wtorek, 12 maja 2020

GÓRNIKU Pamiętaj (cd)

[KWK Siemianowice Śląskie, 4.12.2001]

Brzmi nadzwyczaj aktualnie w kontekście rozprzestrzeniania się Covid-19 na Górnym Śląsku...

Zapewne kadr ten nie znajdzie się w nowym wydaniu CZARNO BIAŁEGO ŚLĄSKA (jeżeli w ogóle będzie nowe wydanie?), wklejam go tu z dedykacją dla Patryka Foryszewskiego, bo dopytywał się w komentarzu, o czym górnicy powinni pamiętać. 

W skanowaniu materiału zamknąłem wczoraj rok 2001 i mam obecnie w archiwum 3127 kadrów (z samego 2001 są to 2032 kadry). Łącznie przejechałem przez 265 filmów.

niedziela, 10 maja 2020

(i cały czas powtarzała bez końca, jaka będzie wierna i posłuszna, i jak ciężko będzie pracować dniami i nocami.)

Charles Reznikoff

Stare dobre czasy: recytatyw
epizody z historii

IV
Targ niewolników - Nowy Orlean

Najpierw niewolnicy musieli się porządnie umyć
a mężczyznom noszącym brody kazano je zgolić;
potem każdemu dano  nowy garnitur.
tani ale czysty, i kapelusz, i koszulę, i buty;
a każdej kobiecie sukienkę z perkalu,
i chustkę do przepasania włosów.
Potem człowiek, który sprzedawał niewolników, przeprowadził ich do dużego pomieszczenia;
mężczyzn ustawiono po jednej stronie, a kobiety po drugiej;
najwyżsi z przodu
a po nich następni według wzrostu
i tak dalej aż do najniższych.

Wielu przychodziło obejrzeć niewolników wystawionych na sprzedaż
a sprzedawca bez przerwy mówił o ich zaletach;
kazał im chodzić energicznie z podniesioną głową;
a potencjalni kupcy kazali im otwierać usta
żeby obejrzeć zęby
i obmacywali im ramiona i ciało,
tak jakby kupowali konie;
i pytali każdego, co umie robić.
Czasem mężczyznę albo kobietę prowadzono do domku na dziedzińcu
gdzie rozbierano ich i oglądano uważnie:
blizny od pejcza na plecach
oznaczały, że były z nimi kłopoty.

Tego dnia dokonano kilku transakcji;
i pewien plantator z Boton Rouge kupił synka Elizy.
Przedtem chłopiec musiał skakać i biegać
żeby wykazał się aktywnością.
Ale przez cały czas kiedy dobijano targu
jego matka płakała i załamywała ręce
i bez końca błagała mężczyznę, który miał zamiar kupić chłopca
żeby nie kupował go bez niej
i bez jej małej córeczki -
i Eliza cały czas mówiła, że jeśli kupi ich razem, ona będzie „najwierniejsza niewolnicą, jaką świat widział‟.
Ale człowiek z Boton Rouge powiedział, że nie stać go na nią,
i wtedy ona z rozpaczy wybuchnęła płaczem.

Człowiek, który sprzedawał niewolników doskoczył do niej z uniesionym pejczem,
żeby skończyła ten jazgot:
jeśli nie przestanie „się mazać
wyprowadzi ją na dziedziniec
i wymierzy sto batów.
Chciała otrzeć łzy
ale nie była w stanie
i mówiła, że chce być ze swoimi dziećmi
i dalej błagała sprzedawcę niewolników i człowieka z Boton Rouge -
który tymczasem kupił już jej syna -
żeby ich nie rozdzielał, matki, syna, i córki;
i cały czas powtarzała bez końca, jaka będzie wierna i posłuszna,
i jak ciężko będzie pracować dniami i nocami.

Ale człowiek z Boton Rouge
powtórzył, że nie może kupić matki i syna, a tym bardziej ich trojga,
i pójść ma z nim tylko chłopiec.
Wtedy Eliza podbiegła do syna, przytulała go i całowała
bez końca
a jej łzy spadały mu na twarz.
Człowiek, który sprzedawał niewolników, złorzeczył jej
i wyzywał od beczących, skrzekliwych bab
i kazał wracać na miejsce w szeregu
i zachowywać się jak należy
bo jak nie, to da jej prawdziwy powód do płaczu.

[Z książki Co robisz na naszej ulicy (WBPiCAK, Poznań 2019), przekład Piotra Sommera, s. 210-212.]

sobota, 9 maja 2020

(prosto w oczy)

Jerzy Ficowski

OPŁAKIWANIE


Łapali płatki w powietrzu

Jadący na karuzeli,
Rozwiewał suknie dziewczynom
Ten wiatr od domów płonących,
Śmiały się tłumy wesołe
W czas pięknej warszawskiej niedzieli.

