wtorek, 12 kwietnia 2011

„Utwór o matce i ojczyźnie”, 12 kwietnia o godz. 21.00 w TVP Kultura


Czyli transmisja inscenizacji przedstawienia Teatru Współczesnego w Szczecinie w reżyserii Marcina Libera.  
Ciekawe jak w teatralnej wersji zabrzmi genialny poemat Bożeny Keff?
Dla własnej i dla czytelników przyjemności wklejam poniżej brawurowy epilog tego utworu.

***

Bożena Keff „Utwór o Matce i Ojczyźnie”

EPILOG

Pieśń z przychodni lekarskiej
(rozpoznaj słowa tego domowego śpiewnika)

Narratorka
Siedzę w przychodni, czekam do lekarza
Od rehabilitacji, bo od ciągłego zapisywania na komputerze
Tych grzesznych wierszy mam problemy z kręgosłupem szyjnym,
A obok starsi państwo
Prowadzą ogłuszającą konwersację.

Pani I
Lubię takiego śpiewaka, proszę pani, śpiewa stare kawałki,
Taki szczupaczek, włosy kręcone, jak on się nazywa?
Głos świetny! …jakoś …Grossek?

Pan I
- Taa, włosy kręcone, ciemne he he loczki. Trzeba przyznać,
Ma głos, a kiedy TAKI ma głos, to wie, jak go sprzedać.
Mój siostrzeniec ma lepszy głos, ale w telewizji go pani nie zobaczy!

Pani II
A jakim niby sposobem ktoś miałby zobaczyć Polaka
W polskiej telewizji? A może gazety w Polsce są polskie?
Może Jidyszezeitung?

Pan II
Gazetka koszerna niby wielce demokratyczna i dyktaturą
Niby się brzydzi. A kto jak nie żydowscy bankierzy
Dawali pieniążki Stalinowi? I Hitlerowi także, przestali dopiero…

Pan I
I tu pan się myli! Wcale nie przestali, finansowali go
Do samego końca! Zresztą rzecz powszechnie znana
Że babka Hitlera też była Żydówką. Wiem to z samego Talmudu.
Gdzie zresztą jest wiele napaści na Polskę. Ja prenumeruję Talmud.

Chór pacjentów
Rzecz powszechnie znana, że babka Hitlera też była Żydówka!
   *
Żydzi – Żydy! I Niemcy też Żydzi! I Ruskie żydowskie!

Pani II
Historycy coraz częściej stwierdzają, że w gettcie warszawskim
Wcale nie było głodu ani chorób.
Bawili się tam raczej dobrze, a potem
Ogłosili światu, że ich mordowano!

Pani I
Bo to są zwolennicy hi hi życia.
Lecz tylko własnego, nieprawdaż? Dziś propagują pigułki
Antykoncepcyjne i prezerwatywy…

Pan II
Ależ droga pani! Propaguję, lecz tylko dla innych.
A sami się mnożą. Mówią, że w Polsce antysemityzm bez żydów panuje,
A jakże ma być z Żydami, kiedy się kryją jak krety!

Pani II
Gdyby ich tylu nie było, gdyby nie rządzili nami,
Inaczej by kraj ten wyglądał. Czy nasze emerytury
Byłyby takie śmieszne? Czy byłoby bezrobocie?

Pan I
Świnia drze wór i kwiczy. Kwiczy, że ich podobno podczas wojny
Polacy spalili w stodole,
Że ich prześladowali, wydawali Niemcom.

Pani II
Ja słyszałam od mojego
Wujka, że w wojnę jeden stary Żyd zabił całą polską rodzinę,
Kilkanaście osób, z zemsty za to, że tamci wzięli
Ich srebrne świeczniki. Co zrobili, po to
Żeby je dla tamtych żydków przechować.
Pod nosem Niemców się to działo! Czemu o tym nie piszą gazety!

Chór pacjentów
Bo nie są polskie. Jedni Żydzi Polskę opluwają,
inni dają im za to noble i ordery. Jak Miłoszowi, temu niby poecie,
który tak wielbił pederastów i żydków, i jak tej Szymborskiej!
     *
Żydzi pedały! I
Żydówy lesby, i feministki żydzianki!

