To może jeszcze raz Ernesto Cardenal (20.1.1925-1.3.2020), wiersz Modlitwa za Marylin Monroe z książeczki Poematy, którą opublikowało w 1980 roku Wydawnictwo Literackie. Przekład Andrzeja Nowaka.
poniedziałek, 20 lipca 2020
niedziela, 19 lipca 2020
(gdyż wiem, jak bardzo go znienawidzicie)
[Wiersz suspendowanego przez Jana Pawła II poety i księdza Ernesto Cardenala (przekład Andrzeja Nowaka) z książki opublikowanej przez Wydawnictwo Literackie w 1989 roku. Opisana w nim sytuacja skojarzyła mi się z wczorajszym kościelnym ślubem małżonków Kurskich II. Późniejsza wizyta na grobie Lecha i Marii Kaczyńskich w krypcie Katedry na Wawelu (w obu wydarzeniach wzięła udział wierchuszka działaczy PiS z Jarosławem Kaczyńskim na czele) też należy do tematu.]
piątek, 17 lipca 2020
The Detroit Tapes
Jak spora grupa polskich użytkowników feja, obejrzałem anonsowany tam i udostępniony chwilowo przez Ninatekę Gimme Danger - dokument Jimma Jarmucha o Iggy Popie i The Stooges z 2016 roku. Wielce pouczający. No to może teraz lektura uzupełniająca.
wtorek, 14 lipca 2020
Jagdszenen aus Niederbayern / Sceny myśliwskie z Dolnej Bawarii
Tak sobie myślę, że ten film Petera Fleischmanna z 1969 roku (nakręcony na podstawie sztuki Martina Sperra) powinien być w Polsce oglądany obowiązkowo, szczególnie po ostatnich wyborach prezydenckich...
poniedziałek, 13 lipca 2020
„Minimalizm‟ - s. 45
[Ze szczególną dedykacją dla polityków grających kartą antysemicką w ostatnich wyborach prezydenckich...]
niedziela, 12 lipca 2020
sobota, 11 lipca 2020
(…coś słodkiego)
Agresywny
ocean
utleniona szefowa
sklepu monopolowego ROPUCHA
przy ulicy Kopernika w
Słupsku
kupuje w Lidlu:
bób
paczkowany
2 mineralne
w plastikach
i baton
proteinowy
(…coś
słodkiego)
po czym otwiera drzwi
do swego handelku
a ja mijam w tym czasie
Centrum Dochodzenia
Odszkodowań
w białej budzie z napisem
AGRESYWNY OCEAN
piątek, 10 lipca 2020
czwartek, 9 lipca 2020
(przede mną stał Cień)
Tadeusz Różewicz
* * *
Przedzierałem się przez ten sen
ciężko
do przebudzenia
w strumieniach ciepłych
łez słów
szła do mnie matka
Nie bój się jesteś w ziemi mówiłem
nikt ci już krzywdy nie zrobi nie zrani nie dotknie
matka z tamtym strachem tuliła się do mnie
nie bój się jesteś w ziemi
jesteś we mnie nikt cię nie dotknie
nie poniży nie zrani
przedzierałem się przez ten sen ciężko
przede mną stał Cień
* * *
Siedziałem w fotelu
odłożyłem książkę
nagle usłyszałem
bicie mojego serca
było to tak niespodziewane
jakby ktoś obcy wszedł we mnie
i łomotał zaciśniętą pięścią
jakieś nieznane stworzenie
zamknięte we mnie
było w tym coś niemiłego
że ono tam wali bez związku
ze mną
z moją abstrakcyjną myślą
[Teraz dwa wiersze z drugiego tomu wydania Poezji zebranych Tadeusza Różewicza (Wydawnictwo Literackie, 1988), z książki Opowiadania traumatyczne. Duszyczka z 1979 roku. Dobrze mi się czyta teraz teksty autora Rozmowy z Księciem, na całe szczęście, ani szkoła podstawowa, ani liceum, ani też polonistyczne studia, nie obrzydziły mi wierszy tego poety, a bardzo się tam starali...]
[Teraz dwa wiersze z drugiego tomu wydania Poezji zebranych Tadeusza Różewicza (Wydawnictwo Literackie, 1988), z książki Opowiadania traumatyczne. Duszyczka z 1979 roku. Dobrze mi się czyta teraz teksty autora Rozmowy z Księciem, na całe szczęście, ani szkoła podstawowa, ani liceum, ani też polonistyczne studia, nie obrzydziły mi wierszy tego poety, a bardzo się tam starali...]
