czwartek, 25 czerwca 2020
wtorek, 23 czerwca 2020
poniedziałek, 22 czerwca 2020
Do pary
[Bytom-Bobrek - Huta „Bobrek‟ - 15.3.2003]
Dwa lata wcześniej, kiedy huta pracowała jeszcze na pełnych obrotach, wlazłem na jej teren przez dziurę w płocie i fotografowałem składowisko rudy, nad którym jeździła suwnica widoczna po prawej... Chcieli mnie wtedy przyskrzynić strażnicy przemysłowi, ale nie dałem im szans.
Powoli zbliżam się do 1.000.000 wejść na bloga. Ciekawe, czy nastąpi to dzisiaj wieczorem, w nocy, czy też jutro rano?
niedziela, 21 czerwca 2020
(gdybym nie uciekł w ostatniej chwili)
Henryk Grynberg
Z HISTORII KULTURY
Talent jest warunkiem ale
niewystarczającym
(patrz Majakowski Broniewski
Tuwim Gałczyński czy Brecht)
Miłosz dowodził że charakter
a Herbert że smak
są szczęśliwcy którym słowa same
łączą się w związki żywe i trwałe
i schizofrenia umie się ubierać w poezję
której środki uświęcają cel
(Wojaczek Waleńczyk Stachura Plath)
i groźne dla otoczenia przypadki
(jak Céline Paulin Baraka czy Pound)
kultura jest warunkiem ale
niczego tak łatwo nie można oduczyć
wiem bo na własne oczy czytałem
chamstwa z talentem pisane
tyle lat tyle szamba więc tyle
rąk i głów trzeba przeczekać
czterdzieści lat na pustyni
wiem bo tam byłem i nie wiem
kim byłbym gdybym nie uciekł
w ostatniej chwili
[Z książki Dowód osobisty wydanej przez Biuro Literackie w 2006 roku.]
sobota, 20 czerwca 2020
Epitafium dla Huty „Bobrek‟
[15.3.2003]
Właściwie ułożyłem już książkę (skończyłem wczoraj późnym wieczorem), ale dzisiaj zdałem sobie sprawę, że widoczne powyżej zdjęcie też powinno się znaleźć w składzie. Dlaczego je pominąłem? Zakładanie filmu do Horizona 202 nie było wcale proste i oczywiste, negatyw trzeba było m.in. wsunąć pod ruchomy wałek i dwie pionowe prowadnice, które przytrzymują film na półkolistym bębnie, we wnętrzu którego obraca się obiektyw. Ładując 15 marca 2003 roku film do aparatu, pominąłem jedną z nich (tą bliżej kasety z negatywem), w związku z czym najbardziej skrajny fragment kadru po prawej stronie był siłą rzeczy nieostry... Co go dyskwalifikowało do wykorzystania - jak początkowo myślałem - jednak po lekkim (no może niekoniecznie aż tak lekkim) wykadrowaniu obraz stał się użyteczny. Czyli muszę mu coś dobrać do pary. Po tej korekcie w planowanym albumie znajdzie się 70 fotografii. I starczy!
piątek, 19 czerwca 2020
Trzech kosmonautów z Rudy Śląskiej
Ciekawe gdzie ostatecznie wylądowali?
[29.3.2003]
Powoli kończę układanie materiału na książkę. W czym wydatnie pomaga mi Mitsuko Uchida, grająca koncerty fortepianowe Wolfganga Amadeusza Mozarta (z Angielską Orkiestrą Kameralną pod dyrekcją Jeffreya Tate'a). Kiedyś kupiłem boxa z całym kompletem, co było słuszną decyzją. Więc słucham po kolei 8 CD, a potem od nowa.
czwartek, 18 czerwca 2020
Też właściwie zatęskniłem...
...choć uczucie uczuciu nierówne.
[Gdynia - „Bankowiec‟ - ul. 3 Maja - 11.3.2019]
A w chwilę po zarejestrowaniu powyższego kadru, przyczepił się do mnie jakiś koleś, który się namolnie dopytywał, czy aby nie robię zdjęć dla Mosadu... Fakt, że dwa tygodnie później poleciałem do TLV.
środa, 17 czerwca 2020
Zatęskniłem...
[Kruskal House - Tel Awiw - Idelson Street - 21.3.2019]
I patrząc na to zdjęcie, czuję ciepło tamtego dnia.
wtorek, 16 czerwca 2020
(Ma bystre oczy snajpera i śmiało patrzy w przyszłość - ona jedna)
[Wiersz Wisławy Szymborskiej z książki Koniec i początek wydanej przez a5 w 1993 roku. Na czasie...]
poniedziałek, 15 czerwca 2020
(Chicken Game)
[U nas aktualnie jest to „Gra w kaczora dyktatora‟... Dalej z oryginalnego wydania Zagłady gatunków Wiktora Woroszylskiego.]
niedziela, 14 czerwca 2020
(A jednak były to państwa faszystowskie)
[Wiersz Państwa faszystowskie Wiktora Woroszylskiego bywa ostatnio często cytowany lub przywoływany w całości (na hiperrealizmie tekst ten gościł już dwa razy). Najświeższe wypowiedzi Jacka Żalka, Andrzeja Dudy i Przemysława Czarnka, w których odmawiali osobom LGBT+ człowieczeństwa, lokują nasz kraj w realiach opisywanych przez Woroszylskiego. Co ciekawe, zarówno Żalek, Duda i Czarnek, to absolwenci wydziałów prawa (mgr, dr i dr hab.) i uczono ich tam zapewne czym były Nürnberger Gesetzen...
sobota, 13 czerwca 2020
I może tak?
