Nie wiem, co mnie wzięło dzisiaj na słuchanie Pink Floydów i utworu Echoes z koncertu, a właściwie to filmu nagranego w amfiteatrze w Pompejach w 1971 roku? Być może dlatego, że odwiedziłem to miejsce w lutym, a obecność zespołu mocno była wyeksponowana w muzealnej ekspozycji? Jadąc kolejką linii Circumvesuviana, przez pomyłkę wysiedliśmy przystanek wcześniej (trzeba było pilniej obserwować turystów z Japonii, którzy zawsze doskonale mają rozpracowane marszruty...) i używając z nawigacji w smartfonie błądziliśmy przez godzinę z okładem (mapy firmy Google zupełnie się tu nie sprawdzają) przez tamtejsze osiedla... To zresztą temat na osobną opowieść, podobnie jak równie upiorny wygląd przedmieść Neapolu oglądany z okna pociągu. Patrzyłem na to wszystko tak zszokowany, że aż zapomniałem o możliwości robienia zdjęć czy kręcenia filmu telefonem. Wracając do rejestracji pobytu Pink Floyd w Pompejach, to rzeczony film zobaczyłem po raz pierwszy w połowie lat '80 podczas jakiegoś maratonu filmów muzycznych w klubie studenckim Rotunda lub kinie Mikro w Krakowie. Stare dzieje... aż się wzruszyłem. Oglądając ten film, a raczej słuchając ścieżki dźwiękowej, można dojść do wniosku, że materiał z The Dark Side of the Moon (no offence) to był jednak zdecydowany regres.
piątek, 11 maja 2018
czwartek, 10 maja 2018
(Od pustki po ciemność rozciąga się ulica Armii Czerwonej)
Krzysztof Jaworski
KRAJOBRAZ AZJATYCKI
Najdłuższa jest ulica Armii
Czerwonej. Ciągnie się od lewej do prawej albo
z góry na dół. Ja tam nie mieszkam,
ale są tacy co pytają o drogę.
Między pustką a ciemnością mówię wtedy.
Od pustki po ciemność rozciąga się ulica
Armii Czerwonej. Ale ja tam nie mieszkam.
Bliżej ciemności skręcam w rozpacz,
tu gdzie kiwa się księżyc. Bo nawet na księżycu,
myślę, musi być ulica Armii
Czerwonej, od horyzontu po horyzont.
Jak tęcza.
[Wiersz książki: Krzysztof Jaworski Kameraden, Wydawnictwo Miniatura, Kraków 1994, s. 24.]
-----
Dopisek z 11.05.18 - 16:36. "Od pustki po ciemność"... No właśnie się zreflektowałem, że tej wiersz Krzysztofa Jaworskiego już się na hiperrealizmie pojawił. Nie szkodzi, bo bardzo lubię ten tekst. Durny googiel, gdy wpisałem do niego tytuł utworu, nie wyświetlił mi posta z wierszem...
Dopisek z 11.05.18 - 16:36. "Od pustki po ciemność"... No właśnie się zreflektowałem, że tej wiersz Krzysztofa Jaworskiego już się na hiperrealizmie pojawił. Nie szkodzi, bo bardzo lubię ten tekst. Durny googiel, gdy wpisałem do niego tytuł utworu, nie wyświetlił mi posta z wierszem...
środa, 9 maja 2018
Narodowy program prokreacyjny
Grzegorz Wróblewski
Rechot fal
My nie zabiegamy
I nie możemy ulegać naciskom
Żeby mieć większość
My nie zabiegamy
Można ponownie wybrać
Wybranych przez większość
My nie zabiegamy
Wybrani przez większość
Żeby mieć większość
My nie zabiegamy
I nie możemy ulegać naciskom
Musimy iść swoją drogą
My nie zabiegamy
Można ponownie wybrać
wybranych przez większość
My nie zabiegamy
Wybrani przez większość
Żeby mieć większość
Narodowy program prokreacyjny
Niedrożne jajowody, niedługo
będziemy mieć
atom
wracają więc barchanowe majtki.