Pan I
I teraz ciągle nam gadają
o przepraszaniu żydów, co już zrobił ich prezydent, Stolcman, rzecz wiadoma.
Jakie przepraszanie ich, i niby za co? Może ich przepraszać
Za to, ze Palestyńczyków mordują, gorzej niż ich
Mordowali hitlerowcy i wykańczało Gestapo!

Pani II
Gorsi są od Gestapo i NKWD, które zresztą jest ich wynalazkiem,
Oni nie kto inny powinni przepraszać za swoje zdrady,
Za krew na macę, za żydokomunę, za ubecję i za kapitalizm,
Za tych pederastów, którzy nam tutaj
Po mieście przez białych ludzi zbudowanym paradują
Z tyłkami jak pawiany!

Pan II
I niech raz wreszcie przeproszą za umęczenie Jezusa! Chodzę do kościoła.
I widziałem film! Ich prezydent niech przyjdzie na kolanach
Do naszego prezydenta. Niech się czołga do samej Częstochowy.
Niech dziękuje, że ich prochy leżą w naszej ziemi,
Której użyczamy im bez opłat i żadnych procentów!
Lecz niech wypłaci nam odszkodowanie
Wreszcie, bo za dziękuję tu się nic nie kupuje!

Pani II
Niech przepraszają i niech płacą, proszę! Ale niech dziękują także!
Za tysiąclecia naszej tu gościny,
Kiedy się tuczyli jedząc z naszej ziemi, pijąc z naszej rzeki
I nas obdzierając!!! Gdyśmy ich chronili i hojną ręką dawali przywileje,
Kraj był dla nich jak matka!

Chór
Kraj był dla nich jak matka, jak Matka rodzona.
I matce należy się renta!
   *
Widzew żydy!!! Legia żydzi!!! I Po-lo-nia żyd-ki!!!

poniedziałek, 11 kwietnia 2011

Poemat dla dorosłych


Po ostatniej fotograficznej sesji do „Nowego Miasta”, przypomniał mi się „Poemat dla dorosłych” Adama Ważyka i jego pierwsza część. To ciekawe, że w tym – jak to się zwykle o nim pisze – „odwilżowym” czy „rozrachunkowym” utworze, introdukcja ma za swój temat bardzo, bardzo konkretną część Warszawy. Co ciekawe, w przypadku interpretacji poematu, wiersz ten jest zwykle pomijany…

***

Kiedy wskoczyłem przez pomyłkę do innego autobusu,
ludzie siedzieli jak zwykle, wracali z pracy.
Autobus pędził ulicą nieznaną,
ulico Świętokrzyska, nie jesteś już Świętokrzyską,
gdzie twoje antykwariaty, księgarnie i uczniacy?
Gdzie jesteście, umarli?
Pamięć po was ginie.

Wtedy autobus stanął
na rozkopanym placyku.
Stary grzbiet czteropiętrowej kamienicy
czekał na wyrok losu.

Wysiadłem na placyku
w robotniczej dzielnicy,
gdzie szare mury srebrzą się od wspomnień.
Ludzie śpieszyli się do domu.
Nie śmiałem ich zapytać, gdzie jestem.
Czy nie tutaj chodziłem w dzieciństwie do apteki?

Wróciłem do domu,
jak człowiek, który poszedł po lekarstwo
i wrócił po dwudziestu latach.
Żona spytała, gdzie byłeś.
Dzieci spytały, gdzie byłeś.
Milczałem spocony jak mysz.

niedziela, 10 kwietnia 2011

„NIEWINNE OKO NIE ISTNIEJE” w Muzeum Sztuki Współczesnej w Radomiu



Wystawę można oglądać już kilku dni w budynku pod adresem Rynek 5/4, natomiast wernisaż będzie miał miejsce 13 kwietnia o godzinie 17:00. Zapraszam.

wtorek, 5 kwietnia 2011

Warszawa, ul. Chłodna, 16.03.2011


Elżbieta Janicka/Wojciech Wilczyk, Nowe Miasto

I z powrotem ruszamy w tym tygodniu z „Nowym Miastem”.
W tzw. międzyczasie nabyłem szerokokątny obiektyw Schneidera o kapitalnej skądinąd nazwie Super-Angulon, mający ogniskową 90mm. Bo właśnie, brakowało nam ewidentnie szkła pomiędzy 135mm a 75mm. 

