Nie wiem, czy ten drugi termin był używany w Wałbrzychu lub Nowej Rudzie? Podobnie jak słowo hałdziarz, wymawiane zwykle jako hałdziorz (a złomiarz jako złomiorz)?
sobota, 26 grudnia 2020
czwartek, 24 grudnia 2020
Mathildensiedlung
Osiedle Matylda w dzielnicy Sobięcin w Wałbrzychu, nazwane tak od imienia drugiej żony (hrabiny Matyldy Ursuli zu Dohna-Schlobitten) Jana Henryka XI Hochberga z Książa, jednego z właścicieli tutejszych kopalń i koksowni. Ktoś tam się ku mnie skradał w chaszczach...
środa, 23 grudnia 2020
Wizualna reprezentacja entropii w kontekście lingwistycznym
Andrzej Tobis - z cyklu A-Z (Gabloty Edukacyjne)
Swój wpis na facebooku, gdzie zaprezentował wczoraj powyższą gablotę edukacyjną, Andrzej Tobis opatrzył autorskim komentarzem, który pozwalam sobie wkleić in extenso:
Na rynku w mieście ustawiono szopkę. Wszystkie postacie - ludzkie i zwierzęce zostały wykonane z powrozów skręconych z siana. Nie interesowały mnie wszystkie postacie. Chciałem zobaczyć jedynie małego Jezusa. Chciałem sfotografować Jezusa zrobionego z siana, leżącego na sianie. Żeby to zrobić, musiałem wejść do środka stajenki, pokonując barierę z długich żerdzi. Nie było to dozwolone, więc z konieczności działałem w trybie „Rób zdjęcie i w nogi”. Nie doceniłem jednak sprawności firmy ochroniarskiej. Kiedy stałem jeszcze z aparatem przy żłóbku, dwaj panowie w czarnych uniformach pojawili się przed szopką. Mogliby tu odgrywać rolę tajnych agentów Heroda, ale nie byli wykonani z siana.
- Dzień dobry. Tam nie wolno wchodzić. Co pan tam robi?
- Robię dokumentację.
- W jakim celu?
- Pracuję nad projektem badawczym, w ramach którego dokumentuję wizualne reprezentacje entropii w kontekście lingwistycznym.
Wypowiedzenie tej magicznej formuły zazwyczaj pozwala na zyskanie kilku dodatkowych sekund niezbędnych do wykonania zdjęcia. Tak było i tym razem. Ochroniarz po chwili milczenia zwrócił się do kolegi:
- Po co to fotografować. To dziecko wyglada jak trup. Tobie się to podoba?
Dzieciątko faktycznie nie wyglądało zdrowo. „Może gdyby Jezus urodził się w dzisiejszej Polsce, urodziłby się jako martwe dziecko, któremu wcześniej jako płodowi odmówiono badań prenatalnych?” - Tak rozmyślałem, składając statyw. Drugi ochroniarz w profesjonalnym milczeniu obserwował każdy mój ruch. Przecisnąłem się przez barierki na zewnątrz. Rozeszliśmy się w pokoju.
Kiedy już w domu oglądałem zdjęcie, zdałem sobie sprawę, że Jezus zrobiony z siana wygląda jak Pszczółka Maja. Ma nawet takie czułki. Martwa pszczoła w suchej trawie.
„Gdzieś jest, lecz nie wiadomo gdzie, świat w którym baśń ta dzieje się (...)”
wtorek, 22 grudnia 2020
poniedziałek, 21 grudnia 2020
(mówię do komara, który przysiadł na ręce, pij, bracie)
Z nowego wyboru wierszy Jarosława Markiewicza A a a ! ... 111 wierszy, wydanej na dniach przez ConVivo i Iskry (wybór i posłowie - Jakub Skurtys, Dawid Kujawa, Rafał Wawrzyńczyk). Tekst wcześniej nie publikowany. Będziemy jeszcze wracać nie raz do tej książki.
niedziela, 20 grudnia 2020
sobota, 19 grudnia 2020
piątek, 18 grudnia 2020
(Nie każcie mi już niczym więcej być!)
Po wielu, wielu latach, czytam znów OHO Białoszewskiego. Świetne momenty i ciągnące się mielizny, mozolne zapisywanie/nadpisywanie pustki (czy jak kto chce - próżni). Na końcu książki jeden z najlepszych tekstów zbioru Wywiad, czyli mironowska wersja Dialogus inter Mortem et Magistrum Polikarpum.
czwartek, 17 grudnia 2020
Gołąb się zrywa do lotu...
