czwartek, 10 kwietnia 2014

Paris, March 2014

Zupełnie nie "rocznicowo"... Zdjęcie Andrzeja Maciejewskiego z jego serii Lisbon-Moscow, które od kilku dni (odkąd udostępnił je na swoim profilu na facebooku) za mną chodziło. Piękna fotografia! 

Andrzej Maciejewski z serii Lisbon-Moscow, Paris, March 2014

wtorek, 8 kwietnia 2014

Oko fotografa – dylematy fotografii zaangażowanej społecznie

Serdecznie zapraszam do MOCAK-u w czwartek 10.04.2014 o godz. 18:00 na spotkanie pod powyższym tytułem, w trakcie którego tym razem z Adamem Golcem i Krzysztofem Millerem będziemy dalej drążyć temat zaangażowania we współczesnej fotografii. Mogę tutaj uchylić trochę rąbka tajemnicy i zapowiedzieć bardzo interesujące projekcje, jakie obaj fotografowie przygotowali na mocakowe spotkanie.

poniedziałek, 7 kwietnia 2014

Peter Bialobrzeski "Cairo Diary"

Oglądając dzisiaj stronę wydawnictwa The Welvet Cell oraz informację tam zamieszczoną, która dotyczy planowanej publikacji książki Petera Bialobrzeskiego, zdałem sobie sprawę, że nigdy nie wspomniałem o tym autorze na hiperrealizmie... Owszem popełniłem kiedyś recenzję z wystawy jego cyklu Neontigers, który pokazywany była Centrum Sztuki i Techniki Japońskiej Manggha w Krakowie, ale nie pamiętam, w którym roku miała miejsce ta ekspozycja, ani dla jakiego periodyku artykuł był pisany? 
Więc niniejszym nadrabiam to ewidentne zaniedbanie, a okazja po temu jest zacna bo zdjęcia z przygotowywanego albumu Cairo Diary prezentują się co najmniej zachęcająco. Właściwie mamy tu wszystko, do czego wcześniej przyzwyczaił nas autor Noentigers, statyczne i perfekcyjnie skomponowane miejskie kadry, gdzie uczestnicy ruchu ulicznego występują zazwyczaj w rozmazanej postaci (bo kiedy używamy wielkiego formatu ekspozycje bywają dłuuugie). Zdeklasowana kolonialna architektura Imperium Brytyjskiego oraz co bardziej współczesne dodatki, świetnie się ze sobą komponują w mniej reprezentacyjnych dzielnicach stolicy Egiptu i nic dziwnego, że takie miejsca Bialobrzeski wybrał do swych wizualnych eksploracji (inna sprawa, to oczywiście mieszkanie w takich rejonach...).

 Peter Bialobrzeski, z cyklu Cairo Diary [zdjęcia ze strony wydawnictwa The Velvet Cell]

Peter Bialobrzeski, z cyklu Cairo Diary [zdjęcia ze strony wydawnictwa The Velvet Cell]

Peter Bialobrzeski, z cyklu Cairo Diary [zdjęcia ze strony wydawnictwa The Velvet Cell]

Peter Bialobrzeski, z cyklu Cairo Diary [zdjęcia ze strony wydawnictwa The Velvet Cell]

Peter Bialobrzeski, z cyklu Cairo Diary [zdjęcia ze strony wydawnictwa The Velvet Cell]

niedziela, 6 kwietnia 2014

O pożytkach płynących z kontemplacji...

...do której zachęcałem w poprzednim wpisie (i sam jej uległem). Coś mi jednak nie dawało spokoju w wyglądzie samochodu z pięknego zdjęcia Haralda Kirschnera (te wydatne przednie nadkola oraz szczegóły grilla), więc zacząłem szperać w sieci razem z doktorem Googlem w poszukiwaniu amerykańskich limuzyn z lat 1948/1949. Które - jak się okazało - są w tym czasie tak podobne do siebie, jakby je klonowano... No i w końcu trafiłem na Pontiaca Streamlinera model 1948 i to był strzał w dziesiątkę. 