Od dzisiaj zero
obcisłej bielizny! Kalendarzy zamiast
in vitro.
Będą zapładniane zdrowe dziewczyny.
O właściwych cechach rasowych.
Kalendarzyk zamiast
in vitro. Barchanowe majtki,
a w roli zapładniaczy...
Niedrożne jajowody.
Woda
święcona, koniecznie potrzeba nam
głowic.
Niedługo będziemy mieć
atom!
Kalendarzyk,
barchanowe majtki.
[Wiersze z książki: Grzegorz Wróblewski Choroba Morgellonów, WBPiCAK, Poznań 2018, s. 25, 28.]
wtorek, 8 maja 2018
poniedziałek, 7 maja 2018
PO KOŃCU FOTOGRAFII
To najnowsza książka Adama Mazura, gdzie jest i o mnie całkiem spory rozdział. Tekst ten wcześniej pojawił się w albumie Święta Wojna, no a teraz można go znaleźć obok monograficznych esejów poświęconych takim osobom jak: Nicholas Grospierre, Aneta Grzeszykowska, Zofia Kulik, Konrad Pustoła czy Krzysztof Zieliński. Polecam czytelnikom hiperrealizmu tę lekturę, jakkolwiek z wyrażoną w tytule tezą (oraz z traktującym o tym zagadnieniu szkicem) nie bardzo się zgadzam... Skądinąd ciekawe jak na tom Mazura zareagują pominięci przez niego fotografowie wywodzący się z fotoreportażu prasowego, którzy teraz zaczęli wydawać książki artystyczne? Akurat w ich przypadku - pozwolę sobie na małą złośliwość - tytuł rzeczonej publikacji pasowałby idealnie, to zresztą temat na osobne opracowanie.
[Adam Mazur Po końcu fotografii, Państwowa Galeria Sztuki, Sopot 2018]
niedziela, 6 maja 2018
piątek, 4 maja 2018
Unisław Śląski
[Unisław Śląski, 04.05.2018]
Dzisiaj rano, dokładnie o 05:46 (przynajmniej ten kadr, fotografowanie rozpocząłem 10 minut wcześniej). Tutejszy kościół ewangelicki wybudowano w roku 1742, w wieku XIX obiekt przebudowano i dostawiono dzwonnicę. Po 1945 roku świątynia popadła w ruinę (to bardzo wygodnie brzmiący eufemizm...) jak wiele protestanckich kościołów na terenie Dolnego Śląska. Po lewej stronie budynku na łagodnym zboczu (tam gdzie drzewa) znajduje się zdewastowany i zarośnięty cmentarz.
czwartek, 3 maja 2018
(Dlaczego wszystkich nagle ogarnął niepokój?)
Konstandinos Kawafis
Czekając na
barbarzyńców (przekład Ireneusza Kani)
– Na co czekamy, zebrani na rynku?
Na
barbarzyńców, mają przybyć dzisiaj.
– Skąd dziś w Senacie taka bezczynność?
Czemuż Senatorowie siedzą, praw nie stanowią?
Bo dziś mają
przyjść barbarzyńcy.
Na cóż teraz komu prawa Senatorów?
Gdy przyjdą barbarzyńcy, ustanowią prawa.
– Czemu nasz cesarz wstał z łoża tak wcześnie
i zasiadł w największej bramie miasta
na tronie, dostojny, z koroną na głowie?
Bo dziś mają
przyjść barbarzyńcy,
A cesarz czeka, by powitać
ich wodza. Przygotował nawet
dla niego pergamin, w którym wypisał
liczne tytuły i nazwy godności.
– Czemu dwaj konsulowie i pretorzy wyszli dziś
w swoich czerwonych haftowanych togach;
czemu bransolety włożyli ciężkie od ametystów
i pierścienie z przezroczystymi szmaragdami;
czemuż wspierają się na drogocennych laskach
wykwintnie inkrustowanych srebrem i złotem?
