wtorek, 23 maja 2017

Dwie przesyłki odebrane wczoraj

które uczyniły ten dzień w miarę znośnym...



Chociaż na pewno nie do końca. Biedny Johann Adolf Hasse, w czasach swej kompozytorskiej i dyrygenckiej aktywności równie sławny na terenach niemieckojęzycznych jak Georg Philipp Telemann (co tam mniej popularni wówczas Bach czy Zelenka...), którego niemal wszystkie rękopisy partytur spłonęły w Dreźnie w 1760 roku podczas oblężenia miasta przez Armię Pruską... William Christie to jeden z moich ulubionych dyrygentów, specjalizujący się w wykonaniach muzyki barokowej, tutaj nie z założonym przez siebie zespołem Les Arts Florissants, lecz ze znacznie starszą Capellą Coloniensis. Akurat słucham tego teraz, a jest to w ogóle premierowe nagranie tej opery... Zupełnie niesłusznie zapomnianej.




I słynna powieść Ernesto Sábato, której poprzedni posiadany przez mnie egzemplarz (edycja z lat '70 Wydawnictwa Literackiego z serii "prozy iberoamerykańskiej") zaczytałem kiedyś doszczętnie. Biorą pod uwagę mnogość i popularność spiskowych teorii, z jakimi mamy obecnie do czynienia w Polsce, trzecia część powieści Sábato, czyli Raport o ślepcach powinna być lekturą obowiązkową w tym kraju...

poniedziałek, 22 maja 2017

"ZAPLECZE WŁADZY" Katarzyny Zolich

od jutra do oglądania w ARTzonie (Ośrodek Kultury im. C.K. Norwida w Krakowie, oś Górali 4). Wystawa odbywa się w ramach Photo Fringe Miesiąca Fotografii w Krakowie, zaś wernisaż będzie mieć miejsce w czwartek 25 maja 2017 roku o godz. 19:00. ZAPRASZAM SERDECZNIE W IMIENIU AUTORKI I SWOIM!

Zaplecze władzy to dokumentalny seria (jej wcześniejsza nazwa to Katalog miejsc niewidzialnych), której tematem są lokale polskich partii politycznych. To także jej dyplomowy projekt w Akademii Fotografii w Krakowie (byłem jego promotorem), który obroniła z oceną celującą. To jak wyglądają te prowizoryczne kanciapy, w których partyjniacy z prawa, lewa i środka snują projekty o zdobyciu władzy i jej utrzymaniu, wiele mówi o jakości polityki w naszym kraju. Czego zresztą dotkliwie teraz doświadczamy... O projekcie pisałem trzy lata temu na hiperrealizmie.









Kiedy już wszystkie dziury w ścianach były wywiercone i zatkane dyblami, zapytałem Kaśkę - DLACZEGO WŁAŚCIWIE NIE ROBIMY SOBIE SELFIKÓW PRZY PRACY???

niedziela, 21 maja 2017

KLUB MELON

Grzegorz Wróblewski

KLUB MELON

Moda na anoreksję... klony piją napój
z ekologicznych, perfekcyjnie rozdrobnionych
robaczków.
Przy sąsiednim stoliku przemoczony mężczyzna.
Twierdzi, że utopił się wczoraj
na przystani promowej w Esbjergu.

*

CLUB MELON

Anorexia chic: clones drinking juice
made from of organic, perfectly processed
worms.
A drenched man at the adjoining table.
He claims to have drowned yesterday
at the ferry landing in Esbjerg.

[wiersz Grzegorza Wróblewskiego oraz przekład na angielski, dokonany przez Piotra Gwiazdę pochodzą z tomu: Grzegorz Wróblewski Zero Visibility. Translated from the Polish by Piotr Gwiazda, Phoneme Media, Los Angeles 2017, str. 20-21. Akurat właśnie dotarła do mnie ta książka, będąca kompilacją dokonaną przez tłumacza z czterech tomów: Dwie kobiety nad Atlantykiem (2011), Wanna Hansenów (2013), Kosmonauci (2015) i Namiestnik (2015). A po jej otworzeniu niemal od razu trafiłem na wiersz Klub Melon, który jakoś wcześniej musiałem ominąć, bo nie zapadł mi w pamięci, co jest dziwne, bo bardzo lubię  takie formy i sytuacje u Wróblewskiego...]



sobota, 20 maja 2017

czwartek, 18 maja 2017

Bonowicz, Świetlicki, Wilczyk i Zagajewski

Ciekawy porządek... alfabetyczny oczywiście ;)
Serdecznie zapraszam wszystkich zainteresowanych w najbliższą sobotę 20 maja 2017 roku na Warszawskie Targi Książki, gdzie na stoisku Wydawnictwa a5 od 12:00 będę podpisywać moją książkę Realizm.

środa, 17 maja 2017

Poland's Wars of Symbols

Nie próżnowaliśmy wczoraj w Bremie (przy okazji, bardzo sympatyczne hanzeatyckie miasto). Jestem jednak już z powrotem w państwie, które tak udanie wstaje z kolan. Te powroty na "kamienne Ojczyzny łono", by zacytować poetę, stają się coraz bardziej depresyjne...

poniedziałek, 15 maja 2017

niedziela, 14 maja 2017

ZIEMIE ODZYSKANE

Po wielu, wielu latach sięgnąłem do wydanego 14 lat temu Eternitu... Hm, książka byłaby do uratowania, gdybym nad nią dłużej popracował.


