w Miejskiej Galerii Sztuki w Łodzi, jaki się odbył 22 czerwca 2016 roku. Kto nie był, niech żałuje!
sobota, 25 czerwca 2016
piątek, 24 czerwca 2016
GŁĘBIA OSTROŚCI
Na wczorajszym wernisażu wystawy zdjęć mojego ojca w Archeologii Fotografii pojawił się także Adam Mazur, mający dla mnie widoczną poniżej książkę:
W której napisał następującą dedykację:
Głębia ostrości!! ;))
----------------------
Ponieważ jednak przegłosowany wczoraj w Anglii brexit to nie przelewki, pozwolę sobie wkleić pewien popularny filmik - jak myślę - trochę à propos:
środa, 22 czerwca 2016
JUŻ OD JUTRA ! W ARCHEOLOGII FOTOGRAFII !! "KARTKI Z NIEWYDANEGO ALBUMU" EUGENIUSZA WILCZYKA !!!
Tak jak to tydzień temu zapowiadałem, od jutra w galerii Archeologii Fotografii w Warszawie (ul. Andersa 13, klatka VII) będzie można oglądać zdjęcie mojego ojca Eugeniusza Wilczyka, wykonane na krakowskim Kazimierzu w latach 1959-1964. ZAPRASZAM SERDECZNIE!
Wernisaż w czwartek 23 czerwca 2016 o godz. 19:00.
Wystawa potrwa do końca lipca.
[Ojciec na wewnętrznym podwórku przy synagodze Remuh, sfotografowany w prześwicie bramy prowadzącej na cmentarz. Na głowie ma założoną chustkę, ponieważ odwiedzających kirkut mężczyzn obowiązuje jej zakrycie. Na piersi czeska dwuobiektywowa lustrzanka Flexaret, więc jest to zdjęcie z końcówki lat '50 (w następnej dekadzie Eugeniusz Wilczyk używał już Praktisixa).]
poniedziałek, 20 czerwca 2016
30 ODLOTÓW
1.
Kompletny odlot! „Financial
Times”: Kaczyński przejął kontrolę nad niezależnym sądownictwem, mediami i
służbami
2.
Wszechstronnie „nowoczesny”
Petru znów odlatuje: Premier Szydło może być niekonstytucyjna!
3.
ALE ODLOT! Wykładowca: Kibicujesz
Polsce, wzmacniasz PiS
4.
ODLOT Niesiołowskiego! KOD
jak... św. Edyta Stein?
5.
9 powodów, aby jeździć
komunikacją miejską. Pierwszy: zapach potu niczym ekstazy. Można odlecieć
6.
Biedroń w totalnym odlocie!
Mówi, że terroryści idą pod flagą biało-czerwoną i z krzyżem w ręku
7.
Odlot! Polak chciał bronić się
przed uchodźcami paralizatorem! Został skazany
8.
Ale odlot! Darmowe loty
balonem nad Nikiszowcem
9.
Ale odlot! Żakowski: Duda
odtworzył WRON
10.
Ale odlot! Tak imprezują
Brytyjczycy
11.
Cezary Michalski odlatuje
jeszcze bardziej… III RP jak Republika Weimarska, no i „naziole”, czyli PiS
12.
ODLOT prof. Płatek! Na
pogrzebie "Łupaszki" "heilowali" półnadzy naziści?
13.
Papież Franciszek niczym
Luter? Zupełny odlot luterańskiej "biskupki"!
14.
KRZYSZTOF PIECZYŃSKI odleciał.
Znów atakuje KOŚCIÓŁ
15.
Olbrychski odleciał
całkowicie, ocenia niezależnych ekspertów: "Ja jestem aktorem,
psychologiem w związku z tym, znam się na ludziach"
16.
Korwin wylądował w Białymstoku
i...odleciał. „Lepszy podbój arabski niż Unia. Koran zabrania podatków!”
17.
Radiowęzeł z Czerskiej
odlatuje. Wołek do Lisa: Też jesteśmy odpowiedzialni za zamach smoleński!
"Błaszczak jest w stanie kazać policji pałować demonstrantów, a
Macierewicz wyprowadzić wojsko!"
18.
Nałęcz odlatuje w kosmos willą
z Klarysewa: Komorowski jest „opluskwiany”, bo… stanie na czele buntu przeciwko
PiS?
19.
Wałęsa odlatuje coraz
bardziej! „Sam obaliłem komunizm, nie liczę na podziękowanie. Jeden mitoman,
kłamca zniszczył wielki dorobek mój”. Halo, tu ziemia!
20.
