piątek, 11 października 2019

Kto i co pamięta?

[Zabrze, ul.ks. Pawła Janika, 22.08.2019]


I kto reprezentuje to „my‟? 

W gruncie rzeczy jest to przykład architektury symetrycznej... Muszę się chyba rozejrzeć po tych obiektach określanych akronimem ZK. 

Książka jest już w składzie. Tekst wstępniaka (mojego autorstwa) po pierwszej korekcie.

Zdjęcia wysłane, choć muszę jeszcze to wszystko raz przejrzeć, żeby nie było wpadek (mam już pdfa ze wstępnym składem całości).

Czyli już za niecałe dwa miesiące nakładem wydawnictwa Karakter pojawi się  w księgarniach mój Słownik polsko-polski.

Sześć lat pracy, tysiące przejechanych kilometrów i 634 foldery z RAW-ami (co w przybliżeniu oznacza liczbę sfotografowanych obiektów, jakkolwiek niektóre lokalizacje odwiedzałem kilka razy, a i też nie wszystkie zdjęcia weszły do książki).

czwartek, 10 października 2019

Olga Tokarczuk z Literacką Nagrodą Nobla!

GRATULACJE!


A ja bardzo, bardzo dawno temu fotografowałem laureatkę do mojej książki Antologia...






...która była wyborem wierszy i próz autorów urodzonych w latach sześćdziesiątych z fotografiami portretowymi tychże. Do rzeczonej publikacji Olga dała opowiadanie z wydanego wtedy (czy może właśnie pisanego, nie pamiętam już) Domu dziennego, domu nocnego. 

środa, 9 października 2019

I ten wieczór też może będzie fajny

Jeżeli po całym dniu siedzenia przed ekranem nie padnę na ryj... No ale, chciało się wydawać książkę z 500 zdjęciami w środku.



Musiccorner przeprowadził się z okolic Placu Szczepańskiego na ulicę Urzędniczą, więc mam teraz do nich rzut beretem. Szkoda, że czasy kiedy płyty CD kupowało się w „salonach muzycznych‟ minęły zdaje się bezpowrotnie... Czy ta nazwa w ogóle jeszcze funkcjonuje (czy ludzie urodzeni w późnych latach dziewięćdziesiątych wiedzą co to takiego CD?)? Niby wszystko można zamówić przez internet, ale możliwość przeglądania albumów leżących na regałach, to zupełnie inna przyjemność, niż zapowanie po wolno ładujących się sklepowych portalach (gdzie i tak sporo tego, co jest oferowane do zakupu, to nieaktualne propozycje z list ofertowych dystrybutorów). Czy jakiś cwany piarowiec nie mógłby wykombinować kampanii marketingowej, która spowodowałaby powrót klientów do CD? Przecież coś takiego zrobiono z winylami...

Zacząłem teraz słuchać nowego nabytku i już widzę (słyszę), że to był dobry wybór. Skądinąd ciekawe jest to obsadzenie kastratami ról heroicznych w operach barokowych... (nie tylko heroicznych). A partię Arsamene (męską) śpiewa tutaj fenomenalna Vivica Ganeaux.

Z innej beczki, czytałem sobie ostatnio tom Edwarda Pasewicza Och, Mitochondria (Wydawnictwo EMG, 2015) i trafiłem na taki tekst:


Edward Pasewicz

Gdzieś między drogą a ciemniejącym niebem

To  musiał być sen,
bo we wstecznym lusterku
widziałem, ja wyrasta miasto
na jałowych dotąd polach.

Nie całkiem sam jechałem,
bo ktoś obok biegł i na poboczach
miłosierni dobijali jednego za drugim.

Kto mnie zatrzymał i kazał pić,
nie wiem, kto wkłuł się do żył,
kto podłączył mowę. Który z nich
w mitochondria się wślizgnął
i suchy kaszel zamienił w dręczące rzężenie,
nadal nie wiem.

We wstecznym lusterku tylko
blask i drżenie,
tylko blask i drżenie.

poniedziałek, 7 października 2019

Dzisiejszy wieczór zapowiada się ciekawie

a także kilka kolejnych (dni). Jedyne słabe ogniwo w tym zestawie to Les Indes Galantes w nieco archaicznym wykonaniu Orchestre Jean-François Paillard. Ale to nic, bo mam świetne nagranie Williama Christie z Les Arts Florisants. 



