czwartek, 7 sierpnia 2014

PROGRAM MERCURY - wczorajszy wernisaż w Muzeum Literatury im. Adama Mickiewicza w Warszawie










Grzegorz Wróblewski - autor prezentowanych obrazów, ubrany na czarno, przeczytał także swoje 3 wiersze.
Paweł Kelner Rozwadowski - w czapce założonej daszkiem do tyłu, zaśpiewał 3 piosenki z tekstami Grzegorza (filmiki będą prezentowane na hiperrealizmie i blogu Krzysztofa Jaworskiego)
Jarosław Klejnocki - dyrektor Muzeum Literatury na siódmym zdjęciu trzyma nad głową katalog wystawy (z moim esejem).
Katarzyna Jakimiak - kustosz Muzeum Literatury, w czerni na pierwszym zdjęciu. 
Ela Janicka - z którą razem fotografujemy Warszawę w ramach projektu Inne Miasto, w niebieskościach i z nieodłącznym plecaczkiem.
Krzysztof Jaworski - poeta i przyjaciel artysty, w koszuli w kratę.
Na ostatnim (dziewiątym) zdjęciu po lewej stronie widać też obraz zatytułowany Amager with Wojtek Wilczyk.

środa, 6 sierpnia 2014

Program Mercury

Grzegorz Wróblewski
PROGRAM MERCURY
Nic nam tutaj nie grozi – wmawiałem sobie, obserwując
stado brunatnych zwierząt baraszkujących na opuszczonym,
motelowym parkingu

(Samiec kogoś mi przypominał, czyżby John Herschel Glenn?
Tajemnicze eksperymenty pośród sosnowych zagajników?)

Odejdą, kiedy ponownie zapadnę w śpiączkę... – szukałem
ostatniej porcji białego proszku

Słońce przeistoczyło się znienacka w przeraźliwą,
metaliczną kulę

Usłyszałem nerwowy chichot Ziemi

Sapiąc wdzierały się do oszronionego samochodu Czerwone ślepia
Zdecydowane na wszystko.

[wiersz z tomu: Grzegorz Wróblewski Pan Roku, Trawy i Turkusów, Wydawnictwo FA-art, Katowice 2009, str. 5]

A dzisiaj o 18:00 w Muzeum Literatury im. Adama Mickiewicza w Warszawie (Rynek Starego Miasta 20) będzie mieć miejsce wernisaż wystawy obrazów Grzegorza Wróblewskiego Program Mercury. Grzegorz Wróblewski. Nowa odsłona. W imieniu autora ZAPRASZAM!

wtorek, 5 sierpnia 2014

Realizm

Czesław Miłosz

REALIZM

Nie jest całkiem źle z nami, jeżeli możemy
Podziwiać holenderskie malarstwo. To znaczy,
Że co nam opowiadają od stu, dwustu lat,
Zbywamy wzruszeniem ramion. Choć straciliśmy
Dużo z dawnej pewności. Godzimy się, 
Że te drzewa za oknem, które chyba są,
Udają tylko drzewiastość i zieleń,
I że język przegrywa z wiązkami molekuł.
A jednak to tutaj, chleb, talerz cynowy,
Półobrana cytryna, orzechy i chleb
Trwają, i to tak mocno, że trudno nie wierzyć.
I zawstydzona jest abstrakcyjna sztuka,
Choć żadnej inne nie jesteśmy godni.
Więc wchodzę między tamte krajobrazy,
Pod niebo chmurne, skąd wystrzela promień
I w środku ciemnych równin jarzy się plamka blasku.
Albo na brzeg zatoki, gdzie chaty, czółna,
I na żółtawym lodzie maleńkie postacie.
To wieczne jest, dlatego że raz było,
Przez jedną chwilę istniejąc i niknąc. 
Splendor (i najzupełniej niepojęty)
Okrywa popękany mur, śmietnisko,
Podłogę karczmy, kaftany biedaków,
Miotłę i ryby skrwawione na desce.
Raduj się, dziękuj! Więc dobyłem głosu
I złączyłem się z nimi w chóralnym śpiewaniu
pośrodku kryz, koletów, spódnic atłasowych,
Już jeden z nich, przemienionych dawno.
I wzbijała się pieśń, jak dym z kadzielnicy.

