środa, 10 lipca 2019

PANI SZEŚĆ GIER

Grzegorz Wróblewski


POEZJA WCHODU

marcepanu/marcepana: obie
formy dopełniacza liczby
pojedynczej rzeczownika 
„marcepan‟ są poprawne


HALUKSY

Skończyło się
duńskie lato.
Trump is now
playing almost
totally to white
supremacists...
(Małgorzata II
przeżyje każdy
karambol na
autostradzie.)
Wczoraj znowu
widziałem jak
wymienili księżyc
na planszę
udającą deszczowy
poranek
- mówię ulicznej
księżniczce,
zachwyconej nową
metodą
zwalczania
haluksów.


EWOLUCJONIZM

dzień bez znaczenia
każdy kto palił trawkę
przerzucił się na śnieg
w krainie LEGO nowa

wersja filmu o zlodowaceniu

za to w odległej epoce
skazano na śmierć nekrofila
Kolanowskiego

(zaraz i tak zniszczy nas epidemia
spoceni Świadkowie znów
szaleją z Watchtower)

każdy kto palił trawkę
przerzucił się na śnieg


[Z nowej książki Grzegorza Wróblewskiego Pani sześć gier. 111 wierszy, która jest w zasadzie wyborem tekstów z siedmiu tomów z lat 2011-2018, ale zawiera też 11 utworów całkiem nowych. I właśnie 3 z nich postanowiłem tu zaprezentować. Książka ukazała się nakładem wydawnictwa Convivo.]


wtorek, 9 lipca 2019

Męski świat

[Tychówko, DW-163, 06.07.2019]

Męski świat... Mężczyźni w historii Polski, pisanej (głównie) przez mężczyzn. Żołnierze, politycy, dostojnicy kościelni. Dyżurną kobietą w zestawie bohaterów, jaki pojawia się na malowanych w Polsce muralach, jest sanitariuszka „Inka (Danuta Siedzikówna). Dwa razy udało mi się trafić na graf z siostrą Faustyną, raz z Emilią Platter i raz (sic!) z Marią Skłodowską-Curie. W tym bohaterskim gremium, jakie prezentuje mural z Tychówka, brakuje ewidentnie pewnego związkowca z Gdańska, lidera strajku w Stoczni im. Lenina w 1980 roku, późniejszego przywódcy NSZZ Solidarność, a jeszcze później prezydenta Polski... No, ale w ciągu ostatniej dekady postać Lecha Wałęsy skutecznie zohydziły prawicowe szczujnie w rodzaju: wpolityce.pl, niezalezna.pl czy fronda.pl (by wymienić te, które najczęściej mają zwyczaj wrzucać gówno w wentylator). No dobrze, ale nie o tym chciałem pisać. Od 2014 fotografuję systematycznie murale, które malują ludzie często nazywający siebie samych patriotami‟. Materiału uzbierało się już trochę (właśnie przekroczyłem liczbę 500 obiektów), więc nadchodzi pora, aby zaprezentować ten zapis publiczności. Będzie wystawa i będzie książka, na jesieni. Książka będzie miała tytuł SŁOWNIK POLSKO-POLSKI. O szczegółach będę tutaj informować. Stay tuned.

czwartek, 4 lipca 2019

POD KLĄTWĄ

Społeczny portret pogromu kieleckiego, to świetna książka Joanny Tokarskiej-Bakir, która jest nie tylko drobiazgowym opracowaniem historycznym, traktującym o tragicznych wydarzeniach jakie rozegrały się w Kielcach 4 lipca 1946 roku, ale także wnikliwym portretem ich uczestników: ofiar (zginęło co najmniej 39 Żydów i 3 Polaków), obserwatorów i sprawców. Miałem okazję - lecz na pewno nie była to przyjemność - zarejestrować materiał wizualny, który przedstawia współczesny wygląd pogromowych i okołopogromowych miejsc (fotografie te, lecz w wersji monochromatycznej, znalazły się w drugim tomie wydawnictwa, zawierającym wykorzystane przez autorkę dokumenty). Poniżej dom przy ulicy Planty 7/9, czyli samo jądro ciemności w sześciu odsłonach:

 [06.04.2016]
 [06.04.2016]
 [06.04.2016]
 [08.04.2016]
[06.04.2016]
[06.04.2016]

poniedziałek, 1 lipca 2019

Zagłada Titanica

poemat Hansa Magnusa Enzensbergera, dziś odebrany z poczty i przeczytany od deski do deski. Właściwie mógłbym wkleić tutaj cały tekst... Utwór posiada podtytuł "komedia" per analogiam do dzieła Dantego, który zresztą w tekście jest kilkukrotnie przywołany. Okazuje się, że można współcześnie (poemat ukończony został w 1977 roku, więc może - współcześnie do szkoły nowojorskiej) napisać dłuższy utwór poetycki, który nie jest wyłącznie popierdalaniem luźnymi skojarzeniami...