Jeżeli ktoś z tu zaglądających lubi Rameau i tę operę, to polecam zapis wideo z rewelacyjnej inscenizacji w Opéra National de Bordeaux z 2014 roku (Les Talens Lyriques & Choeur de l'Opéra National de Bordeaux pod dyrekcją Christophe'a Rousseta). U nas coś takiego by nie przeszło... A w sumie to chciałbym zobaczyć miny i reakcje pisowskich dzbanów siedzących na takim przedstawieniu.


niedziela, 6 października 2019

(Колыхаясь на волнах, как в русской cтрашной сказке или песне o васильках и об Оле гибнущей от любви)

No to może teraz wersja oryginalna, rosyjska, którą wyhaczyłem w sieci. Wiersz pochodzi z książki Черные костюмы (Czarne garnitury), wydanej w 2008 roku, a więc data "2009" jak się pojawia w polskiej książce to błąd. Fanailova powinna mieć w Polsce dużą publikację! Co zapewne nie nastąpi...


Елена Фанайлова

Черные костюмы

          1. Солнце

Они стояли рядом, близко, очень близко
От них пахло дорогим одеколоном
Загорелые – то ли солярий,
То ли только что с моря.
В черных костюмах, как итальянцы, хорошо пошитых
Улыбались вежливо
И быстро смотрели по сторонам
Коротко говорили друг другу: там, на машине —
Станешь спиной, закроешь.
Они достали
Длинные блестящие ножи, как в кинофильмах
Девяностых – Тарантино? Такеши Китано?
Они достали, короче, свои ножички
И сказали: если ты ее не оставишь,
Будет плохо. И улыбались.
Они стояли плотно.
Я чуял запах
Их кожи, их одеколонов, они явно читают
Журнал GQ, возможно, «Эсквайр»,
Возможно, прочтут
Какое-нибудь интервью со мною. Возможно,
Потом скажут друг другу: чувак, да этот тот парень,
Которого мы прикололи,
Вот смеху, чувак.
С интонациями переводчиков американских фильмов.
  
Наверху были мои девчонки.
Почему-то я сказал, что выйду первым
И подожду их внизу.
Там уже меня ждали
В черных итальянских костюмах
Двигались под ярким солнцем,
Как танцоры в балете
Короче, ты ее оставишь, понял?
Я сказал: отойдем, здесь моя дочь, не надо.
Они сказали: да мы уже все сказали.
И ушли. Сели в машину и отвалили.

Мои девочки спустились.
Мы сели в машину и уехали.

Позже я рассказал женам,
Первой, которая тогда была со мною,
И второй, из-за которой 
Состоялся этот балет,
Уточнив, что бросать ее не намерен.


          2. Бандитская свадьба в Pиге

Было яркое солнце в конце июня.
Мы с Леней и пианистом Вадимом Сахаровым
По прозвищу Птица
Гуляли перед концертом
За Домской площадью
(Они играли Пьяццолу,
Марию де Буэнос-Айрес)

Навстречу
Медленно двигалась группа плотных парней
В черных костюмах, белых рубашках и солнечных очках
В цветных оправах: красных, желтых и зеленых
Как клоуны.
В жару
Они были в плотных черных костюмах
Хорошо пошитых, двубортных и однобортных

И невеста
Как положено, в белом воздушном платье и фате
И рядом с нею жених, один из этих, в черных костюмах,
Но выделялся одною странной деталью:
Правая штанина была подвернута
Над белой, почти белой, свежевыструганной деревянной
ногой,
Он шел
На липовом костыле,
Как медведь из сказки, скырлы-скырлы,
На ярком-ярком солнце

Словно кадры из фильма Феллини,
Такеши Китано,
Они надвигались
И прошли как мираж,
Улыбаясь,
Как солнечный удар.

Через триста метров
Мы оказались
На набережной, мы смотрели
На предзакатную речную воду
Она текла так медленно, так спокойно

И в ней вниз лицом
Лежала утопленница

Ее обнаружили
Двое местных, но сомневались,
Вызывать ли полицию
К тому же у них не было мобильника
Позвонили по моему
Полиция приехала почти мгновенно
Но мы успели
Разглядеть ее черные туфли
И колоколом пеструю юбку До колена
Только лица было не увидать

Она лежала ничком,
Колыхаясь на волнах, как в русской
Страшной сказке или песне
О васильках и об Оле
Гибнущей от любви

sobota, 5 października 2019

(Kłębiąc się w falach, jak w rosyjskiej strasznej bajce lub pieśni o chabrach i Oli umarłej z miłości)