(Czesław Miłosz - „Campo di fiori‟)

Był i płacz
płakali szmalcownicy
szaulis rękawem otarł oczy
sturmführer ukrył w dłoniach głowę
i skomlał policyjny pies
z żałobnie okopconą sierścią

Szedł dym

ogromny cień ognia
gryzący dym krochmalnej
gęsiej nalewek zamenhofa
dym rudobrody chałaciarski

wiatr znosił go na tę stronę

aż tu 
prosto w oczy

[Z książki Odczytanie popiołów wydanej przez Association of Jews of Polish Origin in Great Britain w 1979 roku w Londynie]

czwartek, 7 maja 2020

Siemianowice Śląskie blues

[Siemianowice Śląskie, 4.12.2001]

Słowiański faszyzm tak? Pytanie retoryczne...
Chyba, że to nie swarga, ale swastyka wikingów, czyli klimaty jednak nordyckie. Co by nie powiedzieć, obrazek symptomatyczny.

W dygitalizacji śląskiego archiwum powoli zbliżam się do końca roku 2001. Zostały mi jeszcze trzy wyjazdy i dwadzieścia kilka pergaminów (tak właśnie posegregowałem negatywy - wyjazdami, łącznie było to osiemdziesiąt jeden wypraw). Czyli już z górki. 

Powoli wyłania mi się też koncepcja (a właściwie to koncepcje) jak można by to na nowo ułożyć w postaci zwartej publikacji. Bo książka musi być!

środa, 6 maja 2020

„Juditha Triumphans‟ - nagranie z festiwalu Wratislavia Cantans 2019


Nie wiem jak długo to rewelacyjne wykonanie (♥Sonia Prina, ♥Julia Lezhneva) oratorium Antonio Vivaldiego będzie dostępne na stronie austriackiego radia ORF? W każdym razie warto się pospieszyć i wysłuchać rejestracji z zeszłorocznej edycji Wratislavia Cantans. I zastanawiam się teraz, jak mogłem przeoczyć ten koncert? I też, dlaczego nie udostępnia tego np. dwójka? 

wtorek, 5 maja 2020

(CISZA JEST CISZĄ)

Yahya Hassan

LUTOWA NIEPRZEWIDYWALNOŚĆ

CISZA JEST CISZĄ
ROŚNIE BEZ OPAMIĘTANIA
TWOJE PIEKŁO JEST MOIM
TO TAKIE PROSTE
ZDOBYWAM JE NADZIEJĄ W CZUBECZKACH PALCÓW
TWOJE OCZY SĄ ILUZJĄ I MOJA PARANOJA SZCZERZY ZĘBY NOCĄ
JESTEM SZYBOWANIEM JESTEM NIEŚWIADOMOŚCIĄ
BEZPŁCIOWY W NAGIM POWIETRZU
WYWIJAM W MYŚLACH KOZIOŁKI
W LUTYM MIAŁEM SEN
WIĘC UWAŻAJ GDZIE SKŁADASZ POCAŁUNKI
BO MOGĄ TAM ZOSTAĆ NA ZAWSZE
TY MÓWISZ COŚ I JA MÓWIĘ COŚ
ALE NIE MOGĘ TAK PO PROSTU ZERWAĆ I JAK GDYBY NIGDY NIC
ZAPALIĆ KOLEJNĄ FAJKĘ OGLĄDAĆ INNY WSCHÓD SŁOŃCA
TO NA PEWNO TY
WIĘC STRĄCAM POPIÓŁ Z PAPIEROSA
OPRÓŻNIAM Z POEZJI KARTONOWE WINO
I MÓWIĘ WYPŁACZ SWÓJ BLASK
ALE MIEJ SIĘ NA BACZNOŚCI
JESTEM PRZYJACIELEM
I NAJPRAWDOPODOBNIEJ CIĘ WYKOŁUJĘ
ALE ZANIM ZOBACZYMY SZCZELINY W WIECZNOŚCI
BĘDZIEMY JEŚĆ Z DRZEWA I ZDRADZAĆ ALLAHA
ZADEBIUTUJEMY I BĘDZIEMY WCIĄGAĆ KOKĘ
I ŚPIEWAĆ Z INNYM WERSET PYCHY
NASZ GÓRĄ!
ONI SZLACHTUJĄ UTOPIE A MARZYCIELE SWOJE
MĘŻCZYZNA W CZERNI WYLEWA SERDECZNY ŻAL DO KANALIZACJI
LATO TO LOSY I WIĘZIENIA
AJA JESTEM TCHÓRZEM
ZANURZAM SIĘ W MARZENIACH O TWOICH OBJĘCIACH Z PRZYSZŁOŚCI
ALE BEZ POWODZENIA
MOJA PARANOJA NADAL SZCZERZY ZĘBY WIĘC ŚMIEJĘ SIĘ RAZEM Z NIĄ
MÓWIĄ MI OBUDŹ SIĘ POWĄCHAJ CIPKĘ
A JA PODPALAM SŁOWA
I ODWRACAM WZROK
CIERPIĄ
ALE TO NIE JEST MOJA WALKA
MOJE CIAŁO JEST WYOBCOWANE
CHODNIK NIE NALEŻY DO MNIE
UŚMIECHAM SIĘ W SŁOŃCU W ZMIENNYCH STANACH DUCHA
CHCIAŁBYM MÓWIĆ
ALE NIE O TYM
ZAUWAŻ ŻE SIĘ BOJĘ
ŻE SSĘ KOLEJNEGO PAPIEROSA
TRZYMAJ SIĘ Z DALA OD TEGO MROKU
WSZYSCY KTÓRZY CIĘ KOCHAJĄ TAK CI BĘDĄ RADZIĆ
WSZYSCY CHCĄ CIĘ PIEPRZYĆ
WKRÓTCE BĘDZIESZ LEŻAŁ MARTWY W ROWIE
UDUSZONY WŁASNĄ POEZJĄ
NIE URATUJĄ CIĘ PEDALSKIE LOKI
ALE ZA WCZEŚNIE BYĆ BYĆ SENTYMENTALNYM
ZA WCZEŚNIE BY ZAPALIĆ DŻOINTA
STAĆ SIĘ KIMŚ KTO CHODZI OKRĘŻNYMI DROGAMI
I NIE MA SPRAW DO ALLAHA
MACHAM NA POŻEGNANIE JAK MAŁE DZIECKO
RAZ DWA TRZY W CAŁEJ SWOJEJ PRÓŻNOŚCI

