niedziela, 4 listopada 2018

Nie udał się desant dzieci smoleńskich na fotele prezydentów miast...

W Krakowie 64,6 do 35,4 dla Jacka Majchrowskiego.
W Gdańsku 64,7 do 35,3 dla Pawła Adamowicza.
(Rozkład głosów wg. portalu wyborcza.pl z 21:29)
Z pewnością to głosowanie miało charakter referendum (Majchrowski nie jest bohaterem z mojej bajki), które populiści z PiS przerżnęli z kretesem. Jak widać trzydzieści kilka procent to maksymalny pułap ich popularności, za rok (jestem o tym przekonany) będzie mniej!

sobota, 3 listopada 2018

Lśnienie z Sundholmsvej

Kopenhaga, Sundholmvej (2013)

Pięć lat temu jesienią byłem w Kopenhadze i zarejestrowałem ten kadr. Bardzo go lubię, choć światło na nim jest chłodne... Zdjęcie znalazło się w wydanym z Grzegorzem Wróblewskim artbooku Blue Pueblo (na str. 28).

piątek, 2 listopada 2018

(Nic w płaszczu Prospera )

Tadeusz Różewicz


DRZWI

W ciemnym pokoju
na stole stoi kieliszek
czerwonego wina

przez otwarte drzwi
widzę krajobraz dzieciństwa
kuchnię w niebieskim czajnikiem
serce Jezusa w cierniowej koronie
przeźroczysty cień matki

w okrągłej ciszy 
piane koguta

pierwszy grzech
białe ziarnko w zielonym
owocu miękkie
gorzkawe

pierwszy diabeł różowy
poruszający półkulami
pod jedwabną suknią w groszki

uchylają się
w oświetlonym krajobrazie
trzecie drzwi
a za nimi we mgle
w głębi 
trochę na lewo
albo w środku

nic
nie widzę

1966


PRZENIKANIE

śmierć
przenika przez życie
jak światło
przez pajęczynę
wiszącą w drzwiach 
otwartego pokoju

konający wyprowadzał się
długo krzycząc szukając
wybiegów układał się 

śmierć zjadała rysy
kolejnych twarzy nałożone
na kość


KWIECIEŃ 1955 ROK

Spóźniona wiosna
zimna oszroniała
pełna gawronów
z czarnym chrustem w dziobie

niepokój na skrzydłach

za oknem czerwone mury
pokryte sadzą
płonące okna fabryk
bielma szpitali

o słońcu nawet nie śni się
na wystawie Delikatesów 
rozsypane cytryny

na ulicy
mizerny człeczyna
pcha wózek ze wspaniałą 
dekoracyjną 
trumną
dwaj młodzieńcy
na ten widok wybuchają
śmiechem
jeden z nich powiada
"pewno nieboszczyk odsyła"

po powrocie do domu
owinąłem się kocem 
i drzemałem

Gliwice


[Takie wybrałem na dziś wiersze Tadeusza Różewicza, poety z przed trzech, czterech czy nawet (uwzględniając  najntisów i millenialsów) pięciu epok. Z książek Nic w płaszczu Prospera (1963), Twarz trzecia (1968) i Regio (1969).]

czwartek, 1 listopada 2018

(na wzniesieniach i upadkach powiewają białe flagi)

Tadeusz Różewicz

KAPITULACJA

                                                             Dla H. M. E.
na wszystkich
moich wieżach snach
na słowach
na milczeniu
powiewają białe flagi

na mojej nienawiści
na mojej miłości
na poezji
zatknięte białe flagi

na wszystkich 
murach krajobrazach
na przeszłości
i przyszłości
wywiesiłem białe flagi

