środa, 24 kwietnia 2019

Symetrycznie i wielofunkcyjnie

[Jelenia Góra, kaplica św. Michała Archanioła (zarazem budynek dawnego krematorium) 
na cmentarzu komunalnym, 23.04.2019]

[Sigma Art 14mm f/1.8 daje radę! Rewelacyjne szkło! W ciągu kilku ostatnich dni tylko tego obiektywu używałem. Skądinąd w specyficznych miejscach i z bardzo konkretnym przeznaczeniem. Szkoda, że firma z Asao-ku w Kawasaki nie ma w planach optyki typu tilt & shift, załatwiłaby konkurencję na amen. A widoczny na zdjęciu budynek pojawił się już kiedyś na hiperrealizmie.]

sobota, 20 kwietnia 2019

(Ręce ciężkie od pierścieni, są rękami Ester, ale głos jest głosem Hadassy.)

Charles Reznikoff


Zapiski o świętach wiosennych


I
Purim

Żydówka Hadassa przyjmuje imię bogini księżyca, Ester;
jej krewniak, Mordechaj, jakkolwiek mu jest po hebrajsku,
nosi imię babilońskiego boga.
Jeśli masz rozum i urodę, Ester,
„nikomu nie mów o swych rodakach ani krewnych‟,
a zamieszkasz w pałacu króla i będziesz królową.

„Sprzedano nas, mnie i mój naród, na śmierć, zagładę i zatratę!‟
Ręce ciężkie od pierścieni, są rękami Ester,
ale głos jest głosem Hadassy.


II
Pesach

„Od hańby zacznij, a zakończ w chwale‟ mówią rabini.
Hańbą nie było być niewolnikiem - to może się zdarzyć każdemu -
lecz niewolnikiem pozostać.
Co było chwałą?
Wybrać Pana -
czyli chleb niedoli i wolność.


III
Chanuka

W świecie, gdzie każdy człowiek powinien być przydatny,
a każda rzecz musi do czegoś służyć, zbuntowani Żydzi
zapalają nie jedną lampkę, ale osiem -
nie po to, by lepiej widzieć, lecz żeby popatrzeć.


[Wiersz w przekładzie Piotra Sommera z tomu: Charles Reznikoff, Co robisz na na naszej ulicy, WBPiCAK, Poznań 2019, s. 154-155.]

piątek, 19 kwietnia 2019

TERAZ'43

Dzisiaj rocznica wybuchu powstania w getcie warszawskim. Nie jestem specjalnym fanem montaży zdjęć współczesnych i historycznych, ale robota Marcina Dziedzica ma sens! Jego kolaże, wykorzystujące m.in. fotografie z  tzw. raportu  Jürgena Stroopa (generał-majora SS), pojawiły się w wydanej rok temu książce TERAZ'43 LOSY, gdzie autorką tekstów jest Magdalena Kicińska. Więcej montaży Marcina Dziedzica można zobaczyć np. na stronie warszawa.naszemiasto.pl, gdzie zostały nazwane "wzruszającym albumem", ja jednak skłaniałbym się do zastąpienia przymiotnika "wzruszający" słowem straszny lub przerażający.

środa, 17 kwietnia 2019

21 x JP2

[02.12.2014-14.04.2019]

Czyli małe résumé. Akurat kilka dni temu Łukasz Kniter zaczął na swoim blogu pokazywać zdjęcia z nowego projektu (Oblicza JPII), który poświęcony jest pomnikowym przedstawieniom świętego. Co ciekawe, tematu tego poza artystą o pseudonimie Peter Fuss (seria Santo Subito), nikt wcześniej u nas nie zdecydował się eksplorować (przynajmniej nic mi o tym nie wiadomo). Jak widać z muralowych wizerunków, kult Jana Pawła II w Polsce jest - by tak to oględnie określić - dość problematyczny...

poniedziałek, 15 kwietnia 2019

ŚW. JAN PAWEŁ II PATRON WOJEWÓDZTWA KUJAWSKO-POMORSKIEGO

[Włocławek, Bulwary Marszałka Józefa Piłsudskiego, 14.04.2019 ]

