środa, 5 czerwca 2019

wtorek, 4 czerwca 2019

Czkawka? Niestrawność? Nudności?


Anna Beata Bohdziewicz wykrakała... Jakkolwiek nasz potwór domowy ma nieco inną powierzchowność, no ale może bez body-shamingu. Po 30 latach od symbolicznej daty transformacji ustrojowej, za którą uznaje się wygrane przez opozycję wybory do "sejmu kontraktowego", dryfujemy (ze zmienną prędkością, ale konsekwentnie) w stronę autorytarnej oligarchii w stylu Orbana... A ponieważ rządzącym sprzyja niezmienna koniunktura gospodarcza, więc w perspektywie najbliższych miesięcy trudno spodziewać się zmian.
Już chyba kiedyś pisałem na tym blogu (chyba wielokrotnie), że jestem fanem Fotodzienników Anny Beaty Bohdziewicz. Tymczasem jedyny opublikowany tom z tej serii to książka Wszystko do nowa 1989, wydana w 2014 roku przez Dom Spotkań z Historią w Warszawie i oficynę Monoplan. Kiedy kilka lat temu spotkałem się z autorką, mówiła mi, że przygotowuje właśnie do wydania dziennik ze stanu wojennego. Tak się składa, że miałem okazję widzieć ten kapitalny zapis na okaleczonej przez cenzurę wystawie w Krakowie w 1983 roku (chyba w 1983?), w Galerii ZPAF, która mieściła się wówczas przy ul. św. Anny. Jednak zapowiadanego tomu jak nie ma, tak nie ma... To w ogóle gruby skandal, że żadna z państwowych instytucji sztuki czy fundacji zajmujących się fotografią, nie pomyślała o wydaniu Fotodzienników, tych z czasów PRL-u i wczesnego potransformacyjnego kapitalizmu. A może o czymś nie wiem?


piątek, 31 maja 2019

(jakkolwiek trywialna i melodramatyczna byłaby jej materia)

Wiktor Woroszylski

*   *   *

Moi dobrzy ludzie z New Jersey
nie słyszeli o rosyjskim poecie Brodskim
ani nawet o Brodskim amerykańskim poecie

w dzienniku który rano podnoszą z progu
nic o nim nie było
zresztą czy to człowiek spamięta

Ale to nie tak
żeby niepotrzebna im była poezja
znak uczucia i desperacji

To jest
w gazecie
siedemnastoletnia Amy Fisher
rozbijająca samochód za samochodem
z uczucia do dwa razy starszego
Joey Buttafuoco właściciela warsztatu
jej strzał do żony kochanka
zeznania przed sądem
film telewizyjny książka musical

                                I'm in love with Joey Buttafuoco
                                He said I was the love of his life
                                I'm in love with Joey Buttafuoco
                                But he really loves only his wife

Mają już zarezerwowane bilety w najlepszym rzędzie
podnieceni pytają czyją trzymam stronę:
Amy zdającej maturę w celi więziennej
rozdartego Joey
czy Mary ze sparaliżowaną połową twarzy

Ja no cóż
ja trzymam stronę poezji
jakkolwiek trywialna i melodramatyczna 
byłaby jej materia


[Wiersz z książki: Wiktor Woroszylski, Ostatni raz, Wydawnictwo a5, Poznań 1995, s. 39]


wtorek, 28 maja 2019

Hamama House (2)

[Tel Aviv, Grunzberg Street, 22.03.2019]

Według exifa zdjęcie zostało wykonane o 16:34, ale ponieważ nie przestawiłem strefy czasowej w aparacie, więc była to 17:34, czyli niemal idealnie moment rozpoczęcia szabasu. Dlatego sklepy są zamknięte i mało przechodniów widać na tej ruchliwej zazwyczaj ulicy. Przy okazji, ciężki jest czasem żywot bauhausowskiej architektury...

poniedziałek, 27 maja 2019

(Forma jest pustką a pustka formą)