Środowisko "GW"
odlatuje na całego i sprawia wrażenie coraz bardziej odurzonego, a nawet
naćpanego
21.
Sipowicz odlatuje: "Jeśli
prawa człowieka dotyczą rasy, religii, wyglądu, płci, to dlaczego nie mogą
dotyczyć używek?"
22.
Odlot Waglewskiego. A może
lewitacja?
23.
Michnik odlatuje: Polska
przestanie być państwem demokratycznym.
24.
Mielcowi i Świdnikowi odlatuje
zbrojeniowy kontrakt za miliardy złotych
25.
Skompromitowany „Miro”
odleciał!
26.
Który odleciał ? Michnik czy
Bartoszewski
27.
TW Bolek kompletnie odleciał
28.
Pawlak odlatuje wiatrakowcem
29.
Julia Pietrucha odlatuje z
ukochanym
30.
Wszystkie odloty Adama
Michnika
niedziela, 19 czerwca 2016
HAŃBA! "Figa z makiem"
[Kraków, ul. Skałeczna, 18.06.2016 17:11]
Jak zawsze HAŃBA! dała świetny koncert!
Wykonując także kawałki z najnowszej płyty.
Co również zarejestrowałem (jakkolwiek nie w całości).
Szkoda, że nie nagrałem ich kapitalnego występu na wernisażu mojej wystawy (NIE)WIDZIALNE/(IN)VISIBLE w MHŻP "Polin" w październiku 2015, a siedziałem w pierwszym rzędzie...
sobota, 18 czerwca 2016
Bernardo Bellotto do kontemplacji na sobotę
I jego widok rzeki Arno we Florencji (oraz mostu św. Trójcy) z 1740 roku.
[skan z książki Canaletto. Bernardo Bellotto Painst Europe, Hirmer Verlag GMBH, Munich 2014, str. 185]
piątek, 17 czerwca 2016
PRASOWANIE KRAWATA
Jakiś czas temu, będzie z trzy tygodnie, napisał do mnie Marcin Baran poruszony wpisem, który dotyczył antologii Długie pożegnanie. Tribute to Raymond Chandler, a konkretnie chodziło mu o przedmiot, jaki trzyma w ustach prasujący krawat "gangster" z okładki książki. I bardzo słusznie zwrócił mi Marcin Baran uwagę, że nie jest to - jak pisałem - magazynek z leżącego po lewej stronie pistoletu, lecz cygaro (co przecież od razu wydaje się najbardziej prawdopodobnym przedmiotem), jakkolwiek to cygaro z fotografii autorstwa Jacka Foksa, jak cygaro wcale nie wygląda...
Przyglądając się uważniej okładkowemu zdjęciu, zdałem sobie teraz sprawę (można by powiedzieć, że w końcu, ale wcześnie zazwyczaj patrzyłem na tę fotografię z zażenowaniem...), że prasowany krawat jest nieprzypadkowo zawiązany w kształcie szubienniczej pętli (w przestępczym słowniku "krawat" oznacza wyrok śmierci), a tkanina przykrywająca deskę do prasowania może się kojarzyć z całunem.
Tyle w kwestii prasowania krawatów ;)
czwartek, 16 czerwca 2016
Nick Hannes "Traditions"
Nick Hannes, z serii Traditions, Saint Anthony celebration, Ingooigem, January 17, 2010
Podczas oglądania wystaw Fotofestiwalu zwróciłem uwagę na zdjęcia Nicka Hannesa. Belgijski fotograf startował w konkursie Grand Prix ze świetną serią Mediterranean. The Continuity of Man, ale niestety przegrał z bardzo przeciętnym projektem Davida Fathi... Szkoda. Szkoda, że jury festiwalu główną nagrodą wyróżniło tak ewidentnie szkolną pracę Francuza...
Mediterranean. The Continuity of Man to także album opublikowany w 2014 roku i już chcę mieć tę książkę, podobnie jak wcześniejsze o cztery lata wydawnictwo zatytułowane Tradities, z którego pochodzi widoczna powyżej fotografia. Oglądając tę serię Nicka Hannesa warto przyjrzeć się nowoczesnej, mocno werystycznej metodzie rejestracji różnych obrzędów (o niekoniecznie religijnym charakterze), jakie celebrowane są we współczesnej Belgii. Konwencja obrazowania wybrana przez belgijskiego fotografa, idealnie wręcz nadaje się do takich quasi-etnograficznych działań. Przy okazji, jeżeli ktoś z czytelników hiperrealizmu ma jakiś pomysł na interpretację świńskich łbów tudzież tuszy, prezentowanych w czasie mszy świętej w kościele w Ingooigem, proszę o sygnał.
