sobota, 19 grudnia 2015

TROCHĘ STATYSTYKI: "808,2" Waldemara Śliwczyńskiego RULEZ!

Miesięczne zestawienie najpopularniejszych postów na hipereealizmie. "808,2" Waldemara Śliwczyńskiego rządzi! I nie ma w tym nic dziwnego, bo to świetna publikacja!

No dobra, wpis jest, a teraz na demostrację Komietu Obrony Demokracji przewciwko PiSokracji na Rynku Głównym w Krakowie!

---------------------------------------------------------------
Aktualizacja: 14:57



Na Rynku było dużo ludzi. Widać wyraźnie, że spora grupa obywateli tego kraju nie chce rządów autorytarnych w wydaniu pisowskiej katoendecji. Przy wspólnym śpiewaniu hymnu Unii Europejskiej nawet łza mi się w oku zakręciła, chociaż czwarta część IX Symfonii nie należy akurat do moich ulubionych kawałków Ludwiga van Beethovena...




środa, 16 grudnia 2015

Hańba!




Narutowicz

sł. Mateusz Nowicki

Smutno biją wszystkie dzwony,
każdy ksiądz grzmi ze swej ambony,
gazety wieszczą ludowi -
zmarł Prezydent Narutowicz!

Teraz wstydź się za swe słowa,
niech sumienie cię zachowa!
Może Bóg tobie wybaczy,
żeś historii bieg wypaczył!

Mordercą jego jest nienawiść
jaką go ten naród darzył,
upust znalazła w postaci szaleńca -
jego krew na waszych rękach!

Eligiuszu Niewiadomski -
jesteś zdrajcą całej Polski!
Spójrz na ciało prezydenta
jego krew na twoich rękach!

wtorek, 15 grudnia 2015

Coś niezwykle miłego i pozytywnego

W tym zalewie g*wna, które wypływa ostatnio z mediów elektronicznych (wiem, wiem, mogę nie czytać, mogę nie oglądać...), trafiłem na coś niezwykle miłego i pozytywnego. Ktoś ze znajomych na facebooku polubił zdjęcie udostępnione przez portal photoplay.ru i w ten sposób moim oczom ukazały się fotografie Bruce'a Davidsona, jakie wykonał w Walii w 1965 roku. Myślę, że tego autora nikomu przedstawiać nie trzeba, zapewne wielu odwiedzających hiperrealizm zna cykl i album East 100th Street (nie kupiłem mimo przeceny w LangerBlumqvist) czy też serię New York City Subway (widziałem swego czasu w CO Berlin, świetne zdjęcia!). Fotografie Davidsona zrobione w Walii to żaden cykl właściwie i chyba nigdy tak nie były pokazywane (?). Można je zobaczyć na stronie autora na portalu Magnum Photos i tam pojawiają się w zupełnie przypadkowej konfiguracji, w wersji mono i kolorowej. No właśnie, przyzwyczajeni do czarno-białej fotografii Davidsona z lat sześćdziesiątych możemy być mile zaskoczeni nie tylko jego biegłością w posługiwaniu się kolorem, ale też idealnym trafianiem w zupełnie banalne sytuacje z życia tamtejszych górników, wreszcie nieśpiesznym działaniem, co idealnie pasuje zresztą do walijskich topograficznych realiów. Fotografia z przymiotnikiem humanistyczna kojarzona jest zwykle z monochromatycznymi obrazami (mniej więcej dekadę temu przez rodzimy fotoreportaż przeszła fala projektów, których autorzy w nawiązaniu do "tradycji humanistycznych", ściągali kolor z cyfrowego zapisu), tymczasem barwne zdjęcia wykonane przez Bruce'a Davidsona w Walii w 1965 roku pokazują, że akurat niekoniecznie to ten parametr decyduje o ew. humanizmie fotograficznego zapisu...

Bruce Davidson, Walia, 1965

Bruce Davidson, Walia, 1965

Bruce Davidson, Walia, 1965

Bruce Davidson, Walia, 1965

Bruce Davidson, Walia, 1965

Bruce Davidson, Walia, 1965

Bruce Davidson, Walia, 1965

Bruce Davidson, Walia, 1965

niedziela, 13 grudnia 2015

POLPSTRYK

Michał Kaczyński

polpstryk

polacy nie potrafią zmywać naczyń
ale prawdziwych polaków już nie ma
prawdziwi polacy zginęli w katyniu
lub wyjechali do izraela
ew. na kresy wschodnie, ziemie odzyskane
do chicago i zagłebia ruhry

prawdziwych polaków wymordowali tatarzy w XII wieku

być może wikingowie

01.02.27 warszawa

[wiersz przepisałem z tomu: Michał Kaczyński Warszawa płonie, Lampa i Iskra Boża, Warszawa 2002, str. 40. Poniżej skan okładki, na której (strona I) znajduje się obraz Marcina Maciejowskiego]



sobota, 12 grudnia 2015

Chmielnik

Dariusz Pado

Chmielnik

wiem po co ją noszę pod niebem i nad ziemią
w miasteczku polskim odnowiona biała synagoga
grupka gówniarzy komentuje (moją) południowa urodę:
pierdolony obrzezany Rumcajs patrzcie fotografuje swoje
swoje odbiera odbija echem Pan przed sklepem
młoda sklepowa nie odpowiada na dowidzenia
pod niebem i nad ziemią wiem po co ją noszę
małą złotą gwiazdę z zielonym kamykiem