na twarzach
na imionach
na wzniesieniach i upadkach
powiewają białe flagi

ze wszystkich moich okien 
spływają białe flagi

we wszystkich rękach
trzymam białe flagi

1966


[Wiersz z tomu Twarz trzecia (1968). Inicjały H. M. E. należą zapewne do Hansa Magnusa Enzensbergera. Ostatnio dużo czytam Różewicza - kupiłem sobie na Allegro wydane przez Ossolineum w 1971 jego Poezje Zebrane. Książka nie ma obwoluty, a w środku znajdują się zdezaktualizowane pieczątki Pedagogicznej Biblioteki Powiatowej w Szczytnie. Czytam te wiersze i znajduję dużo odniesień do konkretu, trafionych obserwacji czy diagnoz... teksty Różewicza sprzed czterdziestu i więcej lat brzmią zaskakująco świeżo. No właśnie, jeżeli dla pewnego krytyka taki Jerzy Kronhold jest "poetą sprzed dwóch epok", to sprzed ilu epok byłby Tadeusz Różewicz?]

wtorek, 30 października 2018

Oława, ul. gen. Józefa Sowińskiego (23.09.2018)


To chyba jeden z najwcześniej namierzonych murali (o ile dobrze pamiętam, powstał w 2014 roku), ale jakoś długo nie mogłem się do niego wybrać. Widoczne tutaj hasło pojawia się też na tzw. oprawach stadionowych, jednak zestaw "przodków" jest mocno niestandardowy. Owszem, Witold Pilecki, Jan Paweł II, Roman Dmowski, to postaci często przywoływane, ale Emilia Plater czy Maria Skłodowska-Curie, to już unikat (dwie kobiety na "patriotycznym" grafie!), tak samo jak Fryderyk Chopin, Mikołaj Kopernik czy nawet Tadeusz Kościuszko. 

Dużo teraz fotografuję i wychodzi mi, że w albumie może być nawet 500 zdjęć... Rozmyślając nad formą publikacji, wziąłem z regału Atlas Gerharda Richtera (był on dla mnie wzorem przy Niewinnym oku) i pomyślałem sobie, że być może format tej książki byłby idealny także dla tego materiału, tyle że zdjęcia musiały by obrócone do pionu, a oglądałoby się to jak fiszki z katalogu bibliotecznego. Zastanawiam się nad tym rozwiązaniem.

poniedziałek, 29 października 2018

Leszno, ul. gen. Jarosława Dąbrowskiego (21/10/2018)


Lokalizacja tego muralu jest... trudna. Bujałem się z nim poprzedniego dnia wieczorem, ale bez satysfakcjonującego rezultatu. I dopiero następnego dnia rano olśniło mnie, żeby zapiąć Irixa 15mm, podejść bliżej i ustawić się mniej więcej frontalnie do malowidła.

niedziela, 28 października 2018

Czeladź, ul. Nowopogońska (26/10/2018)


Pamiętam, że w latach siedemdziesiątych ubiegłego wieku, chyba na rocznicę trzydziestolecia PRL, był rozpowszechniany plakat (czyjego autorstwa?) z bardzo podobnym konceptem. Tyle, że gałęzie miały kształt Polski, a pod drzewem stały dzieci zrywające z niego jabłka (możliwe, że coś tutaj poplątałem, bo dawno temu to było...). Mural z Czeladzi namalował Dawid Celek.

sobota, 27 października 2018

(gdzie teraz są? gdzie jest ich królestwo?)

Grzegorz Kwiatkowski


s a m o t n i

tymczasem byłem z klaczą we wsi Schaab u ogiera
wracaliśmy w milczeniu
ale usatysfakcjonowani
jakby mniej samotni


g r o b e m

rozrastał się kosztem swojej rodziny: dzieci i żony
gdzie teraz są?
gdzie jest ich królestwo?
pytał retorycznie i wybuchał śmiechem nad ich grobem


z b i e r a ć

naczelnym obowiązkiem nauki będzie wskrzeszenie swoich ojców
aby móc ich ponownie zabić
i ponownie wskrzesić
i tak w kółko
aż nie będzie co zbierać


[Trzy premierowe wiersze Grzegorza Kwiatkowskiego pochodzą z planowanej/pisanej przez niego książki Karl Heinz M., którą miałem przyjemność poznać w wersji wstępnej, a potem bliższej temu, co się ukaże drukiem.]