ZiM-12/GAZ-12

Pontiac Streamliner 1948

sobota, 5 kwietnia 2014

GAZ-12 na pięknym zdjęciu Haralda Kirschnera do sobotniej kontemplacji


Świetna fotografia, piękny samochód. Na początku produkowany jako ZIM-12 (Zawod imieni Mołotowa), a po XX Zjeździe KPZR i wdrożeniu destalinizacji (która objęła też Wiaczesława Michajłowicza Skriabina), wytwarzany pod nazwą GAZ-12 (Gorkowskij Awto Zawod). 
Na przeciw szkoły podstawowej, do której chodziłem w Krakowie znajdował się warsztat samochodowy. Jego właściciel jeździł taką właśnie limuzyną, tyle że w czarnym kolorze. Jak wyczytałem teraz w necie, w latach 1950-1960 wyprodukowano zaledwie 21.527 egzemplarzy tego modelu.

czwartek, 3 kwietnia 2014

Leipzig-Plagwitz, 1990/1991

Skończyłem właśnie pisanie tekstu o albumie Odra_Rhein_Oder_Ren André Köhlera dla Herito, skoczyłem więc dla releksu na Facebooka, a tam wiadomość od Louisa Volkmanna z linkiem do strony Haralda Kirschnera... Oglądam portfolio i piszę mu, że te zdjęcia z Plagwitz z tymi liniami kolejowymi, to już chyba gdzieś widziałem. A Louis na to, żebym nie mylił ich ze fotografiami Petera Theieme... (nie znałem wcześniej). No to wklejam poniżej te tory dla przyjmności oka, a jak kto chce, to i dla kontemplacji (bo się nadają!).

 Harald Kirschner, z cyklu Leipzig-Plagwitz, 1990/1991

Harald Kirschner, z cyklu Leipzig-Plagwitz, 1990/1991

Peter Thieme, z serii Plagwitz - Giesserstrasse, 1990

Peter Thieme, z serii Plagwitz - Industriegleis an der Karl-Heine-Strasse, 1991

środa, 2 kwietnia 2014

Aruki aruki

Odprowadzając dzisiaj rano do przedszkola synka znajomych (który odwiedził wczoraj naszego Jonasza), szliśmy zieleniącą się Młynówka Królewską, a wzdłuż niej w ogrodach kwitły intensywnie wiśnie i śliwy. I przypomniało mi się wtedy to właśnie haiku Yosy Busona (choć w trakcie spaceru byłem przekonany, że wyszło spod ręki, czy raczej pędzelka, Matsuo Bashô):

[skan z tomu: Haiku. Z japońskiego przełożyła Agnieszka Żuławska-Umeda, Ossolineum 1983, str. 46-47]

wtorek, 1 kwietnia 2014

Trochę statystyki

Mija drugi miesiąc, jak nie reklamowałem postów na Facbooku... 
Jak widać poniżej, była to racjonalna decyzja. 
Bardzo mnie cieszy  zainteresowanie Katalogiem miejsc niewidzialnych Katarzyny Zolich :))

[2014-04-01  08:30]

I może jeszcze bardziej szczegółowo odsłony najpopularniejszych wpisów:

[2014-04-01  08:44]

poniedziałek, 31 marca 2014

AD 2012

[D700 + AF Nikkor 50mm/1.4, f/8, 1/640 s., ISO 200]

Chodziłem sobie wczoraj po okolicy Wierzbnej (to ta miejscowość na Dolnym Śląsku, gdzie były poseł PO Cezary Chlebowski miał podobno telefonować z miejscowego cmentarza przy pocysterskim kościele do Rycha i Zdzicha) i robiłem testowe zdjęcia. 
Więc raczej AD 2014 i... - jak się wyraziła rok temu Basia Budniak w lablabie, gdy zeskanowaliśmy pierwsze szitki 4x5" na maszynie Flextight X5 - szału nie ma... A miała wtedy na myśli nie zawartość naszych kliszy z Innego Miasta, ale właściwości skanującego urządzenia. 
Więc "szału nie ma", ale też nie jest źle. Na próbę powiększyłem "wywołanego" RAW-a do rozmiarów 72x48cm przy 300 dpi i bez żadnego wyostrzania obraz wygląda OK, a licząca dwadzieścia dwie wiosny nikonowska pięćdziesiątka daje radę.
Przy okazji Flextighta, skany klisz 4x5" robi się przy max. 2040 dpi, a na zeszłorocznej wystawie w Zachęcie wydruki miały 132,5x110cm (przy polu obrazu 112,5x90cm), więc też trochę wyjściowe obrazy zostały "naciągnięte"...
D700 leży idealnie w ręce jak stary poczciwy F90 (którego używałem przez kilkanaście lat), więc zaliczyłem w tym względzie małe deżawi. ;))

niedziela, 30 marca 2014

"Polska chorągiew" - wierszyk na niedzielny wieczór (choć być może bardziej na wieczór jesienny...)