środa, 8 lipca 2020
(jak to drewno łaknie)
Tadeusz Różewicz
Mars
Pokój
siedzi w nim rodzina
złożona
z pięciu albo sześciu osób
ktoś czyta książkę
ktoś przegląda fotografie
ktoś wspomina wojnę
ktoś zasypia ktoś wychodzi
ktoś umiera w ciszy
ktoś pije wodę
ktoś łamie chleb
Janek pisze literę A
rysuje rycerza z niebieską ostrogą
ktoś wybiera się na księżyc
ktoś przyniósł różę ptaka rybę
pada śnieg
dzwoni dzwon
przychodzi Mars
miecz
napełnia pokój
ogniem
Drewno
Drewniany Chrystus
z średniowiecznego misterium
idzie na czworakach
cały w czerwonych drzazgach
w cierniowej obroży
z opuszczoną głową
zbitego psa
jak to drewno łaknie
[Zabrałem na urlop dwutomowe wydanie Poezji Różewicza z 1988 roku (Wydawnictwo Literackie), co było zw wszech miar słuszną decyzją. Pierwszy wiersz pochodzi z tomu Zielona róża (1960), drugi z książki Poemat otwarty (1956).]
niedziela, 5 lipca 2020
(do nikogo)
Grzegorz Wróblewski
Wszędzie umiera się jednakowo
dzień dobry
wróciłem
do kogo?
do nikogo
Proszek o gorzkim smaku
Zabiłem hydrę lernejską,
ale to nie
wszystko.
Upolowałem też dzika
w górach Erymantu.
Ale nie załatwiłeś lwa
nemejskiego?
Z nim miałem kłopoty.
I nie zdobyłem
jabłek w ogrodzie Hesperyd.
Obstawa była zbyt
silna.
Podobnie jak przy wołach Geriona.
Dlatego mnie tutaj do ciebie
wsadzili.
[Z najnowszej książki Grzegorza Wróblewskiego TORA! TORA! TORA! wydanej przez WBPiCAK.]
sobota, 4 lipca 2020
Ulica Planty 7/9
[Kielce - 6.4.2016]
„Zróbmy im Kielce‟
23 stycznia 1949 roku w Domu Pereca przy Wojewódzkim Komitecie Żydowskim w Lublinie Liga Kobiet urządziła bal karnawałowy. Uczestniczyli w nim mieszkańcy miasta, młodzi milicjanci i funkcjonariusze lubelskiego Urzędu Bezpieczeństwa. Zorganizowano jedzenie i wódkę. W udekorowanej sali tańczono i wznoszono toasty, Małżeństwa mieszane przełamywały zakazy matrymonialne. Na sali bawili się nawet chasydzi.
Było już dobrze po północy, gdy zabawa przerodziła się w awanturę. Podpity sierżant Tadeusz Wrona z WUBP, rocznik 1926 - „wysokiego wzrostu, czarny - wykrzyknął wtedy pod adresem Żydów: „Zróbmy im Kielce!‟. Co sierżant Wrona miał na myśli?
Zaczęło się od tego, że chasyd Icek Rycer, rocznik 1929, pojawił się na slai w nakryciu głowy. „Zdejmij czapkę, gudłaju, tu nie bóżnica‟ ‒ zrugał go milicjant Nowak, goniec w tutejszym komisariacie. „To nie bóżnica, ale też nie kościół‟ ‒ odciął się Rycer, na co Nowak zrzucił go ze schodów. „Gudłaje tutaj rządzić nie będą‟.
W obronie Rycera stanęli chasydzi, a także funkcjonariusz WUBP Czesław Paruszkiewicz. Z kolei Nowaka wsparli koledzy z Korpusu Przeszkolenia Szeregowych MO oraz wspomniany sierżant Wrona z WUBP. Może sugestia „zrobienia Żydom Kielc‟ miała powstrzymać panoszenie się męskiej konkurencji na zabawie, tańce z polskimi dziewczynami? Za słowami poszły czyny. Padło na Mojżesza Wajsbrota, któremu Wrona kazał „skakać żabkę‟. Gdy ten go wyśmiał, mówiąc, że niemieckie czasy się skończyły, został pobity przez Wronę. Obużony był także milicjant Podniesieński: „Ja was wszystkich, pudle, dzisiaj powystrzelam ‒ odgrażał się Żydom. ‒ Niech wyrok dostanę, a gudłaja zabić muszę!‟.
Kres bijatyce położyło wkroczenie Urzędu Bezpieczeństwa. Nie uspokoiło to jednak sierżanta Wrony. „Takich mośków i josków ja w 1944 roku jak psów na Hrubieszowskich Polach strzelałem! ‒ wołał. ‒ Wasze czerwone bramy już się skończyły i wy też się zaraz skończycie‟.
Pięć lat wcześniej, jako członek oddziału partyzanckiego generała Fiodorowa im Wandy Wasilewskiej, sierżant Wrona przygotowywał wkroczenie Armii Czerwonej do Polski, za co został odznaczony sowieckim medale „Za pabiedu‟. Teraz, pracując w lubelskim UB, uważał, że broni polskiego interesu narodowego ‒ przed Żydami.
[Z książki Joanny Tokarskiej-Bakir Pod klątwą. Społeczny portret pogromu kieleckiego, s. 339-340.]