Bo dziś mają
przyjść barbarzyńcy,
A takie rzeczy olśniewają barbarzyńców.
– Czemu, inaczej niż zwykle, nie zjawiają się retorzy,
by swe wywody prezentować, wypowiadać kwestie?
Bo dziś mają
przyjść barbarzyńcy,
a ich mowne popisy i oracje nudzą
– Ale skąd raptem ten niepokój, skąd
zakłopotanie. (Nagle spoważniały twarze).
Dlaczego szybko pustoszeją ulice i place,
a wszyscy, zamyśleni, wracają do domów?
Bo już noc zapadła, a barbarzyńcy nie
przyszli.
Parę zaś osób, przybyłych znad granic,
mówi, że nie ma już tam barbarzyńców.
– Cóż teraz poczniemy bez barbarzyńców?
Ci ludzie byli jakimś rozwiązaniem.
Czekając na
barbarzyńców (przekład Zygmunta Kubiaka)
Na cóż czekamy, zebrani na rynku?
Dziś mają tu
przyjść barbarzyńcy.
Dlaczego taka bezczynność w senacie?
Senatorowie siedzą – czemuż praw nie uchwalą?
Dlatego że
dziś mają przyjść barbarzyńcy.
Na cóż by
się zdały prawa senatorów?
Barbarzyńcy,
gdy przyjdą, ustanowią prawa.
Dlaczego nasz cesarz zbudził się tak wcześnie
i zasiadł – w największej z bram naszego miasta –
na tronie, w majestacie, z koroną na głowie?
Dlatego że
dziś mają przyjść barbarzyńcy.
Cesarz czeka
u bramy, aby tam powitać
ich
naczelnika. Nawet przygotował
obszerne
pismo, które chce mu wręczyć –
a wypisał w
nim wiele godności i tytułów.
Czemu dwaj konsulowie nasi i pretorzy
przyszli dzisiaj w szkarłatnych, haftowanych togach?
Po co te bransolety, z tyloma ametystami,
i te pierścienie z blaskiem przepysznych szmaragdów?
Czemu trzymają w rękach drogocenne laski,
tak pięknie srebrem inkrustowane i złotem?
Dlatego że
dziś mają przyjść barbarzyńcy,
a takie
rzeczy barbarzyńców olśniewają.
Czemu retorzy świetni nie przychodzą, jak zwykle,
by wygłaszać oracje, które ułożyli?
Dlatego że
dziś mają przyjść barbarzyńcy,
a ich nudzą
deklamacje i przemowy.
Dlaczego wszystkich nagle ogarnął niepokój?
Skąd zamieszanie? (Twarze jakże spoważniały.)
Dlaczego tak szybko pustoszeją ulice
i place? Wszyscy do domu wracają zamyśleni.
Dlatego że
noc zapadła, a barbarzyńcy nie przyszli.
Jacyś nasi,
co właśnie od granicy przybyli,
mówią, że już
nie ma żadnych barbarzyńców.
Bez barbarzyńców – cóż poczniemy teraz?
Ci ludzie byli jakimś rozwiązaniem.
wtorek, 1 maja 2018
(Może światło okaże się nową tyranią)
Konstandinos Kawafis
Okna
W ciemnych pokojach, w których moje dni mozolne
przeżywam, ciągle chodzę od ściany do ściany,
próbując znaleźć okna. To będzie pociecha,
kiedy choć jedno okno wreszcie się otworzy.
Lecz żadnych okien nie ma albo ich nie umiem
otworzyć. I może lepiej, ze ich nie znajduję.
Może światło okaże się nową tyranią.
Któż to wie, jakie rzeczy nieznane odsłoni.
