębu wygląda spoko (i jakżesz piękny ma "bokeh").
Nota historyczna: X-Pana nabyłem w 2003 roku (przywieźli mi go ze sklepu B&H amerykańscy znajomi) za honorarium, jakie dostałem po sprzedaniu 60 zdjęć z serii Czarno-Biały Śląsk do dekoracji wnętrz Hotelu Monopol w Katowicach (wiszą tam do tej pory). Jednak dopiero 6 lat później, bo w 2009 użyłem go do realizacji projektu Święta Wojna (do 2014).
środa, 3 lutego 2016
KONESERZY SZTUKI
albo cienka biała linia, albo... Święta Wojna po godzinach. Nie, nie, nic z tych rzeczy, nie robię kontynuacji tego projektu. Ale bywając ostatnio na terenach Zagłębia szczerze żałuję, że nie fotografowałem tutejszych murali, bo są zjawiskowe.
Sosnowiec, ul. Braci Mieroszewskich, 02.02.2016
Nie wiem, czy do Państwa dotarła już wiadomość, że szefem Narodowego Centrum Kultury ma zostać (albo już został?) Marek Mutor? Jest to urzędnik pełniący do tej pory funkcję dyrektora Ośrodka "Pamięć i Przyszłość" we Wrocławiu (zresztą w czasie pierwszego podejścia do budowy tzw. IV RP był już przez rok szefem NCK), która to instytucja w zeszłym roku przygotowała m.in. wystawę (bynajmniej nie przekręcam jej tytułu) Kowboje wyklęci...
poniedziałek, 1 lutego 2016
KOMUNIKATY RÓWNOLEGŁE...
Legnica, ul. Kartuska, 07.12.2015
Z symboliczną sytuacją, która objawiła się naszym oczom na powyższej fotografii, nieźle koresponduje - jak myślę - najnowszy felieton Mike'a Urbaniaka. Miłej lektury!
niedziela, 31 stycznia 2016
Jacek Leociak: Przed czym „prawdziwi Polacy” chcą się bronić?
Byłem dziś wieczorem po raz drugi na filmie
„Syn Szawła” w warszawskim kinie Muranów. Publiczność była fantastyczna. To się
czuje. Po projekcji razem z Iwoną Kurz mówiliśmy o filmie. No i było tak, jak
się obawiałem.
Na sali ujawnił się „prawdziwy Polak”. Coraz
ich więcej na tego typu spotkaniach. „Prawdziwi Polacy” są zawsze – w ich
mniemaniu – doskonale przygotowani. Nawet nie o to chodzi, że mają swoje bryki
i historyczne ściągawki (daty, nazwiska, wydarzenia i „podchwytliwe pytania”).
Oni po prostu wiedzą, w przeciwieństwie do wszystkich innych, którzy się mylą.
Ów przemiły pan dzisiejszego wieczoru wygłosił wykład na temat Sonderkommando,
nieuctwa reżysera filmu i jego podłych manipulacji, a przede wszystkim obnażył
spisek twórców i dystrybutorów „Syna Szawła” – uderzenie w polskość. Ten film
jest antypolski! „Prawdziwy Polak” wie, co naprawdę działo się w Sonderkommano
w Auschwitz-Birkenau.
Przedstawicielka Gutek Film powiedziała mi,
że są już kina, które nie zgadzają się wyświetlać tego filmu. Właśnie ze
względu na jego „antypolskość”. Niektóre jednak, pod ciśnieniem ogromnego
zainteresowania, zaczynają poluzowywać bojkot. Polskość polskością, ale
pieniądze nie śmierdzą.
Dwie refleksje. Po pierwsze – takie „bliskie
spotkania trzeciego stopnia” z przedstawicielami obcej cywilizacji, którą – nie
wiedzieć czemu – nazywają oni „Polska” przestają już być dla mnie zabawne.
Starzeje się? Tracę cierpliwość? Nie mam siły wikłać się w absurdalną wymianę
zdań, jak to mi się zdarzyło w grudniu ubiegłego roku na specjalnym pokazie
filmu Yael Hersonski o materiałach filmowych kręconych przez Niemców w getcie
warszawskim w maju 1942 r. (w ramach cyklu DSH).
Tam też objawił się „prawdziwy Polak”, który
bronił swojej obcej cywilizacji sugerując, że Żydzi wymordowali się sami. Teraz
już wiem, że w takich sytuacjach należy wstać i wyjść bez słowa.
Po drugie – myślę, że takich aktywistów
grających role „prawdziwych Polaków” będzie więcej. Że będą oni przychodzić i
wygłaszać swoje tezy (charakterystyczne: trudno im rozstać się z mikrofonem).