czwartek, 25 października 2018

środa, 24 października 2018

Rogalinek, ul. Mostowa (21/10/2018)



Z ostatniej trasy w sobotę/niedzielę. A wczoraj o tej porze wyjeżdżałem właśnie z Berlina, gdzie miałem okazję zobaczyć retrospektywę Nicholasa Nixona (w C/O Berlin). Jak kto planuje wycieczkę do stolicy Niemiec, to gorąco polecam tę ekspozycję. Warto też zwrócić uwagę, w jak kapitalnie minimalistyczny sposób zdjęcia Nixona są tam pokazane. Bez żadnego kuratorskiego pierdololo... Wracając do Rogalinka pod Poznaniem, ciekawe czy PKS-y tam jeszcze dojeżdżają?

poniedziałek, 22 października 2018

Z dedykacją dla Patryka

który słusznie i naukowo przerżnął wybory prezydenckie w stolicy :)


Wczoraj wróciłem z długiej trasy po Wielkopolsce (kilkanaście lokalizacji zaliczonych), a dzisiaj ruszam w następną, tym razem służbową... Więc do środy wpisów nie będzie. Zdążyłem tylko na wczorajsze wybory, potem zrzuciłem pliki z karty i zrobiłem backup na osobnym dysku. Tymczasem żegnam się tradycyjnym (© Jan Ciszewski) DO ZOBACZENIA I DO USŁYSZENIA.

piątek, 19 października 2018

Ireneusz Borowski "Pit Heads"

Po publikacji wpisu o serii KWK Bartosza Dworskiego, Marek Locher napisał do mnie maila (srsly nie da się komentować na blogspocie?) przywołując podobny i wcześniejszy cykl Pit Heads Ireneusza Borowskiego. Historia jest taka, że gdy Bartek podczas któryś konsultacji w Akademii Fotografii w Krakowie, pokazał mi zdjęcia z kopalnianymi wieżami wyciągowymi, powiedziałem mu o istnieniu konkurencyjnego projektu, po czym znaleźliśmy jego stronę w sieci (co trochę trwało, bo zapomniałem nazwiska autora). Ireneusz Borowski expressis verbis przyznaje się do inspiracji działaniami Bernda i Hilli Becherów, a nawet gdyby tego nie wyjawił, to i tak widać to na jego fotografiach z serii Pit Heads. Czy jest w tym coś złego? Nie... sądzę... natomiast sprawa, która mi w tych kadrach przeszkadza, to ich mało zniuansowana szarość, słaby kontrast i dziwna miękkość obrazu. Autor przy pracy nad tym cyklem posługuje się kamerą wielkoformatową 4x5", co przy właściwym naświetleniu negatywu, odpowiedniej obróbce oraz zeskanowaniu go na przyzwoitym skanerze (w sumie może być nawet średniak Epson V700) powinno skutkować obrazami bogatymi w szczegóły oraz półtony... Z takiej kliszy można uzyskać powiększenia rzędu nawet 80x100 cm (oczywiście with a little help from Photoshop) w postaci wydruków lub lambdaprintów świeconych na barycie Ilforda (wersja luksusowa). Gdyby porównać zdjęcia obu autorów, którzy w podobnej konwencji postanowili fotografować kopalniane wieże wyciągowe na Górnym Śląsku, widać wyraźnie jak monochromatyczna technika tuszuje współczesny kontekst rejestrowanych motywów.  

czwartek, 18 października 2018

(Czyżbyś chciał zdechnąć przed siewem, ty psie?)

