piątek, 26 czerwca 2020

(OM)

Grzegorz Wróblewski

123 x OM

OM OM OM OM OM OM OM OM OM OM
OM OM OM OM OM OM OM OM OM OM
OM OM OM OM OM OM OM OM OM OM
OM OM OM OM OM OM OM OM OM OM
OM OM OM OM OM OM OM OM OM OM
OM OM OM OM OM OM OM OM OM OM
OM OM OM OM OM OM OM OM OM OM
OM OM OM OM OM OM OM OM OM OM
OM OM OM OM OM OM OM OM OM OM
OM OM OM OM OM OM OM OM OM OM
OM OM OM

i właśnie wtedy
wpadł

do mnie
zrozpaczony

pan Henning
uzbrojony

w tasak
do łagodzenia

niewyraźnych 
sytuacji

[Z najnowszej książki Grzegorza Wróblewskiego TORA! TORA! TORA! wydanej przez WBPiCAK. Pan Henning rzeczywiście istnieje, a przynajmniej taką wizytówkę można zobaczyć na drzwiach vis a vis w domu przy Elbagade. Nigdy go nie spotkałem, ale raz czy dwa słyszałem jakieś dźwięki dochodzące z tego mieszkania... ]



poniedziałek, 22 czerwca 2020

Do pary

[Bytom-Bobrek - Huta „Bobrek‟ - 15.3.2003]

Dwa lata wcześniej, kiedy huta pracowała jeszcze na pełnych obrotach, wlazłem na jej teren przez dziurę w płocie i fotografowałem składowisko rudy, nad którym jeździła suwnica widoczna po prawej... Chcieli mnie wtedy przyskrzynić strażnicy przemysłowi, ale nie dałem im szans.

Powoli zbliżam się do 1.000.000 wejść na bloga. Ciekawe, czy nastąpi to dzisiaj wieczorem, w nocy, czy też jutro rano?

niedziela, 21 czerwca 2020

(gdybym nie uciekł w ostatniej chwili)

Henryk Grynberg

Z HISTORII KULTURY

Talent jest warunkiem ale
niewystarczającym
(patrz Majakowski Broniewski
Tuwim Gałczyński czy Brecht)
Miłosz dowodził że charakter
a Herbert że smak

są szczęśliwcy którym słowa same
łączą się w związki żywe i trwałe
i schizofrenia umie się ubierać w poezję
której środki uświęcają cel
(Wojaczek Waleńczyk Stachura Plath)
i groźne dla otoczenia przypadki
(jak Céline Paulin Baraka czy Pound)

kultura jest warunkiem ale
niczego tak łatwo nie można oduczyć
wiem bo na własne oczy czytałem
chamstwa z talentem pisane

tyle lat tyle szamba więc tyle
rąk i głów trzeba przeczekać
czterdzieści lat na pustyni

wiem bo tam byłem i nie wiem
kim byłbym gdybym nie uciekł
w ostatniej chwili

[Z książki Dowód osobisty wydanej przez Biuro Literackie w 2006 roku.]



sobota, 20 czerwca 2020

Epitafium dla Huty „Bobrek‟

[15.3.2003]

Właściwie ułożyłem już książkę (skończyłem wczoraj późnym wieczorem), ale dzisiaj zdałem sobie sprawę, że widoczne powyżej zdjęcie też powinno się znaleźć w składzie. Dlaczego je pominąłem? Zakładanie filmu do Horizona 202 nie było wcale proste i oczywiste, negatyw trzeba było m.in. wsunąć pod ruchomy wałek i dwie pionowe prowadnice, które przytrzymują film na półkolistym bębnie, we wnętrzu którego obraca się obiektyw. Ładując 15 marca 2003 roku  film do aparatu, pominąłem jedną z nich (tą bliżej kasety z negatywem), w związku z czym najbardziej skrajny fragment kadru po prawej stronie był siłą rzeczy nieostry... Co go dyskwalifikowało do wykorzystania - jak początkowo myślałem - jednak po lekkim (no może niekoniecznie aż tak lekkim) wykadrowaniu obraz stał się użyteczny. Czyli muszę mu coś dobrać do pary. Po tej korekcie w planowanym albumie znajdzie się 70  fotografii. I starczy!

piątek, 19 czerwca 2020

Trzech kosmonautów z Rudy Śląskiej

Ciekawe gdzie ostatecznie wylądowali?

[29.3.2003]

Powoli kończę układanie materiału na książkę. W czym wydatnie pomaga mi Mitsuko Uchida, grająca koncerty fortepianowe Wolfganga Amadeusza Mozarta (z Angielską Orkiestrą Kameralną pod dyrekcją Jeffreya Tate'a). Kiedyś kupiłem boxa z całym kompletem, co było słuszną decyzją. Więc słucham po kolei 8 CD, a potem od nowa.

czwartek, 18 czerwca 2020

Też właściwie zatęskniłem...