--------------------------------------------------
Wiersz wydrukowany w najnowszej Gazecie Świątecznej. Od siebie dodaję trzy fotografie synagogi w Chmielniku. Czarno-białe zdjęcie z roku 2006 pochodzi ze wstępnego okresu pracy nad cyklem Niewinne oko nie istnieje, kiedy myślałem o realizacji tego projektu w technice monochromatycznej. Druga, kolorowa już fotografia z 2008 znalazła się w albumie. Trzeci kadr zrobiony latem 2015 niemal z takiej samej perspektywy można oglądać (podobnie zresztą, jak dwa poprzednie) na wystawie Wojciech Wilczyk: (nie)widzialne/(in)visible w Muzeum Historii Żydów Polskich "Polin" w Warszawie (do 4 stycznia 2016) oraz w katalogu wydanym przy okazji tej ekspozycji. Wieloletni burmistrz Chmielnika - Jarosław Zatorski, który doprowadził do remontu budynku dawnej synagogi, w samorządowych wyborach w 2014 zrezygnował ze starań o reelekcję ze względu na napastliwą kampanię kontrkandydata z PiS (jak się nietrudno domyślić, jedną z eksponowanych "spornych" kwestii było wydawanie pieniędzy na rewitalizację posynagogalnego obiektu...).


[16.09.2006]

[16.03.2008]

[02.08.2015]

piątek, 11 grudnia 2015

Będziemy śledzić postępy ciemności...


Zmiany, zmiany, zmiany i zmiany...

Chociaż zdaję sobie sprawę, że pisanie o modernizacji parku maszynowego, w momencie, kiedy katoendecka prawica w sojuszu z grupą jawnych neonazioli pod przewodnictwem marnego piosenkarza realizuje na naszych oczach scenariusz pełzającego zamachu stanu, jest cokolwiek niestosowne...

Przypomniał mi się wiersz Brechta, który w tomie Ten cały Brecht (Biuro Literackie, Wrocław 2012) kończy set przekładów Piotra Sommera.

Bertholt Brecht

[I zawsze myślałem]

I zawsze myślałem, że najprostsze słowa
Powinny wystarczyć. Kiedy mówię, jak jest
Każdemu musi po prostu pęknąć serce.
Że pójdziesz na dno, jeśli nie będziesz się bronić
To chyba jasne.

[str. 164]

I może jeszcze ten dorzucę, także w temacie...

Wojna straciła dobre imię

Jak słyszę, ludzie z lepszych kręgów powiadają
Że z moralnego punktu widzenia druga wojna światowa
Nie zbliża się nawet do standardów pierwszej. Wermacht
Boleje jakoby nad metodami, które pozwoliły SS
Wytępić pewne nacje. Przemysłowcy z Zagłębia Ruhry
Podobno żałują, że doszło do krwawych polowań
Dzięki którym ich kopalnie i fabryki wypełniły się niewolnikami. Inteligencja
Potępia jak słyszę, popyt na niewolników w przemyśle
A także podłe ich traktowanie. Nawet biskupi
Odcinają się od tego sposobu prowadzenia wojny. Słowem
Dominuje uczucie, że naziści niestety wyświadczyli wszystkim
Niedźwiedzią przysługę i że wojna
Sama w sobie naturalna i niezbędna, z racji
Przekraczającego wszelką miarę i wręcz nieludzkiego
Sposobu, w jaki tym razem ją prowadzono,
Skompromitowała się na dłużej.

[str. 155]

środa, 9 grudnia 2015

Z(a)miany. Sztuki wizualne i żydowska (nie)obecność

Zapraszam Serdecznie!


