Pokazywanie postów oznaczonych etykietą John Berryman. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą John Berryman. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 23 września 2019

Potwierdzam to i wzmacniam

[Warszawa, Aleje Jerozolimskie, 20.09.2019]

Jedna z ostatnich lokalizacji na liście.

Napisałem tutaj kiedyś, że Polska to stan umysłu.

Potwierdzam to i wzmacniam, by użyć frazy z wiersza Rozpacz Johna Berrymana (w przekładzie Piotra Sommera).

Widoczny na obrazku mural to z pewnością dzieło, które można zaliczyć do zjawiska "turbopatriotyzmu" (Marcin Napiórkowski Turbopatriotyzm, Czarne, Wołowiec 2019).

Czytam sobie aktualnie wieczorami tę rozprawę, choć wolałbym (powinienem raczej) oddawać się lekturze np. Berrymana.

Napiórkowskiego doprawiam Yahyą Hassanem, którego tom w kapitalnych translacjach Bogusławy Sochańskiej możecie Państwo kupić obecnie w sieci Tania Książka. A w takiej Danii jego Digte (czyli wiersze) miały 100.000 nakładu.

Nie mieszajmy jednak myślowo dwóch różnych systemów walutowych, nie bądźmy Pewexami - by przywołać słowa Ryszarda Ochódzkiego skierowane do Jana Hohwandera w Misiu Stanisława Barei.

W przypadku wspomnianego obrazu filmowego, zalinkowana scena jako żywo przypomina działania Polskiej Fundacji Narodowej...

niedziela, 8 grudnia 2013

Henry nocą, Henry pojmuje...

John Berryman


Henry nocą

nocne zwyczaje Henry'ego były zmorą jego kobiet.
Po pierwsze się okazuje chrapał, leżąc na wznak.
A potem wiercił się i miotał,
zmieniając pozycje jak flota w akcji. Potem, bezlitośnie
budził się co godzinę - nie miały jak 
nadążyć za ruchliwym Henry'm, co przepadał

o 3 nad ranem, po nowe tabletki albo papierosa,
czytał dawne listy, pisał nowe, gryzmolił
wyzywające Piosenki;
po czym znów do łóżka, na starą melodię, albo się sposobił
do wykrztuśnego kaszlu, już bez żadnych sprzeczek
a to jest jak śmierć. Zło które im wyrządzał

one gromadziły w sobie, potem przebaczały, tajemnicze, słodkie;
przyznacie jednak, że tak się nie da żyć'
a nawet przeżyć.
Nie wspomnę już o snach i nie powtórzę
jak drżał i oblewał się potem - coś tu musi puścić:
na dobre był na nogach już o piątej.


Henry pojmuje

Czytał do późna u Richarda, daleko w Maine,
32-letni? Richard i Helen już dawno w łóżku,
moja dobra żona już dawno w łóżku.
Miałem się tylko rozebrać i wejść do łóżka,
włożyć zakładkę do książki i zasnąć,
i wstać na gorące śniadanie.

Przy brzegu była wyspa, P'tit Manaan,
trawnik Richarda był prawie urwiskiem.
O czwartej chłód.
Zrobić człowieka zajmuje ledwie parę minut.
Chwila skupienia na tu i teraz.
Nagle, inaczej niż Bachowi

i koszmarnie, inaczej niż Bachowi, przyszło mi na myśl
że pewnej nocy, miast wkładać ciepłą piżamę,
rozbiorę się całkiem
i przejdę przez mokry zimny trawnik i urwisko
do tej okropnej wody i zawsze już będę szedł
pod nią, dalej, w kierunku wyspy.

[wiersze z tomu Delusions, etc (1972) w przekładzie Piotra Sommera przepisałem z książki: Piotr Sommer Artykuły pochodzenia zagranicznego, Wydawnictwo Marabut, Gdańsk 1996, str.105,106.
Wreszcie naczytałem się Berrymana do woli... Choć pewien niedosyt jednak pozostaje.
Ta nichilstyczna poezja, to chyba w sam raz lektura na grudniowe dni bez światła?]





wtorek, 18 września 2012

2 wiersze z tomu "LOVE & FAME"


Johna Berrymana, w przekładzie Piotra Sommera, zamieszczone w Literaturze na Świecie nr 12 (104) z 1979 roku, którą teraz poczytuję. Pierwszy to fajny przykład odniesienia do konkretu, co nie jest zbyt częste w poezji i co bardzo lubię, drugi odpowiada mojemu dzisiejszemu nastrojowi... (czy w "szerzej" to ujmując, mojemu usposobieniu ostatnich kilku dni - czy to efekt septemberlicht?) Tak w ogóle, to wspomniany numer LnŚ sprzed 33 (!) lat poświęcony był głównie Robertowi Lowellowi, a John Berryman pojawił się tam w pewnym sensie na doczepkę. I czytając teraz ten rozlatujący się tomik we fioletowej okładce, po raz pierwszy też z pewną przyjemnością przeczytałem wiersze Lowella, którego wcześniej szczerze nie znosiłem. A wracając do Berrymana, to mimo świetnych tłumaczeń Piotra Sommera, poeta ten jakoś niespecjalnie zafunkcjonował w Polsce, jako przedmiot przekładów, źródło inspiracji czy rodzaj odniesienia... Szkoda.

Literatura na Świecie Nr 12 (104) 1979

wtorek, 28 sierpnia 2012

"WYMYŚLONY ŻYD"


opowiadanie Johna Berrymana, opublikowane 33 lata temu w Literaturze na Świecie, nr 12 (104) 1979 (w przekładzie Jarosława Andersa). Rewelacyjna proza (pierwsze wydanie w 1945?), która idealnie opisuje pewien mechanizm napiętnowania i wykluczania, mający się ostatnio jak najlepiej - ewidentna zwyżka formy, chociaż na ewidentnie brunatnych sterydach - w rodzimej prawicowej publicystyce... Bo bo wieźmy np. coś takiego z portalu wPolityce, artykuł Krzysztofa Kłopotowskiego o Andrzeju Wajdzie, napisany jawnie antysemickim tekstem. Czytając te wynurzenia byłego felietonisty tygodnika Film, miałem wrażenie, że śnię jakiś koszmar... 

 Literatura na Świecie, nr 12 (104) 1979, str 220-221
 Literatura na Świecie, nr 12 (104) 1979, str 222-223
 Literatura na Świecie, nr 12 (104) 1979, str 224-225