Elena Fanailova


CZARNE GARNITURY


          1. Słońce

Stali razem, blisko, bardzo blisko
Pachnieli drogą wodą kolońską
Ogorzali - albo to solarium,
Albo morska bryza.
W czarnych garniturach, jak u Włochów, świetnie skrojonych
Uśmiechając się grzecznie
I bystro rozglądając wokół
Krótko rozmawiali ze sobą: ta, w samochodzie -
Odwrócisz się, zasłonisz.
Wyciągnęli
Długie błyszczące noże, jak w filmach z lat 
Dziewięćdziesiątych - Tarantino? Kateshi? Tikano?
Wyciągnęli, krótko mówiąc, swoje nożyki
I powiedzieli: jeśli jej nie zostawisz,
Będzie źle.
Poczułem zapach
Ich skóry, wody kolońskiej, pewnie czytali
Pismo GQ, być może „Esquire‟, 
Być może przeczytają
Jakiś wywiad ze mną. Być może,
Powie potem jeden drugiemu: koleś, ten tu to facet,
Którego przykarauliśmy,
Ale jaja, koleś.
Z intonacją tłumaczy amerykańskich filmów.
Na górze były moje dziewczyny.
Z jakiegoś powodu powiedziałem, że wyjdę pierwszy
I zaczekam na nie na dole.
Tam już na mnie czekali 
W czarnych włoskich garniturach
Poruszali się w żarze słońca,
Jak tancerze w balecie
Krótka piłka, zostaw ją, jasne?
Powiedziałem: odejdziemy, to moja córka, dajcie spokój.
Odparli: nie ma o czym gadać.
I odeszli. Wsiedli do samochodów i odwalili się.

Moje dziewczyny odpuściły.
Wsiedliśmy do samochodu i odjechaliśmy.

Potem opowiedziałem to żonom,
pierwszej, która była wtedy ze mną.
I drugiej, z powodu której
Rozegrał się ten balet
Uściślając, że nie zamierzam jej porzucić.


          2. Bandyckie wesele w Rydze

Żar słońca w końcu lipca.
Z Leną i pianistą Wadimem Sacharowym
O przydomku Ptica
Bawiliśmy się przed koncertem
Za Placem Katedralnym
(Grali Marię z Buenos Aires
Plazolli)

Naprzeciwko
Z wolna przemieszczała się grupa mocnych chłopców
W czarnych garniturach, białych koszulach i okularach słonecznych
W kolorowych oprawkach: czerwonych, żółtych i zielonych
Jak klauni
W upale
W sutych czarnych garniturach
Świetnie skrojonych, dwurzędowych i jednorzędowych

I narzeczona
Jak należy, w białej ażurowej sukni i welonie
A wraz z nią narzeczony, jeden z tych w czarnych garniturach,
Lecz wyróżniający się dziwnym szczegółem:
Prawa nogawka była podwinięta
Nad białą, niemal białą, świeżo wystruganą drewnianą
nogą.
Szedł
Na lipowym kosturze,
Jak niedźwiedź z bajki, kuśtyk-kuśtyk,
Pod jaskrawym-jaskrawym słońcem.

Dosłownie kadry z filmu Felliniego,
Takeshi Kitano,
Wyglądali
I przeszli jak zjawy,
Uśmiechając się
Jak słoneczny udar.

Po trzystu metrach
Znaleźliśmy się 
Na wybrzeżu, patrzyliśmy
Na rzeczną wodę przed zachodem
Która tak wolno i spokojnie płynęła

I w niej twarzą do dołu
Leżała topielica

Wykryło ją 
Dwoje miejscowych, lecz wątpiliśmy,
Czy wezwą policję
Ponieważ nie mieli komórki
Zadzwoniliśmy z mojej
Policja przyjechała prawie natychmiast
Lecz zdążyliśmy
Wygładzić jej czarne pantofle
I kloszową pstrą spódnicę do kolan
Tylko twarzy nie było widać

Leżała twarzą do dołu,
Kłębiąc się w falach, jak w rosyjskiej
Strasznej bajce lub pieśni
O chabrach i Oli
Umarłej z miłości

2009


[Z książki: Elena Fanailova, Szybki numerek w Hotelu Europa, wybór, przypisy i przekład: Leszek Szaruga, Instytut Mikołowski, Mikołów 2019, s.27-30.]

piątek, 4 października 2019

NARODZINY NARODU

[Babimost, ul. Lotnicza, 26.12.2015]