...na ulicy Ludwika Beethovena (oficjalna nazwa) w Sobięcinie w Wałbrzychu, co miało miejsce 10 października 2003 roku. Dzielnicy nazywanej do tej pory Palestyną, więc kiedyś myślałem, że ze względu na specyfikę tutejszych stosunków międzyludzkich. Tymczasem nazwa ta jest śladem obecności polskich Żydów, którzy po wojnie osiedlali się tutaj, czekając na emigrację do mandatu brytyjskiego na Bliskim Wschodzie.
No i nastąpił trzechtysięczny wpis na blogu...
(Gołąb albo gołębica?)
poniedziałek, 14 grudnia 2020
Koksownia „Victoria‟ (2)
[12.10.2003]
Następnego dnia wróciłem tam, trafiając w moment, kiedy chmury na jakieś 15 minut zakryły słońce. Tego potrzebowałem i akurat rozpoczęło się gaszenie koksu. Wszystko to fajnie wygląda w monochromie, ale tak naprawdę było tam dość kolorowo. Np. wszystkie te technologiczne rurociągi pomalowane są na żółto i zielono.
niedziela, 13 grudnia 2020
Koksownia „Victoria‟
[Wałbrzych (Sobięcin) - 11.10.2003]
Nigdy wcześniej nie byłem na terenie pracującej koksowni. Andrzej Ślusarczyk, który miał chody w tym zakładzie, załatwił zezwolenie i wleźliśmy na górę pracującej baterii koksowniczej. Było tam gorąco i śmierdziało jak cholera...
No i tego zdjęcia raczej nie dołączę do składu.
sobota, 12 grudnia 2020
ULICA STAŃCZYKA
[12.12.2020]
Ludzie ludziom budują ten dom...
(Kochanie, a na balkonie ustawimy sobie piękny szereg iglaków z Castoramy)
czwartek, 10 grudnia 2020
Smells Like Teen Spirit...
Mógłbym też zaśpiewać w chórku, gdyby pociągnęli to dalej:
I'm worse at what I do best
And for this gift I feel blessed
Our little group has always been
And always will until the end
Podziwiam drive duetu Willcox & Fripp oraz... mieszczański wygląd ich kuchni. Której wyposażenie świadczyć może, że lubią sobie smacznie przyrządzić to i owo. Piosenki, jakie wspólnie nagrywają, też mogą coś takiego sugerować.
W 1992 roku wyrwawszy się chwilowo z roli komiwojażera, której w całości byłem wtedy oddany, pojawiłem się w Krakowie, w barze o nazwie Free Pub, który był wtedy tzw. miejscem kultowym (knajpa nie miała żadnego szyldu, trzeba było wiedzieć, w którą bramę przy Sławkowskiej wejść, a następnie - które drzwi otworzyć w ciemnym korytarzu). Gdzie przy kontuarze spotkałem dawno nie widzianego redaktora od efektów specjalnych kwartalnika bruLion oraz grono młodzieńców (w relacji do mojego równie młodego wieku), ubranych we flanelowe koszule oraz wełniane czapki (w knajpie nie było bynajmniej zimno). Zwróciwszy się więc do redaktora (a byłem już po kilku Żywcach) i wskazując na kręcące się klony, spytałem go - „A cóż to do chuja jest?‟. „Jak to nie wiesz‟ - odparł specjalista od efektów specjalnych (obecnie producent seriali telewizyjnych, w sumie dobrze, bo mógł spotkać Jezusa, jak redaktor naczelny pisma...) - „to jest grunge‟, z tym, że nazwę gatunku muzycznego wypowiedział fonetycznie. „Ale co to jest to grunge‟ - spytałem redaktora, kontynuując fonetyczną wymowę, próbując go bardziej wkręcić w tę debilną konwersację, lecz on odwrócił się ode mnie z niesmakiem... Co być może spowodowane było jednak prozaicznym faktem otwarcia przez kogoś drzwi do kibla, a toalety we Free Pubie słynęły z nademisji fetoru.
środa, 9 grudnia 2020
Wałbrzych (Sobięcin), ul. Ludwiga van Beethovena
Pierwszy raz wylądowałem w tym miejscu w 1993 roku, także jesienią i fotografowałem familoki stojące przez płot z koksownią Bolesław Chrobry, która pracowała wtedy jeszcze pełną parą. To znaczy, nie jestem pewien, czy coś faktycznie sfotografowałem... nie mogę znaleźć teraz kadrów z Sobięcina na stykówkach, więc może tylko tam byłem? Zdjęcie musiało zostać wykonane z miejsca zaznaczonego czerwoną kropką.
No i pojawił się kolejny kadr, który powinien zostać uwzględniony w książce... Na pewno się tam znajdzie!
Subskrybuj:
Posty (Atom)

























