czwartek, 14 marca 2019

ARCHITEKTURA PRZETRWANIA

Przetrwałem wczorajszy wieczór w MEK (kurczę, bardzo dużo ludzi przyszło), a to m.in. dzięki fajnemu prowadzeniu rozmowy przez Tomasza Szerszenia. Co sprawiło, że ciągle rozmawialiśmy o rzeczach ważnych. A przy okazji spotkania, zdobyłem od prowadzącego autograf do jego świetnej książki Architektura przetrwania, która kupiłem rok temu w księgarni Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie. Jak widać, dedykacja nieco symboliczna...


Właściwie powinienem był już wcześniej (od razu po zakupieniu albumu!) o tym projekcie napisać. Świetna robota i pomysł. Rzadko się zdarza (przynajmniej w Polsce), że ktoś zajmujący się pracą naukową i mający na tym polu niebanalne osiągnięcia, jest w stanie progresywnie posłużyć się medium fotografii, a z zarejestrowanych obrazów stworzyć ważną i wciągającą narrację wizualną. Zdecydowanie polecam zapoznanie się z cyklem Architektura przetrwania Tomasza Szerszenia!

środa, 13 marca 2019

Hit!

Absolutny tego, niszowego przecież, bloga. 3012 odsłon od 3 grudnia 2016. I fajnie, że to wiersz jest tak popularny, choć w tej frekwencji odsłon niewątpliwe ma swój udział lista lektur szkolnych. Dobrze jednak, że akurat ten tekst Stanisława Barańczaka się tam znalazł, bo pasuje jak ulał do partyjnej retoryki  katonacjonalistów z PiS... Co może bystrzejsi uczniowie liceów wychwycą?

niedziela, 10 marca 2019

WIDZENIE WIDZENIA

Serdecznie zapraszam w środę 13 marca o 18:00 do Muzeum Etnograficznego w Krakowie - Dom Esterki przy ul. Krakowskiej 46. Będziemy rozmawiać o fotografii i o problemach jakie sprawia używanie tego medium w projektach badawczych.

czwartek, 7 marca 2019

Prezentacja projektu "Niewinne oko nie istnieje" w Centrum im. Ludwika Zamenhofa

Już jutro, jednak wernisaż (z udziałem autora) rozpocznie się o 19:00, a nie o 18:00 jak podano na plakacie. SERDECZNIE ZAPRASZAM! 
Który to już pokaz tej serii? Wydaje mi się, że liczba 30 została przekroczona już dawno temu...

środa, 6 marca 2019

Pokolenie JP 100%

W nawiązaniu do hasła widocznego na czerwonym polu flagi.
Na białym polu znajduje się także wyobrażenie męskiego organu rozrodczego,  powtórzony akronim JP oraz informacja, że Hania ...ska (nazwisko zamazane) lubi w dupę.

[Pruszcz Gdański, ul. Wojska Polskiego, 06.03.2019]

wtorek, 5 marca 2019

213 kilometrów pod brukiem Paryża


Zasadniczo Tomek Sikora nie jest bohaterem mojej bajki, jednak w jego obfitej i różnorodnej twórczości znalazłem coś, co kompletnie odróżnia się od tych wszystkich spreparowanych zdjęć reklamowych, czy też „dowcipnych” w zamierzeniu historyjek, w których autor pozuje z przyczepionym świńskim ryjkiem na twarzy. Wydana w 2012 roku książeczka 213 kilomètres sous les pavés de Paris to dzieło unikalne i wybitne. W albumie o kształcie małej cegiełki znalazły się zdjęcia, wykonane na 382 stacjach (czyli wszystkich) paryskiego metra, które liczy 16 linii, zaś na każdy przystanek przypadają dwie fotografie (z wyjątkiem strony rozpoczynającej), a więc jest ich w książce… 748! Uff. No i ogląda się to świetnie, zarejestrowane przez Sikorę motywy, to wprawdzie sytuacje raczej banalne, można by powiedzieć, że przewidywalne czy też znane dla każdego, kto podróżował podziemną koleją, jednak zebrane do kupy i ułożone liniami, w topograficznym przebiegu każdej z nich, składają się na wiarygodną (a zarazem też dość przybijającą) wielkomiejską narrację. W przeciwieństwie do fotoreporterów, którzy fotografując w metrze szukają zazwyczaj sytuacji, gestów czy znaków wyłamujących się z banału powszedniości, Tomek Sikora fotografował systematycznie właśnie ów banał, konsekwentnie aż do bólu. Na omawiany album trafiłem w krakowskiej księgarni Lokator (można tam znaleźć ciągle prawdziwe książki), a gdy spojrzałem na stopkę tego wydawnictwa i dostrzegłem datę 2012, zdumiałem się, że nie był on specjalnie omawiany czy recenzowany… W jakiś sposób to sytuacja typowa dla odbioru fotografii w Polsce, co nie znaczy wcale, że brak takiego omówienia w przypadku 213 kilomètres sous les pavés de Paris nie jest zwykłym skandalem.

niedziela, 3 marca 2019

BEZUSTY


Ron Padgett czyta wiersz The Missing Lips na Festiwalu Miłosza w Krakowie w 2018 r. Polski przekład autorstwa Andrzeja Szuby przeczytał Kacper Bartczak, który spotkanie to poprowadził. Poniżej oryginał:

sobota, 2 marca 2019

(Z pokoju wydobywają się ciche, jednostajne dźwięki.)

