czwartek, 9 stycznia 2014

МАРТИРОЛOГ ЕВРЕЙСКОЙ КУЛЬТУРЫ В МУЗЕЕ МАРКА ШАГАЛА


Aleksiej Matiuszonok - nasz cicerone z Instytutu Polskiego w Mińsku podczas pobytu w Białorusi w lutym 2012 (pojechaliśmy tam razem z Adamem Mazurem) - podesłał mi niedawno rocznik Muzeum Marka Chagalla w Witebsku, gdzie miała miejsce prezentacja projektu Niewinne oko nie istnieje. No i we wspomnianym wydawnictwie ukazał się obszerny artykuł o wystawie i projekcie, którego skany wklejam poniżej. 
Jakoś dobrze wspominam ten pobyt w Witebsku, a szczególnie konferencję prasową przed wernisażem, podczas której zadawano bardzo rzeczowe i sensowne pytania... I też wizytę w tamtejszym Muzeum Sztuki, gdzie mają kapitalną kolekcję obrazów Jehudy Pena, nauczyciela Chagalla.




środa, 8 stycznia 2014

"Ślady" Wojciecha Prażmowskiego

w MCK w Krakowie na zbiorowej wystawie Pamięć. Rejestry i terytoria. To zupełnie nowy cykl z 2013 roku, o którego istnieniu nie miałem pojęcia, tym bardziej więc byłem zaskoczony, dodatkowo jak najbardziej in plus.


Teraz jestem trochę w kropce, bo reprodukcje zamieszczone w katalogu nie oddają do końca, tego co można oglądać na wystawie. Po pierwsze zdjęcia mają rozmiary 52,5x44cm (czyli nie jest to nawet dziesięciokrotne powiększenie klatki z Mamiy RB67, a więc nie siada plastyka obrazu). Po drugie, a właściwie to po pierwsze, prezentowanym w MCK-u wydrukom wykadrowano negatywową ramkę (arcysłuszna decyzja!), więc bez tej "fotogenicznej żałoby", obrazy mówią całkowicie własnym głosem. I chociaż mamy przed oczami całkiem konkretne miejsca, to jednocześnie i fajnie ujawnia się w tych kadrach abstrakcyjny charakter ich kompozycji.

Co oglądamy?
Strona lewa, lewy kadr od góry: Drohobycz, Miasto Schulza.
Strona lewa, prawy kadr od góry: Breslau, Dom Clary Sachs.
Strona lewa, lewy kadr od dołu: Wilno, Dom mojej Mamy.
Strona lewa, prawy kadr od dołu: Wilno, Dom Miłosza.
Strona prawa: Lwów, Dom Herberta.

Jak już wspomniałem na wstępie, najnowsza seria Prażmowskiego (właściwie mogę przecież napisać "Wojtka") mocno mnie zaskoczyła, bo po cyklu Miłosz.Tutejszy spodziewałem się już... tylko gorszych rzeczy. A tu kapitalny zapis, artysta w świetnej formie, idealnie trafiający w kadr i temat. Chapeau bas!

wtorek, 7 stycznia 2014

Delicious and Refreshing

I może też... Ten miód jest wyborny, chociaż pali gardło.

Martin Buday, z serii Blandscape, 2003


Bo właśnie powyższe zdjęcie Martina Buday'a, ale także inne z cylu Blandscape oraz również te z kolejnej serii o nazwie Stay Golden (oczywiście nie wszystkie), kojarzą mi się z wierszem Johna Ashberego Śnią tylko o Ameryce”.

John Asbery

„Śnią tylko o Ameryce”

Śnią tylko o Ameryce
Żeby się zgubić pośród trzynastu milionów słupów trawy:
„Ten miód jest wyborny
C h o c i a ż   pa l i   g a r d ł o”.

I chowając się przed mrokiem po stodołach
Potrafią już być dorośli
I popielniczkę mordercy łatwiej można...
Jezioro - liliowa kostka.

On w prawej ręce trzyma klucz.
Pozwól prosi kusząco.
Ma lat trzydzieści.
To było zanim

Przebyliśmy autem setki mil
Nocą wśród mleczy.
Gdy głowa bolała go bardziej
Stawaliśmy przy stacji benzynowej z drutu.