Bożena Keff


Sutra diamentowa (Jablonex)

Forma jest pustką
a pustka formą
są jednak pustki mniej lub bardziej błyszczące
i formy wklęsłe, ale też wypukłe

Forma jest pustką
a pustka formą
ale tu stoi pustka
w formie szaroniebieskiej kanapy, którą kupiłam w Ikei,
obok niej czeka moja filiżanka z herbatą i otwarta książka
w której rozlazła blondynka ratuje
zwięzłą szatynkę od śmiertelnej klęski ―

Forma jest pustką
a pustka formą
gdy nie ma już oddechu ust wzroku słuchu
powietrza głosu światła ani dźwięku
wtedy się nie pocieszysz

         Ale póki jest ―


Między psem a wilkiem

Dopóki widzę przed sobą resztkę światła
jeszcze nie ma strachu. Zjeżdżam na dół drogą,
mijam panią krowę. Za rzeką gorące tunele
późnego zachodu wśród zastygłych chmur:
rewolucyjna czerwień, cesarska żółć, feministyczny
wrzos; więc dzień nadal należy do nas,
dwunożni. Ale za zakrętem
gasną resztki światła, znikają lekkie cienie szprych
mojego roweru. Szara szarość, gruba i skondensowana,
osacza mnie jak mech nagle wyrosły z powietrza. Bicyklu,
uciekajmy; stopa naciska pedał, solidny
ustępliwy opór, mój oddech,
twoje mruczenie dynama, podskakujące
nikłe światło lampki. Prędzej,
świat staje się zbyt jednolity, zewnętrzny i taki
przepastny. Pełen aluzji,
których treść tłucze się już w sercu i żołądku.
W domu mój czarny pies nastawiwszy uszu
czeka w drzwiach między pokojem a gankiem,
patrzy ze światła w ciemność. Gdzieś w przepastnej czerni
staje wilk, wygląda
z ciemności w ciemność ―
                                      A ja prędzej, pędzę
                                                                  środkiem ―


[Wiersze z książki: Bożena Keff, Nie jest gotowy, Wydawnictwo Open, Warszawa 2000, s. 104, 106]

niedziela, 26 maja 2019

(Albowiem nie było znaków na niebie komet żałobnych wody w krew zamienionej krzaków płonących...)


[Wiersz Wiktora Woroszylskiego Państwa faszystowskie zeskanowałem z książki: Wiktor Woroszylski, Wiersze 1954-1996, Wydawnictwo a5, Kraków 2007. Kiedyś zresztą już go tutaj przepisałem... Tekst pochodzi z tomu Zagłada gatunków z 1970 roku. Minęło pięćdziesiąt lat, a wiersz jest ciągle na czasie (wolałbym, żeby nie był). To w roli komentarza powyborczego.]

sobota, 25 maja 2019

Joanna Helander „Baby patrzą. Fotografie 1976-2012‟

Od dzisiaj w Muzeum Etnograficznym w Krakowie mini-retrospektywa Joanny Helander. Najważniejsza wystawa tegorocznego Miesiąca Fotografii! Specjalnie na tę ekspozycję wydano też album, gdzie zdjęć jest znacznie więcej. Artystka przekopała się przez swoje archiwum, dzięki czemu możemy oglądać fotografie wcześniej nie eksponowane, czy też nie pokazywane w Polsce. O ile prezentacja w Domu Esterki pokazuje zdjęcia wybrane przez kuratorki Fundacji Kultura Obrazu w osobach Barbary Kubskiej, Eweliny Lasoty i Anny Sielskiej, to selekcja prac w albumie jest dziełem Joanny Helander. Warto mieć tę książkę!


Dla zachęty kilka rozkładówek (skanów z albumu):


[Joanna Helander, Bliźniaczki z Krakowa, Pędzichów, Kraków 1984]
 [Joanna Helander, Urodziny Kulkowej, Ruda Śląska, 1976]
[Joanna Helander, Sassari, Sardynia, 1987]

piątek, 24 maja 2019

PRZYSZŁOŚCI NIE MUSISZ WYBIERAĆ!

