wtorek, 30 października 2018

Oława, ul. gen. Józefa Sowińskiego (23.09.2018)


To chyba jeden z najwcześniej namierzonych murali (o ile dobrze pamiętam, powstał w 2014 roku), ale jakoś długo nie mogłem się do niego wybrać. Widoczne tutaj hasło pojawia się też na tzw. oprawach stadionowych, jednak zestaw "przodków" jest mocno niestandardowy. Owszem, Witold Pilecki, Jan Paweł II, Roman Dmowski, to postaci często przywoływane, ale Emilia Plater czy Maria Skłodowska-Curie, to już unikat (dwie kobiety na "patriotycznym" grafie!), tak samo jak Fryderyk Chopin, Mikołaj Kopernik czy nawet Tadeusz Kościuszko. 

Dużo teraz fotografuję i wychodzi mi, że w albumie może być nawet 500 zdjęć... Rozmyślając nad formą publikacji, wziąłem z regału Atlas Gerharda Richtera (był on dla mnie wzorem przy Niewinnym oku) i pomyślałem sobie, że być może format tej książki byłby idealny także dla tego materiału, tyle że zdjęcia musiały by obrócone do pionu, a oglądałoby się to jak fiszki z katalogu bibliotecznego. Zastanawiam się nad tym rozwiązaniem.

poniedziałek, 29 października 2018

Leszno, ul. gen. Jarosława Dąbrowskiego (21/10/2018)


Lokalizacja tego muralu jest... trudna. Bujałem się z nim poprzedniego dnia wieczorem, ale bez satysfakcjonującego rezultatu. I dopiero następnego dnia rano olśniło mnie, żeby zapiąć Irixa 15mm, podejść bliżej i ustawić się mniej więcej frontalnie do malowidła.

niedziela, 28 października 2018

Czeladź, ul. Nowopogońska (26/10/2018)


Pamiętam, że w latach siedemdziesiątych ubiegłego wieku, chyba na rocznicę trzydziestolecia PRL, był rozpowszechniany plakat (czyjego autorstwa?) z bardzo podobnym konceptem. Tyle, że gałęzie miały kształt Polski, a pod drzewem stały dzieci zrywające z niego jabłka (możliwe, że coś tutaj poplątałem, bo dawno temu to było...). Mural z Czeladzi namalował Dawid Celek.

sobota, 27 października 2018

(gdzie teraz są? gdzie jest ich królestwo?)

Grzegorz Kwiatkowski


s a m o t n i

tymczasem byłem z klaczą we wsi Schaab u ogiera
wracaliśmy w milczeniu
ale usatysfakcjonowani
jakby mniej samotni


g r o b e m

rozrastał się kosztem swojej rodziny: dzieci i żony
gdzie teraz są?
gdzie jest ich królestwo?
pytał retorycznie i wybuchał śmiechem nad ich grobem


z b i e r a ć

naczelnym obowiązkiem nauki będzie wskrzeszenie swoich ojców
aby móc ich ponownie zabić
i ponownie wskrzesić
i tak w kółko
aż nie będzie co zbierać


[Trzy premierowe wiersze Grzegorza Kwiatkowskiego pochodzą z planowanej/pisanej przez niego książki Karl Heinz M., którą miałem przyjemność poznać w wersji wstępnej, a potem bliższej temu, co się ukaże drukiem.]

czwartek, 25 października 2018

środa, 24 października 2018

Rogalinek, ul. Mostowa (21/10/2018)



Z ostatniej trasy w sobotę/niedzielę. A wczoraj o tej porze wyjeżdżałem właśnie z Berlina, gdzie miałem okazję zobaczyć retrospektywę Nicholasa Nixona (w C/O Berlin). Jak kto planuje wycieczkę do stolicy Niemiec, to gorąco polecam tę ekspozycję. Warto też zwrócić uwagę, w jak kapitalnie minimalistyczny sposób zdjęcia Nixona są tam pokazane. Bez żadnego kuratorskiego pierdololo... Wracając do Rogalinka pod Poznaniem, ciekawe czy PKS-y tam jeszcze dojeżdżają?

poniedziałek, 22 października 2018

Z dedykacją dla Patryka

który słusznie i naukowo przerżnął wybory prezydenckie w stolicy :)


Wczoraj wróciłem z długiej trasy po Wielkopolsce (kilkanaście lokalizacji zaliczonych), a dzisiaj ruszam w następną, tym razem służbową... Więc do środy wpisów nie będzie. Zdążyłem tylko na wczorajsze wybory, potem zrzuciłem pliki z karty i zrobiłem backup na osobnym dysku. Tymczasem żegnam się tradycyjnym (© Jan Ciszewski) DO ZOBACZENIA I DO USŁYSZENIA.

piątek, 19 października 2018

Ireneusz Borowski "Pit Heads"