poniedziałek, 4 kwietnia 2011

Pocztówka z Kopenhagi



GW i WW na moście łączącym Amager z Christianią. Po obiedzie w fajnej knajpie włoskiej o nazwie Rimini (przy Amagerbrogade), udaliśmy się na tradycyjny spacerek w kierunku baru Woodstock. Z tym,  że dalej nie było już wcale tradycyjnie, ja zaordynowałem sobie zielonego Tuborga, a Grzesiek Coca-Colę. Zresztą w środku było mocno napalone, więc trudno było tam wytrzymać. Idąc w kierunku mieszkania Vilhelma Hammershøia przy Strandgade (taki był początkowy plan, chociaż w końcu ominęliśmy nr 25 oraz 30 i zeszliśmy od razu do metra), przeszliśmy słynną Pusher Street, gdzie nadal – co mnie jednak zaskoczyło - handel życiodajną substancją kwitnie w najlepsze i na dużą skalę.

Vilhelm Hammershøi, White Doors, Open Doors, 1905

czwartek, 31 marca 2011

Warszawa, ul. Grzybowska, 16.03.11


Elżbieta Janicka/Wojciech Wilczyk, Nowe Miasto

No, nie jest źle.
Myślę, że zaraz po moim powrocie z Danii (dzisiaj rano lecę do Kopenhagi na kilka dni) na serio i na ostro ruszymy z blogiem. Bo już jest też co pokazywać.

Z innej beczki. W najnowszej edycji Dwutygodnika można przeczytać świetny tekst Joanny Tokarskiej-Bakir pt. "Historia jako księgowość kreatywna", który jest ostrą i celną polemiką z zamieszczoną w Gazecie Wyborczej recezją "Złotych żniw", autorstwa Pawła Machcewicza. Polecam uwadze.

środa, 30 marca 2011

Warszawa, Plac Grzybowski, 18.03.2011


Elżbieta Janicka/Wojciech Wilczyk, NOWE MIASTO

Wczoraj wywołałem właśnie kolejną partię klisz i dzisiaj zabrałem się za skanowanie. Nie jest źle. Ale przynajmniej jeszcze raz musimy wrócić w to miejsce. W inne zresztą też ;)

niedziela, 27 marca 2011

Francesco Fea, Julius Rudel, Eryk Zjeżdżałka


Ireneusz Zjeżdżałka, Września 2005-06

Piotr Kosiewski powiesił na Facebooku okładkę płyty z Secundum Joannem Francesco Feo. Ponieważ nie znałem, wrzuciłem nazwisko kompozytora do dr Gogola i zacząłem słuchać fragmentu tego oratorium zamieszczonego na youtoobie. Bardzo, bardzo ładne, muszę koniecznie kupić tę płytę. Więc wzięło mnie potem na słuchanie klasyki. Najpierw Concerti Grossi Corelliego (mam fajne wydanie na analogach w wykonaniu I Musici dyrygowanych przez Vittoria Negri), a potem „Juliusza Cezara” Handla w interpretacji Juliusa Rudla i New York City Opera Chorus & Orchestra. Także wydanie analogowe, firmy RCA Victor z 1967 roku, monofoniczne i z układem stron w następującej kolejności: 1-6, 2-5, 3-4, do ówczesnych gramofonów z automatem zmieniającym płyty. Bardzo lubię tą mało barokową  interpretację opery Handla. I wzięło mnie też na oglądanie albumów fotograficznych, w tym monografii Eryka Zjeżdżałki, wydanej przez Kropkę w 2009, przy okazji jego dużej wystawy w Centrum Kultury „Zamek” w Poznaniu. I dłużej zatrzymałem się przy powyższym zdjęciu, które wybrałem do także monograficznej, choć nieco skromniejszej prezentacji podczas Miesiąca Fotografii w Krakowie, w maju tego samego roku. W latach 2005-06 Zjeżdżałka dość poważnie eksperymentował z kolorem i jak myślę, właśnie ta fotografia dość dobrze pokazuje pewien proces zmian, jakie zaczęły zachodzić wtedy w jego fotograficznym obrazowaniu, przerwany niestety mocno przedwczesną śmiercią artysty.

