sobota, 30 grudnia 2017
piątek, 29 grudnia 2017
czwartek, 28 grudnia 2017
środa, 27 grudnia 2017
Albo choćby Alleluja!
Miroslav Holub
ZWIĘZŁA UWAGA
O ZABIJANIU KARPI
Bierze się tłuczek
i nóż
i wali się
we właściwe miejsce, żeby nie podskakiwał,
bo jak podskakuje, to przeszkadza i zmniejsza zarobek.
A gapie już mrużą oczy, podziwiają ten spryt, to walnięcie,
już prawie do piekarnika sięgają. Już i folia gotowa
leży do zawinięcia. I dymi się z kominów.
Gwiazdka wygląda z okien, po ziemi blask ciągnie,
w beczułkach się pluska.
Takie jest prawo radości.
Tylko sobie myślę, czy karp to właściwe zwierzę.
Może o wiele lepsze byłoby takie zwierzę,
które by - wyciągnięte - położone - przytrzymane -
powiodło niebieskim okiem
na tłuczek, na nóż, na piekarnik, na papier,
na gapiów i na kominy,
na Gwiazdkę
I jeszcze prędko
Coś powiedziało. Na przykład:
To są moje najlepsze dni.
Albo:
Niebo gwiaździste nade mną, prawo moralne we mnie.
Albo:
A jednak się kręci.
Albo choćby
Alleluja!
[wiersz w przekładzie Mariana Grześczaka z książki: Miroslav Holub Wiersze, Świat Literacki, Izabelin 1996, str. 49-51.]
wtorek, 26 grudnia 2017
I byłby to kres państwa które wykorzystuje i prowadzi wojny
Egon Bondy
* * *
Człowiek od razu pojmuje
że pracujący muszą pracować żeby się najeść (i móc dalej pracować)
zatem wyjaśnianie robotnikom i urzędnikom
że podczas II wojny światowej produkowali dla Hitlera broń przeciw ZSRR
czy że dzisiaj produkują dla USA + ZSRR broń przeciw sobie i swoim dzieciom
to rzucanie grochem o ścianę
ba prosta demagogia
Ale jest warstwa wysoko wykwalifikowanych pracowników naukowych
uważających się za intelektualistów
(nie są to żadni inżynierowie na posyłki w fabrykach)
są to nauczyciele akademiccy
i są to artyści
i wszyscy oni spokojnie by się wyżywili robiąc co innego
I byłby to kres państwa które wykorzystuje i prowadzi wojny
Nie zrobią tego
i mówią
a) nie robimy nic złego
b) wykonujemy swoją pracę
c) jeśli nie będę tego robić ja zrobi to ktoś inny
d) muszę to robić aby została zachowana ciągłość kultury narodowej
e) narodu nie można pozbawić sztuki i wyższych uczelni
f) koniec końców moja praca nie jest aż tak ważna
g) moja praca jest po prostu konieczna
z niej bierze się postęp
i dobro społeczne
A wszystko to co mówią to kłamstwo
Tym kurwom chodzi tylko o forsę
[wiersz Egona Bondy'ego w przekładzie Anny Car przepisałem z antologii Czeski underground. Wybór tekstów z lat 1969-1989, Oficyna Wydawnicza ATUT, Wrocław 2008, str. 69]
poniedziałek, 25 grudnia 2017
MIĘSO JAKO METAFORA (14)
Jerzy Kronhold
* * *
w dniu wyborów
także na domu starców
powiewała biało-czerwona flaga
symbol nasze wiecznie młodej nadziei
biało-czerwonymi ustami
łykała zimne powietrze
wzdymała się jak widmo
niewidzialnego żołnierza
uwędzonego mięsa płat
[wiersz z tomu Oda do ognia (1982), przepisany z ksiązki: Jerzy Kronhold Wiersze wybrane, Wydawnictwo a5, Kraków 2014, str. 33]
niedziela, 24 grudnia 2017
(FOTOGRAFIA W SAM RAZ NA ŚWIĘTA)
Ze świetnej serii Sacrum Łuksza Knitera. Na wklejonym poniżej zdjęciu podziwiać możemy kościół pw. św. Franciszka i św. Klary w Tychach. Urzekła mnie tutaj (oczywiście oprócz kadru Łukasza) franciszkańska skromność tej budowli... Widoczne na fotografii wieże - każda o wysokości 45 metrów) - symbolizować mają gwoździe, którymi (według niepotwierdzonych przekazów) przybito do krzyża Jezusa Chrystusa. Wesołych Świąt!
[Łukasz Kniter, z serii Sacrum]
sobota, 23 grudnia 2017
(WIERSZ W SAM RAZ NA ŚWIĘTA)
Z mojej książki Realizm (Wydawnictwo a5, Kraków 2017, str. 13):
GOSTKÓW (GISMANNSDORF)
Ruina ogrodzona jest siatką
z zardzewiałego drutu.
Główna nawa zdradza klasyczne proporcje,
choć portal i detale dzwonnicy pochodzą z późnego baroku.
Olchy i graby poprzerastały groby
na przyległym cmentarzu
(pomiędzy mogiłami chodzi się
depcząc strzaskane epitafia).