Günter Grass

Polska chorągiew

To mnóstwo wiśni, które w krwi
wzburzeniu stają się wyraźne,
nakłania łóżko do czerwonej poszwy.

Przymrozek liczy brukiew, ślepe stawy,
ogniska z naci ponad horyzontem,
i mężczyzn, na wpół zawikłanych w dymie.

Ubywa dnia, na szafie jabłek,
wolność, co marzła, teraz płonie w piecach,
gotuje dzieciom papkę i czerwieni kostki.

W śniegach kobiecych chustek podczas świąt
serce Piłsudskiego, piąte kopyto konia
biło w stodołę, póki nie przyszedł starosta.

Chorągiew, wzoru pozbawiona, krwawi,
tak przyszła zima, wilczy trop
dowiedzie do Warszawy.

[przekład Ryszarda Krynickiego z książki: Günter Grass Wiersze wybrane. Wybrał, opracował i posłowiem opatrzył Bolesław Fac, Wydawnictwo Morskie, Gdańsk 1986, str. 20]


Odkopałem niedawno na regale (na najwyższej półce) ten zakurzony tom i go sobie od kilku dni poczytuję. Zarówno zacytowany powyżej wiersz, jak i ten wklejony wczoraj, miały po kilka tłumaczeń - być może ze względu na "polską tematykę" i kwestię jak też może ona "znaczyć"... A teksty do łatwych w lekturze nie należą. 

sobota, 29 marca 2014

"Pan Kichot" - wierszyk na sobotę (jakoś tak bardzo w temacie i na czasie...)

Günter Grass

Pan Kichot

Zawsze to mówiłem, Polacy są zręczni.
Są zbyt zręczni, zręczni w czym,
zręczni w rękach, całują ― jak wszyscy ― ustami,
zręczni też w smutku i kawalerii:
zjawił się Don Quichotte pewien arcyzręczny Polak,
stanął na wzgórzu, pod Kutnem, 
za sobą miał zachód słońca,
i pochylił zręczną biało-czerwoną lancę,
i ruszył galopem naprzeciw tępym zwierzętom,
i na bezmyślne motory
wprost w szarość polnych mundurów, na skrzydło...

I spadł zręcznie z konia, i niezręcznie zaczęły go całować
― nie wiadomo już kto, owce, wiatrak czy czołg ―
całowały Panu Kichotowi ręce,
ten się zawstydził, zręcznie spłonił:
nie mam na to słów ― Polacy są zręczni.

[przekład Krzysztofa Karaska z książki: Günter Grass Wiersze wybrane. Wybrał, opracował i posłowiem opatrzył Bolesław Fac, Wydawnictwo Morskie, Gdańsk 1986, str. 12]

[na obwolucie książki Wydawnictwa Morskiego wykorzystano grafikę Güntera Grassa]

piątek, 28 marca 2014

Katarzyna Zolich "Katalog miejsc niewidzialnych"

Tematem projektu Katarzyny Zolich są lokale rodzimych partii politycznych i organizacji społecznych. Obszary niedostępne dla przeciętnego mieszkańca tego kraju, miejsca w których podejmowane są ważne dla nas wszystkich decyzje lub snute plany zdobycia władzy. Więc to, jak te wnętrza wyglądają, nie jest przypadkowe czy obojętne i bardzo dużo mówi - jak sądzę - o sytuacji polityczno-społecznej, w jakiej się znajdujemy. Projekt nie jest jeszcze skończony, ale już ukazała się selfpublishingowa publikacja z dotychczas zarejestrowanym materiałem (autorka jest stypendystką Spółdzielni Młodych Twórców Towarzystwa Inicjatyw Twórczych "ę"). Myślę, że to bardzo interesująca zapowiedź przyszłego albumu, na który już czekam niecierpliwie. Katalog miejsc niewidzialnych to także praca dyplomowa Katarzyny na Akademii Fotografii w Krakowie.