[wiersz przepisałem z tomu: Czesław Miłosz Wiersze wszystkie, Wydawnictwo Znak, Kraków 2011, str. 1068]

Liczące 1406 stron tomiszcze kupiłem wczoraj (właściwie jeszcze dzisiaj) w Księgarni pod Globusem przecenione na... 29,99 zł. Jak widać czytelnictwo nam w Polszcze kwitnie, że chu chu... 
I przypomniało mi się, jak w 1980 roku stałem w kilkusetosobowej kolejce do tej księgarni (mieściła się ona w tym samym budynku, ale tam gdzie teraz jest M Bank) po książkę Gdzie słońce wschodzi i kędy zapada i odszedłem wtedy z kwitkiem.
A wiersz fajny, nie znałem go (nie czytałem tomu Na brzegu rzeki  z 1994 roku) i w sumie mogę odszczekać te złośliwości z poprzedniego posta, czynione względem metafizyki ;))

(Uwielbiam holenderskie malarstwo z XVII wieku, sztukę abstrakcyjną też).

poniedziałek, 4 sierpnia 2014

Piazza San Marco


Massimo Vitali, z serii Landscape with Figures,Venezia, San Marco.

Miejsce maksymalnie chyba obfotografowane... a wcześniej rysowane i malowane.

I w tym ogranym temacie Massimo Vitali spokojnie daje radę! 

Wykonując bardzo prosty, rzeczowy i idealnie trafiony zapis!

I nie ma tu poszukiwania metafizyki czy transcendencji, żadnych tam "pejzaży wewnętrznych" czy "fotogenii" i innych bzdur tego rodzaju...

A widoczny na końcu placu gargamel, to wcale nie taki wdzięczny obiekt do fotografowania... ;))

niedziela, 3 sierpnia 2014

piątek, 1 sierpnia 2014

Do kontemplacji mimo wyjących syren...


Vincenzo Castella, Napoli 2002.

Moje wczorajsze "odkrycie".
Vincenzo Castella używa aparatów wielkoformatowych o różnych rozmiarach kadru. W powyższym przypadku jest to 8x10", ale też widziałem klatki z 11x14" i większe, także panoramiczne.
Jak miło spotkać bratnią duszę...

czwartek, 31 lipca 2014

Poranny widok z okna


[2014-07-31  08:07]

Widok codzienny.
Już nie pamiętam, kiedy ten napis się pojawił...
Chyba jakoś na wiosnę?
JŻS.
Czyli J... ŻYDÓW SIEKIERAMI - na terenie Wisły.
Albo JESTEŚMY ŻYDOWSKIMI SK... - na trerenie Cracovii.
Bronowice "należą" do pierwszej z wymienionych drużyn.

środa, 30 lipca 2014

Kieł

Igor Omulecki, z cyklu JP II 2010/2013

Fotografia prezentowana na wystawie Papieże w MOCAK-u (w Galerii Beta)
Zdjęcie zostało wykonane w Muzeum Fundacji Jana Pawła II w Rzymie.
Warto zobaczyć tę ekspozycję! 

wtorek, 29 lipca 2014

SETKA

Zaglądam w miarę regularnie na bloga Maćka Rawluka i z dużą przyjemnością śledzę jego poczynania. Od połowy maja bieżącego roku zaczęły się tam pojawiać zdjęcia, na których widać witryny sklepów alkoholowych. Seria ta ma tytuł Sklepy alkoholowe - Setka i liczy obecnie 64 fotografie, czyli jest to w zasadzie nieco przelana tradycyjna "pięćdziesiątka"... Zdrówko! ;)

Cykl bardzo fajny, realizowany na filmach przy pomocy średnioformatowego Voigtlandera Bessa III (proporcje budynków widocznych w kadrach wskazują, że autor prostuje tutaj piony w programie graficznym). Być może coś umknęło mojej uwadze, ale wydaje mi się, że na polskiej scenie fotograficznej jest pierwsza tak konsekwentnie i obszernie przeprowadzona rejestracja tematyki handlu alkoholem z rozległymi przyległościami. Trzeba też dodać, że kadry Rawluka mają sporą atrakcyjność wizualną, co w przypadku krajobrazów z "polskiego Detroit" nie jest wcale tak łatwe do uzyskania, jakby się to mogło co poniektórym wydawać...

Maciej Rawluk, z serii Sklepy alkoholowe - "Setka"  2014

Maciej Rawluk, z serii Sklepy alkoholowe - "Setka"  2014

Maciej Rawluk, z serii Sklepy alkoholowe - "Setka"  2014

Maciej Rawluk, z serii Sklepy alkoholowe - "Setka"  2014

Maciej Rawluk, z serii Sklepy alkoholowe - "Setka"  2014

Maciej Rawluk, z serii Sklepy alkoholowe - "Setka"  2014

Maciej Rawluk o swoim cyklu pisze tak:

Sklepy alkoholowe - "Setka" to sto zdjęć wybranych sklepów z alkoholem. Tytuł nawiązuje też do "Sklepów cynamonowych" Bruno Schulza oraz do określenia porcji alkoholu.

Kacuś, Setka, Seta, Źródełko, Kapselek, Karafka, Za grosze, Promil, Procent, Reset.
W Łodzi, moim mieście jest ich prawie półtora tysiąca. W całej Norwegii sklepów z alkoholem jest niecałe 300. Zjawisko masowej ilości sklepów z alkoholem jest charakterystyczne dla całej Polski.