Nick Hannes, z serii Traditions, All Saints Day, Kontich, November 1, 2009
Nick Hannes, z serii Traditions, Ros Beiaard, Dendermonde, May 30, 2010
Nick Hannes, z serii Traditions, Virgin Mary grotto, Wenduine, May 24, 2010
środa, 15 czerwca 2016
Zdjęcia Eugeniusza Wilczyka w Archeologii Fotografii
Wystawa się otwiera w czwartek 23 czerwca 2016 r. o godz. 19:00.
12 fotografii wykonanych na krakowskim Kazimierzu w latach 1959-1964.
Z A P R A S Z A M S E R D E C Z N I E !
Warszawa
ul. Andersa 13, klatka VII
wtorek, 14 czerwca 2016
Znaczna obecność doktorantek komentujących naszą super-ambitną lirykę
Grzegorz Wróblewski w najnowszym wpisie na swoim blogu MATRIX bardzo celnie scharakteryzował pewien, coraz bardziej dający znać o sobie młodoliteracki fenomen. Myślę, że warto zapoznać się z jego głosem, do czego Państwa niniejszym zachęcam, wklejając poniżej fragment matrixowego posta!
Co zrobić z tymi nieszczęsnymi procentami? Dla mnie to
bardziej kwestia cywilizacyjna, coś dotyczącego psychologicznej (ekonomicznej?)
kondycji wspólnoty (made in PL)… Jasne, trzeba walczyć z patriarchatami (i
agresywnymi matriarchatami również!). Gangbang powinien być zakazany. Ale wtedy
przeniósłby się z domów kultury do drapiącej w łydki krainy jałowca. Wprowadzić
postulowany, sztuczny podział 50:50% – w konkursach poetyckich/prozatorskich,
jurorowaniu, publikacjach, w redakcjach pism, na festiwalach, przy rozdawaniu
laurek i medalionów? Dla mnie to mogą być nawet proporcje 99:1 (czy dowolne
inne) na korzyść dziewczyn. Wszystko jedno! I tak mielibyśmy do czynienia z
ponurą grafomanią i z tradycyjnym rozdaniem kart, z określonymi aktywistami
przy wodopoju. Podczas tej „debaty” w pismach online i na FB, ktoś zwrócił
uwagę na dość znaczną obecność doktorantek komentujących naszą super-ambitną
lirykę. Udupiono go wtedy dość konkretnie, żeby nie mieszał kwestii ilości
kobiet/mężczyzn, zajmujących się krytyką literacką, z ilością/proporcjami
samych piszących-publikujących wiersze. Oczywiście nie chodziłoby tu o jakieś
zasadnicze roszady. W krytyce też zapewne mamy do czynienia z przewagą facetów.
Chodzi o jeszcze inne „intrygujące” zjawisko. Klany/klony działają dość
sprytnie! Model nie jest jakiś przybunkrowany, każdy o tym doskonale wie… Co
druga doktorantka/doktorant zaczynają zazwyczaj od pisania recenzji (pod
bacznym okiem swoich ukochanych habilitantek/habilitantów czy
profesorek/profesorów, „docentów”, jak ich z zadumą określano na Dolnym
Mokotowie), a następnie… sami zaczynają produkować poezję & prozę
(oczywiście „eksperymentalną”). Jako początkujące krytyczki/krytycy (potem
stają się coraz bardziej rozpoznawani w środowisku), jako ludzie jakoś tam odpowiedzialni
za kariery artystyczne poetek/poetów, mają genialną pozycję startową. Są
nietykalni. Tworzą poezję i ją jednocześnie dołują (bądź namolnie liżą). Na
temat ich własnej poezji/prozy wypowiadają się (reguła gry) zaprzyjaźnione
doktorantki/doktoranci (promotorki/promotorzy). Nie chodzi mi o jakość
produkcji (przykładów jest tak dużo, że nie mamy tu po co dochodzić do
kwadratowych wniosków), czy o jakiś inny „zakaz”. Myślę jednak, że jeśli w tak
konkretny sposób (statystyka, socjologia) chciałoby się zbadać proporcje
kobiet-mężczyzn na literackim rynku, to analogicznie powinno się dokonać innej,
dość prostej łamigłówki. Sprawdzić, ile osób zajmujących się krytyką,
jednocześnie trudni się poematami (czy plagiatami Kosmosu). Mielibyśmy chyba odjechane rezultaty.