Bertolt Brecht

PRZEMOWA CHŁOPA DO BAWOŁU
(według pieśni staroegipskiej)

O wielki bawole, bożku, pług ciągnący,
Racz orać równo! Łaskawie
nie plątaj bruzd! Ty 
idziesz przodem, ty prowadzisz, nuże!
Staliśmy zgięci, by żąć tobie paszę,
Racz ją spożyć, drogi żywicielu!
Kiedy żresz, nie troszcz się o bruzdę, żryj!
Stękając przywlekliśmy belki
Na oborę dla ciebie, obrońco rodziny. My
Leżymy w wilgoci, ty w suchości. Wczoraj
Kaszlałeś ukochany przewodniku. 
Nie posiadaliśmy się z trwogi. Czyżbyś chciał
Zdechnąć przed siewem, ty psie?

[Stary dobry Brecht w przekładzie Adolfa Sowińskiego z książki: Bertolt Brecht, Wiersze wybrane, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1954, s. 63. Ponieważ często czytam ten tom, zaczął się on rozlatywać, więc na przekór rozpadowi, a także przez szacunek dla autora, kupiłem jeszcze jeden egzemplarz tej publikacji. Tak w ogóle, to dziwna sprawa z całym tym Brechtem (cytat nieprzypadkowy), bo ten wybitny poeta języka niemieckiego nie doczekał się do tej pory obszerniejszego wydania polskich tłumaczeń swoich wierszy. Może dobrym pomysłem byłoby też wznowienie tomu Elegie bukowskie i inne wiersze, który na początku lat osiemdziesiątych wydał w drugim obiegu Ryszard Krynicki.]

środa, 17 października 2018

Bartosz Dworski "KWK"

 Bartosz Dworski, z serii KWK, Zabrze.
Bartosz Dworski, z serii KWK, Pszów.
 Bartosz Dworski, z serii KWK, Chudów.
Bartosz Dworski, z serii KWK, Pszów.
 Bartosz Dworski, z serii KWK, Zabrze.
Bartosz Dworski, z serii KWK, Jankowice.
Bartosz Dworski, z serii KWK, Jankowice.

Podczas wczorajszej wizyty w Poznaniu, gdzie brałem udział w seminarium Procesy, sedymentacje, topografie - współczesnym dokumencie fotograficznym (mówiłem o Jedynce Macieja Rawluka i 808,2 km Waldemara Śliwczyńskiego), spotkałem dwie osoby, które powiedziały mi, że czytają mojego bloga. Tzn. pierwsza z nich oznajmiła, że już nie czyta, ponieważ za dużo jest tutaj polityki, o on (był to mężczyzna, ale pomińmy personalia) nie chce łączyć z tym fotografii (fotografii z polityką...). Druga osoba (też rodzaju męskiego) powiedziała, że dzięki hiperrealizmowi poznała Stephena Shore'a (sic!), ale że ostatnio dynamika bloga siadła. Jak zrozumiałem, chodziło mu (Stefanowi) o brak prezentacji projektów fotograficznych. Fuckt, jest tego znacznie mniej, a to dlatego, że sam mam znacznie większe niż kiedyś wątpliwości, co do... nazwijmy to tak - nośności znaczeniowej tego medium. 

Bartosz Dworski, którego pracy dyplomowej Leningrad miałem przyjemność być promotorem na Akademii Fotografii w Krakowie (w roku 2017), zainstalował ostatnio w necie regularną autorską stronę internetową, na której znalazł się też jego cykl KWK. I już słyszę te uwagi z ust krytyków fotografii starszego i średniego pokolenia (nie sądzę jednak, żeby to napisali tutaj w komentarzu), "że to Becherowie", "że Becherowszczyzna", etc. I owszem, cykl Dworskiego odnosi się do modelu industrialnej typologii, jaki wypracowali w swych wizualnych działaniach Bernd i Hilla Becherowie, jednak zarejestrowany został w zupełnie innym realiach ekonomiczno-politycznych. Dworski fotografuje industrialne ostatki w późnym kapitalizmie, a ich wizerunki nie zestawia w tableau, jak czynił to niemiecki duet. Jego seria wydaje się być bardziej linearna, a użycie koloru sprawia, że mocniej daje znać o sobie kontekst lokalizacji kopalnianych wież wyciągowych.