Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Charles Sheeler. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Charles Sheeler. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 17 sierpnia 2021

środa, 25 lipca 2018

NIE WIDZĄC NAWET SŁOŃCA

To tytuł eseju mojego autorstwa, który można przeczytać w najnowszym numerze pisma AUTOPORTRET, poświęconego przestrzeniom pracy. W swoim tekście piszę, jak to wygląda w fotografii (komentując zdjęcia: Edwarda Burtynsky'ego, Lewisa Hine'a, Maksa Steckla, Charlesa Sheelera, Lee Friedlandera, Larsa Tunbjörka, Marka Ruwedela, Jeffa Brouwsa, Konrada Pustoły i Katarzyny Zolich), od razu też dodam, że nazwę szkicu zaczerpnąłem od tytułu wiersza Grzegorza Wróblewskiego, który zresztą w całości jest przytoczony na końcu.


Zapraszam do nabywania AUTOPORTRETU i czytania zamieszczonych tam esejów! Za jakieś 3 miesiące pismo  będzie też dostępne w sieci za free, więc jak ktoś ściubi grosza, niech wytrwale czeka. Piękny wiersz Grzegorza Wróblewskiego Pan Robin umiera na zapalenie płuc (o irlandzkich zdobywcach Ameryki Północnej) pochodzi z książki Prawo serii, wydanej w 2000 roku przez Instytut Wydawniczy „Świadectwo” w Bydgoszczy.  

Grzegorz Wróblewski

PAN ROBIN UMIERA NA ZAPALENIE PŁUC
(O IRLANDZKICH ZDOBYWCACH AMERYKI PÓŁNOCNEJ)

12 godzin dziennie przez 50 lat, nie widząc nawet słońca,
w zakładach mięsnych i kopalniach, reperując cudze spodnie,
aby móc w każdą sobotę upić się do nieprzytomności,
potem trzeźwieć na niedzielnej mszy u św. Patryka,
od poniedziałku znów pracować, nie widząc nawet słońca,
wmawiając sobie, że kiedyś to na pewno się zmieni,
by na sam koniec rozkręcić starą komodę i wyjąć z niej
plik banknotów i dać je zdziwionej żonie, która powie,
że przecież można było za te pieniądze wyjechać do Honolulu
albo choćby kupić 2 świnie, a teraz to już nie ma po co,
i że ona mogła wyjść za miejscowego lekarza, ale popełniła błąd
i wybrała, głupia, tego łajdaka, nierozgarniętego Robina
i zmarnowała sobie przez niego życie, zamiast kupić 2 świnie,
a on zostawi ją teraz samą i czy takie życie w ogóle miało sens?

Ale to nie jedyny poetycki tekst, jaki przytaczam w eseju zamieszczonym w AUTOPORTRECIE. Swój szkic zaczynam od przywołania wiersza Umieralnia chińskiego poety Xu Lizhi, który przełożony przez Wiolettę Grzegorzewską znalazł się w tomie Nekrolog orzeszka ziemnego, wydanym w zeszłym roku przez oficynę Eperons-Ostrogi.

Xu Lizhi

UMIERALNIA

Nawet przy odłączonej maszynie
zamknięte warsztaty zakażają metalami,
wypłaty są potajemnie redukowane
niczym miłość, którą młodsi robotnicy spychają na dno serca.
Z braku czasu wszystko obojętnieje.
Ich wnętrzności wypełniają metale ciężkie
trujące kwasy azotowy i siarkowy.
Na produkcji łzy są tłumione zanim zdążą opaść.
Czas się kurczy, pogrąża w omamach.
Wychudzeni, podstarzali, dzień i noc zmagają się z bólem,
siłą woli podtrzymując omdlenia i zawroty głowy.
Wyrzynarka nadrywa im skórę,
Która za chwile pokrywa się stopem aluminium.
Jedni dogorywają, podczas gdy drudzy poddają się chorobie.
Przysypiam miedzy nimi, czuwam
na tym zapomnianym cmentarzysku naszej młodości.

piątek, 2 listopada 2012

Obrazek klasyczny


Ale wcale nie taki oczywisty jako wiersz czy poezja, jakby się to mogło aktualnie wydawać (biorąc np. pod uwagę rodzime rozumienie poezji i poetyckości nie tylko zresztą w odniesieniu do rejestracji fotograficznych...). Kiedy go przeczytałem, pomyślałem machinalnie o industrialnych obrazach Charlesa Sheelera. I gdy przy pomocy dra googla próbowałem ustalić, z którego tomu wierszy pochodzi, jeden z pierwszych wyników na jaki trafiłem, był to fragment książki Dickrana Tashjiana William Carlos Williams and the American Scene, 1920-1940, gdzie właśnie Sheeler był przywoływany jako wizualne odniesienie (obok obrazów Louisa Lozowicka). Czyli: bingo! Jest to o tyle ważne, że malarze łączeni z amerykańską sceną, byli rodzajem odniesienia oraz inspiracji dla kilku późniejszych ważnych ruchów w malarstwie i fotografii, bo bez ich sposobu traktowania/wykorzystywania konkretu, bez wyboru banalnych (w powszechnym odbiorze) motywów miejskich lub industrialnych, nie byłoby pop-artu, hiperrealizmu czy nowej topografii.

William Carlos Williams

Obrazek klasyczny

Elektrownia
w kształcie
krzesła z czerwonej cegły
o wysokości 90 stóp

na którym
siedzą postacie
dwóch metalowych
kominów - z aluminium -

panujące nad kolonią
nędznych chałup
jedna przy drugiej -
z jednego

unosi się płowożółta
smuga dymu tymczasem
pod szarym niebem
ten drugi

nieczynny dzisiaj -

[przekład Piotr Sommer, LnŚ 1-2/2009, str. 229-230]

-------

Classic Scene

A power-house
in the shape of
a red brick chair
90 feet high

on the seat of which
sit the figures
of two metal
stacks - aluminum -

commanding an area
of squalid shacks
side by side -
from one of which

buff smoke
streams while under
a grey sky
the other remains

passive today -

[1937, z tomu Poems 1936-1939]


Charles Sheeler, River Rouge Plant, Ford Motor Company, 1927 [fotografia ta 
była wykorzystana przez artystę przy malowaniu muralu Industry z 1932]

 Charles Sheeler, Classic Landscape,1931 [National Gallery of Art, Washington, D.C.]