wtorek, 11 czerwca 2013

ŚWIAT BEZ SZTUKI?


Zabrze-Rokitnica, ul. Młodzieżowa, 15.01.2013

[Połowa Innego Miasta pojechała dziś z labalabu do ramy w bramie do oprawy. Zdjęcia są duże... i wyglądają nieźle... Produkcja do piątku. Transport do Warszawy w poniedziałek, a wernisaż w piątek w Zachęcie o godz. 18:00. I fajnie bo już nie wyrabiam... :)]

niedziela, 9 czerwca 2013

Duma Bytomia


Bytom, ul. Wrocławska 21.01.2013


[Mała przerwa w pracy. I nie jestem pewien, czy tej foty już nie wklejałem na bloga (?). Ale co tam... Duma to duma. Dumy nigdy za wiele (vide wczorajszy zjazd polskiego neonaziolstwa w Warszawie... Chociaż w przypadku Zawiszy, Holochera, Ziemkiewicza czy Bosaka bardziej pasuje słowo dupa). 
Jeszcze niespełna tydzień roboty i wystawa będzie gotowa. Ale już z górki :)
Zaczynam tęsknić za robieniem zdjęć...]

piątek, 7 czerwca 2013

Dlaczego 8x10"


Obrabiając pliki do wydruków na wystawę w Zachęcie, zrozumiałem wreszcie co miał na myśli Stephen Shore, kiedy na początku realizacji "Uncommon Places" zrezygnował z reporterskiej kamery 4x5" i przerzucił się na 8x10", stwierdzając przy tym, że ten poprzedni format ma "zbyt duże ziarno" :D

Cenne to doświadczenie, którego jednak nikomu nie polecam...


środa, 5 czerwca 2013

River Don


I Berris Conolly, którego stronę polecił mi niedawno brumel. Bardzo fajny i prosty projekt dotyczący rzeki przepływającej m.in. przez Sheffield. Zestawione w pary zdjęcia tych samych miejsc, sfotografowanych w odstępie 20 lat robią wrażenie! I tak sobie pomyślałem o Górnym Śląsku oraz o tamtejszej rzece Rawie (można ją  równie dobrze nazwać ściekiem... ale nie zawsze tak było). Rawa liczy 19,6 kilometra, rozpoczyna swój bieg przy stawie Marcin w Rudzie Śląskiej, a potem przecina Świętochłowice, Chorzów, Katowice, by w Sosnowcu wpłynąć do Brynicy. Pomyślałem o Rawie, której nikt do tej pory rzetelnie nie obfotografował (jeżeli znalazł się ktoś taki, chętnie odszczekam), co właściwie  powinno dziwić, ale mnie to wcale nie dziwi...

 Berris Conolly, 8 Ladys Bridge 1989 & 2009
 Berris Conolly, 8 Ladys Bridge 1989 & 2009
 Berris Conolly, River Don - 7 Corporation Street 1989 & 2009
Berris Conolly, River Don - 7 Corporation Street 1989 & 2009

wtorek, 4 czerwca 2013

Dlaczego hiperrealizm (c.d.)


A właściwie tytuł tego wpisu powinien brzmieć: "Dlaczego Monty Python?". Sznowne Panie Posłanki i Szanowni Panowie Posłowie z PiS-u wpadli na pomysł specjalnej uchwały sejmowej w 70 rocznicę zbrojnego powstania w obozie zagłady w Treblince. No więc, autorzy skeczy Monty Pythona nie napisali by tekstu  równie absurdalnego... Nie zawarli by w nim też tylu kłamstw, a temat jest akurat śmiertelnie poważny. Wród pomysłodawców wspomnianej uchwały widać np. nazwiska byłej wiceminister spraw zagranicznych i jej zastępcy... Ręce opadają.



Zainteresowała mnie wymieniona w tym tekście rodzina Lubkiewiczów ze wsi Sadowne. Edwarda Kapówka i ks. Paweł Rytel-Adrianik w książce pt. "Dam im imię na wieki (Iz 56,5). Polacy z okolic Treblinki ratujący Żydów" o Lubkiewiczach piszą w sposób następujący:

Sadowne (gm. Sadowne, pow. węgrowski, woj. mazowieckie)
Leon Lubkiewicz, Marianna Lubkiewicz, Stefan Lubkiewicz
Leon Lubkiewicz (lat 59), jego żona Marianna (lat 44) oraz ich syn Stefan (lat 25) zostali zastrzeleni za to, że Leon Lubkiewicz sprzedał chleb dwóm dziewczętom żydowskim o nazwiskach Czapkiewicz i Enzel. Dziewczęta zostały zatrzymane przez Niemców z bochenkami chleba. Prawdopodobnie ujawniły miejsce ich zakupu, po czym zostały zastrzelone. Po kilkugodzinnych torturach wykonano egzekucję na Lubkiewiczach.