Katarzyna Zolich z serii Katalog miejsc niewidzialnych - Platforma Obywatelska, Warszawa 2012

Katarzyna Zolich z serii Katalog miejsc niewidzialnych - Liga Polskich Rodzin, Warszawa 2013


Katarzyna Zolich z serii Katalog miejsc niewidzialnych - Prawo i Sprawiedliwość, Warszawa 2012


Katarzyna Zolich z serii Katalog miejsc niewidzialnych - Prawo i Sprawiedliwość, Warszawa 2012


Katarzyna Zolich z serii Katalog miejsc niewidzialnych - Związek Sybiraków, Warszawa 2012

Katarzyna Zolich z serii Katalog miejsc niewidzialnych - Ruch Odrodzenia Gospodarczego im. Edwarda Gierka, Warszawa 2012


Katarzyna Zolich z serii Katalog miejsc niewidzialnych - Młodzież Wszechpolska/Obóz Narodowo Radykalny, Warszawa 2013


Katarzyna Zolich z serii Katalog miejsc niewidzialnych - Sojusz Lewicy Demokratycznej, Kraków 2013


Katarzyna Zolich z serii Katalog miejsc niewidzialnych - Komunistyczna Partia Polski, Dąbrowa Górnicza 2013


Katarzyna Zolich z serii Katalog miejsc niewidzialnych - Ruch Palikota, Warszawa 2013


Katarzyna Zolich z serii Katalog miejsc niewidzialnych - Polskie Stronnictwo Ludowe, Kraków 2012
  
 Katarzyna Zolich z serii Katalog miejsc niewidzialnych - Federacja Anarchistyczna, Kraków 2012

Katarzyna Zolich z serii Katalog miejsc niewidzialnych - Ruch Autonomii Śląska, Katowice 2012

Katarzyna Zolich z serii Katalog miejsc niewidzialnych - Izba Pamięci Narodowych Sił Zbrojnych, Jurczyce 2013

Katarzyna Zolich z serii Katalog miejsc niewidzialnych - Siłownia Obozu Narodowo Radykalnego, Łódź 2013

O Katarzynie Zolich będzie jeszcze na hiperrealiźmie.

czwartek, 27 marca 2014

Polish Photobook

Ruszyła właśnie strona Polish Photobook, za której powstaniem stoją Adam Mazur i Łukasz Gorczyca. Wcześniej inicjatywa ta zafunkcjonowała jako profil na Facebooku, ale na całe szczęście jej twórcy zdecydowali się na postawienie osobnego portalu. Sami o swojej inicjatywie piszą tak:

Wciągnęły nas photobooki, po polsku - książki fotograficzne. Wiemy już całkiem sporo o książkach japońskich, niemieckich, szwajcarskich, holenderskich, amerykańskich, a nawet południowo- amerykańskich. Teraz nadszedł czas photobooków polskich. Czym się różnią od zachodnich i dalekowschodnich? Które są najciekawsze i dlaczego? Czy można to jakoś ogarnąć: masową produkcję z czasów PRL-u, rodzynki współczesnego selfpublishingu, zapomniane wydawnictwa przedwojenne i pierwsze, XIX-wieczne albumy fotograficzne? Nie ma co dłużej czekać, zabieramy się do pracy. Chcemy opracować kanon polskich książek fotograficznych, rozpoznać białe kruki, odkryć na nowo zakurzoną klasykę i wyłuskać najlepsze nowe wydawnictwa.

Na tumblerze będziemy publikować syntetyczne opracowania i recenzje najlepszych naszym zdaniem dzieł gatunku - dawnych i współczesnych. Na facebooku postaramy się informować o nowościach wydawniczych i co ciekawszych wydarzeniach związanych z tematem. Zapraszamy do lektury i do współpracy!

To bardzo fajna i cenna inicjatywa, więc jej autorom życzyć należy konsekwencji oraz wytrwałości! Jako pierwszy przedstawiony i opatrzony komentarzem został prekursorki album Moniki Krajewskiej Czas kamieni (kupiłem go parę lat temu na allegro za 10 PLN...), zawierający unikalne zdjęcia żydowskich cmentarzy w Polsce, wykonane w latach siedemdziesiątych.