A także do oglądnięcia/wysłuchania Pawła Szypulskiego, który na spotkaniu atorskim podczas Warszawskich Targów Książki Artystycznej mówił też o albumie Niewinne oko nie istnieje.

wtorek, 8 grudnia 2015

Najmniejsza elegia

Antoni Pawlak

Najmniejsza elegia

mieliśmy po czternaście lat gdy
pod wpływem filmu i kilku piosenek
założyliśmy zespół o nazwie The Beatles
było nas trzech i często
szukaliśmy nowego perkusisty
kiedy nikogo nie było w domu
puszczaliśmy pocztówki dźwiękowe
na adapterze Bambino ustawialiśmy się
w kącie pokoju i wtedy byliśmy
naprawdę Beatlesami

dziś Paul McCartney jest tokarzem
George Harrison ginekologiem
nasz ostatni Ringo Starr
oficerem Służby Bezpieczeństwa
a ja stoję przed tobą wychylam
kolejna setkę – najmniejsza elegię
własnej śmierci – w jakimś sensie
wciąż nazywam się John Lennon
i umieram w drodze do szpitala
z siedmioma kulami w piersi


--------------------------------------
Rocznicowo (ale godzinowo niedokładnie, bo Mark Chapman strzelał do Johna Lennona pod Dakota House o 22:49). Wiersz z tomu: Antoni Pawlak ***, Wydawnictwo "Pomorze", Bydgoszcz 1984. Chciałem wkleić tutaj skan z tej książeczki, ale akurat nie mogłem jej dzisiaj znaleźć... Tekst poznałem w roku 1981, czyli musiał być gdzieś opublikowany, ale nie pamiętam już w jakim tytule? Być może w tygodniku Student, który współredagował wtedy chyba (?) Ryszard Krynicki.

poniedziałek, 7 grudnia 2015

Opoczno revisited

Opoczno, synagoga, 06.12.2015

Zdjęcie z wczorajszej trasy. Kiedyś fotografia tego obiektu - ta która znalazła się w książce Niewinne oko nie istnieje - gościła na hiperrealizmie (przy okazji anonsu artykułu w magazynie The Big Picture). Jak widać, w ciągu ośmiu lat wygląd miejsca na rzeczką Węglanką uległ pewnym zmianom... Ale czy na lepsze?

sobota, 5 grudnia 2015

Święto

Ilona Witkowska

święto

patrzymy na maszynę do robienia waty cukrowej.
nie wiadomo, co zrobić z drugą ręką. ucieczka nie istnieje.

pan od waty zaciął się w palec,
a dzieci myślą, że jest malinowa.


[wiersz z tomu: Ilona Witkowska Splendida Realta, Wydawnictwo Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej i Centrum Animacji Kultury w Poznaniu, Poznań 2012, str.15]

piątek, 4 grudnia 2015

Sól w nasze rany

Rafał Wojaczek

[Sól w nasze rany]

Sól w nasze rany, cały wagon soli
By nie powiedział kto, że go nie boli

Piach w nasze oczy, cały Synaj piasku
By nie powiedział kto, że widzi jasno

Głód w nasze trzewia, suche kromki głodu
By nie powiedział kto, że nie wie co głód

But w nasze krocza, kopniaków choć tysiąc
By nie powiedział kto, że spłodziłby co

Knut w nasze głowy, sto pałek umyślnych
By nie powiedział kto, że sobie myśli

Strach w nasze serca, tyle grozy gęstej
By nie powiedział kto, że nie zna lęku

I salwę w płuca czy też sznur na szyję
By nie powiedział kto, że jeszcze żyje


--------------------------------------------------
Wiersz przepisałem z tomu: Rafał Wojaczek Wiersze i proza, 1964-1971, Biuro Literackie, Wrocław 2014, str. 287. 
Pamiętam, że po raz pierwszy tekst ten zobaczyłem w jakimś samizdatowym periodyku kulturalnym, chyba w 1981 roku z adnotacją, że utwór zatrzymała peerelowska cenzura. Jakich aż tak niebezpiecznych dla ustroju konkretów dopatrzyli się w tym tekście cenzorzy, nie mam pojęcia, ale ostatnie wydarzenia towarzyszące pierwszym tygodniom urzędowania nowego szefa Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, pokazują że cenzura (cenzorskie zapędy) to także... stan umysłu. Z drugiej strony widać też, że sztuka ze sporym poślizgiem reaguje na sprawy dotyczące np. ograniczenia swobody wypowiedzi. Owszem organizowane są protesty, facebook pełen jest złośliwych czy ironicznych memów z wizerunkiem rzeczonego profesora IFIS-u, ale na tej płaszczyźnie i tak przegrywamy w cuglach z internetowymi portalami informacyjnymi skrajnej prawicy (słusznie określanych jako szczujnie lub szczekaczki), których artykuły odnotowują po kilkadziesiąt tysięcy wejść dziennie, zaś lektura komentarzy czytelników teleportuje nas w czasy wystawy Entartete Kunst. Ktoś powie oczywiście, że można nie czytać tego g*wna... Jasne, można nie czytać, ale to nie jest żadne rozwiązanie.

czwartek, 3 grudnia 2015

Tymczasem na ul. Górczewskiej w Warszawie...