Nie kwestionując informacji zawartych w przytoczonej wyżej notce warto zadać dość istotne pytanie - jaka była cena bochenka chleba sprzedawanego Żydom w okolicach Treblinki? Odległość wsi Sadowne od obozu zagłady to około 18 kilometrów drogą, w lini prostej znacznie mniej...

poniedziałek, 3 czerwca 2013

Dlaczego hiperrealizm


Zofia Lipecka, Projekt Treblinka, 2010, olej na płótnie, 130x195cm [fot. Margery Clay, skan z katalogu wystawy Tam spadła nam zasłona z oczu, Atlas Sztuki, Łodź 19.04.2013-02.06.2013]

Niestety nie dotarłem (i nie dotrę, bo ekspozycja dziś się zamyka...) na wystawę Tam spadła nam zasłona z oczu Zofii Lipeckiej w Atlasie Sztuki. Czego żałuję, no ale vis major.

A jej obrazy to dobra odpowiedź na zadane w tytule tego posta pytanie.

Projekt Treblinka to rozpoczęty w 2004 roku i nadal kontynuowany cykl obrazów, na których pojawia się krajobraz widoczny przed i za tablicą miejscowości, w pobliżu której przez 13 miesięcy funkcjonował niemiecki obóz zgłady (w 2012 roku tablicę przesunięto o kilkanaście metrów dalej, ale artystka fotografuje i maluje nadal to samo miejsce)

Serię Zofii Lipeckiej można odnieść np. do zdjęć Eustachego Kossakowskiego z jego cyklu 6 mètres avant Paris. I do razu widać, że ciężar gatunkowy projektu Lipeckiej jest - by tak to eufemistycznie określić - nieco inny, niż 159 paryskich tablic Kossakowskiego (nic jednak nie ujmując jego świetnej serii). 

Premiera wystawy Tam spadła nam zasłona z oczu w Atlasie Sztuki odbyła się w 70 rocznicę wybuchu powstania w getcie wrszawskim.


Zofia Lipecka, Projekt Treblinka, 2011, olej na płótnie, 130x195cm [fot. Margery Clay, skan z katalogu wystawy Tam spadła nam zasłona z oczu, Atlas Sztuki, Łódź 19.04.2013-02.06.2013]

Zofia Lipecka, Projekt Treblinka, 2012, olej na płótnie, 130x195cm [fot. Margery Clay, skan z katalogu wystawy Tam spadła nam zasłona z oczu, Atlas Sztuki, Łódź 19.04.2013-02.06.2013]

niedziela, 2 czerwca 2013

Tauzen



Krzysztof Eberle, zdjęcie z bloga mouthstrappedinstatic.blogspot.com, wpis z kwietnia 2013.

Czyli osiedle Tysiąclecia w Katowicach z charakterystycznymi wieżowcami-koniczynkami. Na widocznym powyżej obrazku jest wszystko to, co lubię i cenię w fotografii. I dodatkowo jeszcze graffiti fanów Gieksy (zaatkowane przez oponentów z Chorzowa - sądząc po kolorze użytej farby).
I przez cały weekend ta fotografia chodziła mi po głowie. Dlaczego nie wkleiłem  wcześniej tego świetnego kadru?

piątek, 31 maja 2013

Dlaczego magia wielkiego formatu


Dlaczego magia?

[że pozwolę sobie — siedząc od rana przed ekranem komputera w ostatni dzień maja w 2013 roku — sparafrazować platformę konstrukcyjną książki Krzysztofa Jaworskiego Do szpiku kości]

czwartek, 30 maja 2013

Wierszyk w sam raz na święto


z najnowszej książki Michała Kaczyńskiego pt. "Sczęśliwice", która czekała na mnie w księgarni galerii Raster w Warszawie, a ja ją sobie wczoraj kwadrans przed piętnastą odebrałem.

Michał Kaczyński

MISS POLSKI NASTOLATEK

jakkolwiek brzmiałoby to niestosownie
nieprawdopodobnie i obsesyjnie
poznałem na festiwalu poezji (sic!)
miss polski nastolatek (sic!)

była tak blisko
o wargach sromowych wyrzeźbionych
w kunsztowne koronki
gdy pochyliła się lekko ku mnie do przodu
za jej zapach wybaczyłem polsce wszystko


[z książki: Michał Kaczyński Szczęśliwice, Raster, Lampa i Iskra boża, Warszawa 2012, str. 38]

środa, 29 maja 2013

Dlaczego nie potrafię się uwolnić


Krzysztof Jaworski

Dlaczego nie potrafię się uwolnić


NA OKOLICZNOŚĆ ODZNACZENIA LUDZI KULTURY
ORAZ POZOSTAŁYCH LUMINARZY NARODOWEGO
DZIEDZICTWA Z UWAGI NA ICH NIEZAPRZECZALNY
WKŁAD W ROZWÓJ ŚWIATOWEJ MYŚLI
HUMANISTYCZNEJ

                           Andrzejowi Bursie, w wieczną rocznicę śmierci


Poeta nie pamięta.
Historia wybaczy.
Partii nie ma, 
to i rymu nie ma.

Pprzyszło mi żyć w czasach, w kórych
politycy uchodzili za elitę intelektualną tego narodu.

Ale, 
zawsze przyszłoby mi żyć w czasach, 
w kórych politycy uchodzili za intelektualną elitę 
tego narodu.