...choć uczucie uczuciu nierówne.

[Gdynia - „Bankowiec‟ - ul. 3 Maja - 11.3.2019]

A w chwilę po zarejestrowaniu powyższego kadru, przyczepił się do mnie jakiś koleś, który się namolnie dopytywał, czy aby nie robię zdjęć dla Mosadu... Fakt, że dwa tygodnie później poleciałem do TLV.

środa, 17 czerwca 2020

poniedziałek, 15 czerwca 2020

niedziela, 14 czerwca 2020

(A jednak były to państwa faszystowskie)


[Wiersz Państwa faszystowskie Wiktora Woroszylskiego bywa ostatnio często cytowany lub przywoływany w całości (na hiperrealizmie tekst ten gościł już dwa razy). Najświeższe wypowiedzi Jacka Żalka, Andrzeja Dudy i Przemysława Czarnka, w których odmawiali osobom LGBT+ człowieczeństwa, lokują nasz kraj w realiach opisywanych przez Woroszylskiego. Co ciekawe, zarówno Żalek, Duda i Czarnek, to absolwenci wydziałów prawa (mgr, dr i dr hab.) i uczono ich tam zapewne czym były Nürnberger Gesetzen... 
Niedawno udało mi się kupić oryginalne wydanie Zagłady gatunków, skąd pochodzą skserowane strony z wierszem Państwa faszystowskie. Tom opublikowało Wydawnictwo Czytelnik w 1970 roku w nakładzie 1780 egzemplarzy, a okładkę zaprojektował Władysław Brykczyński. Papier górą!]



sobota, 13 czerwca 2020

I może tak?

[Lipiny, 30.7.2003 - Bytom, 20.7.2002]

Prace postępują. Powoli, albowiem w międzyczasie zabrałem się za remont kuchni (od dawna wymagała odświeżenia). Niemniej jednak w przerwach, kiedy ściany schną przed położeniem kolejnej warstwy farby lub po nałożeniu szpachlówki, dziergam swój wzorek... Także teraz, późnym wieczorem, kiedy popijając Holbę Premium, składam kolejne rozkładówki, słuchając przy tym Rinalda z genialną Cecilią Bartoli w roli Alimireny.

piątek, 12 czerwca 2020

(kto skazany dziś został na nieśmiertelność)

Antoni Pawlak

*       *      *

głośnie procesy poezji nie docierają do nas
spoza zamkniętych drzwi sal sądowych
więc na rozległych korytarzach sądu
koczujemy paląc ogniska
i chciwie łowimy docierające do nas czasem
szepty wyroków chcąc dowiedzieć się kto
skazany dziś został na nieśmiertelność


[Trafił mi się prawdziwy rarytas, egzemplarz Obudzimy się nagle w pędzących pociągach o wyjątkowo małym przebiegu, jeżdżony może tylko do kościoła Nowej Fali lub kapliczki Andrzeja Bursy, wszystkie części oryginalne, żadnych wgnieceń. Jak czytam w redakcyjnej stopce: nakład 800 + 200 egz., Wydawnictwo Morskie, Gdańsk 1981.]




czwartek, 11 czerwca 2020

(i ze straszny rykiem ogłosi dzień Apokalipsy)

Julia Hartwig

MÓWI CZARNOSKÓRY EMIGRANT MIESZKAJĄCY W SZWECJI

   Ta jasność w oknach i tysiące lamp.
   Ta elektryczność jest jak spieniona woda.
   Tu żyje się w pełnym świetle nie osłoniętym liśćmi ani firankami.
   O, to życie jest dobre. To życie jest godne.
   I jakże godność ta jest w smutku pełna, kiedy wznoszę się windą w górę, z torbą zakupów w ręce, ubrany w porządne buty i kurtkę okrywającą ramiona wystawione niegdyś na słońce.
   Pozostanę już zapewne do końca życia na tej ziemi tak porządnie zagospodarowanej, gdzie kępy brzóz rozjaśniają ciemną zieleń świerkowych lasów i i przebłyskują wśród pól niebieskie jeziora we mgłach i gdzie drapieżne skały pokazują spod traw swoje zęby i pazury jak wielki zwierz prehistoryczny.
   Któregoś dnia zwierz ten otrząśnie się ze wszystkiego, co go przytłacza, zwalając w gruzy domostwa i depcząc pnie drzew, i podniósłszy łeb w ołowiane niebo i ze straszny rykiem ogłosi dzień Apokalipsy.

[Z książki Czułość wydanej przez Znak w 1992 roku.]