Grzegorz Wróblewski


Dom

Każdego przedpołudnia zbierają się przed nim
mężczyźni w czarnych płaszczach.
Stoją w milczeniu na schodach i palą długie papierosy.

Potem dzwonią do drzwi.
Czekają kilka minut i rozchodzą się.
Pojawiają się ponownie następnego dnia.

Ubrani na czarno, stoją w milczeniu na schodach,
zaciągają się, dzwonią.
Wszystko odbywa się zawsze w tym samym tempie.

Nikt im nigdy nie otwiera drzwi.


[August Sander, Bürgerkind, um 1925]


Jedna z pań

Jedna z pań uważnie spogląda na zachodzące
w oddali słońce. Tuż przed zapadnięciem zmroku
podchodzi do ubranego odświętnie dziecka i
delikatnie rozczesuje mu długie, wypłowiałe
włosy.

Potem niszczy narysowane wcześniej na ziemi
znaki. Sprawdza czy nie zapomniała ukryć
pojemników z wodą. Przytula do siebie
dziecko i powoli odchodzą w kierunku
otwartej na oścież bramy.

Ich miejsce zajmują małomówni mężczyźni z lasu.
Rozpalają ogień i częstują się tytoniem. Patrząc w
rozgwieżdżone niebo, nacinają leszczynowe
laski. Wokół nich siedzą oswojone
czarne ptaki.


[August Sander, Baurekind, um 1919]


Korytarz

Na podłodze, pod ścianą, stoją szklane
naczynia.
Jedno z nich wypełniają białe muszelki,
pozostałe są zakurzone i puste.

Dziewczynka sennie poprawia wstążki.
Gdy jest już gotowa,
wyjmuje z naczynia muszelkę i
powoli wkłada ją sobie do ust.

Wchodzi do środka.

Z pokoju wydobywają się ciche, jednostajne
dźwięki.
Przypominają szum wiatru albo owadzi
szelest.


[Taki mały eksperyment, myślałem najpierw o klimatach skandynawskich (Hammershøi & Dreyer), co może jednak byłoby zbyt oczywiste, choć zapewne uzasadnione w przypadku tych mocno wizualnych/wizyjnych tekstów. Przywołane zdjęcia Augusta Sandera, autora - wydawać by się mogło - pewnie stąpającego po ziemi, to tylko rodzaj wstępnej propozycji/zachęty do rozmowy. Wróblewski jest nieźle opatrzony w plastycznych wizualiach (często daje to znać o sobie w jego wierszach) i co ważne, jest to wiedza nabyta przed narodzinami doktora Googla oraz docent Wikipedii. Co znowuż w obecnych realiach kulturalnej komunikacji może być pewnym problemem dla młodszych czytelników/odbiorców... Fotografie Augusta Sandera skserowałem z albumu: August Sander, People of the 20th Century, Schrimmer/Mosel, Cologne 2013 (s. 97 i 290). Przepisane wiersze pochodzą z tomów: Grzegorz Wróblewski, Pomieszczenia i ogrody, Duński Instytut Kultury, Warszawa 2005 (Dom - s. 63, Jedna z pań - s. 67); Grzegorz Wróblewski, Noc w obozie Corteza, WBiCAK, Poznań 2007 (Korytarz - s. 20.).]

piątek, 1 marca 2019

Ze Szczecinka (2)

[Szczecinek, ul. Kołobrzeska, 23.03.2018]

Z całym szacunkiem, ale sytuacja w jakiej znalazł się orzeł na powyższym obrazku, w psychologii nazywa się chyba pomyłką freudowską?

czwartek, 28 lutego 2019

(Lascia Ch'io Pianga)



[Cecilia Bartoli, aria Lascia Ch'io Pianga z opery Rinaldo ]


Lascia ch'io pianga
Mia cruda sorte,
E che sospiri
La libertà.

E che sospiri
E che sospiri
La libertà.

Lascia ch'io pianga
Mia cruda sorte,
E che sospiri
La libertà.

Il duolo infranga
Queste ritorte,
De' miei martiri
Sol per pietà.

De' miei martiri
Sol per pietà.

Lascia ch'io pianga
Mia cruda sorte,
E che sospiri
La libertà.

E che sospiri
E che sospiri
La libertà.