ONA SAMA CIĘ ZNAJDZIE/DOPADNIE...


[Widoczni na zdjęciu Maciej Salamon i Adam Witkowski współtworzyli kiedyś najlepszy polski zespół punkrockowy Gówno. Nie raz na hiperrealizmie przywoływany. Stockowe zdjęcie w tle plakatu, fatalna separacja wklejonych postaci, rodzima grafika wyborcza w całej krasie... Z tym, że złożona przez „kandydatów‟ obietnica na pewno się spełni.]

czwartek, 23 maja 2019

Kofri House (2)

[Tel Aviv, Emil Zola Street, 26.03.2019]

Budynek zaprojektowali Haim Sima i E. Glück (pisany też jako Glueck lub Glik, jednak nie udało mi się dojść jakie imię kryje się pod inicjałem E lub czasem A). Obiekt powstał w roku 1935, a w 2003 wraz z innymi telawiwskimi domami w stylu bauhasowskim został wpisany na Listę Kulturalnego Dziedzictwa Unesco. Ulica Emila Zoli (biorąca w tym miejscu początek z Bulwaru Ben Guriona) jest niezwykle wąska i zastawiona parkującymi samochodami. Drabinkę ustawiłem na podeście narożnej restauracji, dzięki czemu (stałem znacznie wyżej) w polu widzenia nie znalazły się auta stojące po tej stronie uliczki. Ostatnie zdjęcia podczas pobytu w Tel Awiwie, ostatni fotografowany obiekt... Tego samego dnia około północy znaleźliśmy się z powrotem w kraju, z którego przed wojną i zaraz po jej zakończeniu przyjechała spora część mieszkańców Białego Miasta. Dziwnego kraju bez Żydów (podczas spisu powszechnego w 2011 roku narodowość żydowską zadeklarowało nieco ponad 7 tysięcy osób), gdzie liderzy katolickich, populistycznych, nacjonalistycznych, faszyzujących i jawnie faszystowskich partii, straszą przed wyborami do Parlamentu Europejskiego „żydowskimi roszczeniami‟. Nawet chciałem początkowo dla kontrastu wkleić tu kilka stosownych screenów ze słynnymi „paskami‟ z programów TVP Info, ale chyba bym zaraz zwymiotował na ekran.

środa, 22 maja 2019

Ryszard Grzyb „Ofiara‟


Bardzo lubię i cenie malarstwo Ryszarda Grzyba, tak zresztą jak i twórczość jego kolegów z Gruppy, Jarosława Modzelewskiego czy Marka Sobczyka. Wiedziałem, że pisze też wiersze, ale jakoś do tej pory nie miałem okazji się z nimi zetknąć. Aż do przedwczoraj, kiedy algorytmy facebooka wyświetliły mi dyskusję pod zdjęciami z Galerii Wizytującej, gdzie trwa właśnie jego wystawa  Akumulacja zapomnianych dusz i gdzie autor prezentacji wkleił jeden z poetyckich tekstów, jakie wygłosił podczas wernisażu. Świetny wiersz! Nie wiem czy ów pokaz ma katalog, a ponieważ zdjęcia prezentowanych tam obrazów są w rozdzielczości facbookowej i niepodpisane (w sensie braku tytułów, określenia techniki, datowania, etc.), pozwalam wkleić skan akwareli Ryszarda Grzyba z albumu Puszcza wydanego w 2007 roku przez Galerię Zderzak, która - jak myślę - koresponduje też jakoś z wierszem. No i zamówiłem też od razu książkę Zdania napowietrzne.

