wtorek, 29 grudnia 2020

Kanał

[Jak to się stało, że nigdy w coś takiego nie wpadłem? A chodziłem po takich industrialach (dość intensywnie) przez ponad pięć lat...]

niedziela, 27 grudnia 2020

(W środku miasta szczeka pies)

Jarosław Markiewicz

*    *    *

W środku miasta szczeka pies
i nikt nie wie dlaczego
wsłuchiwałem się w szczekanie psa
od północy aż do rana
i dopiero świcie dotarło do mnie
że jest to śmiech
nie wiem czy obydwa te zdarzenia
dadzą się jakoś połączyć
ale kiedy usłyszałem śmiech
w szczekaniu psa - pies zamilkł

[Wiersz z książki A a a  ! ... wydanej w tym roku przez ConVivo i Iskry (pierwotnie w tomie W ciałach kobiet wschodzi słońce z 1976 roku).]

sobota, 26 grudnia 2020

Spawacze i złomiarze

[Wałbrzych - teren byłej Koksowni „Bolesław Chrobry“ - 10.10.2003]

Nie wiem, czy ten drugi termin był używany w Wałbrzychu lub Nowej Rudzie? Podobnie jak słowo hałdziarz, wymawiane zwykle jako hałdziorz (a złomiarz jako złomiorz)?

czwartek, 24 grudnia 2020

Mathildensiedlung

Osiedle Matylda w dzielnicy Sobięcin w Wałbrzychu, nazwane tak od imienia drugiej żony (hrabiny Matyldy Ursuli zu Dohna-Schlobitten) Jana Henryka XI Hochberga z Książa, jednego z właścicieli tutejszych kopalń i koksowni. Ktoś tam się ku mnie skradał w chaszczach...

środa, 23 grudnia 2020

Wizualna reprezentacja entropii w kontekście lingwistycznym

 
Andrzej Tobis - z cyklu A-Z (Gabloty Edukacyjne)

Swój wpis na facebooku, gdzie zaprezentował wczoraj powyższą gablotę edukacyjną, Andrzej Tobis opatrzył autorskim komentarzem, który pozwalam sobie wkleić in extenso:

Na rynku w mieście ustawiono szopkę. Wszystkie postacie - ludzkie i zwierzęce zostały wykonane z powrozów skręconych z siana. Nie interesowały mnie wszystkie postacie. Chciałem zobaczyć jedynie małego Jezusa. Chciałem sfotografować Jezusa zrobionego z siana, leżącego na sianie. Żeby to zrobić, musiałem wejść do środka stajenki, pokonując barierę z długich żerdzi. Nie było to dozwolone, więc z konieczności działałem w trybie „Rób zdjęcie i w nogi”. Nie doceniłem jednak sprawności firmy ochroniarskiej. Kiedy stałem jeszcze z aparatem przy żłóbku, dwaj panowie w czarnych uniformach pojawili się przed szopką. Mogliby tu odgrywać rolę tajnych agentów Heroda, ale nie byli wykonani z siana.
- Dzień dobry. Tam nie wolno wchodzić. Co pan tam robi?
- Robię dokumentację.
- W jakim celu?
- Pracuję nad projektem badawczym, w ramach którego dokumentuję wizualne reprezentacje entropii w kontekście lingwistycznym.
Wypowiedzenie tej magicznej formuły zazwyczaj pozwala na zyskanie kilku dodatkowych sekund niezbędnych do wykonania zdjęcia. Tak było i tym razem. Ochroniarz po chwili milczenia zwrócił się do kolegi:
- Po co to fotografować. To dziecko wyglada jak trup. Tobie się to podoba?
Dzieciątko faktycznie nie wyglądało zdrowo. „Może gdyby Jezus urodził się w dzisiejszej Polsce, urodziłby się jako martwe dziecko, któremu wcześniej jako płodowi odmówiono badań prenatalnych?” - Tak rozmyślałem, składając statyw. Drugi ochroniarz w profesjonalnym milczeniu obserwował każdy mój ruch. Przecisnąłem się przez barierki na zewnątrz. Rozeszliśmy się w pokoju.
Kiedy już w domu oglądałem zdjęcie, zdałem sobie sprawę, że Jezus zrobiony z siana wygląda jak Pszczółka Maja. Ma nawet takie czułki. Martwa pszczoła w suchej trawie.
„Gdzieś jest, lecz nie wiadomo gdzie, świat w którym baśń ta dzieje się (...)”

poniedziałek, 21 grudnia 2020

(mówię do komara, który przysiadł na ręce, pij, bracie)

Z nowego wyboru wierszy Jarosława Markiewicza A a a ! ... 111 wierszy, wydanej na dniach przez ConVivo i Iskry (wybór i posłowie - Jakub Skurtys, Dawid Kujawa, Rafał Wawrzyńczyk). Tekst wcześniej nie publikowany. Będziemy jeszcze wracać nie raz do tej książki.

piątek, 18 grudnia 2020

(Nie każcie mi już niczym więcej być!)

Po wielu, wielu latach, czytam znów OHO Białoszewskiego. Świetne momenty i ciągnące się mielizny, mozolne zapisywanie/nadpisywanie pustki (czy jak kto chce - próżni). Na końcu książki jeden z najlepszych tekstów zbioru Wywiad, czyli mironowska wersja Dialogus inter Mortem et Magistrum Polikarpum.

czwartek, 17 grudnia 2020

Gołąb się zrywa do lotu...

...na ulicy Ludwika Beethovena (oficjalna nazwa) w Sobięcinie w Wałbrzychu, co miało miejsce 10 października 2003 roku. Dzielnicy nazywanej do tej pory Palestyną, więc kiedyś myślałem, że ze względu na specyfikę tutejszych stosunków międzyludzkich. Tymczasem nazwa ta jest śladem obecności polskich Żydów, którzy po wojnie osiedlali się tutaj, czekając na emigrację do mandatu brytyjskiego na Bliskim Wschodzie.

No i nastąpił trzechtysięczny wpis na blogu...


(Gołąb albo gołębica?)

poniedziałek, 14 grudnia 2020

Koksownia „Victoria‟ (2)

[12.10.2003]
 
Następnego dnia wróciłem tam, trafiając w moment, kiedy chmury na jakieś 15 minut zakryły słońce. Tego potrzebowałem i akurat rozpoczęło się gaszenie koksu. Wszystko to fajnie wygląda w monochromie, ale tak naprawdę było tam dość kolorowo. Np. wszystkie te technologiczne rurociągi pomalowane są na żółto i zielono.

niedziela, 13 grudnia 2020

Koksownia „Victoria‟

[Wałbrzych (Sobięcin) - 11.10.2003]

Nigdy wcześniej nie byłem na terenie pracującej koksowni. Andrzej Ślusarczyk, który miał chody w tym zakładzie, załatwił zezwolenie i wleźliśmy na górę pracującej baterii koksowniczej. Było tam gorąco i śmierdziało jak cholera... 
No i tego zdjęcia raczej nie dołączę do składu.

sobota, 12 grudnia 2020