Lascia ch'io pianga
Mia cruda sorte,
E che sospiri
La libertà.


[Taki dzień dzisiaj... Okropne są te wizualizacje z youtuba...]

wtorek, 26 lutego 2019

(Nagrodą w tej grze jest przetrwanie )

Grzegorz Wróblewski


TEGO WIERSZA NIE MOŻNA
ROZWINĄĆ, MOŻNA GO TYLKO
PRZEPISAĆ Z EKRANU

Konkurs poetycki:
Różaniec naszą siłą.


WINDA

Pustka istnieje, ale dopiero
po kopulacji. W pustce zawsze
coś się znajduje.

Pustka to geometria 
wnęki.

Twoja odległa szminka, ciemność i
warunki
brzegowe.


KUMITE

Hitosu, ware ware wa,
shinbutsu o totobi,
kenjo no bitoku o wasurezaru
koto.
(Tym razem nie dało rady
z Karaibami...). Przepraszam
wszystkich za sztuczne zęby
i zmarnowane akcje 
łóżkowe.

(Będziecie pamiętać o pożegnalnym
Hitsville U.K.?).
Próbowaliście zbyt szybko
lecieć w górę,

musiałem nieustannie
ściągać was w dół.


RZEKA

Skończyłem handlować kaczkami
- mówi zmęczony Lee. Wyciąga
plik zielonych banknotów...
Nagroda? - pytam go.

Nagrodą w tej grze jest przetrwanie 
- uśmiecha się i pokazuje mi zdjęcie
świńskiej głowy, płynącej
z nurtem Huang-ho. 


[Wiersze z książki Implanty. Jak ją dostałem, nie czytało mi się zbyt dobrze. Co innego dzisiaj rano. Podobnie mam z muzyką, zdarzają się dni, że wspaniały Hasse zupełnie mi nie wchodzi, a następnego dnia łykam po kolei Artaserse, Arminio i Cleofide. Johann Adolf Hasse nie jest w Polsce zbyt znany, a powinien być, bo był przecież nadwornym kompozytorem polskiego króla Augusta Sasa III. Jego opery wystawiano także w tutaj, podczas letnich pobytów dworu w Warszawie. Byłby to niezły pretekst, żeby zrobić jego festiwal w Polsce, podobnie zresztą jak Jana Dismasa Zelenki, który skomponował muzyczną oprawę pogrzebu Augusta II Mocnego, ojca Sasa III, także polskiego króla, pochowanego zresztą na Wawelu. Ciekawe czy wspaniałe Officium Defunctorum zagrano i zaśpiewano też w Krakowie? Słucham sobie teraz Il ritorno d'Ulisse in patria Moneverdiego i niejako tradycyjnie nie wchodzi mi ta opera, choć wykonanie - Junge Kantorei, Cocentus Musicus, Nikolaus Harnoncourt - raczej dobre... Czy coś się w tej kwestii zmieni? Zawsze fascynowała mnie u krytyków literackich ich zdolność do wchłaniania niemal wszystkiego i wypowiadania się na niemal każdy temat, może większość z nich jest cyborgami przysłanymi z okolic Alfa Centauri?]

poniedziałek, 25 lutego 2019

Sokółka

[Sokółka, ul. Kolejowa, 24.11.2018]

Remanentów ciąg dalszy... 

Mam taki pomysł, żeby w książce ten mural (83 metry długości!) poszedł na trzech rozkładówkach. Nawet nie musiałem specjalnie centrować kadrów, aby linie dachu i chodnika się zbiegały (choć oczywiście trochę im pomogłem). W planowanym wydawnictwie, podobnie jak w Świętej Wojnie, pojawi się też słownik, dzięki któremu łatwiej będzie można umiejscowić używane na muralach cytaty oraz hasła, czy też rozpoznać symbole lub wizerunki malowanych postaci. W książce znajdą się także informacje o autorach i sponsorach grafów, oczywiście - o ile takie dane są dostępne.

Skądinąd ciekawe jak zareagowałby Zbigniew Herbert na wieść, że cytują go na muralu działacze faszyzującej Młodzieży Wszechpolskiej (którymi są właśnie autorzy malowidła z Sokółki)? Przy całej mojej rezerwie względem dorobku autora Raportu z oblężonego miasta, nie mam wątpliwości, że kazałby im SPIER... W PODSKOKACH!

niedziela, 24 lutego 2019

Osiedle Oświecenia

Historia pisana na nowo... W nawiązaniu do nazwy osiedla, gdzie ten mural powstał, wprowadzam nowy hasztag #oksymorony. Ktoś jednak przytomnie zamazał sprayem nazwisko i pseudonim „żołnierza wyklętego‟ z Podhala, którego odział ma na sumieniu zabójstwa wielu cywilów: Polaków, Słowaków i Żydów.

[Kraków, Osiedle Oświecenia, 27.10.2018]