Nie chodzi oto czy jestem za czy przeciw. Notuję pewne zjawisko. Nie mogę jednak nie myśleć o pewnym dysonansie pomiędzy wolnym handlem a ograniczeniami, którymi jesteśmy jako obywatele poddawani. Pomiędzy wolnością a jej skutkami. Mocnego alkoholu nie można produkować samemu. A sprzedawać można tylko ten, na który oko ma Państwo. Państwo czerpie korzyści i z akcyzy i podatków, ale też z koncesji na jego sprzedaż, które muszą ponieść sprzedawcy. Więc dla budżetów miast im więcej tym lepiej. Czy jakiś jest w tym problem? Czy jestem wrogiem alkoholu, czy chciałbym jego reglamentacji, a może prohibicji? Nie. Ale obserwując, zwłaszcza "te gorsze dzielnice" miast, i widząc, że sklep z alkoholem jest w nich najczęstszym punktem sprzedaży wiem, że jest to jedna z przyczyn destrukcji społeczeństwa tam żyjącego. I nie uważam, że wszystko jest w porządku. Wiem także, że obecność sklepów całodobowych zmniejsza komfort życia w ich sąsiedztwie. Zwłaszcza dla osób, które z nich nie muszą regularnie korzystać, a tacy jednak mimo wszystko są . Przypominają mi się smartszopy z dopalaczami. Doznaję dziś stanu podobnego do tego jak zobaczyłem w szczytowej fazie ich rozkwitu w niedużej wsi kiosk ruchu zamieniony na sklep z "materiałem dla kolekcjonerów" czyli dopalaczami.

Jak wspomniałem, notuję po prostu zjawisko, które mocno zakotwiczyło w przestrzeni miejskiej. Państwa europejskie unifikują się pod względem wizualnym, wciąż jednak widzimy jakieś różnice. Co może dostrzec i wyróżnić cudzoziemiec w Polsce? Może na przykład zaobserwować dużą liczbę kościołów i sklepów z alkoholem. Kościoły, często o dziwacznych bryłach, to duże budynki i dostrzec jest je nietrudno, natomiast sklepy z alkoholem to często niepozorne lokale, jednak oszyldowanie nie pozwala ich nie zobaczyć. Napisy są wielkie i ostentacyjne, i często prowizoryczne do granic możliwości. Ponieważ sklepów jest bardzo dużo, korzystają z nich głownie okoliczni mieszkańcy, więc tak ostentacyjne być nie muszą, bo oni i tak tam trafią.
W gęstej, miejskiej zabudowie sklep z alkoholem można znaleźć w promieniu około 100 metrów.

poniedziałek, 28 lipca 2014

Pan Niclas

Grzegorz Wróblewski

Pan Niclas

Pan Niclas wisiał na lampie.
Proszę się rozgościć - powiedział.
(Liryka jest nieśmiertelna...).
Czy jest Pan zakochany w Homerze?
- spytałem udając psychologa.
W ten sposób łatwiej jest mi zrozumieć 
kubizm - odrzekł i dotknął włosami dywanu
z geometrycznym wzorem.

[wiersz z ksiażki: Grzegorz Wróblewski Wanna Hansenów, WWBPiCAK, Poznań 2013, str.37]

Pan Niclas, Pan Grzegorz, Pan Wojciech... 
Taki dzień... ;))

sobota, 26 lipca 2014

Love Parade 1996 (2)

Berlin, Love Parade 13.07.1996

Dwie dziewczyny z poprzedniego wpisu dwa filmy wcześniej (tym razem na HP-5 Plus). Parada z 1996 roku miała hasło WE ARE ONE FAMILY. Co ciekawe, ta największa wtedy impreza techno w Europie oficjalnie zrejestrowana była jako... manifestacja polityczna (dzięki czemu jej organizatorzy nie mieli obowiązku partycypowania w kosztach usuwania śmieci po zabawie).

W zeszłym roku (także w lipcu) nostalgicznie słuchałem sobie na youtubie kawałków z okolic tamtej parady i zaobserwowałem ciekawe zjawisko. Im wcześniej, tym muzycznie jest lepiej. Mniej więcej około roku 1997-98 wyraźnie wzrasta jakość kręconych na imprezie filmików (to chyba efekt masowego wejścia w miarę wtedy tanich wideokamer cyfrowych?), natomiast z każdym kolejnym rokiem muzyka robi się coraz gorsza...