...znalazłem dzisiaj taki ansons. Czy może raczej wyraz zdecydowanego sprzeciwu. Który idealnie współgra z precesem katolicyzacji życia publiczego w naszym kraju. Bo islamizacji w Polsce ni ch*ja nie widać... 

Warszawa, ul. Górczewska, 03.12.2015

wtorek, 1 grudnia 2015

Wraki...

...tak sobie złośliwie pomyślałem, gdy mijałem dzisiaj widoczne poniżej miejsce. Ale to wszystko in spe.
Zresztą nie w celu sfotografowania tej zdezelowanej Mazdy 323 oraz bilbordu, który stoi za nią, wybrałem się dzisiaj do Tarnowa.
Zapowiadana na tej wyborczej reklamie zmiana właśnie się realizuje.
Np. na murze przy ul. Szpitalnej...



poniedziałek, 30 listopada 2015

Pozdrowienia z Auschwitz

Zawartość książki Pozdrowienia z Auschwitz jest wstrząsająca! Tworząc to wydawnictwo Paweł Szypulski dokonał prostego zabiegu. Z kolekcjonowanych pocztówek z wizerunkami Muzeum w Oświęcimiu sporządził album, w którym zreprodukowane zostały zarówno ich awersy i rewersy. Łatwo się można domyślić, że treść korespondencji często pozostaje tutaj w kontrapunkcie czy dysonansie do tego, co widać na drugiej stronie kartki pocztowej (np. „Transport gorących pozdrowień z Oświęcimia z szumem letniego wiatru zasyła siostra Cześka”). Jednak oprócz współczesnych, powojennych zdjęć z terenu Auschwitz I i Auschwitz II (także wnętrza komory gazowej w kolorze), mamy tu też fotografie wykonane w czasie, gdy fabryka śmierci funkcjonowała na pełnych obrotach. Tak więc do produkcji pocztówek wykorzystano np. zdjęcia przedstawiające krematoria (właściwie były to kompleksy naziemno-podziemne, mieszczące rozbieralnie, komory gazowe i sale pieców do spopielania zwłok zagazowanych ludzi) używane do mordowania Żydów, których przywożono tu z różnych stron Europy.

Proceder wytwarzania muzealnych pamiątek w postaci m.in. kart pocztowych jest zjawiskiem powszechnym i zrozumiałym. Jednak w przypadku miejsca takiego jak Oświęcim, gdzie w obozie Auchwitz II (Brzezinka) znajdowały się najbardziej efektywnie działające instalacje Zagłady, pamiątkowe przedmioty powinny być produkowane z dużym wyczuciem. Może nawet warto byłoby zrezygnować z ich wytwarzania? Bo jak zareagować na pocztówkę, która kończy album Pawła Szypulskiego, a widać na niej wg. opisu na rewersie „Palenie ciał na stosach” … Reprodukowane tutaj zdjęcie zostało wykonane przemyconym aparatem w połowie 1944 roku dzięki akcji członków Sonderkommando, w czasie gdy do Birkenau przyjeżdżały transporty Żydów węgierskich, a krematoria nie nadążały ze spalaniem ciał (w przeciągu 3 miesięcy zagazowano 325-330 tys. osób). Autorem zarejestrowanych wówczas 4 kadrów (aparat fotograficzny z częściowo naświetlonym filmem znaleziono prawdopodobnie w bagażach ludzi z transportu) był grecki Żyd o imieniu Alex i o niezidentyfikowanym nazwisku, który nie przeżył Auschwitz.

Przemycona na zewnątrz przez obozową organizację podziemną klisza, dotarła we wrześniu 1944 roku do Ruchu Oporu w Krakowie. Rok później w tygodniku Przekrój (nr 14 z 15 lipca 1945) w artykule zatytułowanym Aktion Höss, który poświęcony był eksterminacji Żydów węgierskich, reprodukowano 2 zdjęcia z tego zestawu - w tym właśnie omawianą fotografię. Jak można wnioskować z nadruku na rewersie, pocztówka została wyprodukowana w listopadzie 1952 roku w nakładzie 32 tys. sztuk, czyli całkiem sporym (dla porównania edycja świetnego albumu Pawła Szypulskiego, o którym tu teraz mówimy, to… 300 egzemplarzy), jednak w przeciwieństwie do publikacji Przekroju, narodowość mordowanych osób nie została określona.


Powyższy wpis i album Pozdrowienia z Auschwitz dedykuję wszystkim uczniom, gimnazjalistom, licealistom, studentom, magistrom, doktorom (również habilitowanym) oraz profesorom licznych w naszym kraju Wydziałów Skurwysynistyki Stosowanej, którzy na rozmaitych forach internetowych (zwykle anonimowo) piszą, że „mamy już w Oświęcimiu-Brzezince gotowy ośrodek do przyjęcia imigrantów w Polsce”, „że wystarczy wyremontować komory gazowe i kreamtoria”, etc.