Po publikacji wpisu o serii KWK Bartosza Dworskiego, Marek Locher napisał do mnie maila (srsly nie da się komentować na blogspocie?) przywołując podobny i wcześniejszy cykl Pit Heads Ireneusza Borowskiego. Historia jest taka, że gdy Bartek podczas któryś konsultacji w Akademii Fotografii w Krakowie, pokazał mi zdjęcia z kopalnianymi wieżami wyciągowymi, powiedziałem mu o istnieniu konkurencyjnego projektu, po czym znaleźliśmy jego stronę w sieci (co trochę trwało, bo zapomniałem nazwiska autora). Ireneusz Borowski expressis verbis przyznaje się do inspiracji działaniami Bernda i Hilli Becherów, a nawet gdyby tego nie wyjawił, to i tak widać to na jego fotografiach z serii Pit Heads. Czy jest w tym coś złego? Nie... sądzę... natomiast sprawa, która mi w tych kadrach przeszkadza, to ich mało zniuansowana szarość, słaby kontrast i dziwna miękkość obrazu. Autor przy pracy nad tym cyklem posługuje się kamerą wielkoformatową 4x5", co przy właściwym naświetleniu negatywu, odpowiedniej obróbce oraz zeskanowaniu go na przyzwoitym skanerze (w sumie może być nawet średniak Epson V700) powinno skutkować obrazami bogatymi w szczegóły oraz półtony... Z takiej kliszy można uzyskać powiększenia rzędu nawet 80x100 cm (oczywiście with a little help from Photoshop) w postaci wydruków lub lambdaprintów świeconych na barycie Ilforda (wersja luksusowa). Gdyby porównać zdjęcia obu autorów, którzy w podobnej konwencji postanowili fotografować kopalniane wieże wyciągowe na Górnym Śląsku, widać wyraźnie jak monochromatyczna technika tuszuje współczesny kontekst rejestrowanych motywów.  

czwartek, 18 października 2018

(Czyżbyś chciał zdechnąć przed siewem, ty psie?)

Bertolt Brecht

PRZEMOWA CHŁOPA DO BAWOŁU
(według pieśni staroegipskiej)

O wielki bawole, bożku, pług ciągnący,
Racz orać równo! Łaskawie
nie plątaj bruzd! Ty 
idziesz przodem, ty prowadzisz, nuże!
Staliśmy zgięci, by żąć tobie paszę,
Racz ją spożyć, drogi żywicielu!
Kiedy żresz, nie troszcz się o bruzdę, żryj!
Stękając przywlekliśmy belki
Na oborę dla ciebie, obrońco rodziny. My
Leżymy w wilgoci, ty w suchości. Wczoraj
Kaszlałeś ukochany przewodniku. 
Nie posiadaliśmy się z trwogi. Czyżbyś chciał
Zdechnąć przed siewem, ty psie?

[Stary dobry Brecht w przekładzie Adolfa Sowińskiego z książki: Bertolt Brecht, Wiersze wybrane, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1954, s. 63. Ponieważ często czytam ten tom, zaczął się on rozlatywać, więc na przekór rozpadowi, a także przez szacunek dla autora, kupiłem jeszcze jeden egzemplarz tej publikacji. Tak w ogóle, to dziwna sprawa z całym tym Brechtem (cytat nieprzypadkowy), bo ten wybitny poeta języka niemieckiego nie doczekał się do tej pory obszerniejszego wydania polskich tłumaczeń swoich wierszy. Może dobrym pomysłem byłoby też wznowienie tomu Elegie bukowskie i inne wiersze, który na początku lat osiemdziesiątych wydał w drugim obiegu Ryszard Krynicki.]

środa, 17 października 2018

Bartosz Dworski "KWK"

 Bartosz Dworski, z serii KWK, Zabrze.
Bartosz Dworski, z serii KWK, Pszów.
 Bartosz Dworski, z serii KWK, Chudów.
Bartosz Dworski, z serii KWK, Pszów.
 Bartosz Dworski, z serii KWK, Zabrze.
Bartosz Dworski, z serii KWK, Jankowice.
Bartosz Dworski, z serii KWK, Jankowice.

Podczas wczorajszej wizyty w Poznaniu, gdzie brałem udział w seminarium Procesy, sedymentacje, topografie - współczesnym dokumencie fotograficznym (mówiłem o Jedynce Macieja Rawluka i 808,2 km Waldemara Śliwczyńskiego), spotkałem dwie osoby, które powiedziały mi, że czytają mojego bloga. Tzn. pierwsza z nich oznajmiła, że już nie czyta, ponieważ za dużo jest tutaj polityki, o on (był to mężczyzna, ale pomińmy personalia) nie chce łączyć z tym fotografii (fotografii z polityką...). Druga osoba (też rodzaju męskiego) powiedziała, że dzięki hiperrealizmowi poznała Stephena Shore'a (sic!), ale że ostatnio dynamika bloga siadła. Jak zrozumiałem, chodziło mu (Stefanowi) o brak prezentacji projektów fotograficznych. Fuckt, jest tego znacznie mniej, a to dlatego, że sam mam znacznie większe niż kiedyś wątpliwości, co do... nazwijmy to tak - nośności znaczeniowej tego medium. 