Miss Djax (Saskia Slegers) dj set at Love Parade 1996

piątek, 25 lipca 2014

O "Innym Mieście" w najnowszym Formacie

Bardzo fajna recenzja pióra Joanny Bąk. 
Zapraszam(y - z Elżbietą Janicką) do lektury! 
Czynię (czynimy) to z tym większą przyjemnością, ponieważ w redakcyjnym wstępniaku do 68 edycji wrocławskiego pisma, jego redaktor naczelny w taki oto sposób zapowiada zawartość numeru: 

Sztuka wobec transcendencji – jako temat wiodący tego numeru wydaje się czymś nadto oczywistym wobec przekonania, że sztuka nie byłaby zjawiskiem niezwykłym, gdyby stale nie przekraczała swoich granic, gdyby nie sięgała tam, „gdzie wzrok nie sięga”, gdyby wreszcie nie anektowała na swój użytek zarówno nauki jej techniką, jak i doświadczeń codziennego życia. Sztuka w swej emanacji ludzkimi emocjami, wyobrażeniami i przeczuciami jest procesem twórczym warunkującym nasz rozwój duchowy i jednocześnie w tę duchowość została uposażona. Ten zaś proces podlega nadto ciągłej presji formalnego i materialnego samoprzekraczania. W artystycznych wypowiedziach, prezentowanych w tym zeszycie, pojawia się więc namysł nad sensem naszego tu bytowania, nad naszym miejscem w tym świecie, ale także nad naszym losem w sensie eschatologicznym. Są w tym dążenia do przekroczenia realności, do penetrowania granic rzeczywistości i sięgania poza tę rzeczywistość, ku tajemnicy, ku temu, co skryte, a jednocześnie uzasadniające sens metafizycznych i mistycznych aspiracji artystów i ich twórczych intencji (...).

 Format nr 68 - str. 124
 Format nr 68 - str. 125

czwartek, 24 lipca 2014

Love Parade 1996


Berlin, Love Parade 13.07.1996

Podczas niedawnego wypadu do Berlina przypomniała mi się sentymentalnie Love Prade, którą miałem okazję dwukrotnie fotografować, w 1996 i 1998. Imprezy już dawno nie ma, a od wykonania widocznego wyżej zdjęcia minęło ... 18 lat. 
O ile dobrze pamiętam tę klatkę zrobiłem nikonowskim standardem 50/1,4 na wysokoczułej błonie Kodaka T-Max 3200 (co akurat można przeczytać na skraju negatywu). To był fajny film (od 2012 już go nie produkują) z dużym, ale bardzo plastycznym ziarnem.

środa, 23 lipca 2014

Koincydencja




Dwa powyższe sreenshoty ze strony Stephena Pelemana wklejam à propos komentarzy pod wczorajszym postem, przy okazji których pojawiło się jego nazwisko, jako autora cyklu Eurohooligan

Ostrzyżony na zero kibic Legii Warszawa z celtykiem wytatuowanym na prawym ramieniu, pojawia się tutaj w sąsiedztwie bandery wojennej III Rzeszy. Tzn. na dolnym zdjęciu widać, że z kolega przywiązuje ją do ogrodzenia stadionu (jak poszperamy w sieci, to bez problemy znajdziemy inne fotografie ze stadionu przy ul. Łazienkowskiej, gdzie ta flaga się pojawia ...).


Kiedy na początku tego stulecia pracowałem nad serią Czarno-Biały Śląsk mocno zaskoczyła mnie ilość hakenkreuzów, jaka można było spotkać na ścianach górnośląskich domów. Zresztą nie tylko swastyki, ale także siegruny, doppelsiegruny, krzyże celtyckie i odale, były częstą ozdobą kibicowskich graffiti... Dlaczego taka symbolika? To dobre pytanie.


Powyższe zdjęcie pochodzi z artbooka Kapitał, jaki z Krzysztofem Jaworskim wydaliśmy w 2002 roku. Fotografia wykonana została 11 grudnia 2001 roku w Katowicach-Załężu przy ulicy Lisa.

wtorek, 22 lipca 2014

KROK PO KROKU

KROK PO KROKU (nieznany wiersz
Donielle Wilde, która mimo raka
zrezygnowała z chemioterapii, aby
urodzić dziesiąte dziecko)

Nie odczuwamy żadnego strachu.
To nie jest „okropna sytuacja”.
Czujemy się wprost przeciwnie.
Gdy staramy się zrezygnować
z wolnej woli na rzecz woli Boga,
dusza zatapia się w radości,
bo wie, że Pan jest z nią,
prowadząc krok po kroku.
Nie da się zaprzeczyć
Jego bliskości…

Nie ma tu miejsca na strach,
nerwowość czy stres.

Bliskie zżycie z sakramentami
pozwala rozwijać ten związek.
To daje siłę, radość i pokój,
który przychodzi tylko z góry.

[źródło - http://www.fronda.pl/a/to-bedzie-jej-10-dziecko-ma-raka-i-odmawia-aborcji,39767.html]