Kiedy wracałem wczoraj z Białej Podlaskiej do Krakowa, dotarło do mnie, że to już ostatni wyjazd w ramach tego projektu i... poczułem ulgę.
Teraz jeszcze tylko końcówka prac nad książką, produkcja wystawy do PGS-u i finito. Ulga po raz drugi.
Jak poradziliby sobie nasi patriotyczni graficiarze bez garaży wybudowanych w znienawidzonym przez nich komunizmie?
Tak w ogóle, garażowiska to niezły temat na fotoesej, ale nikt tego u nas nie podjął. Czy mnie to dziwi? Pytanie retoryczne.
Nie wiem czy jestem dumny z pochodzenia... Czasami (ostatnio coraz częściej) odczuwam zażenowanie.
„Żen grenua‟ - jak mówi Krzysztof Jaworski.
Jego wiersz Narodziny narodu  pojawi się na wystawie w Sopocie.
Pozwolę sobie zacytować ten tekst (ponownie, bo już kiedyś go tutaj wklejałem):


Krzysztof Jaworski

NARODZINY NARODU

Ich Bóg Ojciec mówił po hebrajsku.
Ich Matka Boska mówiła po polsku
Ich Jezusa ukrzyżowali Żydzi

czwartek, 3 października 2019

Ostatnie zdjęcia do „Słownika polsko-polskiego‟

Dzisiaj do południa: Siedlce i Biała Podlaska. W tym pierwszym mieście także spacerniaki w widocznym na zdjęciu budynku (którego funkcji chyba tłumaczyć nie trzeba). A na wewnętrznych ścianach spacerniaków Rotmistrz Pilecki i powstaniec warszawski... Fotografie z tych miejsc pojawią się w stosownym czasie.

[Siedlce, ul. Armii Krajowej, 03.10.2019]

środa, 2 października 2019

Zina Dizengoff Square (2)




Tym razem od zaplecza, od Beilinson St. i Ben Ami St. 
Na pierwszy zdjęciu widać kino Haoel Theater projektu Arieh Sharona.
Na dwóch pozostałych budynek zaprojektowany przez Josepha Noifelda.
(Fotografie niewykorzystane na wystawie Gdynia-Tel Awiw)
Wklejam, bo tęsknię.

wtorek, 1 października 2019

(zła metafora jest nieśmiertelna)

Tadeusz Różewicz


POEMAT PATETYCZNY

Opluli poetę
przez wieki będą
wycierali ziemię i gwiazdy
przez wieki
będą wycierali własne twarze

Poeta żywcem pogrzebany
jest jak podziemna rzeka
przechowuje w sobie
twarze imiona
nadzieję 
ojczyznę

Poeta okłamany
słyszy głosy
słyszy swój głos
rozgląda się
jak człowiek w nocy
obudzony

Lecz kłamstwo poety
jest wielojęzyczne
i ogromne
jak wieża Babel

jest monstrualne
i nie umiera

1967


KOREKTA

Śmierć nie poprawi
w zwrotce ani jednej linijki
to nie korektorka
to nie życzliwa pani
redaktorka

zła metafora jest nieśmiertelna

kiepski poeta który umarł
jest kiepskim martwym poetą

nudziarz po śmierci nudzi
głupiec zza grobu
jeszcze głupstwa gada


[Z książki: Tadeusz Różewicz, Poezje zebrane, Wydawnictwo Ossolineum, Wrocław-Warszawa-Kraków-Gdańsk 1971, s. 649, 650.
Po całym dniu siedzenia przy kompie (334 obrobione zdjęcia z docelowych 500, jakie mają się znaleźć w Słowniku polsko-polskim, a deadline 7 październiak, JPRDL... ), chwila z poezją... W szkole podstawowej i średniej skutecznie, aczkolwiek tymczasowo, obrzydzano mi wiersze Tadeusza Różewicza (jakkolwiek mimo wysiłków pedagogów, w przypadku twórczości Zbigniewa Herberta niejako automatycznie i samoistnie pojawiły się odruchy womitalne). Ale po latach, kiedy od  czasu do czasu sięgam po ten tom, znajduję teksty, które po tych pięciu dekadach brzmią wyjątkowo aktualnie. I mam przekonanie, że trafiają (trafiały) w sedno.
Na koniec chciałbym zaznaczyć, że te 500 fotografii, jakie znajdą się w książce prezentującej polskie imaginarium, jakie pojawia się muralach malowanych z patriotycznych motywacji, to nie aluzja do rządowego Programu 500+. Tak się po prostu złożyło. ]

poniedziałek, 30 września 2019

Kościół w Karpnikach

[24.04.2018]