Później obchodziły go już tylko znaki.
Czy znakiem było cygaro?
A klucz?
Wszedł z trudem do sypialni.

Nie złamałbym nogi, gdybym nie wpadł
Na stół w gościnnym. Jak to jest znowu być
Obok łóżka? Nic nie da się zrobić
By nas wybawić, tylko czekać tej grozie.

I jestem zgubiony bez ciebie”.

[wiersz w przekładzie Piotra Sommera z książki: Piotr Sommer Artykuły pochodzenia zagranicznego, Wydawnictwo Marabut, Gdańsk 1996, str. 249]

I trochę a propos przyszło mi też do głowy jedno zdjęcie Stephena Shore'a z jego Uncammon Places, które znalazłem w sieci w wersji unplagged (jest to najprawdopodobniej skan stykówki 8x10"):

Stephen Shore, West 9th Avenue, Amarillo, Texas, October 2, 1974

poniedziałek, 6 stycznia 2014

Braddock

Jak wyczytałem z sieci za pośrednictwem doktora Googla, Bradddock to wschodnie przedmieścia Pittsburgha. W roku 1876 Andrew Cornegie wybudował tu pierwszą stalownię (Edgar Thomson Steel Works), która wykorzystywała do produkcji stali metodę Henry Bessmera. Przemysł stalowy w Pittsburghu splajtował na przełomie lat 80. i 90. XX wieku, ale zanim to nastąpiło, w roku 1948 - czyli w czasie, gdy miejsce to nazywane było jeszcze Smoky Town - mój ulubiony fotograf Todd Webb wykonał poniższe zdjęcie.

Todd Webb, Looking toward Pittsburg, 1948 [skan z albumu: Roy Stryker: U.S.A., 1943-1950, the University of Texas Press, Austin 1983, str. 98]

Już kiedyś wklejałem tę fotografię (dwukrotnie zresztą), ale myślę, że teraz skan jest lepszy (lepiej opracowany), no i robię to dla porównania z innymi rejestracjami tego terenu.

Ed Panar, z serii Back East (2001-1013)

To zdjęcie też już gościło na hiperrealizmie. Inna perspektywa (autor foty stoi na wiadukcie drogi 30), ale miejsce to samo. Tak w ogóle, to mieszkający w Pittsburghu Ed Panar jest bardzo fajnym fotografem.

Andrew Borowiec, Braddock from Route 30, Pennsylvania, 2012

No i Andrew Borowiec (także jeden z moich ulubionych amerykańskich fotografów), zdjęcie z serii Lincoln Highway Pt. 1 (NY-IL), która jakiś czas temu pojawiła się na jego stronie
Ciekawe czy dałoby się powtórzyć kadr Webba? Tzn. czy to miejsce (wzgórze? wiadukt? jakaś wieża?) jest nadal dostępne? Bo w powyższym zestawieniu (pomijając "malownicze" dymy i hutnicze wyziewy) jest to najfajniesza perspektywa.

W google street view fotografowana okolica wygląda tak:


niedziela, 5 stycznia 2014

GLUTEN

GLUTEN (nieznany wiersz dietetyczny
Moniki Strzępki i Pawła Demirskiego)

Je tylko tłuszcz i mięso, głównie boczek.
Żadnych warzyw. Obserwujemy go
przez lata, ciągle na tej diecie, dobrze się czuje,
świetnie wygląda.

Przestałam jeść gluten, potem przeszłam na dietę
tłuszczowo-mięsną. Nie liczę kalorii, jem, kiedy chcę,
i tyle, ile potrzebuję. Ciśnienie spadło,
ustąpiły bóle stawów, schudłam 10 kilo.

Nie jem pieczywa,
nie jem węglowodanów,
jem za to sporo ryb.
Schudłem 20 kilo.