Wczoraj w drodze powrotnej z Gdyni. Rok temu wypatrzyłem to miejsce na moście, ale wtedy byłem tu przed południem, a ponieważ musiałem jechać dalej, więc nie mogłem poczekać aż reflektor znajdzie się we właściwej pozycji. Po zrobieniu zdjęcia poszedłem coś zjeść... Zobaczyłem szyld anonsujący "placek wolności" czyli "polską pizzę" (sic!), więc wszedłem do przybytku oferującego te specjały i to był błąd. Na pewno za proces rośnięcie ciasta tego czegoś, co miało być rodzimą pizzą i emanacją wolności, odpowiadały nie drożdże, a jakieś substancje chemiczne (zaimportowane nie daj Boże z Niemiec...). Jeżdżąc po Polsce często zamawiam pizzę Mergheritę, bo jest to zwykle jedyne dostępne wegetariańskie danie poza ruskimi pierogami, więc mam pewne rozeznanie w tym, jak można spieprzyć tę genialną potrawę z Włoch rodem. Wydawało mi się jednak, że nic już nie jest mnie w stanie zaskoczyć. Nikt jednak nie powinien ignorować hiszpańskiej inkwizycji... "Polska pizza" i "placek wolności" jakoś idealnie łączą mi się z tym panem w białym stroju, co go przedstawiono na muralu.

środa, 10 kwietnia 2019

El Al Building

[23.03.2019]

Od zaplecza, od parkingu przy Bograshov Street. Kapitalny brutalizm! Obecnie (chyba nie w całości) pustostan. Tel Awiw jest sławny z architektury bauhausowskiej, która powstała przed wojną, mnie natomiast znacznie bardzie podobała się ta z lat: pięćdziesiątych, sześćdziesiątych i siedemdziesiątych. I myślę, że to w ogóle jest temat.

wtorek, 9 kwietnia 2019

Yves Marchand & Romain Meffre „Budapest Courtyards”


Z zdjęciami duetu Yves Marchand & Romain Meffre zetknąłem się dawno temu. Kiedy to mogło być? W 2011? Chyba wtedy w Berlinie w księgarni u Dussmana zobaczyłem album The Ruins of Detroit wydany przez Steidla. Książki wówczas nie kupiłem (cena podchodziła pod 100 Euro), licząc, że po jakimś czasie  trafię na to wydawnictwo w przecenie u Langera Blomqvista. Nie trafiłem. W tym samym roku (2011?) uczestniczyłem w debacie Archiwum jako projekt, którą wymyślił i doprowadził do skutku Krzysztof Pijarski, a podczas tego wydarzenia jeden z zaproszonych panelistów – John Tagg, określił zdjęcia Marchanda i Meffre’a jako „ruin porn”. Co fajnie może funkcjonować jako argument polemiczny w dyskusji, ale czy termin ten jest wyczerpującą deskrypcją dokumentalnego zapisu, jaki francuscy fotografowie zrealizowali w Detroit? No właśnie… Dawno nie zaglądałem na ich internetową stronę, a gdy zrobiłem to wczoraj, czekało mnie tam miłe zaskoczenie w postaci cyklu Budapest Courtyards z lat 2014-2016. Zachęcam więc do oglądania  „courtyard porn” francuskiego duetu, co piszę świadom faktu, że przecież my wszyscy – fotografowie posługujący się konwencją dokumentalnego zapisu, dostarczamy publiczności materiał do uprawiania niezobowiązującego podglądactwa (nawet jeżeli naszym celem jest próba przekonania widzów/czytelników do czegokolwiek…). Enjoy!

piątek, 5 kwietnia 2019

(prostokąt światła na tle ciemności)

Charles Reznikoff

[Kiedy wszedłem do łóżka]

Kiedy wszedłem do łóżka, było już po północy
ale stwierdziłem, że nie mogę zasnąć
i dalej myślałem o bolączkach dnia.
Wydawało mi się, że najlepiej będzie
jak wstanę i pójdę na długi spacer po milczących ulicach
ale byłem zbyt zmęczony, żeby wyjść z łóżka - 
nawet ubranie się na powrót było ponad siły.
Kiedy przewracałem się niespokojnie z boku na bok
wpadł mi w oko garaż na podwórku -
dach pokryty gładką warstwą śniegu.
Z miejsca gdzie leżałem nie było widać księżyca
ani nawet podwórka
ale dach garażu lśnił jak prostokąt światła
na tle ciemności -
prostokąt światła
na tle ciemności.
Patrząc nań, zapomniałem o sobie
i zapadłem w głęboki, spokojny sen.