Podjęcie dyskusji z takim aktywistą legitymizuje jego pozycje i ten stek bzdur,
które wygłasza. To jest kolejne żniwo dobrej zmiany. To, co było aberracją i
chowało się po kątach czy klubach gazet (oczywiście „polskich”) –zaczyna stawać
się melodią dnia codziennego. Głosy i instrumenty będą się zgrywać w zgodny
chór. Równaj krok. Pochodnie. Feretrony. Sztandary. Chrystus Królem. Naród.
Wódz. Partia.
W sali kina Muranów zobaczyłem po raz
kolejny, ale chyba pierwszy raz dla mnie aż tak traumatyczny, twarz
„prawdziwego Polaka” i „prawdziwej Polski” – chorego człowieka Europy. Żeby po
obejrzeniu tego jedynego w swoim rodzaju filmu o Sonderkommando w
Auschwitz-Birkenau mieć do powiedzenia tylko to: że jest antypolski, to
rzeczywiście objaw ciężkiej, nieuleczalnej choroby, „choroby na śmierć” – jak
pisał Kierkegaard.
Jeśli prof. dr hab. Żaryn Jan, senator IX
kadencji Senatu Rzeczypospolitej Polskiej, oznajmia w siedzibie Unii
Europejskiej, że Polaków ratujących Żydów było „może nawet i milion, a może i
więcej niż milion”…. Jeśli kandydat na prezydenta Duda Andrzej zarzuca w
debacie telewizyjnej urzędującemu prezydentowi, że ten napisał list z okazji
70. rocznicy mordu w Jedwabnym, w którym znalazły się słowa, że „naród ofiar
był także sprawcą”…. Jeśli pojawia się nagle Towarzystwo Patriotyczne –
Fundacja Pietrzaka Jana (nazwa bez żenady skradziona polskiej tradycji
niepodległościowej XIX wieku), a obok niego twór o nazwie Reduta Dobrego
Imienia Polska Liga Przeciw Zniesławieniom – to muszę zadać pytanie: o co
właściwie chodzi? Przecież dobre imię Polski w świecie jest właśnie teraz
narażane na szwank, ośmieszane i degradowane m.in. przez założycieli tych lig i
fundacji. Przed czym „prawdziwi Polacy” chcą się bronić?
Otóż sądzę, że Jarosław Kaczyński w tym swoim
brawurowym zdobywaniu i zawłaszczaniu Polski ujawnił – wbrew intencji zapewne –
chorobę, która toczy niepostrzeżenie coraz więcej ludzi. Jest to przewlekła,
postępująca choroba oczu, występująca najczęściej u osób po 50. roku życia, ale
może też dotknąć ludzi młodych. Nazywa się ta choroba zwyrodnieniem plamki, w
międzynarodowym skrócie AMD (od angielskiej nazwy: Age-related Macular
Degeneration). Prowadzi do uszkodzenia siatkówki, w konsekwencji nawet do
utraty wzroku.
Myślę, że „prawdziwi Polacy” są dotknięci
specyficzną, polską odmianą AMD zmysłu moralnego. Ich dusze i serca tracą
ostrość widzenia, niedługo w ogóle oślepną. Ale już dziś na każdym kroku
przekonują nas, skąd u nich wzięła się ta przypadłość. Panika moralna, w jaką
wpadają „prawdziwi Polacy”, wybucha zawsze wtedy, kiedy na scenie publicznej
pojawia się temat Zagłady Żydów.
Ćwiczymy to od dawna: wrzawa wokół „Shoah”
Lanzmanna i eseju Błońskiego „Biedni Polacy patrzą na getto”, a potem książek
Jana Tomasza Grossa. Historycy Zagłady oskarżani są o uprawianie „pedagogiki
wstydu”, o obarczanie „prawdziwych Polaków” winą za niepopełnione zbrodnie.
A ja się pytam: czyż można jeszcze bardziej,
jeszcze żarliwiej, jeszcze dobitniej „przyznawać się do winy” każdym swoim
słowem, każdym zachowaniem, każdym atakiem i każdą potwarzą…. Kogoś, kto
oskarża „Idę” o antypolskość mogę jeszcze jakoś zrozumieć, to oczywiście
absurdalne, ale… Ktoś, kto zarzuca filmowi László Nemesa „Syn Szawła”, że jest
antypolski (i np. nie chce go rozpowszechniać czy też uważa za stosowne
wyliczać publicznie katalog kłamstw reżysera) – jest „chory na śmierć”, a jego
siatkówka zmysłu moralnego jest już zdegenerowana. Nic nie widzi. Jarosław
Kaczyński, którego brat dotykał ręką Ściany Płaczu w Jerozolimie, odsłonił
przed nami i przed światem Polskę ślepców.