Doktorantki-doktoranci-promotorki & promotorzy-złote-wstążki, poetki bez
wąsów i poeci z brodami-jałowiec. To ci
sami ludzie… Grupa 200-201,5 (?) cholernie zaangażowanych/progresywnych,
rozbijających czołem lodowce osób, tak dzielnie i nowatorsko działających na
rzecz polskiej poezji współczesnej. Zupełnie jak u Jelcyna (rymy) – Rodzina.
Podobny krajobraz istnieje prawdopodobnie w każdym zakątku globu, nie można
jednak o tych wszystkich mechanizmach zapominać. I w ten okrutny sposób możemy
bawić się ciągle. Idzie zima, a śniegu ni ma. Taki tego rezultat.
poniedziałek, 13 czerwca 2016
NAGROBEK FASZYSTY
W tym roku nie popłynąłem na San Michele, ale zrobiła to moja siostra Katarzyna i przywiozła widoczne niżej zdjęcie. O co zresztą ją prosiłem, bo podczas pobytu w zeszłą Wielkanoc natrafiłem tylko na grób Josifa Brodskiego. Tak w ogóle to nie przepadam za przebywaniem na cmentarzach... I też raczej nie wybrałbym się specjalnie, żeby zobaczyć to co poniżej (biorąc pod uwagę faszystowskie sympatie zmarłego i jego obmierzłe zachowanie w czasie II wojny).
[fot. Katarzyna Barańska]
Jakiś czas temu wpadła mi w ręce książka Obraz i wir. Antologia anglo-amerykańskiego imagizmu autorstwa Leszka Engelkinga i Andrzeja Szuby, wydana w tym roku przez IBL. Gdzie w pokaźnym zestawie wierszy Ezry Pounda znalazłem tekst (jest to przekład pierwszego z wymienionych powyżej tłumaczy), który mimo wszystko nadal jakoś lubię:
Ezra Pound
Epitafia
Fu I
Fu I kochał obłok wysoki i wzgórze.
Niestety zabił go alkohol.
Li Po
Li Po umarł też po pijanemu.
Próbował uściskać księżyc
w Żółtej Rzece.
I przypomniało mi się tłumaczenie tego wierszyka, jakie przeczytałem kiedyś chyba (?) w Piśmie Literacko-Artystycznym (albo gdzieś indziej, jednak nie mam pojęcia gdzie...), które w przypadku drugiego epitafia leciało jakoś tak:
Li Po także umarł pijany.
Próbował chwycić za rogi księżyc
w Żółtej Rzece.
Co brzmi zdecydowanie lepiej, ale niestety jest przykładem bardzo swobodnego potraktowania oryginału, który wygląda tak:
Ezra Pound
Epitaphs
Fu I
Fu I
loved the high cloud and the hill,
Alas, he
died of alcohol.
Li Po
And Li
Po also died drunk.
He tried
to embrace a moon
In the Yellow River.
niedziela, 12 czerwca 2016
Himmelstrasse
Czyli Droga do nieba - jak nazywali Niemcy trasę prowadzącą do komory gazowej w obozach zagłady. Jednak projekt Briana Griffina traktuje to zagadnienie nieco szerzej (i całkiem słusznie), a wykonane przez niego zdjęcia pokazują szlaki kolejowe, którymi transportowano Żydów do Bełżca, Chełmna, Majdanka, Oświęcimia, Sobiboru i Treblinki. O serii Griffina dowiedziałem się wczoraj podczas wizyty na obfitującym w świetne wystawy Fotofestiwalu w Łodzi, gdzie trzy fotografie z tego projektu przedstawiono w postaci gigantycznych fototapet (i na tym niestety skończyło*). Jest jednak strona autora i jest też przede wszystkim książka, gdzie zdjęcia tego interesującego projektu w ilości 103 sztuk (69 czarnobiałych i 33 kolorowych) można oglądać. Album został wydany przez oficynę Browns Editions (widoczne poniżej rozkładówki skopiowałem z ich strony) w nakładzie 500 ręcznie numerowanych egzemplarzy i kosztuje... 50£.