[Zabrałem na majówkę dwie książki, Męskie fantazje Theweleita i Wiersze zebrane Kawafisa, z których najpierw wybrałem do lektury tą drugą pozycję. I czytając tom na chybił trafił, znalazłem (wcale nie chybiwszy) powyższy wiersz, idealnie wręcz pasujący do cyklu, nad jakim teraz pracuję. Przekład Zygmunta Kubiaka (s. 68 w wierszach zebranych, PIW, 1981) wydaje się brzmieć nieco staroświecko i chyba dobrze (dla projektu), że właśnie tak może być odbierany.]
poniedziałek, 30 kwietnia 2018
Wiersz Carla Sandburga w sam raz na jutrzejsze święto,
który słuchając Lintona Kwesi Johnsona przyprintskriniłem z najnowszego wydania sieciowego pisma HELIKOPTER. Utwór w przekładzie Adama Lizakowskiego.
niedziela, 29 kwietnia 2018
Mrowiny
[ul. Szkolna, 26.04.2018]
Na portalu www.dolny-slask.org.pl znalazłem następujący opis historii obiektu, widocznego na zdjęciu lekko w prawą stronę od środka kadru:
W 1742 r. właściciel Mrowin i kilku sąsiednich majątków Samuel Alfred von Winterfeld, który dosłużył się w pruskiej kawalerii stopnia podpułkownika, wystąpił o zgodę na wybudowanie w swoich majętnościach domu modlitwy (Bethausu) dla mieszkańców wyznania ewangelickiego.Pozwolenie otrzymał bardzo szybko, na dodatek nie skrępowane tak licznymi zastrzeżeniami, jak w przypadku innych okolicznych świątyń ewangelickich.Wkrótce rozpoczęto budowę domu modlitw, którą ukończono po niespełna 10 miesiącach.Uroczyste poświęcenie Bethausu odbyło się 18.08.1743 r. Koszt budowy w 2/3 pokryli właściciele mrowińskich dóbr rycerskich, którzy stali się patronami kościoła i parafii. Budynek został zbudowany z cegły i kamienia łamanego w stylu surowego baroku. W 1744 r. dobudowano do niego 25 m wieżę zwieńczoną hełmem i z zegarem. W październiku 1746 r. zawieszono na niej 3 dzwony. W tych elementach (wieża i dzwony) mrowiński Bethaus różnił się od innych okolicznych świątyń ewangelickich, które zgodnie z zarządzeniem władz pruskich do końca lat50-tych XVIII w. nie miały wież i dzwonów. Łaskawość władz pruskich wobec świątyni mrowińskiej można tłumaczyć chwalebną militarną przeszłością von Winterfelda. W 1751 r. gmina ewangelicka i Zofia Elżbieta von Nostitz ufundowali wspólnie organy. W 1817 r. gmina sfinansowała remont wieży. Po I wojnie światowej odrestaurowano wnętrze kościoła. W 1921 r. Marie von Kramsta ufundowała tablicę z wykazem 109 poległych w trakcie I wojny światowej mieszkańców parafii. W 1924 r. gmina wyznaniowa i właściciele dóbr mrowińskich złożyli się na zakup nowych dzwonów („stare podarowane zostały ok. 1917 r.walczącej ojczyźnie”) oraz organów. W czasie II wojny światowej kościół nie poniósł żadnego uszczerbku. Jednak po wysiedleniu ludności niemieckiej nie został zagospodarowany i w bardzo szybkim czasie jego wyposażenie zostało rozszabrowane, a budowla popadła w całkowitą ruinę. W latach 1964-66 rozebrano kościół, po którym pozostała jedynie trzykondygnacyjna (górna kondygnacja ze ściętymi narożami), murowana, tynkowana z tynkowanym detalem (gzymsy,obramienia okienne, podziały ramowe elewacji) wieża na planie kwadratu. Z każdej strony wieży dawnego kościoła ewangelickiego znajdują się dwa otwory okienne o pełnołukowych zamknięciach (po jednym na każdej z górnych kondygnacji), a górną kondygnację przykrywa dwuspadowy dach o małym kącie nachylenia połaci.