Był sobie kościół ewangelicki w Karpnikach.
Wybudowano go w 1748.
W 1824 dostawiono do korpusu wieżę.
Od 1945 stał opuszczony i zdewastowany.
W latach siedemdziesiątych XX w. spłonął.

niedziela, 29 września 2019

(Pudło doskonale puste)

Hans Magnus Enzensberger

Model teoretyczno-poznawczy

Tutaj masz 
wielkie pudło
z napisem
pudło.
Gdy je otworzysz
znajdziesz w środku
pudło
z napisem
Pudło
z pudła
z napisem 
Pudło.
Gdy je otworzysz -
mam teraz na myśli
te pudła,
nie tamto -
znajdziesz w środku
pudło
z napisem
I tak dalej,
a jeżeli będziesz 
postępował tak nadal,
po nieskończonych
trudach znajdziesz
nieskończenie małe
pudło,
z napisem
tak maleńkim,
że rozpłynie ci się
poniekąd
przed oczami.
Jest to pudło, które
istniej tylko 
w twojej wyobraźni.
Pudło doskonale
puste.

[Wiersz w przekładzie Grzegorza Prokopa z tomu Zagłada Titanica (s. 74). Tak się zastanawiam czasem, dlaczego Enzensberger nie jest w Polsce specjalnie popularny? Owszem był tłumaczony, wyszło sześć książek z polskimi wersjami jego wierszy, ale nie przekłada się to na jakiś sukces czytelniczy... Dziwne, bo to najważniejszy żyjący poeta.]

sobota, 28 września 2019

(które jak ja chciały żyć)

Anna Świrszczyńska

Moje wszy

Biegnę ulicami trupów,
przeskakuje trupy,
na piersiach pod bluzką
poruszają się
ciepłe wszy

Tylko one i ja jesteśmy żywe,
to nas łączy.
Dają mi swoje poruszanie się
w mieście trupów,
gdzie nic się już nie rusza.
Słabe jak ja,
chcą żyć jak ja.

Ale kiedy wybiegnę z miasta trupów,
kiedy żywy człowiek
otworzy mi drzwi żywego domu,
cisną w ogień bluzkę razem z wszami
które jak ja
chciały żyć.

[Wiersz z książki: Anna Świrszczyńska „Świr‟, Budowałam barykadę, Wydawnictwo Literackie, Wyd. II, Kraków-Wrocław 1984, s. 140.
Siedzę przy kompie i obrabiam zdjęcia do Słownika polsko-polskiego. Trafiło akurat na murale o tematyce powstańczej. Infantylizm tych hurrapatriotycznych produkcji sprawił, że sięgnąłem po tom Świrszczyńskiej jako odtrutkę. Być może książka ta powinna być obowiązkową lekturą szkolną razem z Pamiętnikiem z powstania warszawskiego Mirona Białoszewskiego?
Co  niczego jednak nie przesądza... Szkolną lekturą przez wiele lat było opowiadanie Zofii Nałkowskiej Kobieta przy torze, gdzie zbiegłej z transportu Żydówce nikt z Polaków obserwujących tę sytuację nie udziela pomocy, co opisane jest wprost i bez eufemizmów. I co? „I wtedy mama powiedział brzydkie słowo‟ - by zacytować jedno z opowiadań o Mikołajku Rene Goscinnego.]


piątek, 27 września 2019

(cyfry rzymskie i arabskie niezliczone kombinacje)

Grzegorz Wróblewski

ASSISTENS KIRKEGÅRD

15 VI 1892 - 6 I 1972
27 III 1912 - 12 IX 1943
5 V 1979 - 16 VII 1979
(zasilił grono aniołków)
3 III 1946 - 13 II 1985
2 VI 1950 - 2 VI 1979
(niespodziewanie)
8 iv 1967 -
(nadal jest, ale ziemia już czeka)
17 V 1899 - 1 XI 1989
(kochające dzieci, wnuki i prawnuki)

wystawa kamyków z krzyżykami
cyfry rzymskie i arabskie
niezliczone kombinacje
25 XI 1912 - 18 VII 1915

[Wiersz z najnowszej książki Grzegorza Wróblewskiego Runy lunarne (Convivo Anna Matysiak, Warszawa 2019, s. 46). Od razu wpadł mi w oko.]