*Karol Szymkowiak w komentarzu napisał, że zdjęć było więcej... A ja nawet się wróciłem, żeby sprawdzić, bo wydawało mi się dziwne, że tylko trzy na wejściu... Więc prostuję niniejszym - fotografii Briana Griffina pokazano na Fotofestiwalu więcej niż trzy i muszę w to wierzyć (Karol masz może jakieś fotki z tej ekspozycji?), bo drugi raz się nie wybiorę.
sobota, 11 czerwca 2016
DZIEWCZYNKA BEZIMIENNA
Genowefa Jakubowska-Fijałkowska
JUTRO POWINNAM SMAŻYĆ PLACKI ZIEMNIACZANE W POŁUDNIE
pod wieczór małym fiatem 126 p (jutro) na porodówkę powinnam jechać
gdy nic mnie nie bolałaś i nie byłaś w terminie
gdy nie przygotowałam nocnej flanelowej z guzikami
nie wygoliłam włosów na wzgórku łonowym na łydkach pod pachami
nie zabrałam do fiata żyletek ani brzytwy
tylko Marlboro i czechowickie zapałki
(och lata siedemdziesiąte:
kartki na żarcie papierosy wódkę żółty ser mleko w proszku)
gdy się tak bardzo nie przygotowałam matka po raz drugi
mogły mi przecież pękać żylaki na wargach sromowych i w odbycie
(kurwa jak się bałam wtedy gdy jechałam tym małym fiatem)
na izbie szok że rodzę że rozwarcie że pośladkowy że kleszcze
a ty po kawałku ze mnie w czwartą RP
NOC W WIELKIM MIEŚCIE
wzięłam pokój w hotelu Royal miałam spać w Zamkowym
ale na dziedzińcu paw ogonem zasłaniał mi widok twarz
jadłam barszcz czerwony z kołdunami
poeta w ciągłym napięciu drganiu wpisywał mi w Drugie ja dedykację
w hotelu noc przy otwartym oknie gorąco duszno nadchodziła burza
lądowały awaryjnie wszystkie jumbo jety (spałam bez majtek)
złoty księżyc po burzy napierdalał w oczy jak słońce
lunatykowałam na krawędzi okna potem śniła mi się Krystyna Janda
człowiek z żelaza chodził po schodach tam i z powrotem
od moich drzwi hotelowych w ciasny korytarz po bordo dywanie
i jeszcze raz tam i z powrotem po schodach kruszył się marmur
o świcie wiertarki młoty pneumatyczne gwoździe do krzyża
autoalarmy napady na banki i ten zamkowy paw też
miała od samego rana rozpierdolony mózg kosmetyki i bieliznę
DZIEWCZYNKA BEZIMIENNA
nadano mi wszystkie imiona: Słowian Barbarzyńców Germanów
i żydowskie i imiona bogiń greckich (któraś z nich byłą kurwą i żoną boga)
wybierałam też imiona własne
chciałam być Matką Bożą z Guadalupe mieć swojego Juana Diego i lilie
(między nogami)
na bierzmowaniu dostałam na imię Michalina
nie o to chodziło chciałam być piękna jak Michele Morgan
a byłam tylko kobietą twojego życia
o plecach z linią horyzontu z meszkiem wodorostów bliżej łona
w ramie okna miałam perłowe włosy i dla ciebie przycięłam udo szkłem drzwi
żebyś smakował słodycz mej krwi
kot ciągle mi liże tę bliznę na udzie i nie krwawię
stoję w śniegu kryształowa naga zimna
ktoś otwiera mi nożem zamarznięte usta
mam swoją opowieść o nieśmiertelnym głodzie kolonii mrówek
[Jak to się stało, że wcześniej przeoczyłem te teksty i ich autorkę? Więc pożytek z czytania antologii... W której dominują liczbowo faceci, kobiety to zaledwie 1/7 staffu (jak sobie to policzyłem), jednakowoż świetnej Genowefy Jakubowskiej-Fijałkowskiej nie uświadczymy np. w Solistkach. Antologii poezji kobiet...
Wiersze przepisałem z tomu: PRZEWODNIK PO ZAMINOWANYM TERENIE. HELIKOPTER, antologia tekstów z lat 2011-2015, wybór i opracowanie - Krzysztof Śliwka, Marek Śnieciński, Ośrodek Postaw Twórczych / Biuro Festiwalowe IMPART, Wrocław 2016, str. 58-59]
piątek, 10 czerwca 2016
Dla Zwyciężczyni lub Zwycięzcy
Lubię kupowanie używanych książek lub płyt.
Jak to leciało w Misiu? "Za zajęcie pierwszego miejsca"? ;))
czwartek, 9 czerwca 2016
KICK OUT THE JAMS, MOTHER FUCKERS!
Piekłem wczoraj w nocy chleb (na zakwasie) i słuchałem/oglądałem MC5! CZAD!
[MC5
at Tartar Field, Wayne State University, Detroit on July 19th]
Subskrybuj:
Posty (Atom)




