piątek, 25 marca 2011

Warszawa, ul. Próżna, 10.03.2011


Elżbieta Janicka/Wojciech Wilczyk, NOWE MIASTO

No więc, nie jest tak źle. A nawet można by powiedzieć, że jest bardzo dobrze. Maszyna ma niezłe możliwości. Zeskanowałem jedną szitkę przy 1200 dpi, następnie zrobiłem z tego obrazek o rozmiarach 40x50cm przy 300 dpi, czyli lekko go „naciągnąłem” i ostrość brzegowa oraz rozpoznawalność szczegółów były na bardzo dobrym poziomie. A skanowałem przy włączonym Digital ICE™ (co podobno wydatnie obniża jakość skanu) i wyłączonej masce wyostrzającej.
W tzw. międzyczasie zarejestrowałem bloga, na którym będziemy pokazywać efekty i postępy przy pracy nad NOWYM MIASTEM. Premiera wkrótce, a najnowsze zdjęcie z Próżnej damy (to na razie tylko mój pomysł) na winietkę.

czwartek, 24 marca 2011

Warszawa, ul. Ptasia - pl. Mirowski, 11.03.2011


Elżbieta Janicka/Wojciech Wilczyk, NOWE MIASTO

Kupiłem Epsona V700. W porównaniu do modelu 4870 różnica jest spora. Także jednak i zdecydowanie na niekorzyść względem mojego Coolscana 9000... Który jednak nie obsługuje formatu 4x5".

środa, 23 marca 2011

SPOKOJNIE TO TYLKO AWARIA


Mitch Epstein, Grand Gulf Nuclear Power Plant, Mississipi II 2006

Mitch Epstein dostał w międzyczasie Prix Pictet Award za (czy też na? jego kontynuację?) swój projekt American Power” (o czym via Facebook poinformował mnie Zbyszek Carewicz, podsyłając linka, dzięki), czyli mile wyglądającą sumkę  65,000 £. W międzyczasie też, w efekcie trzęsienia ziemi w Japonii poważnemu uszkodzeniu uległa elektrownia jądrowa Fukushima. Chociaż media podkreślają cały czas, że „sytuacja jest pod kontrolą”, raz po raz dochodzi tam do wybuchów oraz skażenia okolicznych terenów (tu: wody morskiej, ujęć wody pitnej, pól uprawnych, żywności…). Sposób informowania o tej awarii przypomina mi żywo rok 1986 i katastrofę w Czernobylu. Co zresztą, zauważył także Leopold Ungier w swoim komentarzu w Gazecie Wyborczej. Z tym, że Czernobyl to był ten zły komunizm sprzed głasnosti, natomiast Fukushima to liberalny kapitalizm, „niewidzialna ręka rynku”, etc. Niewidzialna ręka rynku zareagowała zresztą błyskawicznie na trzęsienie ziemi w Japonii, a kilka dni po tragedii (15 marca) indeks giełdowy Nikkei 225 spadł już o 10%, tak jakby liberalny kapitalizm powiedział Japończykom: „Walcie się teraz frajerzy, trzeba się było doubezpieczyć”. Oglądam to wszystko w TVN24, gdzie raz po raz występują specjaliści od elektrowni jądrowych, którzy z minami żółwi, przekonują widzów, że najnowsze reaktory III generacji, będą już odporne na tego rodzaju przypadki losowe. I żadnemu z tych technokratów, w ogóle prawie żadnemu  z zapraszanych ekspertów, nie przychodzi do głowy, że może należałoby pomyśleć o bardziej planowym i konsekwentnym oszczędzaniu energii i tworzeniu źródeł odnawialnych. Nagrodzony co dopiero projekt Mitcha Epsteina „American Power” dotyka właśnie tych spraw.

Mitch Epstein, Gavin Coal Power Plant, Cheshire, Ohio 2003

poniedziałek, 21 marca 2011

NOC (fragment)


W kontekście interwencji w Libii o nazwie „Świt Odysei” (odwołanie się do poematu Homera nie wróży chyba, że to będzie krótkotrwała awantura…) przypomniał mi się jeszcze jeden tekst, tym razem napisany przez nikaraguańskiego poetę Ernesto Cardenala. Jest to poemat „Noc”, którego fragment – jak myślę - bardzo à propos rozpoczętej w sobotę akcji,  wklejam poniżej (wiersz w tłumaczeniu Andrzeja Nowaka):