[Ryszard Grzyb, Dziwny zwierz, (29), akwarela/papier, 37,5 x 52,5 cm, 01.2007. 
Skan z albumu: Ryszard Grzyb, Puszcza, Galeria Zderzak, Kraków 2007, s. 48.]

wtorek, 21 maja 2019

3 wiersze i 3 rysunki

Wiersze Michała Kaczyńskiego, rysunki Wilhelma Sasnala. A wszystko to z książki - Michał Kaczyński, Szczęśliwice, Raster & Lampa i Iskra Boża, Warszawa 2012 - nie raz na tym blogu cytowanej. Często wracam do lektury tego tomu.




Jakiś czas temu Jaś Kapela z Krytyki Politycznej, przy okazji pożaru katedry Notre Dame, przytoczył na twitterze fragment wiersza Michała Kaczyńskiego Warszawa płonie, a konkretnie te wersy: nie gaście gówna / cud, że się pali... No i dzięki takiej "akcji promocyjnej" (choć samo grillowanie Kapeli przez prawicowy internet nie trwało zbyt długo), post na hiperrealizmie ze wspomnianym utworem doczekał się 993 odsłon. W sumie fajnie, choć trudno przypuszczać, że zaglądały tam osoby zainteresowane akurat współczesną poezją...


poniedziałek, 20 maja 2019

Czy tutaj była synagoga?

Była... Przed wojną. Po 1945 roku obiekt przebudowano na warsztat ślusarski, zmieniając m.in. układ okien fasady. Gdy dwanaście lat temu fotografowałem go do projektu Niewinne oko nie istnieje, był już pustostanem. Mimo, że budynek powstał ponad sto lat temu, nie wpisano go na listę zabytków, dlaczego? W kwietniu tego roku obiekt został rozebrany.

[Nowy Targ, ul. Szaflarska, 05.08.2007]

czwartek, 16 maja 2019

Kobułty

[Kościół poewangelicki, 14.05.2019]

[Lekka modyfikacja szablonu. Na razie zmiana kolorów oraz rozmiaru zdjęć z 750 pix na 1100 pix (to max przy bocznym pasku, z którego na razie nie chcę rezygnować). Czyli zmiany ewolucyjne... Ale czy chciałbym tutaj jakiejś rewolucji? Pie*dolę rewolucje! No i też winieta się zmieni. To co na razie wisi u góry, zaraz wisieć przestanie.]

[Mała aktualizacja - 20:53. Zmieniłem tę roboczą winietę. Widoczne teraz zdjęcie zostało wykonane w... maju 1985 roku na Zabłociu w Krakowie. Były tam kiedyś składy węgla, który do domów klientów rozwoziły wówczas niemal wyłącznie konne platformy.]

[Aktualizacja z dzisiaj - 07:35. Jednak zmniejszyłem zdjęcia do 1000 pix, a szerokość całości do 1400 pix, bo się to nie za dobrze wyświetlało na laptopie... Teraz powinno być lepiej. Skasowałem też symmetricalarchitecture na blogspocie. Aha, dobra wiadomość, podobno - jak powiedział mi ostatnio Adam Mazur, a on się dobrze w tym orientuje - wraca moda blogi czy też zainteresowanie taką formą komunikacji. BRAWO MY!]

poniedziałek, 13 maja 2019

Chyba najbardziej znany polski wiersz nieznany

wyrecytowany przez prokuratora Stanisława Piotrowicza 7 listopada 2001 roku przed telewizyjną kamerą.

DZIECI BYŁY SZCZĘŚLIWE 

Ksiądz w swoich zeznaniach potwierdził, że istotnie
brał dzieci na kolana, a czynił to podczas lekcji religii.
Dzieci spontanicznie przybiegały do niego, obejmowały go,
On również dzieci przytulał do siebie, głaskał, zdarzało się tak,
że i pocałował. Zdarzało się tak, że jednocześnie na kolanach
siedziało kilkoro dzieci. Dzieci były szczęśliwe, zadowolone,
nie było w tym żadnego podtekstu seksualnego.