[Lipiny, 30.7.2003 - Bytom, 20.7.2002]
Prace postępują. Powoli, albowiem w międzyczasie zabrałem się za remont kuchni (od dawna wymagała odświeżenia). Niemniej jednak w przerwach, kiedy ściany schną przed położeniem kolejnej warstwy farby lub po nałożeniu szpachlówki, dziergam swój wzorek... Także teraz, późnym wieczorem, kiedy popijając Holbę Premium, składam kolejne rozkładówki, słuchając przy tym Rinalda z genialną Cecilią Bartoli w roli Alimireny.
piątek, 12 czerwca 2020
(kto skazany dziś został na nieśmiertelność)
Antoni Pawlak
* * *
głośnie procesy poezji nie docierają do nas
spoza zamkniętych drzwi sal sądowych
więc na rozległych korytarzach sądu
koczujemy paląc ogniska
i chciwie łowimy docierające do nas czasem
szepty wyroków chcąc dowiedzieć się kto
skazany dziś został na nieśmiertelność
* * *
głośnie procesy poezji nie docierają do nas
spoza zamkniętych drzwi sal sądowych
więc na rozległych korytarzach sądu
koczujemy paląc ogniska
i chciwie łowimy docierające do nas czasem
szepty wyroków chcąc dowiedzieć się kto
skazany dziś został na nieśmiertelność
[Trafił mi się prawdziwy rarytas, egzemplarz Obudzimy się nagle w pędzących pociągach o wyjątkowo małym przebiegu, jeżdżony może tylko do kościoła Nowej Fali lub kapliczki Andrzeja Bursy, wszystkie części oryginalne, żadnych wgnieceń. Jak czytam w redakcyjnej stopce: nakład 800 + 200 egz., Wydawnictwo Morskie, Gdańsk 1981.]
czwartek, 11 czerwca 2020
(i ze straszny rykiem ogłosi dzień Apokalipsy)
Julia Hartwig
MÓWI CZARNOSKÓRY
EMIGRANT MIESZKAJĄCY W SZWECJI
Ta jasność w oknach i tysiące lamp.
Ta elektryczność jest jak spieniona woda.
Tu żyje się w pełnym świetle nie osłoniętym
liśćmi ani firankami.
O, to życie jest dobre. To życie jest godne.
I jakże godność ta jest w smutku pełna,
kiedy wznoszę się windą w górę, z torbą zakupów w ręce, ubrany w porządne buty
i kurtkę okrywającą ramiona wystawione niegdyś na słońce.
Pozostanę już zapewne do końca życia na tej
ziemi tak porządnie zagospodarowanej, gdzie kępy brzóz rozjaśniają ciemną
zieleń świerkowych lasów i i przebłyskują wśród pól niebieskie jeziora we
mgłach i gdzie drapieżne skały pokazują spod traw swoje zęby i pazury jak
wielki zwierz prehistoryczny.
Któregoś dnia zwierz ten otrząśnie się ze
wszystkiego, co go przytłacza, zwalając w gruzy domostwa i depcząc pnie drzew,
i podniósłszy łeb w ołowiane niebo i ze straszny rykiem ogłosi dzień
Apokalipsy.
[Z książki Czułość wydanej przez Znak w 1992 roku.]
środa, 10 czerwca 2020
A może tak...
...by to wyglądało?
[Koksownia Huty „Kościuszko‟, 25.03.2002, 29.08.2003]
Rozmiar strony 20,5 x 31 cm.
Zawsze dwa zdjęcia na rozkładówce, z wyjątkiem początku książki.
Mam już wybraną fotografię na okładkę, która pójdzie do spadu, czyli zostanie mocno przycięta (jednak bez straty dla znaczenia).
„Na tę chwilę‟ - jak mają zwyczaj mówić rodzimi politycy z partii, która (według ich przekonań) nie zalicza się do chamskiej hołoty - mam wybranych 61 panoram. Zapewne kilka (około dziesiątki) jeszcze dojdzie.
Czyli nie byłby to (jeżeli w ogóle będzie?) gruby album.
Powoli zaczynam układać wyselekcjonowany materiał w narrację wizualną.
O postępach będę informować.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
