Akcje firmy Du Pont? A może pragniesz być jej dyrektorem?
Masz dom, 14 ogrodów i odgrzybiasz marki Du Pont.
            Mieszkanie, 20 pokoi, wszystkie pełne antyków
                 (czy może nawet gregoriański dwór?)
Wakacje w Honolulu. Riviera.
Hobby: połów łososi w Szkocji,
                           afrykańskie safari
i puchary zdobyte przez konie lub psy.
Twój Du Pont odkrył Nylon
a wcześniej – Celofan,
jeszcze wcześniej zbił forsę, bo sprzedawał proch
(40 % prochu zużytego przez Ententę w I wojnie światowej)
I cały czas nad nami samoloty ponaddźwiękowe
brzemienne bombami
                              maszyny mówiące do maszyn,
         psie budy klimatyzowane,
a w telewizji – zmordowany Prezydent
         lub niemowlęta zwęglone napalmem.
I twarze zesztywniałe w subwayu, twarze ścięte
powszednią grozą biur
codziennym terrorem z głośnika
                                                 terrorem z ekranu.
Wybuch a bomba w Algierii.
A niekiedy wśród nocy, gdzieś tam w głębi duszy
- chociaż wstyd nam się przyznać – widujemy Drakulę
             „Niezgodność charakterów”
             brak harmonii w miłości
i tylko anons handlowy wysławia kobietę.
Zaś każdej nocy, gdy już śpimy, krążą
ponaddźwiękowe maszyny
             cień Supermana przemyka się po nocnym niebie
choć, jak mówią, nikt bomb tych użyć nie zamierza

więc kupujesz produkty, które zalecono
i myślisz tak jak myślisz, bo tak cię uczono
rozmieniasz dusze na kwestionariusze
i słyszysz tylko głos z płyty,
głos z radia, które wydaje rozkazy.

niedziela, 20 marca 2011

WOJNA TELEWIZYJNA


„Niezawodna” TVN24 (07:29):

Operacja "Świt Odysei"
ZOBACZ GDZIE SPADŁY BOMBY
ŚLEDŹ W TVN24.PL BOMBARDOWANIA W LIBII
OBEJRZYJ MAPĘ BOMBARDOWAŃ

Libijska telewizja:
48 zabitych, 150 rannych
MUAMMAR KADDAFI WZYWA DO WALKI

Kaddafi zatrzymuje dziennikarzy
AL DŻAZIRA: LIBIJSKIE WŁADZE ZA TO ODPOWIEDZĄ

Obama: nie możemy stać z założonymi rękami
PREZYDENT USA O WOJNIE W LIBII

Jakie siły ruszyły na Libię?
WOJNA W LIBII W STUDIO 3D

Rosja niezadowolona z działań koalicji
PROTEST MOSKIEWSKIEGO MSZ

Trafiony wybuchł,
po czym spadł na ziemię
KAMERA ZAREJESTROWAŁA ZESTRZELENIE MIG-23

I dopiero po tym wszystkim pojawia się temat tsunami w Japonii…
A mnie przypomniał się w tym momencie wierszyk Juliana Tuwima, bodajże z 1929 roku, zatytułowany „Do prostego człowieka”:

Gdy znów do murów klajstrem świeżym
Przylepiać zaczną obwieszczenia,
Gdy "do ludności", "do żołnierzy"
Na alarm czarny druk uderzy
I byle drab, i byle szczeniak
W odwieczne kłamstwo ich uwierzy,
Że trzeba iść i z armat walić,
Mordować, grabić, truć i palić;
Gdy zaczną na tysiączną modłę
Ojczyznę szarpać deklinacją
I łudzić kolorowym godłem,
I judzić "historyczną racją",
O piędzi, chwale i rubieży,
O ojcach, dziadach i sztandarach,
O bohaterach i ofiarach;
Gdy wyjdzie biskup, pastor, rabin
Pobłogosławić twój karabin,
Bo mu sam Pan Bóg szepnął z nieba,
Że za ojczyznę - bić się trzeba;
Kiedy rozścierwi się, rozchami
Wrzask liter pierwszych stron dzienników,
A stado dzikich bab - kwiatami
Obrzucać zacznie "żołnierzyków". -
- O, przyjacielu nieuczony,
Mój bliźni z tej czy innej ziemi!
Wiedz, że na trwogę biją w dzwony
Króle z panami brzuchatemi;
Wiedz, że to bujda, granda zwykła,
Gdy ci wołają: "Broń na ramię!",
Że im gdzieś nafta z ziemi sikła
I obrodziła dolarami;
Że coś im w bankach nie sztymuje,
Że gdzieś zwęszyli kasy pełne
Lub upatrzyły tłuste szuje
Cło jakieś grubsze na bawełnę.
Rżnij karabinem w bruk ulicy!
Twoja jest krew, a ich jest nafta!
I od stolicy do stolicy
Zawołaj broniąc swej krwawicy:
"Bujać - to my, panowie szlachta!"