[Yahya Hassan został znaleziony martwy w swoim mieszkaniu w Aarhus 29 kwietnia 2020. Miał 25 lat. W 2015 roku ukazał się w Polsce dwujęzyczny tom WIERSZE/DIGTE, zawierający przekłady Bogusławy Sochańskiej. Z tej właśnie książki przepisałem powyższy wiersz.]

sobota, 2 maja 2020

Jesienny Walenty

[Ruda Śląska, Koksownia „Walenty‟, 25.11.2001]

Dwadzieścia lat temu jesienią padał jeszcze śnieg... Żeby zrobić to zdjęcie, wdrapałem się na ostatnią kondygnację największego betonowego silosu w kompleksie dawnej koksowni. Co nie było chyba zbyt roztropne, bowiem strome schody nie posiadały poręczy (rozebranej przez złomiarzy) i przykrywała je gruba warstwa śniegu, pod którą czaił się lód. Łatwiej się tam wchodziło, niż schodziło, tachając torbę ze sprzętem i statyw, a w wszystko to w podmuchach mroźnego wiatru. No ale, nie byłoby tego kadru oraz paru innych. Kilka lat wcześniej i letnią porą, Joanna Helander posadziła na tych samych schodach Ewę Wójciak z Teatru Ósmego Dnia, a zarejestrowane wówczas zdjęcie można było niedawno oglądać na wystawie Nieznany dworzec, którą zaprezentowano na dworcu kolejowym w Chebziu, w zlokalizowanych tam pomieszczeniach Miejskiej Biblioteki Publicznej (obok Joanny Helander swoje śląskie fotografie prezentował wtedy też Arkadiusz Gola).

piątek, 1 maja 2020

W Katowicach gdzieś nad Rawą 19 lat temu

[Katowice, 18.11.2001]

Jakby się ktoś zastanawiał, kiedy to neonaziolstwo do nas zawitało i zaczęło rozkwitać... Mądre akademickie głowy fakt ten kwitują zwykle stwierdzeniem, że „w latach 90. grupy kibicowskie były infiltrowane przez ruch Skin Heads‟, lecz nie rozwijają zbytnio tematu. Nie zajmują się też tym, jak potoczyły się później losy ludzi malujących wtedy na murach odale, swastyki, triskeliony lub krzyże celtyckie oraz obowiązkowe gwiazdy Dawida wiszące na szubienicy, a mogłoby to być niezmiernie interesujące. Może warto byłoby przeskanować składy członkowskie rodzimych partii i organizacji politycznych prawej strony? W galerii runicznej symboliki na zdjęciu znad Rawy brakuje wyraźnie wolfsangela i siegruny, ale mam je na innych fotografiach sprzed 19, 20 lat. 

czwartek, 30 kwietnia 2020

NIECH ŻYJE NAM GÓRNICZY STAN

[Bytom-Bobrek, 14.11.2001]

Trzy piękne okazy „stirlitzów‟ i kawałek czwartego - dwa Mercedesy W114 po lewej i prawej oraz w środku jeden W115, czyli tzw. przejściówka (być może także ten czwarty?), a wszystko to na podwórku domu przy ulicy Konstytucji na Bobrku, vis a vis budynku KWK Bobrek. W haśle widocznym na tym obiekcie (nie wiem czy jeszcze tam stoi?) powinno się usunąć „ch w pierwszym słowie i wszystko się będzie zgadzało.

środa, 29 kwietnia 2020

Zapraszam na spotkanie autorskie online

a zarazem promocję mojej nowej książki z wierszami zatytułowanej Minimalizm, którą opublikowało właśnie wydawnictwo Convivo. Odbędzie się to 1 maja o godz. 20:00 na platformie ZOOM. Spotkanie poprowadzi Rafał Wawrzyńczyk (nie spotkaliśmy się jeszcze w realu). 


[Zdjęcie widoczne na okładce książki wykonał Andrzej Tobis i pochodzi ono z jego świetnego cyklu AZ (Gabloty edukacyjne)]