Jacek Leociak
28-29 stycznia 2016.
sobota, 30 stycznia 2016
NORDDEUTSCHE BACKSTEINDOME (2)
Zacznijmy może od tego kadru z Lubeki, który podobnie jak inne horyzontalne ujęcia pojawia się w odwróconym o 90° pionie. Oczywiście ciasne ujęcie motywu jest tutaj jak najbardziej celowe i niekoniecznie wynika z ograniczeń o charakterze sprzętowym (przed dziewięćdziesięciu laty oferta szerokokątnych szkieł była dość skąpa, a te którymi można było dysponować, nie pozbawione były wad optycznych). W albumie Norddeutsche Backsteindome znajdziemy sporo obrazów z ciasnym wykadrowaniem szczytowych partii budynków. Przy niewątpliwym weryzmie fotograficznego podejścia Renger-Patzscha, chodziło tu też o wydobycie abstrakcyjnie-geometrycznych elementów, jakie obecne są w gotyckiej ceglanej architekturze budowli sakralnych. Traktując zlokalizowane na północy Niemiec kościoły z XIII, XIV i XV wieku jak gigantyczne rzeźby (aluzja do terminu używanego przez Berndta i Hillę Becherów całkowicie nieprzypadkowa), Albert Renger-Patzsch był kilka dużych kroków przed Josefem Sudkiem, który fotografując w podobnym czasie Katedrę św. Wita w Pradze podążał jeszcze romantyczno-nostalgiczno-malarską ścieżką... (z czego zresztą skutecznie się wydobył podczas pracy nad Pragą panoramiczną).
[Zdjęcia albumu Alberta Renger-Patzscha robiłem (jak zwykle) z ręki, kładąc książkę na kuchennym stole. Ponieważ jednak mam zamelinowaną w pawlaczu starą kolumnę reprodukcyjną, postaram się ja wydobyć i zmontować, żeby następnym razem fotografie wyglądały bardziej profesjonalnie ;))]
czwartek, 28 stycznia 2016
NORDDEUTSCHE BACKSTEINDOME
czyli wydany w 1930 roku album Alberta Renger-Patzscha, którym obdarował mnie w Berlinie Louis Volkmann (Dzięki!). Książka nie ma strony tytułowej, zachodzi więc prawdopodobieństwo, że kartka wypadła na skutek starości/zużycia tego wydawnictwa, albo... może znajdowała się na niej dedykacja ze znakiem "szczęśliwych Hindusów"? Któż to wie, tak czy owak, album jest bardzo ciekawy (także w kontekście wcześniejszej o dwa lata książki Die Welt ist shön), a zamieszczone w nim zdjęcia wnętrz gotyckich ceglanych kościołów, nasuwają nieodparte skojarzenia z malarstwem Emanuella de Witte czy Pietera Saenredama. Albert Renger-Patzsch nie stosuje jednak żadnych piktorialnych patentów, które miały by imitować "malarskie" efekty, a przy komponowaniu kadrów - podobnie jak holenderscy malarze z XVII wieku - tworzy przedstawienia o werystycznym charakterze (pozwalając w ten sposób grać solową/estetyczną partię samej architekturze). Poniżej fotografie kościołów ze Stralsundu (Jakobikirche i Marienkirche), które miałem przyjemność zwiedzać w sierpniu zeszłego roku.
Co ciekawe, fotografując z zewnątrz ceglane kościoły położone na północy ówczesnych Niemiec (mamy tu np. zdjęcia obiektów z Gdańska, Kołobrzegu, Stargardu Szczecińskiego i... Wrocławia), Renger-Patzsch często tnie górne części budynków, jak nie przymierzając Lukáš Jasansky i Martin Polák w swoim cyklu Kościoły, kościoły, ale o tym w następnym odcinku...
środa, 27 stycznia 2016
Andrzej Wróblewski "On i ona"
Andrzej Wróblewski, On i ona (1957)
[71 lat temu Armia Czerwona (konkretnie 100 Lwowska Dywizja Piechoty) wyzwoliła niemiecki obóz zagłady Auschwitz-Birkenau. Od 11 lat (na mocy uchwały Zgromadzenia Ogólnego ONZ) 27 stycznia obchodzony jest Międzynarodowy Dzień Pamięci o Ofiarach Holokaustu]
poniedziałek, 25 stycznia 2016
niedziela, 24 stycznia 2016
studium przypadku
Ilona Witkowska
studium przypadku
z balkonu widzę: sroka je martwego gołębia,
inne gołębie patrzą zaciekawione.
[wiersz z tomu: Ilona Witkowska Splendida realta, Wydawwnicto Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej i Centrum Animacji Kultury w Poznaniu, Poznań 2012, str. 24]
Subskrybuj:
Posty (Atom)


