Prawdopodobnie teren ten wcześniej
otaczał niski mur,
z którego ostała się jedynie stela
z inskrypcją Familie Ulrich w zwieńczeniu.
GOSTKÓW (GISMANNSDORF)
Ruina ogrodzona jest siatką
z zardzewiałego drutu.
Główna nawa zdradza klasyczne proporcje,
choć portal i detale dzwonnicy pochodzą z późnego baroku.
Olchy i graby poprzerastały groby
na przyległym cmentarzu
(pomiędzy mogiłami chodzi się
depcząc strzaskane epitafia).
Prawdopodobnie teren ten wcześniej
otaczał niski mur,
z którego ostała się jedynie stela
z inskrypcją Familie Ulrich w zwieńczeniu.
piątek, 22 grudnia 2017
czwartek, 21 grudnia 2017
SAMI SIĘ ZNAJDUJĄ
Ryszard Krynicki
Nie trzeba
Nie trzeba szukać,
sami się znajdują, niewolnicy,
skłonni sprawować władzę
jaką nad nami
może mieć tylko miłość
i śmiertelna choroba.
[Wiersz w sam raz na najkrótszy dzień roku (z tomu Niepodlegli nicości, Niezależna Oficyna Wydawnicza, Warszawa 1988, str. 77), w którym po podpisie Prezydenta III RP pod ustawami o KRS i Sądzie Najwyższym skończy się w tym kraju demokracja.]
środa, 20 grudnia 2017
Henrik Saxgren "Bus fra Bagdad"
W końcu dotarł do mnie album (Dzięki Gregor za prezent!!!). Pisałem kiedyś (pięć lat temu...) o tym projekcie, no i mam teraz podsumowującą to przedsięwzięcie książkę, opublikowaną w 2012 roku w duńskim wydawnictwie Gyldenal (he he he, jak wpisałem do ichniejszej wyszukiwarki nazwisko autora, program zapytał czy może chodziło mi o "satyren"). Przez te pięć lat nikt w Polsce o serii Saxgrena nie napisał (wyłączając mojego blogowego posta), no bo po co komentować takie dokumentalne projekty fotograficzne ze społecznym przesłaniem, w dodatku jeszcze o imigrantach... Fotografując kierowczynie i kierowców kopenhaskich autobusów, którymi są najczęściej przybysze z różnych stron świata, Saxgren starał się zaprezentować te osoby w rodzinnym gronie, pokazać więzi jakie łączą ludzi, niezależnie od kręgu kulturowego z jakiego się wywodzą czy wyznawanej religii. I to mu się - jak myślę - udało, jakkolwiek można postawić pytanie, czy tego typu aktywność artystyczna i społeczna mogą kogoś przekonać do zmiany zdania wobec ludzi, których traktuje jako "obcych"? Obawiam się, że na gruncie polskim takie przedsięwzięcie poniosłoby spektakularną klapę, być może zresztą też dlatego rodzimi komentatorzy wydarzeń artystycznych o Saxgrenie milczą...
wtorek, 19 grudnia 2017
Inside Poland
To tytuł albumu Marian Schmidta, który jest pokłosiem tegorocznej wystawy, jaka miała miejsce w Domu Spotkań z Historią w Warszawie. Książka prześwietna (zapewne gdzieś o niej napiszę na papierze), zaś widoczne poniżej zdjęcie wykonane zostało podczas pierwszomajowego pochodu w Warszawie w 1977 roku. Jak należy przypuszczać, uczucia widocznych na fotografii kolejarzy względem Leonida Breżniewa (ówczesnego I sekretarza Komunistycznej Partii Związku Radzieckiego, obecnego na transparencie za ich plecami), były równie szczere i gorące, jak leśników zwiezionych niedawno autobusami z całego kraju na wiec poparcia dla Ministra Środowiska Jana Szyszki...
[Marian Schmidt Inside Poland, str. 22]
poniedziałek, 18 grudnia 2017
OSIEDLE POWSTAŃCÓW
Słynne graffiti z Łomianek na niezdekomunizowanej jeszcze ulicy (jak w ogóle może funkcjonować jedność robotnicza w kraju o neoliberalnym ustroju, którego jednym z filarów jest brak tejże?). Jak wszyscy wiedzą, w pierwszej kwaterze tego muralu pojawiło się pierwotnie przedstawienie powstańców warszawskich, dla którego wzorem była fotografia, owszem wykonana w czasie tego powstania, lecz przedstawiająca esesmanów ze... słynnego pułku specjalnego SS "Dirlewanger". Niemal momentalnie zrobiła się z tego chryja, huczał o tym facebook, pisały o tym gazety i portale internetowe, więc na murze doszło do korekty, a potem do jeszcze jednej, ponieważ widoczny za plecami małego powstańca żołnierz celował pierwotnie z pistoletu w jego głowę (tu znowuż inspiracją był kadr z radzieckiego filmu wojennego...).
niedziela, 17 grudnia 2017
Wojny w naszym życiu
[Wiersz ze strony 121 już gościł na hiperrealizmie, ale w tłumaczeniu Juliana Kornhausera z książki Lament nad Sarajewem.]
piątek, 15 grudnia 2017
Subskrybuj:
Posty (Atom)