Hans Magnus Enzensberger, Zagłada Titanica, przekład Grzegorza Prokopa, Wydawnictwo Prokop, Warszawa 1994.





piątek, 28 czerwca 2019

(myślę o tobie śmierdzący bracie)

Dramatycznie aktualny (i jak zwykle świetny) Hans Magnus Enzensberger w przekładach Jana Prokopa z książki opublikowanej przez Państwowy Instytut Wydawniczy w 1968 roku. Ciekawe jak było z odbiorem tych wierszy w Polsce sprzed pół wieku? Wydaje mi się, że ślady lektury Enzensbergera można znaleźć w tekstach Tadeusza Różewicza z lat sześćdziesiątych. Poeci się zresztą znali.


No i fajnie kiedyś książki wydawano. Okładka autorstwa Danuty Staszewskiej. A nakład tomu to 1000+250 egzemplarzy. Czyli zasięg raczej niewielki... 

środa, 26 czerwca 2019

(bądź dobry dla siebie)

Dwa wiersze Antjie Krog w przekładzie z afrikans Jerzego Kocha z książki Ciało ograbione (Wydawnictwo Literackie, Kraków 2017). No i takie dokładnie od pewnego czasu usposobienie... Od czego jednak jest wspaniały szczep Primitivo i sfermentowany sok z tej winorośli (należy zażyć w dużej dawce, przed spożyciem - przy takich upałach, jak ostatnio - można schłodzić). 


Dopisek z 09:26. Działanie wspomnianej powyżej substancji można wzmocnić  np. słuchając oratorium Juditha Triumphans Vivaldiego (główna bohaterka użyna łeb Holofernesowi) w wykonaniu kapitalnej orkiestry Modo Antiquo (dyrygent - Federico Maria Sardelli, soprany - Alessandra Rossi, Nicki Kennedy, Rowena Anketell, mezzosoprany - Barbara di Castri, Lucia Sciannimanico). Polecam.

A tak wygląda okładka rzeczonego CD (dopisek z 10:00).

niedziela, 23 czerwca 2019

(Nie ma kto pisać do pułkownika)

Jelena Fanajłowa

[Tu taki straszny upał]

Tu taki straszny upał.
Przychodzisz do domu -
Pachnie zleżałym kurzem, duszno.
Nie ma kto pisać do pułkownika.
Mnóstwo obowiązków wobec bliskich.
Lepiej ich nie wypełniać, zachowywać się wyniośle.
Liście zmieniły się w proch, nie zdążywszy zżółknąć.
Miłość zamieniła się w gazę z chloroformem.
W szczeniacką celofanową torebkę z trucizną.

Nie, żeby było ładniej: faceci w czerni wciągają kokainę,
Srebrne papierośnice, pincety, folia,
Lustra, wszystko prawdziwe, nie teraz,
Brązy, marmury, uprzejmi, kpiarscy mężczyźni.
(Jakoś we śnie czekałam na ciebie w podobnej kawiarni,
Dokładniej, w hotelowym barku, w szarozielonej, perłowej sukni z odkrytymi plecami).

Puszek drży w ramie okna.
Drzewa się kołyszą. Światło oślepia,
Jakby to wcale nie był wrzesień
I sieci,
Rozsiane w powietrzu i na podłodze,
Łowią oczy, wyławiają skórę i serce,
Ty u wezgłowia, przy sercu stoisz.


[Wiersz Jeleny Fanajłowej (albo jak kto chce - Eleny Fanailovej, gdy zastosować  angielską transkrypcję rosyjskich imion i nazwisk) w tłumaczeniu Zbigniewa Dmitrocy pochodzi z antologii Radio Swoboda wydanej w 2015 roku przez Biuro Literackie. Okazało się, że przy okazji wklejania tekstów z tej książki na hiperrealizm nigdy nie przedstawiłem skanu okładki. No to teraz ten brak uzupełniam.]





sobota, 22 czerwca 2019

Elena Fanailova „Lena i ludzie‟

 
 