23 stycznia 1949 roku w Domu Pereca przy Wojewódzkim Komitecie Żydowskim w Lublinie Liga Kobiet urządziła bal karnawałowy. Uczestniczyli w nim mieszkańcy miasta, młodzi milicjanci i funkcjonariusze lubelskiego Urzędu Bezpieczeństwa. Zorganizowano jedzenie i wódkę. W udekorowanej sali tańczono i wznoszono toasty, Małżeństwa mieszane przełamywały zakazy matrymonialne. Na sali bawili się nawet chasydzi.
Było już dobrze po północy, gdy zabawa przerodziła się w awanturę. Podpity sierżant Tadeusz Wrona z WUBP, rocznik 1926 - „wysokiego wzrostu, czarny - wykrzyknął wtedy pod adresem Żydów: „Zróbmy im Kielce!‟. Co sierżant Wrona miał na myśli?
Zaczęło się od tego, że chasyd Icek Rycer, rocznik 1929, pojawił się na slai w nakryciu głowy. „Zdejmij czapkę, gudłaju, tu nie bóżnica‟ ‒ zrugał go milicjant Nowak, goniec w tutejszym komisariacie. „To nie bóżnica, ale też nie kościół‟ ‒ odciął się Rycer, na co Nowak zrzucił go ze schodów. „Gudłaje tutaj rządzić nie będą‟.
W obronie Rycera stanęli chasydzi, a także funkcjonariusz WUBP Czesław Paruszkiewicz. Z kolei Nowaka wsparli koledzy z Korpusu Przeszkolenia Szeregowych MO oraz wspomniany sierżant Wrona z WUBP. Może sugestia „zrobienia Żydom Kielc‟ miała powstrzymać panoszenie się męskiej konkurencji na zabawie, tańce z polskimi dziewczynami? Za słowami poszły czyny. Padło na Mojżesza Wajsbrota, któremu Wrona kazał „skakać żabkę‟. Gdy ten go wyśmiał, mówiąc, że niemieckie czasy się skończyły, został pobity przez Wronę. Obużony był także milicjant Podniesieński: „Ja was wszystkich, pudle, dzisiaj powystrzelam ‒ odgrażał się Żydom. ‒ Niech wyrok dostanę, a gudłaja zabić muszę!‟.
Kres bijatyce położyło wkroczenie Urzędu Bezpieczeństwa. Nie uspokoiło to jednak sierżanta Wrony. „Takich mośków i josków ja w 1944 roku jak psów na Hrubieszowskich Polach strzelałem! ‒ wołał. ‒ Wasze czerwone bramy już się skończyły i wy też się zaraz skończycie‟.
Pięć lat wcześniej, jako członek oddziału partyzanckiego generała Fiodorowa im Wandy Wasilewskiej, sierżant Wrona przygotowywał wkroczenie Armii Czerwonej do Polski, za co został odznaczony sowieckim medale „Za pabiedu‟. Teraz, pracując w lubelskim UB, uważał, że broni polskiego interesu narodowego ‒ przed Żydami.
[Z książki Joanny Tokarskiej-Bakir Pod klątwą. Społeczny portret pogromu kieleckiego, s. 339-340.]
piątek, 3 lipca 2020
Titanic z ulicy Bronowickiej
[3.7.2020]
Tak blok ten nazywano z 20 lat temu... I w sumie nic dziwnego, bo współczesna deweloperka to generalnie katastrofa. Ale nie on jeden zyskał takie miano, jest przecież wcześniejszy Titanic, budynek z początku lat dziewięćdziesiątych w Piasecznie. Do którego mam zamiar wkrótce wrócić. Uprzedzając pytania, przymierzam się do czegoś nowego, ale będzie to artystyczna kooperacja. Najbliższe miesiące będą dla mnie odpowiedzią, czy warto nad tym pracować?
czwartek, 2 lipca 2020
O tym, co (nie)widzialne
Piszę w eseju opublikowanym w lipcowym numerze Miesięcznika Znak. Zapraszam do lektury!
Cały tekst jest dostępny w płatnej subskrypcji lub w wydaniu papierowym. Myślę, że po pewnym czasie (jak się uleży i za zgodą redakcji) udostępnię go tutaj w całości.
środa, 1 lipca 2020
„Wymazane z pamięci‟ - w najnowszym wydaniu MAGAZYNU PRESS Andrzej Zygmuntowicz pisze o projekcie „Niewinne oko nie istnieje‟
To już niespełna 12 lat od premierowej prezentacji w Atlasie Sztuki w Łodzi i wydania albumu, to 9 lat od drugiej edycji książki przy okazji wystawy we Francji, to prawie 40 pokazów w różnych miejscach Polski i Europy, a projekt ciągle żyje i jest omawiany... Zapraszam do lektury, dziękując jednocześnie PRESS-owi za możliwość udostępnienia tekstu na hiperrealizmie.
Subskrybuj:
Posty (Atom)