sobota, 28 kwietnia 2018
Apocalypse Now
TO AUTO STWORZONO Z MYŚLĄ
O PRZETRWANIU APOKALIPSY
O PRZETRWANIU APOKALIPSY
ucieczka przed
trudnymi warunkami
jest tu tylko jednym
z rozwiązań
w środku czeka nas
idealny zestaw
do przetrwania szerokokątny
telewizor
paystation 4 ekspres nespresso
mała
lodówka sejf apple tv
zdalnie sterowane
stoły to jedynie część
urządzeń które
nie pozwolą nam się nudzić
podczas
szalonych warunków na zewnątrz
czwartek, 26 kwietnia 2018
OGLONDAJO
Oglondajo i fotografujo.
Która to już prezentacja projektu Niewinne oko nie istnieje? Tym razem 8 specjalnie na tę wystawę (Ojczyzna w sztuce) wyprodukowanych powiększeń. Powróćmy więc do pytania - która? Według moich obliczeń zbliżamy się do liczby 40...
środa, 25 kwietnia 2018
MATCZYZNA W SZTUCE
albo również rodzaju żeńskiego Ojczyzna w sztuce, nowa wystawa w MOCAKU-u, która się otworzy w czwartek 26 kwietnia 2018 o godz. 18:00, gdzie będzie można zobaczyć prace następujących artystek/artystów: Nikita Alexeev, Heba Y. Amin, Alpin Arda Bağcık, Maja Bajevic, Kuba Bąkowski, Krzysztof M. Bednarski, Michał Budny, Rafał Bujnowski, David Černý, Oskar Dawicki, Gunter Demnig, Monika Drożyńska, Edward Dwurnik, Mounir Fatmi, Simon Fujiwara, Władysław Hasior, Mona Hatoum, Dietrich Helms, Aleksander Janicki, Paweł Kowalewski, Jarosław Kozłowski, Jimm Lasser, Andrei Liankevich, Robert Longo, Łódź Kaliska, Marcin Maciejowski, Małgorzata Markiewicz, Jan Matejko, Grégory Michenaud, Jarosław Modzelewski, Bartosz Mucha, Damir Muratov, Deimantas Narkevičius, Csaba Nemes, Szabina Ősz-Varga, Tim Parchikov, Włodzimierz Pawlak, Pavel Pepperstein, Przemysław Pokrycki, Wang Qingsong, Sara Rahbar, Józef Robakowski, Zofia Rydet, John Salvest, Jadwiga Sawicka, Alberto Schommer, Andres Serrano, Nikita Shalenny, Katharina Sieverding, Łukasz Skąpski, Klaus Staeck, Beat Streuli, Paweł Susid, Melissa Vandenberg, Gal Weinstein, Wojciech Wilczyk, Krzysztof Wodiczko, Piotr Wysocki, Włodzimierz Jan Zakrzewski, Jerzy Jurry Zieliński; a więc także i moje (jak widać) - 9 zdjęć z cyklu Święta Wojna i 8 specjalnie na te okazję wybranych fotografii z serii Niewinne oko nie istnieje.
[Wystawę w MOCAK-u reklamuje obraz Marka Sobczyka Polacy formują flagę narodową 1997, olej, ołówek / płótno, 54 × 38 cm, Kolekcja Zachęty –
Narodowej Galerii Sztuki, Warszawa.]
poniedziałek, 23 kwietnia 2018
Duński Instytut Kultury w Warszawie ZAPRASZA!
Na spotkanie autorskie z Grzegorzem Wróblewskim w piątek 27 kwietnia 2018 roku o godz. 18:00, jakie odbędzie się w lokalu przy ul. Pięknej 31/37, poświęcone co dopiero wydanej książce Miejsca styku (Wydawnictwo Convivo), które będę miał przyjemność poprowadzić (napisałem też rodzaj posłowia do najnowszej publikacji Grzegorza).
Subskrybuj:
Posty (Atom)