Widoczne powyżej zdjęcie miało się pierwotnie znaleźć na pierwszej stronie okładki, jednak Dunio (Paweł Dunin-Wąsowicz) miał inny pomysł. Ten inny pomysł polegał na tym, że Marcin Maciejowski namalował obrazy-okładki do całej serii, bo była to seria Lampy i Iskry Bożej wydana w dziesięciolecie słynnej "filetowej serii" pisma bruLion. Maciejowski malował fizjonomie autorów ze zdjęć (wyłączywszy poetę MLB, który się postawił lub zdjęcia nie dosłał?), a dwa zdjęcia to były moje zdjęcia, jedno (późniejsze) wykonane Grzegorzowi Wróblewskiemu w Kopenhadze w 1999 roku, a drugie (wcześniejsze) zrobione Marcinowi Świetlickiemu w Krakowie, w 1983 roku na ulicy generała Iwana Koniewa (obecnie Armii Krajowej) w miejscu, gdzie obecnie stoi stacja benzynowa Statoil (to może być już zresztą informacja nieaktualna, bo sieć norweskiego koncernu przejęła firma Circle K). Po tym przydługim wstępie przejdźmy do zaanonsowanego w tytule posta wiersza Ziemie Odzyskane, w którym coś mi na końcu zgrzyta, co zapewne można by poprawić...


ps. Dodając etykiety do innych wpisów z tekstami z Eternitu zorientowałem się, że wklejałem już okładkę tej książki... Teraz przynajmniej jest ona lepiej zeskanowana ;))

piątek, 12 maja 2017

Uzupełnienie Zbigniewa Tomaszczuka do "Abandoned Morris"

Które podesłał mi mailem zaraz po publikacji posta z serią Martina Parra. Jak widzimy jest to projekt samochodowy niewątpliwie, jakkolwiek nie samych aut jednak dotyczący... No i gdzie te Syrenki lub Warszawy, o które apelowałem? ;))


Przypomniałem sobie też, że cykl o samochodach z czasów PRL-u zrobił jakoś na początku lat '90 pracujący dla Gazety Wyborczej Jacek Piotrowski i chyba nawet widziałem wystawę z tą serią w Starej Galerii ZPAF (aczkolwiek same zdjęcia - z tego co pamiętam - raczej nie powalały). Wracając do Zbigniewa Tomaszczuka trzeba podkreślić i zarazem przypomnieć, że jest on autorem unikalnego cyklu o polskich punkach, jaki zrealizował na początku lat '80, a który miałem okazję na własne oczy oglądać w galerii Klubu Hybrydy w roku 1983. Pisałem zresztą o tym kiedyś na tym blogu...

czwartek, 11 maja 2017

Z całą stanowczością

Taki ma tytuł wiersz Lecha Dymarskiego, który zeskanowałem z drugoobiegowego tomu Za zgodą autora (Druk: Zakłady Graficzne NOWA, listopad 1980). Polowałem na tę książkę na allegro od pewnego czasu, ponieważ chciałem dotrzeć do chyba najbardziej znanego wiersza Dymarskiego Nasze lokomotywy są coraz lepsze (pamiętałem go z wieczoru Marzec ‘81 spotyka marzec ‘68, recytowanego przez autora), jednak podczas ponownej lektury po trzydziestu sześciu latach... trochę się rozczarowałem. No dobrze, a czy ten wklejony poniżej tekst, nie przypomina Państwu wystąpień naszej Premiery z broszką w klapie? Przez osiem ostatnich lat, Polcy i Polaki...


A okładka tomu Lecha Dymarskiego wygląda tak:

wtorek, 9 maja 2017

poniedziałek, 8 maja 2017

Spotkanie autorskie w Bibliotece pod Żółwiem

w Gdańsku przy ulicy Świętego Ducha 111/113, we wtorek 9 maja 2017 roku, start o godz. 18:00. SERDECZNIE WSZYSTKICH ZAPRASZAM!

niedziela, 7 maja 2017

Abandoned Morris Minors

Nieznany mi wcześniej zapis Martina Parra z lat 1980-1983, na który natknąłem się w zakupionym ostatnio albumie. Bohater tego cyklu był produkowany aż przez 24 lata (1948-1972), a fabryki Morrisa opuściło ok. 1,3 egzemplarzy modelu Minor (w trzech różniących się nico seriach). Samochód ten opracowany został jeszcze w czasie działań wojennych i wizualnie przypomina inne popularne auta wytwarzane po ich zakończeniu, np. Volkswagena Typ 1 czy Renault CV4. Zdjęcia Parra wykonane zostały na terenie wschodniej Irlandii, a w tym roku ukazały się też jako jeden z fotograficznych zeszytów wydawanych co tydzień przez oficynę Café Royal Books z Sothport (w nakładzie 500 egzemplarzy). I tak sobie pomyślałem, czy ktoś w Polsce zrealizował podobną serię, przedstawiającą np. równie popularne samochody Syrena lub Warszawa? To chyba pytanie z rodzaju tych retorycznych... choć wolałbym się tutaj mylić.