[Wiersz w przekładzie Piotra Sommera z tomu: Charles Reznikoff, Co robisz na naszej ulicy, WBPiCAK, Poznań 2019, s. 205. Jest 23:08, pomyśleć, że jeszcze ok. 12 dzisiejszego dnia wchodziłem do gmachu Gemäldegalerie w Berlinie, żeby zobaczyć wystawę Mantegna und Bellini. Meister der Renaissance. Biały prostokąt na ciemnym tle też nie do pogardzenia...]

poniedziałek, 1 kwietnia 2019

PARĘ SŁÓW W MATCZYNYM JĘZYKU

 


Ta książka to rewelacja! Antologia poetek żydowskich piszących w jidysz, którą opracowały: Joanna Lisek, Karolina Szymaniak i Bella Szwarcman-Czarnota. W przekładzie tej ostatniej błyskotliwa Irena Klepfisz, o której twórczości - wstyd przyznać - nie miałem bladego pojęcia...

niedziela, 31 marca 2019

(dławiąc się raz po raz)

Henri Cole

PUSTUŁKA AMERYKAŃSKA

Przysiadłaś na schodach przeciwpożarowych
i jesz obiad: szarpiesz obdartą ze skóry mysz
jak czerwone struny harfy, dławiąc się raz po raz
sinym, żylastym mięsem i krwawiącym ogonkiem.
W idealnie dopasowanej czarno-białej kominiarce
wyglądasz jak wypchany ptak szklanej gablocie,
gdzieś między egzystencją zwierzęcia i człowieka.
Język miłości jest daleko. Widzisz mnie?
Jestem człowiekiem. Tylko ja posiadam
długie czyste ręce i znudzone usta. To mój dom,
szczeka w nim pies, który boi się pustki jak
ja, gdy dusza legnie do rzeczy, próbując
stworzyć coś, co nie byłoby ani osobiste, ani abstrakcyjne,
niczym księżyc widoczny pomiędzy sosnami.

[Z książki: Oko wie lepiej. Ashbery, Clover, Cole. Wiersze w tłumaczeniu Jacka Gutorowa, Wydawnictwo, Wrocław 2018, s. 100. Fajny jest ten Henri Cole, jeszcze do niego nie raz wrócimy.]

piątek, 29 marca 2019

(postać w spodniach odwraca się i uśmiecha - przyklejonym uśmiechem)

Charles Reznikoff


[Zbyt wczesny to ranek]


Zbyt wczesny to ranek
by w parku było wielu ludzi
ale ta dwójka przed mną
przystaje co jakiś czas
żeby się objąć i pocałować:
wysoki, mocno zbudowany mężczyzna,
wciąż jeszcze w zimowym palcie,
i drobna postać w spodniach.

Obejmują się
i ledwo przestaną się całować
zaraz znów zaczynają,
jakby nie mieli nigdy dość.
W istocie, nic bardziej stosownego
w tak piękny poranek –
pierwszy ciepły dzień wiosny.

Kiedy ich mijam
postać w spodniach odwraca się i uśmiecha –
przyklejonym uśmiechem
niepozbawionym podobieństwa do uśmiechu starożytnego Apolla –
a szare oczy lśnią szkliście –
i nie jest to wcale dziewczyna
ale młodzieniec
któremu przydałoby się ogolić.


[Wiersz w przekładzie Piotra Sommera z tomu: Charles Reznikoff, Co robisz na na naszej ulicy, WBPiCAK, Poznań 2019, s. 166. Wspaniały Charles Reznikoff! Wspaniała książka! Będzie jeszcze o niej tutaj nie jeden raz mowa. Pozwolę sobie jednak teraz na prywatę i zadedykuję ten wpis naszemu małemu firerkowi (pleonazm całkowicie zamierzony) oraz jego partyjnym towarzyszom, którzy przy okazji wyborów do Parlamentu Europejskiego zafundowali obywatelom mojego kraju kolejną kampanię nienawiści. Z pewnością nie ostatnią...]