[źródło: http://www.polityka.pl/kultura/aktualnoscikulturalne/1564151,2,strzepka-i-demirski-o-nowym-spektaklu-o-dietach.read#ixzz2pVvHcZfO, dostęp: 10:30 2014-01-05]

piątek, 3 stycznia 2014

Smutek gasnącego dnia



Łukasz Korolkiewicz, Zmierzch (1978)

Dwa gwiazdkowe prezenty. Katalogi Łukasza Korolkiewicza, pierwszy z wystawy w Zachęcie w 2002 (W nieruchomym punkcie), drugi z zeszłorocznej prezentacji w Galerii aTAK (Peryferie). Bardzo lubię wczesnego Korolkiewicza, czyli z czasów przed Solidarnością i malowaniem kwiatowych krzyży oraz podwórkowych kapliczek czy tych ostatnich alegorycznych kompozycji, z których "sztuką" i "malarstwem" zionie na kilometr...
I mimo, iż sytuacje na widocznych poniżej obrazach są ewidentnie zaaranżowane, to pośrednictwo aparatu fotograficznego (i przemalowanie slajdu świeconego z rzutnika na płótno) sprawia, że ten specyficzny rodzaj "zmierzchowej" kolorystyki, charakterystyka gasnącego światła, sa bliskie naocznego doświadczenia. Musiałbym to uściślić i dopełnić - bliskie mojego naocznego doświadczenia. Mniej więcej w czasie powstawania tych obrazów, zacząłem zwracać uwagę na ten moment w końcu dnia, wręcz go oczekiwałem i bardzo się ucieszyłem, gdy w połowie lat 80. zobaczyłem to na obrazach Korolkiewicza (na wystawie w galerii Inny Świat w Krakowie?). No więc znowu raczej konkret, a nie "sztuka"... (chociaż "kulturowe" znaczenie zmierzchu nie jest tu bez znaczenia). I myślę, że to jest prawdziwa siła tych obrazów, ten rodzaj ostrości widzenia (przed naciśnięciem spustu migawki w aparacie), bo samej hiperrealistycznej techniki można się jakoś tam nauczyć...

Łukasz Korolkiewicz, Smutek gasnącego dnia (1979)

[Obraz Zmierzch zeskanowałem z katalogu: Łukasz Korolkiewicz Peryferie/Periphery, Galeria aTAK, Warszawa 2013, str. 26.
Obraz Smutek gasnącego dnia zeskanowałem z katalogu: Łukasz Korolkiewicz W nieruchomym punkcie..., Zachęta Państwowa Galeria Sztuki, Warszawa 2002, str. 41]

czwartek, 2 stycznia 2014

Cztery przejazdy kolejowe Andrzeja Maciejewskiego na Nowy Rok

Żeby dobrze zacząć ten rok!
Moje cztery ulubione przejazdy kolejowe z serii serii Eastern Ontario Andrzeja Maciejewskiego
Uwielbiam te kadry!


Andrzej Maciejewski, z serii Eastern Ontario, County Road 14 and CPR crossing #18961. Lens,ON. Looking West. January 17, 1999, 9am.

Andrzej Maciejewski, z serii Eastern Ontario, Tower Road & CPR crossing near Enterprise, ON. Looking North. July 9, 1998, 9am.

Andrzej Maciejewski, z serii Eastern Ontario, CP Rail & 9th Concession Road. Near Enterprise, ON. Looking East. July 26, 1998. 6pm.

Andrzej Maciejewski, z serii Eastern Ontario, CPR Crossing # 18958 at Jackson Road. Near Enterprise, ON. Looking East. November 28, 1998, 12pm.

wtorek, 31 grudnia 2013

PODSUMOWANIE 2013



Zapraszam do lektury mojego (mocno subiektywnego) podsumowania roku 2013 w fotografii, jakie napisałem dla magazynu SZUM.

Wszystkim czytelnikom hiperrealizmu życzę SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU!

poniedziałek, 30 grudnia 2013

Thomas Gardiner do kontemplacji na przedostatni dzień roku 2013

Thomas Gardiner, z serii Western Canada (2005-2010)


Thomas Gardiner, z serii Untitled USA (2011-2012)

Pierwszy kadr z negatywu 4x5", drugi z 8x10".
Wielki format wciąż górą! 
I niech tak pozostanie!

sobota, 28 grudnia 2013

Prześwietlenie Michaiła Kałasznikowa

Prześwietlenie Michaiła Kałasznikowa

Krótko przed śmiercią z rosyjskim konstruktorem
spotkał się schiarchimandryta Ilia, który wyspowiadał
twórcę AK-47 i udzielił mu Komunii Świętej – informuje
katolicki portal fronda.pl za agencją interfax.ru.