wtorek, 15 marca 2011

STRUKTURA I ARCHITEKTURA


Thomas Voßbeck, Elektrownia „Miechowice”, dawniej elektrownia „Mechtal”

Czyli książka Thomasa Voßbecka, mająca rozwinięcie tytułu: Das postindustrielle Kulturerbe Oberschlesiens. Pokazywałem ją na ostatnich zajęciach studentom Akademii Fotografii i spotkała się z dobrym przyjęciem, ba nawet ze sporym zainteresowaniem. Co właściwie wcale nie dziwi. Oczywiście reakcja w rodzaju anonimowego komentarza podpisanego T. Noga (no cóż, nick wybrany adekwatnie do treści wypowiedzi): Strasznie nudne bez tej sztuki. Do podręcznika architektury może, ale żeby tak zaraz na bloga..?, jest dość typowa dla rozumienia (tzn. kompletnego nierozumienia) fotograficznego dokumentu w naszym kraju. I zjawisko to niekoniecznie dotyczy dość sporej jednak grupy rodzimych fotografów, ale w ogóle ludzi mających tzw. „kulturalne zainteresowania”. I to też właściwie nie dziwi…

Thomas Voßbeck, dawniej warsztaty naprawcze kolei wąskotorowych Bytom-Rozbark, warsztat naprawczy wagonów

Projekt Voßbecka, zrealizowany w latach 2008-09 i prezentujący postindustrialne dziedzictwo Górnego Śląska (no cóż, jego rodowód – jak widać zresztą w książce - jest zdecydowanie niemiecki), rozpoczęty został jednak o dekadę za późno! Nie jest to zarzut z mojej strony, tylko konstatacja. W momencie gdy Thomas Voßbeck wraz z asystentką Anke Illing, fotografowali górnośląskie koksownie, elektrownie, huty i hale naprawy taboru kolejowego, większość obiektów o bardziej monumentalnym  wyglądzie, dawno zniknęła z powierzchni ziemi. Mimo to jednak (i przy wyraźnym „braku sztuki” w sposobie fotograficznego obrazowania), to co zostało, czyli budynki o zdecydowanie mniej spektakularnym charakterze, prezentują się atrakcyjnie, a w albumie zestawione są w logicznie ułożone ciągi obrazów.

Thomas Voßbeck, Koksownia Jadwiga, daniej koksownia Hedwigs-wunsch, sortownia

Jedna rzecz, której mi ewidentnie brakuje w tej książce, czy też raczej dotyczy to pola zainteresowań jej autorów, to architektura mieszkalna górnośląskich osiedli robotniczych. I nie mam tu na myśli obfotografowanych na dziesiątą stronę, Nikiszowca lub Giszowca, ale wygląd zwykłych familoków, czyli cywilnej wersji obiektów w typie kaserne architektur. Wbrew pozorom, każde z przyfabrycznych osiedli czy też każda z ulic, prezentują odmienny kształt tych budynków, tak typowych dla industrializmu przełomu XIX i XX wieku. Proces ich wyburzania rozkręca się na dobre, więc chyba jest to najwłaściwszy moment, żeby zainteresować się ich charakterystycznym (i znikającym na naszych oczach) kształtem.

Thomas Voßbeck, Nastawnia BT (Bytom)

sobota, 12 marca 2011

Wreszcie zaczęliśmy


na serio z Elą Janicką pracę nad „Nowym miastem”. Akurat po kilkunastu dniach pogody typu „blacha”, trafiło się 48 godzin częściowo pochmurnych. Co skwapliwie staraliśmy się wykorzystać, więc 19 szitek czeka na wywołanie. W przyszłym tygodniu wg. wstępnych prognoz, aura ma być mieszana i pokładam nadzieje, że nic się tu nie zmieni.
Druga dobra wiadomość, jest taka, że projekt robimy dla Zachęty. Wystawa i książka późną jesienią 2012.

Elżbieta Janicka/Wojciech Wilczyk, Warszawa, ul. Ptasia - pl. Mirowski 25.08.2010 (wersja „blacha” z zeszłorocznej próbnej sesji)