[Wiersz w tłumaczeniu Leszka Szarugi z książki: Elena Fanailova, Szybki numerek w Hotelu Europa, Instytut Mikołowski, Mikołów 2019. Spotkanie autorskie z Eleną Fanailovą to dla mnie najważniejsze/najciekawsze wydarzenie tegorocznego Festiwalu Miłosza. Przy okazji tej imprezy ukazała się też wspomniana książka, która jednak nie jest zbyt obszernym wydawnictwem i pozostawia pewien niedosyt. Owszem, Fanajlovą tłumaczył już Zbigniew Dmitroca (antologia Radio Swoboda), ale może dobrze byłoby opublikować w całości np. jej tom Rosyjska wersja, oczywiście w edycji dwujęzycznej? Siedziałem sobie na tym spotkaniu, słuchałem czytającej wiersze poetki (to duża przyjemność słuchać na żywo języka rosyjskiego, nawet gdy autorka dość nonszalancko czyta swoje utwory), słuchałem ich polskich wersji w wykonaniu tłumacza i nie mogłem się nadziwić, że sala jest zapełniona zaledwie do połowy. ... A gdyby uważniej przyjrzeć się widowni, to okazałoby się, że w jej składzie przeważają ludzie z branży: piszący, tłumacze, wydawcy i akademiccy wykładowcy.]


czwartek, 20 czerwca 2019

(i chce także, żebyś o tym wiedział)

Ron Padgett


FIKSACJA

To nie aż takie trudne - wspiąć się
na krzyż i dać sobie wbić
gwoździe w dłonie i stopy.
Oczywiście, toby bolało, ale
przy silnej woli nic
byś nie poczuł.
Z góry możnaby
więcej zobaczyć, a 
wiaterek chłodziłby 
wyciekającą krew.
Po wzgórzach z oliwkowymi gajami
następują inne wzgórza z drogami i chatami,
stada owiec na odległym wzniesieniu.


DLACZEGO BÓG ZROBIŁ TO, CO ZROBIŁ

Bóg cię nienawidzi
i dlatego stworzył świat
i umieścił w cię w nim,
i obdarzył świadomością.
że jesteś tu
na chwilę,
a potem puf!

a kiedy jesteś tutaj,
zaczynasz pojmować,
że świat również będzie zniszczony
przez ognistą kulę do gry w kręgle,
dziesięć razy większą od ziemi,
która w tej chwili
pędzi przez kosmos,

tak więc nic, absolutnie nic
nie ma znaczenia,
ponieważ Bóg tak chce,
i chce, żebyś o tym wiedział,
ponieważ naprawdę cię nienawidzi
i chce także, żebyś o tym wiedział


ŻART

Kiedyś ukrzyżowany
Jezus w najwyższej
rozpaczy zawołał
głosem wielkim:
„Czemuś mnie opuścił?‟
grał rolę w dramacie
każdego, kto nagle uświadamia sobie
nie to, że został opuszczony,
ale że nigdy nie istniał nikt,
kto by go mógł opuścić,
ponieważ koncepcja nieśmiertelności, która jest prawem
przysługującym każdemu człowiekowi z urodzenia,
starzeje się,
i w końcu umrze, a my zawołamy głosem wielkim.


[Stary dobry Ronn Padgett w tłumaczeniu Andrzeja Szuby z książki: Ron Padgett, Bezczynność butów, Instytut Mikołowski, Mikołów 2018, s. 7, 40, 51. W stopce tego wydawnictwa czytam, że tom „dofinansowano ze środków Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego‟ i na tym m.in. powinna polegać rola tej instytucji.]

wtorek, 18 czerwca 2019

HaChashmonaim Tower (2)

[Tel Aviv, HaMasger Street, 24.03.2019]

Jak widać, każde duże współczesne miasto cierpi na samochodozę.
Architektura HaChashmonaim Tower (budynek w centrum kadru) ma nawiązywać do bauhausowskich obiektów z lat trzydziestych. I pewnie jakoś tam nawiązuje, jakkolwiek wolę oglądać pierwowzory, nawet te mocno zaniedbane, obwieszone klimą czy przyczepionymi do elewacji kablami. Mordor wszędzie wygląda tak samo, różna jest tylko skala tych wszystkich tałers.
Ale i tak... nostalgia.