Bartosz Dworski, którego pracy dyplomowej Leningrad miałem przyjemność być promotorem na Akademii Fotografii w Krakowie (w roku 2017), zainstalował ostatnio w necie regularną autorską stronę internetową, na której znalazł się też jego cykl KWK. I już słyszę te uwagi z ust krytyków fotografii starszego i średniego pokolenia (nie sądzę jednak, żeby to napisali tutaj w komentarzu), "że to Becherowie", "że Becherowszczyzna", etc. I owszem, cykl Dworskiego odnosi się do modelu industrialnej typologii, jaki wypracowali w swych wizualnych działaniach Bernd i Hilla Becherowie, jednak zarejestrowany został w zupełnie innym realiach ekonomiczno-politycznych. Dworski fotografuje industrialne ostatki w późnym kapitalizmie, a ich wizerunki nie zestawia w tableau, jak czynił to niemiecki duet. Jego seria wydaje się być bardziej linearna, a użycie koloru sprawia, że mocniej daje znać o sobie kontekst lokalizacji kopalnianych wież wyciągowych.

poniedziałek, 15 października 2018

"Pisane w jadącym autobusie"


Mgr. Jerzy Frąckiewicz w niezmiernie nastrojowy (rustykalny wręcz!) sposób przedstawił krematorium w obozie Auschwitz I... Zresztą nie tylko on je fotografował na potrzeby wyprodukowania kart pocztowych z Oświęcimia. Pocztówka ta, obok poprzednio tu pokazywanej, znajdzie się na stole, gdzie prezentowana będzie rzeźba Jana Wojtarowicza Deutsche Fabriken. A stanie się to na wystawie Widok zza bliska. Inne obrazy Zagłady, która 30 listopada otwarta zostanie w Muzeum Etnograficznym w Krakowie. Więcej szczegółów już wkrótce.

niedziela, 14 października 2018

(UMIEM BYĆ CISZĄ)

[Katowice, ul. Wiśniowa, 14.10.2018]

Od dwóch tygodni robię dla Muzeum Śląskiego dokumentację bardzo ciekawego projektu Transfer Szymona Kuli. Prognoza ICM przewidywała, że dziś rano w Katowicach będą chmury i zamglenie. I owszem, początkowo wszystko się zgadzało, ale już po ósmej mgły się uniosły i wylazło ohydne październikowe słońce, FUCK! Więc w sumie tylko ta lokalizacja. Gdybym nie pomylił ulicy Kalidego z Kaliny, miałbym jeszcze jeden motyw zaliczony (na ulicy Kaliny w Chorzowie-Batorym właśnie). 
Powrócić po dziewięciu latach na ulice Cwajki (nieistniejący już mural z ulicy Pudlerskiej ozdabia okładkę Świętej Wojny), doświadczenie bezcenne...

piątek, 12 października 2018

(Jak miło byłoby wyplątać jego rogi z gęstych gałęzi, zejść w dół do strumyka i bawić się z nim)

Janina Katz


Dania

wielkie niebo
białe plaże

ogromne oko morza

o zachodzie słońca
dziewczęta i chłopcy
dzieci i starcy
przyklejeni do szczytów wydm

wieczór za wieczorem
te pogańskie wiece
pingwinów
twarz w twarz
z biegiem słońca i morza

zapach pieczonej świniny
zmieszany z wonią róż i słonej morskiej wody

nieśmiało cuchną glony


Moje multietniczne życie

Ambasador nadeptuje mi na nogę.
Bankiet trwa nadal. Pończocha
puszcza oczko. Poeci.
piją koszerną wódkę.Kawior
i perfumy. Bransoleta z prawdziwego złota.
Rubinowoczerwone paznokcie kobiet.
Samodziały i plecaki. Wątpliwe diamenty
Ktoś uśmiecha się do mnie
spod długich rzęs. Trzydzieści lat
za późno. Gra muzyka. Mendelssohn
i Schubert. Wychodzę na balkon.
Łapię promień słońca. Zapinam go
i formuję sześcioramienną gwiazdę.
Wracam do domu. Gwiazda podąża za mną.
Kot siedzi na Baśniach Andersena
i pazurkami drapie Księgę Hioba.
Wszystko jest czystą harmonią.
Choć niektórzy mogliby
sądzić inaczej.


Izaak

Abraham jest małomówny.
Hiob zawodzi.
Pan mówi do Hioba.
Posłuszeństwo
wyklucza dyskusję.
Pan fatyguje się 
tylko raz.
Resztę załatwia anioł.

Izaak
- niech Pan będzie pochwalony -
nie został zabity.
Rośnie zdrowo,
bogaty w dzieci i bydło,
nie ma kompleksów.
Baranka wspomina rzadko.
- Jak miło byłoby
wyplątać jego rogi
z gęstych gałęzi,
zejść w dół do strumyka
i bawić się z nim.
- Beznadziejne dzieciństwo -
mruczy przez sen.
I komu ja zawdzięczam życie?


[Wiersze Janiny Katz - w przekładzie z duńskiego autorstwa Bogusławy Sochańskiej - przepisałem z tomu: Janina Katz, Powrót do jabłek, Biblioteka Śląska w Katowicach, Katowice 2011, s. 97, 89, 82. Książka ma też ogólnodostępną wersję elektroniczną.]