Kałasznikow bardzo przeżywał fakt, iż jego karabinek
miast być idealnym orężem do obrony przed atakiem,
stał się narzędziem służącym do zabijania.

To było ważne spotkanie, po którym – jak pisze dziennik
„Komsomolskaja Prawda”– konstruktor miał być
„prześwietlony” i napełniony radością.

[Michaił Timofiejewicz Kałasznikow zmarł 23 grudnia 2013 roku w wieku 96 lat]

piątek, 27 grudnia 2013

W Boże Narodzenie szatan się wścieka

W Boże Narodzenie szatan się wścieka (psycho-
deliczny utwór nieznany Tomasza P. Terlikowskiego)

I dlatego przypuszcza ostre ataki.
Takie jak podczas pasterki w Kolonii,
która została sprofanowana przez femi-
nazistkę z grupy Femen.

Podczas uroczystej mszy świętej,
tak ważnej dla każdego wierzącego,
feminazistki z Femenu, wtargnęły
do katedry w Kolonii.

Jedna z niemieckich aktywistek
wtargnęła w przestrzeń ołtarzową, nago
z wielkim, jakże właściwym szatanowi
napisem, „I am God” na piersiach.

[źródło: http://www.fronda.pl/a/w-boze-narodzenie-szatan-sie-wscieka-feminazistki-profanuja-pasterke,32983.html]

Tomasz P. Terlikowski zecydowanie nie jest poetą... Dębowe ucho i szablonowa, prostacka wyobraźnia. Jednak trzeba przyznać, że posiada pewnego rodzaju talent słowotwórczy i ma na swoim koncie wprowadzenia do obiegu językowego terminów takich jak: (wspomniane wyżej) "feminazistki", ale też "homoterroryści" oraz "eutanazizm".

czwartek, 26 grudnia 2013

Jaki to mamy dzisiaj dzień tygodnia?

Wychodzi mi, że chyba czwartek, ale nie chce mi się sprawdzać...
Z laptopem na kolanach, ze słuchawkami na uszach, popijając Bordeaux i zagryzając serami, słucham sobie Jana Dismasa Zelenki.
Dwóch utworów napisanych w 1733 na okazję uroczystości pogrzebowych Augusta II Mocnego, elektora Saksonii i króla Polski. 
W interpretacji kapitalnego zespołu Collegium 1704 pod dyrekcją Václava Luksa.

Officium Defunctorum (ZWV 47)

Requiem D-dur (ZWV 46)

środa, 25 grudnia 2013

Wanna Hansenów

W poniedziałek dotarł do mnie najnowszy tom Grzegorza Wróblewskiego Wanna Hansenów. O wydawnictwie tym pisał już Krzysztof Jaworski na swoim blogu, ale zamieszczony u niego skan okładki różni się od egzemplarza, jaki dostałem. Po prostu książka ma dwie wersje okładkowe, a na każdej z nich zreprodukwany jest obraz autorstwa Grzegorza. Ten na moim tomiku ma tytuł Postindustrial (w przypadku drugiej wersji jest to Tango City, a obie te kompozycje podpisano jako... Blue Pueblo).


No to teraz kilka krótkich wierszy z świetnej tej książki:


Grzegorz Wróblewski

Ognie św. Elma

Nasze mięso zbyt
wolno się suszy.


Homo Delphinus

Przenoszę żuki z powrotem na trawę.
Deszcz wygładza mi skórę. (Wczoraj

załatwili kolejnego afrykańskiego kacyka).
Nie jestem na stałym etacie.


Komuś na tym zależało

Kamienie na plaży ułożone w kształcie krzyża.
Na jednym z nich potężna morska mewa.


Boening 737

Podglądaliśmy jak znikał w szarej chmurze
(Każdy z nas chciałby zrobić coś podobnego).


Wanna Hansenów

Dwa pająki
wystawione

na kwaśne
deszcze.


[wiersze przepisałem z tomu: Grzegorz Wróblewski Wanna Hansenów, Wydawnictwo Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej i Centrum Animacji Kultury w Poznaniu, Poznań 2013, str. 25, 31, 34, 43, 50]