poniedziałek, 17 czerwca 2019

Gwiazda Piołun


Po zobaczeniu wczoraj serialu Czarnobyl (cztery odcinki za jednym podejściem), po pierwsze - miałem nocne koszmary (co rzadko mi się zdarza), po drugie - przeprosiłem się ze zdjęciami Jürgena Nefzgera z jego projektu Flufly Clouds. Kiedyś pisałem tutaj o rozczarowaniu, jakiego doznałem podczas oglądania albumu ze zdjęciami z tej serii, ale chyba nie byłem wtedy w właściwym nastroju... (więc zapewne teraz właśnie jestem odpowiednio nastawiony/przygnębiony do takiej lektury). Zeskanowany wiersz pochodzi z mojej książki Realizm (Wydawnictwo a5, Kraków 2017, s. 26.). Gwiazda Piołun pojawiająca się w tekście, to oczywiście nawiązanie do Apokalipsy św. Jana, ale też do popularnej wówczas legendy miejskiej, wedle której w języku ukraińskim Czarnobyl miał być nazwą piołunu. W rzeczywistości jednak jest to określenie bylicy pospolitej (Artemisia vulgaris L.), a nie bylicy piołun (Artemisia absinthium L.). Co ciekawe, piołun po ukraińsku to... полин (полин гіркий).

niedziela, 16 czerwca 2019

(Deine Angst ist ins Leuchten geraten)

Nelly Sachs


Wypłacz uwolniony ciężar lęku
Dwa motyle podtrzymują dla ciebie ciężar światów
a ja wkładam twoją łzę w te słowa:
Twój lęk obrócił się w lśnienie –

*

Weine aus die entfesselte Schwere der Angst
Zwei Schmetterlinge halten das Gewicht der Welten für dich
und ich lege deine Träne in dieses Wort:
Deine Angst ist ins Leuchten geraten 



[Wiersz w tłumaczeniu Ryszarda Krynickiego z książki: Nelly Sachs, Rozżarzone zagadki / Glühende Rätsel, Wydawnictwo a5, Kraków 2006, s. 149-141 + skan III strony okładki, a właściwie to tzw. skrzydełka z fotografią autorki.]

sobota, 15 czerwca 2019

(Chemiczne dobrodziejstwo)

Hans Magnus Enzensberger


Kompletna pustka

Cel wzniosły, zapewne,
tylko moje płuco,
nie chce o nim słyszeć.
Napełnia się, opróżnia,
chociaż nie całkiem.
Także system nerwowy
przeszkadza, melduje się,
melduje, że skwar. Może
przestała działać
klimatyzacja? Nigdzie śladu
nirwany, wciąż gdzieś
piszczy telefon,
a na balkonie 
bzyczą osy,
które, podobnie jak ja,
nie zaszły daleko
w sztuce medytacji.


Chemiczne dobrodziejstwo

Sto miligramów dożylnie
C12H18O, i starczy. Zostajesz
wyzwolony z tego wiecznego Ja,
które jest ci tak bliskie. Twój mózg
myśli bez ciebie, pławi się ‒ siło
ciążenia, adieu ‒ przez ileś minut
w nirwanie, jakiej nie znasz.
Potem, nie wiedząc, co się działo
pod twoją nieobecność, gromadzisz
znów, stopniowo, cały
ten swój intymny dobytek, 
„świadomość‟, „wolną wolę‟, „rozum‟,
i wracasz tymczasem
do znanej ci tragikomedii,
nieświadom niczego: wszystko jest jak zwykle.


[Wiersze Hansa Magnusa Enzensbergera w przekładzie Andrzeja Kopackiego przepisałem  Literatury na Świecie nr 11-12 /2015, a teraz wybieram się do popularnej sieci handlowej po ogólnodostępne chemiczne dobrodziejstwo o wzorze C2H5OH. Jest tak gorąco, że nie idzie inaczej wytrzymać...]

piątek, 14 czerwca 2019

Rubinsky House (2)

[Tel Aviv, Sheinkin Street, 22.03.2019]

Późnym marcowym popołudniem (żółte światło), no i widać też, że zaczęło się Święto Purim (dwóch facetów w perukach w lewym dolnym rogu). Kilkadziesiąt moich fotografii z Gdyni i Tel Awiwu pojawi się na wystawie Gdynia - Tel Awiw w Muzeum Polin, która otworzy się we wrześniu tego roku. Kuratorem tej ekspozycji jest Artur Tanikowski - postać czytelnikom hiperrealizmu zapewne dobrze znana - kurował on także moją wystawę w Polin Wojciech Wilczyk: (nie)widzialne / (in)visible w 2015, a rok później otworzył tam rewelacyjną ekspozycję Frank Stella i Synagogi dawnej Polski. Widoczne powyżej zdjęcie Domu Rubinsky'ego nie załapało się akurat do zestawu, jaki będzie pokazywany w Polin.