Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jerzy Czech. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jerzy Czech. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 14 marca 2022

(i są Rosjanie w sensie bardzo wąskim)

Garść wierszy Iwana Achmetiewa - w tłumaczeniu Jerzego Czecha - z ułożonej przez niego antologii Wdrapałem się na piedestał. Nowa poezja rosyjska, którą opublikowało w 2013 roku Wydawnictwo Czarne.

środa, 26 czerwca 2019

(bądź dobry dla siebie)

Dwa wiersze Antjie Krog w przekładzie z afrikans Jerzego Kocha z książki Ciało ograbione (Wydawnictwo Literackie, Kraków 2017). No i takie dokładnie od pewnego czasu usposobienie... Od czego jednak jest wspaniały szczep Primitivo i sfermentowany sok z tej winorośli (należy zażyć w dużej dawce, przed spożyciem - przy takich upałach, jak ostatnio - można schłodzić). 


Dopisek z 09:26. Działanie wspomnianej powyżej substancji można wzmocnić  np. słuchając oratorium Juditha Triumphans Vivaldiego (główna bohaterka użyna łeb Holofernesowi) w wykonaniu kapitalnej orkiestry Modo Antiquo (dyrygent - Federico Maria Sardelli, soprany - Alessandra Rossi, Nicki Kennedy, Rowena Anketell, mezzosoprany - Barbara di Castri, Lucia Sciannimanico). Polecam.

A tak wygląda okładka rzeczonego CD (dopisek z 10:00).

czwartek, 8 czerwca 2017

(sztandar koloru khaki)

Iwan Achmietjew


* * * 

ależ wierzę
że pan
nie lubi Żydów

nie wierzę tylko
że pan 
kocha Rosję


* * * 

i nie wódź nas do Inguszetii

                1994


* * *

histeryczne próby
zachowania tej
nikomu nie potrzebnej
integralności terytorialnej

                 2000


* * * 

są Rosjanie 
w szerokim sensie tego słowa

są Rosjanie 
w wąskim sensie słowa

i są Rosjanie 
w sensie bardzo wąskim 


* * * 

broń jądrowa jest nam potrzebna
powiedział
patriota
przepraszam
patriarcha


* * * 

sztandar koloru khaki



[wiersze Iwana Achmietjewa w przekładzie Jerzego Czecha przepisane z książki: Jerzy Czech Wdrapałem się na piedestał. Nowa poezja rosyjska, Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2013, str. 319, 323, 325, 331, 333 i 335]

poniedziałek, 5 czerwca 2017

(Burzliwe, przez wiele lat nie milknące oklaski)

Jan Satunowski


Przede wszystkim tyle bezczelności, żeby wiedzieć, że to wiersze.

                    1976



...nauka - suka...

                    23 stycznia 1971


Burzliwe, przez wiele lat nie milknące oklaski.

                    12 czerwca 1970


[wiersze Jana Satunowskiego w przekładzie Jerzego Czecha przepisane z książki: Jerzy Czech Wdrapałem się na piedestał. Nowa poezja rosyjska, Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2013, str. 105, 110, 125]


środa, 16 listopada 2016

[Przyśnili mi się]

Jan Satunowski

Przyśnili mi się
wujkowie - wuj Leopold i wuj Mulle (właściwie
kuzyni ze strony mamy), obaj robili mydło
z niczego - przedziwne to były czasy!...

W późniejszym klubie szwaczy mieściła się jeszcze
synagoga,
ale nie wierzyliśmy w Boga -
my, dzieci Karola Liebknechta i Róży Luksemburg,
wierzyliśmy w czerwoną kawalerię i Rewolucję światową.
Wujka Mulle
znam tylko ze zdjęcia, ale wujka Leopolda
zabili nie tak od razu...

                     22 marca 1972

[No i w końcu dotarła do mnie antologia Jerzego Czecha Wdrapałem się na piedestał (wyd. Czarne, Wołowiec 2013), w której znalazły się wiersze rosyjskich autorów publikujących swe teksty w czasach ZSRR w samizdacie. Otwarłem książkę na chybił trafił i trafiłem (nie chybiwszy) na kapitalne utwory Jana Satunowskiego (1913-1982) - o istnieniu tego poety nie miałem wcześniej bladego pojęcia... Przepisany powyżej wiersz znajduje się na str. 113.
Po południu odbieram kompa z serwisu, a ponieważ w międzyczasie trochę fotografowałem, więc dla paddierżki razgawora wkleję nieco najświeższych zdjęć. Oczywiście będę to robić stopniowo, być może nawet i systematycznie?]