Gdyż

mam w dupie małe narody
mam w dupie małe narody
mam w dupie małe narody!





[Książka przyszła wczoraj pocztą. Jest bardzo dobra. Z pewnością teksty w niej zawarte nie raz zagoszczą na hiperrealizmie.]

wtorek, 28 maja 2013

Prosty motyw


dla którego łatwo znaleźć odniesienie... I wnętrze malowanego wielokrotnie mieszkania przy Strangade 30 w Kopenhadze. A konkretnie widzimy tu środkowy pokój od strony ulicy. 

Willhelm Hammershøi, Kobieta czytająca list, 1899. Olej na płótnie, 66x59cm. Obraz z kolekcji prywatnej [skan z albumu Hammershøi > Dreyer. The Magic of Images, str. 102].

Willhelm Hammershøi, Kobieta czytająca, 1908. Olej na płótnie, 68x56cm. Obraz z kolekcji Kunstmuseum Brundlund Slot, Åbenrå [skan z albumu Willhelm Hammershøi. 1864-1916. Danish Painter of Solitude and Light, str. 125].

poniedziałek, 27 maja 2013

Dlaczego studium utraty


Krzysztof Jaworski

Dlaczego studium utraty

I uczynił Wielki Aptekarz tramal. I tramal był dobry. I tak upłynął poranek, i noc, i dzień pierwszy. I drugi tak samo upłynął. I trzeci. I czwarty takoż. Dnia piątego objawił się ketonal, i taka maść do smarowania żył, żeby szybciej goiły się ślady po nakłuciach igieł, ale nie pamiętał jej nazwy. I orzekł, iż były dobre. Chociaż wiele nie pomagały. Na te ślady na żyłach szczególnie. Ale nie było jeszcze najgorzej, w ogóle nie było źle, właściwie wcale nie było źle, a nawet bardzo dobrze było. I nastąpiła utrata smaku na dzień szósty. I skora pokryła się ranami, jak za przeproszeniem dupa żonie Lota, kiedy spierdzielała co sił w sandałach przed ogniem piekielnym Sodomy. I Gomory. I uwierzył w farmakologię. Nie w naukę. Nie w religię. Nie w psychologię. W farmakologię. Gdyż w niej nadzieja. I tak upłynął poranek i godzina dziesiąta trzydzieści. I trzeba było ruszyć dupę na naświetlania. I ruszył. A po drodze znaki przemawiały do niego, lecz i on przemawiał do znaków: pierdolcie się, mówił, o znaki wszelakie, które do mnie przemawiacie, albowiem jeno przemawiacie, ale i ja przemawiam do was. Jeno. Gdyż zdecydowanie gorzej na tym wychodzę. I tak postępował on. A wszystko na niebie i ziemi z nim postępowało, mówiąc, że źle nie jest. I źle nie było. Nie było źle. Nawet dobrze było. Może nie bardzo dobrze, ale dobrze. I to już było bardzo dobrze. Owóż nie można być głaskanym z dwóch stron. Z jednej i z drugiej strony głaskanym być. Nie można. Albowiem Tyś rzekł: biednemu zawsze wiatr w oczy i chuj w dupę. I zaiste. Bo tak zostało napisane w piśmie.

[tekst pochodzi ze świeżo wydanej przez Biuro Literackie książki Krzysztofa Jaworskiego Do szpiku kości. Publikacja ta reklamowana jest jako "ostatnia powieść awangardowa Jaworskiego", trzeba jednak wiedzieć, że jej autor jest naprawdę poważnie chory. Nie znam jeszcze całości, ale na podstawie fragmentów zamieszczonych na stronie Biura Literackiego oraz w Dwutygodniku, czuję i widzę, że jest to proza przejmująca do szpiku kości...]

niedziela, 26 maja 2013

CZTERY POKOJE



Villhelm Hammershøi, Interior (the Four Rooms), 1916 - obraz z kolekcji Muzeum Ordrupgaard 

Ściągnąłem z regału kupiony 2 lata temu w Kopenhadze album z obrazami Villhelma Hammershøia i oglądam go teraz, żeby się jakoś zmotywować do pracy. Ale czy lektura tych depresyjnych wnętrz (od kilku dni prawie nie wychodzę z domu) oraz pejzaży, które też są w zasadzie "wnętrzami", to faktycznie dobry pomysł? Pytanie retoryczne.
Hammershøi nie jest w Polsce jakoś specjalnie znany (i dlaczego mnie to wcale nie dziwi? - drugie pytanie retoryczne). 

sobota, 25 maja 2013

hiperrealizm Nr 4 • 2003


Szukając wczoraj czegoś w googlach, zupełnie przypadkowo natrafiłem na 4 numer sieciowego periodyku hiperrealizm, który przeszło 10 lat temu robiliśmy razem z Krzyśkiem Jaworskim. Hiperłącza do trzech pierwszych edycji na dole portalu nie działają, ale większość materiału otwiera się po kliknięciu. Warto zwrócić uwagę na "lektury" Adama Mazura.